Zarekwirowany alkohol trafi na potrzeby dezynfekcyjne. Decyzja PK

Alkohol zarekwirowany przestępcom będzie przekazany na potrzeby dezynfekcyjne – zdecydowała Prokuratura Krajowa w porozumieniu z Krajową Administracją Skarbową. Mowa o co najmniej 430 tysiącach litrów. Alkohol został zabezpieczony w postępowaniach jako dowód rzeczowy, wobec którego został orzeczony przepadek na rzecz Skarbu Państwa.

W magazynach jest spirytus oraz wódka – zarówno w stanie skażonym, jak i nieskażonym.

Alkohol ma trafić do zakładów opieki zdrowotnej, straży pożarnej, straży granicznej, policji, a także innych jednostek administracji publicznej. Będzie wykorzystywany do dezynfekcji budynków, pomieszczeń, a także środków transportu. Szpitalom przekazano już ponad 4 tys. litrów spirytusu, a straży pożarnej 750 litrów. W przygotowaniu są kolejne partie: 3 tys. i 5 tys. litrów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Uwaga na oszustów! „Przebrani w kombinezony podszywają się pod służby sanitarne i proponują dezynfekcję”

Mogą wyczyścić mieszkanie, ale nie z koronawirusa, a z biżuterii i pieniędzy. Lubuska policja ostrzega przed nową formą oszustwa. Oszuści i złodzieje wykorzystują sytuację epidemiologiczną w Polsce. Ucichły przypadki wyłudzeń „na wnuczka” i „na policjanta”. Pojawiły się nowe.

– Mamy sygnały od służb sanitarnych dotyczące nowej formy oszustw w Polsce. Osoby przebrane w kombinezony, okulary ochronne, maseczki podszywają się za służby sanitarne i proponują przypadkowym osobom dezynfekcję ich mieszkań. Tymczasem, kiedy jedna osoba realizuje pseudodezynfekcję, inna plądruje i czyści mieszkanie z wartościowych rzeczy oraz gotówki – informuje nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Funkcjonariusze przypominają, że służby sanitarne nie działają w ten sposób. Jak się upewnić?

– Przede wszystkim zawsze wskazany, a nawet konieczny wydaje się telefon do pracowników sanepidu czy instytucji, na którą powołują się takie osoby. Absolutnie nie wpuszczajmy ich do mieszkania pod żadnym pretekstem. Do tego dochodzą szczególnie kwestie zdrowotne – zwłaszcza dziś. O takich sytuacjach prosimy powiadamiać policję – dodaje Maludy.

Czy policjanci odnotowali już takie przypadki kradzieży?

– Na razie nie mamy w regionie takich oficjalnych zgłoszeń, ale skoro pojawiają się niepokojące sygnały, to postanowiliśmy ostrzec przed potencjalnym niebezpieczeństwem – mówi rzecznik lubuskiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

24-latek wyrzucił babcię przez okno i okradł mieszkanie. Gotowy akt oskarżenia

Prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko 24-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucono zabójstwo babci oraz rozbój na byłej partnerce – poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

Akt oskarżenia przeciwko 24-latkowi do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierowała Prokuratura Rejonowa w Wejherowie. Według śledczych, mężczyzna ten 19 września 2019 roku miał wypchnąć swoją 80-letnią babcię przez okno. Pokrzywdzona została przetransportowana do szpitala, gdzie zmarła – przekazała rzeczniczka Prokuratury Krajowej. Z opinii sądowo-lekarskiej wynika, że przyczyną śmierci 80-latki był wstrząs urazowy oraz niewydolność oddechowa, będące skutkiem licznych uszkodzeń ciała, do których doszło podczas upadku z wysokości” – podkreśliła prokurator.

Jak ustalili śledczy, 24-latek miał przyjść do babci i zażądać od niej pieniędzy. Gdy kobieta odmówiła, została przez niego wypchnięta przez okno. Oskarżony zabrał należące do pokrzywdzonej pieniądze w kwocie 578 złotych, biżuterię oraz telefony komórkowe o łącznej wartości 565 złotych – tłumaczyła.

Dodatkowo mężczyzna został oskarżony o rozbój na swojej byłej partnerce, od której także zażądał pieniędzy. Kobieta odmówiła. Gdy próbowała wyjść z mieszkania, zablokował jej drzwi i szarpał ją. Pokrzywdzona wyciągnęła z portfela 20 zł, które mężczyzna zabrał i wyszedł z mieszkania – dodała.

24-latek został zatrzymany tego samego dnia. Od tamtego momentu przebywa w areszcie. Za zarzucane czyny może mu grozić nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polscy policjanci konwojowali cudzoziemców

Od 15 marca br. w związku z ogłoszeniem globalnej pandemii, w całym kraju zostały tymczasowo przywrócone kontrole graniczne. Spowodowało to liczne utrudnienia dla cudzoziemców. 17 marca br. rozpoczęło się konwojowanie przez polskich policjantów obywateli państw nadbałtyckich, którzy jechali do domu busami i autokarami z przejścia granicznego w Świecku. Ze względu na stan zagrożenia epidemicznego tranzyt przez terytorium Polski odbywał się bez możliwości zatrzymywania.

Zmiany przy przekraczaniu granicy wprowadzone zostały, aby przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się koronawirusa SARS-CoV-2. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, granicę wewnętrzną można przekraczać tylko w wyznaczonych miejscach. Na granicy lądowej jest ich 38: z Czechami -15, ze Słowacją – 5, z Niemcami -16, z Litwą -2. Kontrola graniczna i sanitarna jest również prowadzona w 4 portach morskich oraz na 17 lotniskach.

W wyniku tych ograniczeń oraz niedotarcia informacji do przekraczających granicę w Świecku obywateli Litwy, Łotwy i Estonii, którzy w proteście zablokowali pas na przejściu granicznym z Niemcami, na szczeblu rządowym zapadła decyzja o eskortowaniu ich do granicy z Litwą. W innym przypadku, zgodnie z decyzją ogłoszoną przez premiera RP Mateusza Morawieckiego, przekraczający granicę musieliby zostać poddani 14-dniowej kwarantannie.

Trasa konwoju pomiędzy przejściem granicznym w Świecku a Budziskiem to odległość około 780 km.

Pilotowane przez funkcjonariuszy policji grupy liczące po kilkanaście i kilkadziesiąt aut i autokarów przejeżdżały przez terytorium Polski o różnych godzinach. Konwoje samochodów z obywatelami państw nadbałtyckich eskortowane przez polskich policjantów dotarły 17 i 18 marca br. do granicy polsko-litewskiej w Budzisku.

Obecnie, z powodu stanu zagrożenia epidemicznego, do Polski mogą wjechać obywatele RP oraz cudzoziemcy, którzy są małżonkami lub dziećmi obywateli Polski lub też pozostają pod stałą opieką obywateli polskich, cudzoziemcy posiadający Kartę Polaka, szefowie misji dyplomatycznych oraz członkowie personelu dyplomatyczno-konsularnego, cudzoziemcy posiadający prawo do pracy na terytorium RP oraz cudzoziemcy, którzy prowadzą środek transportu służący do przewozu towarów. Polscy obywatele, którzy wracają do kraju, są rejestrowani, badani i kierowani na obowiązkową 14-dniową kwarantannę domową.
Źródło info i foto: Policja.pl

W Indiach przeprowadzono egzekucję gwałcicieli i zabójców 23-letniej studentki

W więzieniu w Delhi stracono czterech mężczyzn skazanych na śmierć za zgwałcenie i zabójstwo ponad siedem lat temu 23-letniej studentki – poinformowały władze więzienne. Śmierć Jyoti Singh wywołała protesty w całych Indiach i zszokowała świat. W grudniu 2012 r. Jyoti Singh, studentka medycyny, i jej kolega po wyjściu z kina wsiedli do prywatnego autobusu, chcąc wrócić do domu.

Zostali jednak zaatakowani przez grupę pijanych mężczyzn. Podczas jazdy ulicami Delhi napastnicy brutalnie pobili swe ofiary, a dziewczynę także zgwałcili.

Zmasakrowaną Jyoti Singh i jej kolegę wyrzucono z autobusu w okolicy delhijskiego lotniska. Sprawców szybko ujęto. Studentka zmarła po niespełna dwóch tygodniach na skutek odniesionych ran.
Źródło info i foto: TVP.info

59-letnia kobieta zapłaci 5 tys. złotych za złamanie zasad kwarantanny

59-letnia mieszkanka Pleszewa podczas kwarantanny wybrała się na zakupy. Grozi jej grzywna w wysokości 5 tys. zł – poinformowała w czwartek rzecznik prasowy pleszewskiej policji asp. Monika Kołaska. 59-letnia mieszkanka wielkopolskiego Pleszewa, w poniedziałek po powrocie z zagranicy, miała obowiązek odbyć dwutygodniową kwarantannę związaną z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Podczas kontroli policjanci ustalili, że kobieta nie zastosowała się do zaleceń – nie zastali jej w mieszkaniu.

– Okazało się, że kobieta wybrała się do sklepu na zakupy – przekazała asp. Monika Kołaska.

Sprawa może trafić do prokuratury

Rzecznik policji w Pleszewie poinformowała, że wszczęto postępowanie, dotyczące nieprzestrzegania przez osoby podejrzewane o chorobę, odpowiednich nakazów i zakazów związanych z izolacją. Jak dodała, na 59-latkę zostanie nałożona grzywna wysokości 5 tys. złotych.

– Ponadto sprawa może trafić do prokuratury, aby oceniła, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. Wtedy kobieta odpowiedziałaby za narażenie innej osoby na zarażenie, za co grozi do roku więzienia – powiedziała Monika Kołaska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijany proboszcz jednej z parafii w Lesznie jechał pod prąd

Nie dość, że mając trzy promile alkoholu we krwi, wsiadł za kierownicę, to jeszcze jechał pod prąd! A powinien być wzorem do naśladowania, bo jest proboszczem jednej z parafii w Lesznie (woj. wielkopolskie). Ks. Robert K. (52 l.) za swój pijacki rajd odpowie teraz przed sądem.

Policjanci przecierali oczy ze zdumienia, gdy podczas patrolu zobaczyli samochód jadący pod prąd jedną z ulic Leszna. Zatrzymał się dopiero przed autobusem miejskim. Niewiele brakowało, by prowadzący auto ksiądz się z nim zderzył i doprowadził do tragedii!

Gdy policjanci zatrzymali nieodpowiedzialnego duchownego, nie mieli wątpliwości, że trzeba sprawdzić jego trzeźwość. – Badanie alkomatem wykazało, że miał ponad trzy promile – mówi Daria Żmuda z policji w Lesznie.

Po wylegitymowaniu okazało się, że pijanym kierowcą jest sam proboszcz pobliskiej parafii na leszczyńskim Zaborowie! Teraz musi się liczyć z karą wymierzoną nie tylko przez sąd, ale także przez władze kościelne.

– Z pewnością zachowanie księdza jest naganne i należy piętnować każdego pijanego kierowcę. Jeszcze nie zapadła decyzja dotycząca konsekwencji wobec księdza, ale sprawa będzie przez kurię traktowana poważnie – zapewnia Fakt ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii metropolitalnej w Poznaniu.

Ksiądz Robert K. szybko nie wsiądzie za kierownicę, bo policjanci zabrali mu prawo jazdy, a auto odholowali na policyjny parking. Z kolei parafianie muszą być gotowi na to, że może im się zmienić proboszcz.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zgierz: Policjanci ścigają przestępcę, który uciekł ze szpitala. Mężczyzna może być nosicielem koronawirusa

Poszukiwany od 10 lat listem gończym mężczyzna z podejrzeniem koronawirusa uciekł ze zgierskiego szpitala. Teraz, za samą ucieczkę, grozić mu może od 6 miesięcy do 12 lat więzienia. W czwartek (19 marca) ze zgierskiego szpitala (woj. łódzkie) uciekł mężczyzna z podejrzeniem koronawirusa. Jak się okazało, 54-latek od 10 lat poszukiwany był listem gończym za przywłaszczenie.

Tylko za ucieczkę ze szpitala grozić mu może od 6 miesięcy do 12 lat więzienia. Mężczyzna został odnaleziony przez policjantów po około trzech godzinach. Został przewieziony do aresztu, gdzie trafił do jednoosobowej celi.

Wczoraj pobrano od niego próbki do badań na koronawirusa. Jeśli wynik okaże się pozytywny, kwarantanną będzie musiało zostać poddanych wiele osób.
Źródło info i foto: se.pl

Sosnowiec: Trzyosobowa rodzina opuściła kwarantannę i poszła na zakupy. Grozi im kara finansowa lub odpowiedzialność karna

Policjanci z Sosnowca chcieli skontrolować, czy rodzina objęta kwarantanną stosuje się do zaleceń i pozostaje w miejscu zamieszkania. Funkcjonariusze nie zastali jednak nikogo w domu. Okazało się, że domownicy postanowili udać się do sklepu na zakupy. Za złamanie zasad kwarantanny członkom rodziny grozi nie tylko kara finansowa, ale również ewentualna odpowiedzialność karna.

W sobotę 14 marca policjanci z Sosnowca przeprowadzali kontrole wśród osób objętych kwarantanną domową. Na miejscu nie zastali jednak nikogo z domowników. Funkcjonariusze szybko ustalili, że cała rodzina udała się do sklepu na zakupy.

„Teraz wszyscy odpowiedzą za swoje postępowanie. Aktualnie prowadzimy postępowanie w sprawie o wykroczenie z art. 116 KW dotyczącym nieprzestrzegania przez osoby podejrzane o chorobę, odpowiednich nakazów i zakazów związanych z izolacją. W takim przypadku członkowie rodziny mogą zostać ukarani grzywną w wysokości do 500 zł” – informuje Komenda Miejska Policji w Sosnowcu.

To jednak nie jedyne konsekwencje, jakie mogą spotkać członków rodziny. Informacje o nieprzestrzeganiu zasad kwarantanny policjanci przekazują też bowiem do Powiatowego Inspektora Sanitarnego, który może nałożyć na winnych grzywnę w wysokości nawet do 5000 zł. Co więcej, takie przypadki może zbadać też prokuratura, w celu ustalenia czy nie doszło do popełnienia przestępstwa z art. 161 kodeksu karnego, mówiącego o narażeniu innej osoby na zarażenie. Za to przestępstwo przewidziano karę pozbawienia wolności do roku.

„Niezależnie od przepisów prawnych, wszyscy objęci kwarantanną powinni pamiętać, jaka odpowiedzialność na nich ciąży – nie dochowując jej zasad mogą się w sposób pośredni przyczynić nawet do czyjejś śmierci” – przypominają funkcjonariusze.

Koronawirus. W kwarantannie przebywa blisko 22 tys. osób

W czwartek rano Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że z powodu zagrożenia koronawirusem objętych kwarantanną jest blisko 22 tys. osób. Kilka godzin później resort upublicznił najnowsze dane dotyczące liczby zakażonych. Jak dotąd w kraju stwierdzono 325 przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Pięciu pacjentów zmarło.
Źródło info i foto: Gazeta.pl