Policjanci urządzili sobie grilla w czasie kwarantanny. Jakie kary ich czekają?

Na każdym kroku jesteśmy proszeni o pozostanie w domach. Niestety, nie wszyscy się do tego stosują. Nawet osoby, które powinny świecić przykładem łamią prawo. Ośmiu policjantów z Poznania urządziło sobie grilla nad jeziorem. Czekają ich srogie kary!

Policjanci powinni dawać przykład innym. Niestety, w tym przypadku było inaczej. W niedzielę (7 kwietnia) ośmiu funkcjonariuszy drogówki spotkało się nad jeziorem Maltańskim w Poznaniu i urządziło sobie grilla.

Wszyscy funkcjonariusze pracują w wydziale ruchu drogowego i w niedzielne popołudnie opuścili swoje rejony służbowe, aby spotkać się w miejskim zieleńcu na Malcie. Policjanci zostali ukarani mandatami w wysokości 500 złotych, ale to nie koniec.

– Wszyscy mają wszczęte postępowania dyscyplinarne za naruszenie procedur służbowych. Kary będą surowe – przekazał mł. insp. Andrzej Borowiak.

Policjantom grozi wydalenie ze służby. Mieli oni różny staż pracy – służyli w policji od 2 do 9 lat.
Źródło info i foto: se.pl

Nowy Targ: Impreza urodzinowa w czasie epidemii

W powiecie nowotarskim w okresie epidemii spadła liczba zdarzeń drogowych, natomiast liczba interwencji domowych jest na porównywalnym poziomie. Większość tych interwencji związana jest głównie ze spożywaniem alkoholu. Przypominamy o zakazie towarzyskich spotkań, który dotyczy także imprez organizowanych w miejscu zamieszkania.

W sobotę po godzinie 1.00 w nocy, pomimo późnej pory w jednym z mieszkań na terenie Nowego Targu na dobre trwała impreza. Głośną muzykę i krzyki słychać już było na klatce schodowej. Policjanci zapukali do drzwi, które otworzyła mieszkająca tam kobieta i oświadczyła, że wspólnie z koleżanką zorganizowały swoim synom imprezę urodzinową, na którą zaprosiły kilku bliskich znajomych. Wśród obecnych w większości były to osoby pełnoletnie w wieku 18 i 19 lat oraz jedna 17-latka. Dziewczyna z uwagi na to, że spożywała alkohol została przekazana pod opiekę rodzicom. Pozostałe osoby wróciły do swoich domów, a impreza zakończyła się.

W związku z zakłócaniem spoczynku nocnego zostaną przeprowadzone czynności w sprawie wykroczenia z art. 51 kw za co organizatorowi imprezy grozi kara grzywny do 5 tys. zł. Informacja zostanie przekazana również do służb sanitarnych, które mogą w przypadkach niestosowania się do zakazów lub ograniczeń nałożyć karę pieniężną w wysokości do 30 tys. zł.

Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. (§ 14 ust. 1 pkt 2) zakazano bowiem organizowania imprez spotkań, niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi (w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje się we wspólnym pożyciu. Zakaz obowiązuje do 11 kwietnia br.

Przypominamy, że osoby, które lekkomyślnie naruszają obostrzenia obowiązujące w związku z epidemią koronawirusa, ryzykują zdrowiem, a nawet życiem nie tylko swoim, ale i innych osób. Wszyscy, którzy umyślnie nie stosują się do przepisów obowiązujących w związku z epidemią, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi.
Źródło info i foto: Policja.pl

Tylko wczoraj 187 osób w Warszawie złamało zakaz zgromadzeń

Warszawscy policjanci ukarali w poniedziałek mandatami 187 osób łamiących przepisy o zakazie zgromadzeń – poinformował we wtorek podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji. Jak przekazał podkom. Rafał Retmaniak z KSP, od 24 marca policjanci ponad 1089 razy podejmowali czynności wobec osób łamiących przepisy o zakazie zgromadzeń.

„Nałożono 833 mandatów karnych. W pozostałych przypadkach kierowane są wnioski o ukaranie do sądu. Ostatnia doba to 24 kolejne informacje przekazane do Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W sumie takich informacji przekazano już 212. W tych przypadkach mogą być zastosowane jeszcze surowsze kary administracyjne” – podał podkom. Rafał Retmaniak.

Zaznaczył, że tylko w poniedziałek mandatami ukarano 187 osób. „Z tego samego artykułu, w związku z odmową przyjęcia mandatów, do sądu skierowane są kolejne 42 wnioski o ukaranie” – poinformował policjant.

Wysokie kary dla łamiących zakazy

Dodał, że działania policji wspiera kilkuset żołnierzy i funkcjonariuszy straży miejskiej. Patrole można spotkać we wszystkich dzielnicach Warszawy.

Kara, która może być nałożona na osobę łamiącą obejmującą ją kwarantannę, a także na osoby, które nie przestrzegają ograniczeń dotyczących przemieszczania się i zgromadzeń w miejscu publicznym, może wynosić nawet 30 tys. zł. Z kolei osobom, które – mając świadomość zakażenia koronawirusem – narażają na to zakażenie innych, grozi do pięciu lat więzienia, a w przypadku narażenia wielu osób – do 10 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Uchylono wyrok skazujący kardynała George’a Pella za pedofilię. „Cierpiałem z powodu niesprawiedliwości”

Sąd Najwyższy Australii uchylił we wtorek wyrok skazujący kardynała George’a Pella na 6 lat więzienia za czyny pedofilii. Tym samym Sąd przyjął odwołanie złożone przez 78-latka. Po ponad roku w więzieniu ma wyjść na wolność.

Były doradca papieża Franciszka i były watykański „minister finansów” został skazany przez sądy dwóch instancji w swoim kraju za czyny pedofilskie , do jakich miało dojść w 1996 roku, gdy był metropolitą Melbourne. Skazano go na 6 lat więzienia za napaść na dwóch 13-letnich chórzystów w zakrystii w katedrze. Akt oskarżenia sporządzony został na podstawie zeznań jednego z mężczyzn. Drugi z nich zmarł w 2014 roku z przedawkowania narkotyków.

Od początku swojego procesu kardynał Pell powtarzał, że jest niewinny. Był najwyższym dostojnikiem Kościoła, skazanym w sprawie dotyczącej pedofilii. W więzieniu spędził ponad 400 dni. Wkrótce ma zostać zwolniony z zakładu karnego koło miasta Geelong, niedaleko Melbourne.

Australijski Sąd Najwyższy rozpoczął 11 marca rozpatrywanie złożonego przez niego odwołania. W trakcie tego wysłuchania obrona kardynała argumentowała między innymi, że nie mogło dojść do napaści seksualnej na chłopców po niedzielnej mszy w zawsze pełnej innych osób zakrystii katedry świętego Patryka.

Sąd pierwszej instancji skazując go w marcu ub. roku na 6 lat orzekł, że będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie w październiku 2022 r. W sierpniu 2019 roku wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny.

George Pell, urodzony w 1941 r. w australijskim Ballarat, był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 r. metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney, mianowanym kardynałem przez Jana Pawła II.

Franciszek mianował go w 2013 roku członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Ekonomii Stolicy Apostolskiej.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w jego sprawie w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o czyny seksualnego wykorzystania nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował.

Gdy na początku 2019 roku kard. Pell został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi. Jak tłumaczył wtedy Watykan, są to „środki zapobiegawcze”, zastosowane w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów. Wyjaśniono, że Stolica Apostolska przyjmuje do wiadomości wyrok pierwszej instancji.

Po tym, kiedy następnie odrzucono apelację kardynała Pella, Watykan oświadczył, że z decyzją w jego sprawie czeka na zakończenie całego postępowania sądowego.

„Stolica Apostolska wraz z Kościołem w Australii potwierdza swoją bliskość z ofiarami wykorzystywania seksualnego i zaangażowanie na rzecz tego, by za pośrednictwem właściwych władz kościelnych ścigać członków duchowieństwa, którzy są za nie odpowiedzialni” – oświadczył wtedy rzecznik Watykanu Matteo Bruni.

We wtorek rano należy oczekiwać oświadczenia Watykanu w tej sprawie.

Kardynał Pell: Cierpiałem z powodu niesprawiedliwości

Stale utrzymywałem swoją niewinność, gdy cierpiałem z powodu poważnej niesprawiedliwości – oświadczył kardynał George Pell po tym, gdy Sąd Najwyższy Australii przyjął jego odwołanie od wyroku 6 lat więzienia za czyny pedofilii. W więzieniu spędził ponad rok.

Podkreślił w nim, że wielka niesprawiedliwość „została naprawiona wraz z jednomyślną decyzją sądu”.

Nie żywię złych uczuć wobec mojego oskarżyciela. Nie chcę aby mojego uniewinnienia dodawać do cierpienia i goryczy, jakie wielu odczuwa. Jest ich wystarczająco dużo – napisał były doradca papieża Franciszka i były watykański minister finansów, który trafił do więzienia ponad rok temu.

Następnie oświadczył: Mój proces nie był referendum w sprawie Kościoła katolickiego, ani w kwestii tego, jak władze kościelne w Australii podeszły do przestępstwa pedofilii.

Chodziło o to, czy ja popełniłem te okropne przestępstwa, czy nie. A ja ich nie popełniłem – dodał.

Kardynał George Pell podziękował za modlitwy i „tysiące listów z wyrazami wsparcia”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zatrzymali 38-latka poszukiwanego listem gończym. Wpadł, bo złamał zakaz związany z SARS-CoV-2

05.04.2020 Kielce Wspolne patrole WOT i Policji fot. Grzegorz Ksel/REPORTER

Policjanci zatrzymali 38-latka, który był poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia za przestępstwa skarbowe. Przestępca zwrócił na siebie uwagę przechodniów. Zawiadomili oni służby, bo mężczyzna stał w grupie osób. Policja została poinformowana, że na jednym z parkingów przy ulicy Racławickiej stoi kilku mężczyzn. Nie zastosowali się oni do ograniczeń w związku z epidemią koronawirusa.

„Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, zastali dwóch rozmawiających ze sobą mężczyzn. Podczas sprawdzania jednego z nich w systemie policyjnym pojawił się alert, że jest on poszukiwany listem gończym oraz posiada kilka innych nakazów zatrzymania do odbycia kary pozbawienia wolności za przestępstwa skarbowe” – przekazał Robert Koniuszy.

Rzecznik prasowy dodał, że 38-letni mężczyzna był poszukiwany przez sądy rejonowe w Słubicach, Krakowie, Strzelcach Krajeńskich, Złotoryi, Bydgoszczy i Warszawie. Mężczyzna łącznie został skazany na 10 miesięcy więzienia.

38-latek poszukiwany listem gończym został zatrzymany i dowieziony do policyjnego aresztu. Następnie mężczyznę przetransportowano to aresztu śledczego. Tam odbędzie swoją karę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Syn kobiety zmarłej na koronawirusa zgłosił prezydenta Białorusi na milicję

Mężczyzna, którego matka zmarła z powodu infekcji Covid-19 żąda wszczęcia sprawy karnej przeciwko prezydentowi Białorusi. Jego zdaniem Łukaszenka „nie podjął odpowiednich działań dla ochrony ludności”. Jak poinformował portal Belsat.eu, Alaksandr Macwiejeu, który mieszka we Francji, zgłosił sprawę na milicję po tym, jak jego 68-letnia matka zmarła w szpitalu w Witebsku. Miała koronawirusa oraz guza na kręgosłupie. Na zapalenie płuc zapadła podczas pobytu w szpitalu neurologicznym wkrótce po operacji usunięcia guza.

Jak poinformował syn zmarłej, nie została ona uwzględniona w statystykach dotyczących zgonów z powodu koronawirusa.

„Nie podjął działań niezbędnych dla ochrony ludności”

„Żądam wszczęcia postępowania karnego wobec Alaksandra Łukaszenki, który pełniąc funkcje prezydenta Białorusi, nie podjął działań niezbędnych dla ochrony ludności przed rozprzestrzenianiem się wirusa” – napisał Macwiejeu w zgłoszeniu.

Na Białorusi nie zastosowano przepisów o kwarantannie ani zamknięcia granic. Do poniedziałku potwierdzono 700 przypadków zakażenia Covid-19. Potwierdzono też 13 zgonów z powodu koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tajemnicza zbrodnia na poddaszu w miejscowość Orzesze

Tajemniczy pożar na poddaszu domu w miejscowość Orzesze (woj. śląskie) zabił 42-letniego Szymona S. i jego dziewięcioletnią córkę Klaudię. 41-letnia żona mężczyzny, Joanna, walczy w szpitalu o życie; trafiła pod opiekę lekarzy z ranami kłutymi. Reporterzy programu „Alarm!” nieoficjalnie ustalili, że Szymon S. miał potężne długi i w akcie desperacji najpewniej najpierw udusił córeczkę, potem zaatakował żonę, a następnie popełnił samobójstwo. Rodzina nie miała założonej tzw. niebieskiej karty (nie była też objęta kwarantanną), a służby nigdy nie interweniowały w tym domu.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Zaginiona wnuczka Kennedy’ego i jej syn nie żyją

Maeve Kennedy Townsend McKean i jej 8-letni syn Gideon nie żyją. 40-latka była wnuczką Roberta F. Kennedy’ego (brata zamordowanego Johna F. Kennedy’ego). W czwartek 2 kwietnia rodzina poinformowała o ich zaginięciu, kilka dni później mąż Maeve przekazał, że zarówno ona jak i synek, zginęli w tragicznych okolicznościach.

Wnuczka Roberta F. Kennedy’ego Maeve Kennedy Townsend McKean i jej ośmioletni syn Gideon utonęli w wodach zatoki Chesapeake, w stanie Maryland. 40-latka wybrała się z rodziną – mężem Davidem McKean i trojgiem dzieci Gideonem, Gabriellą i Tobym do ich wakacyjnego domu w Shady Side. Stwierdzili, że w czasie narodowej kwarantanny będzie im tam wygodniej, a dzieci będą miały dużo miejsca do biegania.

Wzruszające słowa męża

2 kwietnia, gdy rodzina dotarła na miejsce, Maeve Kennedy wyszła pograć z synem na zewnątrz. Kiedy piłka wpadła do wody, postanowili podpłynąć po nią kajakiem. Jak przekazał na Facebooku McKean, piłka znajdowała się w rejonie, gdzie woda jest płytka i nie ma prądu. Wiatr zepchnął ich jednak w stronę zatoki. Pół godziny później matkę i syna, zauważył z oddali sąsiad i wezwał straż przybrzeżną. Następnego dnia znaleziono przewrócony kajak. Stało się jasne, że Maeve i Gideon nie żyją.

„Była moim najlepszym przyjacielem, moją bratnią duszą. Mogłeś usłyszeć śmiech Maeve kilka bloków dalej, a ona śmiała się sporo. Była magiczna z niekończącymi się pokładami energii, oddana wymyślaniu zabaw dla naszych dzieci, biorąca kolejny projekt w pracy albo dla naszej społeczności i spędzająca czas z naszymi przyjaciółmi. Była w Korpusie Pokoju, przebiegła Boston Marathon […]. Była najjaśniejszym światłem, jakie kiedykolwiek poznałem” – napisał załamany David poście na Facebooku.

Nad klanem ciąży klątwa?

W sierpniu 2019 roku w tragicznych okolicznościach zmarła inna wnuczka Roberta F. Kennedy’ego, Saoirse Kennedy Hill. 22-latka przedawkowała narkotyki. W 2012 roku synowa polityka Mary Kennedy popełniła samobójstwo. On sam natomiast został zamordowany w 1968 roku, podobnie jak brat John F. Kennedy.

Syn zabitego prezydenta John F. Kennedy Jr. również zginął w gwałtowny sposób. W lipcu 1999 roku samolot, którym leciał z żoną Carolyn Bessette-Kennedy i szwagierką Lauren Gail Bessette rozbił się niedaleko wyspy Martha’s Vineyard. To nie jedyne dramatyczne wydarzenia, z którymi musiał mierzyć się znany klan. Wiele osób sądzi, że nad rodziną ciąży klątwa, którą rzekomo rozpoczął nieudany zabieg lobotomii przeprowadzony w 1944 roku na Rosemary Kennedy, siostrze Johna i Roberta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Słowacja: Sąd skazał zabójcę Jana Kuciaka

Sąd w Pezinoku koło Bratysławy w poniedziałek skazał na 23 lata pozbawienia wolności Miroslava Marczeka, który przyznał się do zastrzelenia w lutym 2018 roku słowackiego dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Marczek przyznał się też do zabicia w grudniu 2016 r. przedsiębiorcy Petra Molnara.

Prokuratur Ladislav Novocky i oskarżyciel posiłkowy Daniel Lipszyc wnioskowali o karę 25 lat więzienia. Zwracali uwagę na fakt, że zabójstwa dziennikarza i jego narzeczonej dokonano z zimną krwią, zbrodnia została zaplanowana, a sprawca nie rokuje szans na resocjalizację. Kary dożywocia domagał się przedstawiciel prawny Zlaticy Kusznirovej, matki zamordowanej kobiety.

Marczek na własną prośbę nie uczestniczył w poniedziałkowej rozprawie. Wyrok nie jest prawomocny. Prokurator powiedział dziennikarzom, że odwoła się do Sądu Najwyższego. Przewodnicząca składu sędziowskiego Rużena Sabova uznała, że oskarżony miał znaczny udział w wyjaśnieniu zbrodni, ale dokonał zabójstw z zimną krwią. Zwróciła uwagę, że chociaż skazany współpracował z wymiarem sprawiedliwości, to na współpracę zdecydował się dopiero wtedy, gdy ujawniane przed sądem fakty zaczęły świadczyć na jego niekorzyść.

Sabova szczególną uwagę zwróciła na zamordowanie narzeczonej Kuciaka, której nie obejmowało zlecenie zabójstwa. Podkreśliła, że morderca chciał pozbyć się świadka. Sędzia podkreśliła, że ofiary zabójstwa łączyły z ich rodzinami bardzo bliskie stosunki, i w związku z tym wymierzyła dodatkową karę finansowego odszkodowania.

Marczek, 37-letni były żołnierz, przyznał się do zabójstwa Kuciaka i jego narzeczonej w styczniu br. Jego relacji o tym, jak strzelał do dziennikarza i Kusznirovej wysłuchali obecni na sali sądowej rodzice Kuciaka i matka zamordowanej. Wyraził skruchę z powodu dokonanych zbrodni, co zaznaczali w poniedziałek jego obrońcy.

Marczek jest drugą osobą skazaną w sprawie o zamordowanie Kuciaka i jego narzeczonej, w grudniu 2019 r. karę 15 lat więzienia wymierzono Zoltanowi Andrusce, który przyznał się do udziału w przekazaniu zlecenia zabójstwa bezpośredniemu wykonawcy.

Po przyznaniu się Marczeka do winy postępowanie w jego sprawie wyłączono z głównego procesu, w którym oskarżonym o zlecenie zabójstwa Kuciaka pozostaje przedsiębiorca Marian Koczner, opisywany przez Kuciaka w jego artykułach.

Na ławie oskarżonych zasiadają także współpracownica Kocznera Alena Zsuzsova, która miała przekazać zlecenie morderstwa, oraz kuzyn Marczeka, Tomasz Szabo, również oskarżony o zabójstwo Kuciaka i jego narzeczonej. Najbliższa rozprawa zaplanowana jest na przyszły tydzień.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kardynał George Pell uniewinniony od zarzutu molestowania seksualnego nieletnich. Jest decyzja Sądu Najwyższego Australii

Sąd Najwyższy Australii zdecydował o uniewinnieniu kardynała Gerorge’a Pella, byłego arcybiskupa Melbourne i Sydney oraz byłego watykańskiego skarbnika. W marcu 2019 roku hierarcha został skazany za molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chłopców, do którego miało dojść w 1996 roku. Decyzja Sądu Najwyższego Australii oznacza, że wcześniejsze decyzje ławy przysięgłych oraz niższego sądu apelacyjnego zostały uchylone, a 78-letni obecnie hierarcha może opuścić więzienie o zaostrzonym rygorze w Barwon pod Melbourne. Sąd Najwyższy wydał wyrok na posiedzeniu online.

Zgodnie z poprzednim, skazującym wyrokiem kardynał mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia po trzech latach i ośmiu miesiącach odbycia kary. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Najwyższy Australii zgodził się rozpatrzyć odwołanie duchownego. Od samego początku hierarcha deklarował swoją niewinność.

Kardynał George Pell uniewinniony. W marcu 2019 duchownego skazano na sześć lat więzienia za molestowanie nieletnich

Do czynów, za które w marcu 2019 r. kardynał został skazany na sześć lat więzienia o zaostrzonym rygorze, miało dojść w 1996 roku. Pella oskarżono o molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chórzystów, gdy duchowny był arcybiskupem Melbourne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl