Białystok: 60-latek kilka razy złamał zasady kwarantanny. Usłyszał zarzut i trafił do aresztu

Mieszkaniec Białegostoku kilka razy złamał zasady odbywania kwarantanny, a test wykazał, że jest chory na COVID-19. Prokuratura przedstawiła 60-latkowi zarzut, a sąd zdecydował, że na miesiąc trafi on do aresztu.

O aresztowanie mężczyzny na miesiąc wystąpiła Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. W ocenie śledczych, w tym przypadku tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze nie dadzą rezultatu. Podejrzany bowiem już kilka razy naruszył zasady przebywania na kwarantannie.

– Sąd uwzględnił wniosek – poinformowała w środę rzecznik Sądu Rejonowego w Białymstoku, sędzia Beata Wołosik.

Sprawa wyszła na jaw, ponieważ 60-latek – według policji – sam pochwalił się w sklepie, iż jest poddawany kwarantannie. To pracownik sklepu zadzwonił do dyżurnego komendy miejskiej w Białymstoku, a ten wysłał patrol przygotowany na możliwość kontaktu z osobą zakażoną.

Okazało się, że klientem sklepu jest mężczyzna, który niedawno wrócił z Niemiec i w tej sytuacji rzeczywiście podlega obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny. Policjantom tłumaczył, że chciał sobie zrobić zakupy, by nie fatygować bliskich. Został zatrzymany. Okazało się też, że to nie było jego pierwsze złamanie kwarantanny.

Śledczy zlecili wykonanie testu na obecność koronawirusa, a badanie dało wynik dodatni. Prokuratura zarzuciła 60-letniemu mężczyźnie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej. Przy nieumyślnym działaniu sprawcy grozi za to do 3 lat więzienia. Jeśli jednak zostanie mu udowodnione umyślne działanie – nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Śledczy chcą teraz ustalić krąg osób, z którymi podejrzany miał kontakt, kiedy naruszał zasady kwarantanny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

15 i 16-latek poszli łowić ryby. Rodzice ukarani

Rodzice dwóch nastolatków, którzy wędkowali na jeziorkiem „Moczydło” w Karczewie zostali ukarani mandatami – poinformował w środę nadkom. Daniel Niezdropa z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Jak przekazał, funkcjonariusze z komisariatu w Karczewie sprawdzali osiedla i miejsca rekreacji, aby reagować na wszelkie naruszenia przepisów wprowadzonych wz. z epidemią koronawirusa. W pewnym momencie patrolując teren przyległy do jeziorka „Moczydło” zauważyli siedzących nad brzegiem dwóch młodych chłopców, którzy wędkowali.

Okazało się, że mieli 15 i 16 lat, pierwszy pochodził z Warszawy, a drugi z Józefowa. Funkcjonariusze znaleźli przy nich paczkę papierosów, a nieletni przyznali się do ich palenia – poinformował nadkom. Daniel Niezdropa.

Policjanci powiadomili rodziców chłopców, a kiedy ci przyjechali po swoje dzieci nad jeziorko zostali ukarani mandatami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Coraz więcej osób łamie przepis o zgromadzeniach

Minionej doby policjanci w całej Polsce wypisali ponad 2200 mandatów za złamanie zakazu przemieszczania się i gromadzenia. To bardzo duży skok, bo do wczoraj od ogłoszenia dwa tygodnie temu nowych ograniczeń tych kar było 9700.

Teraz funkcjonariusze sprawdzają więcej autobusów i tramwajów. Ostatniej doby skontrolowali 7 tysięcy pojazdów komunikacji zbiorowej. Jak informuje Mariusz Ciarka z komendy głównej – nie wykryto większych uchybień w przewozie ograniczonej liczby pasażerów.

W samej stolicy 227 mandatów

Jak przekazał podkom. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji, od 24 marca policjanci 1348 razy podejmowali czynności wobec osób łamiących przepisy o zakazie zgromadzeń.

Nałożono 1060 mandatów karnych. W pozostałych przypadkach kierowane są wnioski o ukaranie do sądu. Ostatnia doba to 12 kolejnych informacji przekazanych do Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W sumie takich informacji przekazano już 224. W tych przypadkach mogą być zastosowane jeszcze surowsze kary administracyjne – podał podkom. Rafał Retmaniak.

Zaznaczył, że tylko we wtorek mandatami ukarano 227 osób. Z tego samego artykułu, w związku z odmową przyjęcia mandatów do sądu skierowane są kolejne 32 wnioski o ukaranie – poinformował policjant.

Kara, która może być nałożona na osobę łamiącą obejmującą ją kwarantannę, a także na osoby, które nie przestrzegają ograniczeń dotyczących przemieszczania się i zgromadzeń w miejscu publicznym, może wynosić nawet 30 tys. zł. Osobom, które – mając świadomość zakażenia koronawirusem – narażają na to zakażenie innych, grozi do 5 lat więzienia, a w przypadku narażenia wielu osób – do 10 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wyprowadzenie gotówki z funduszu operacyjnego CBA. Podejrzani boją się o swoje życie

Podejrzani w głośnej sprawie wyprowadzenia gotówki z funduszu operacyjnego Centralnego Biura Antykorupcyjnego mogą zostać zwolnienie z aresztu. Powodem ma być zagrożenie koronawirusem – donosi „Rzeczpospolita”. Afera z funduszem operacyjnym CBA wybuchła w styczniu. Wyszło wówczas na jaw, że cywilna pracownica CBA i jej mąż trafili do aresztu pod zarzutami przywłaszczenia mienia znacznej wartości – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Katarzyna G. miała regularnie wyprowadzać gotówkę m.in. chowając ją w reklamówce. Jej mąż Dariusz G. wydawał pieniądze u bukmachera, obstawiając kwoty sięgające od kilkunastu do 20 tysięcy złotych.

Z funduszu miało zniknąć w sumie pięć milionów złotych. Są to jednak szacunki, a nie kwota ustalona na podstawie dowodów z CBA.

Jak pisze „Rzeczpospolita”, podejrzane w sprawie małżeństwo może wyjść z aresztu. Choć pod koniec marca sąd przedłużył Katarzynie i Dariuszowi G. areszt o trzy miesiące, to podejrzani już złożyli zażalenia. W jednym wniosków pojawił się argument zagrożenia koronawirusem – dowiedziała się gazeta.

Więcej w „Rzeczpospolitej”.
Źródło info i foto: interia.pl

Polska: Eksmisja za przemoc domową?

Mimo zakazu eksmisji w związku z koronawirusem, sprawcy przemocy domowej będą mogli być eksmitowani – stanowi jedna z poprawek, jaką w nocy z wtorku na środę poparła sejmowa Komisja Finansów Publicznych w związku z pracami nad zmianami w tarczy antykryzysowej.

Posłowie z sejmowej komisji finansów w nocy z wtorku na środę rozpatrywali propozycje zmian w tarczy antykryzysowej, które mają m.in. ułatwić firmom przetrwanie kryzysu wywołanego koronawirusem. Wiodącym projektem jest ten przygotowany przez rząd, czyli projekt o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Rząd przyjął projekt we wtorek i skierował do Sejmu.

Zmiana zaproponowana przez KO

Do tej pory posłowie poparli kilkanaście poprawek autorstwa PiS. Komisja zgodziła się też, by wprowadzić zmianę zaproponowaną przez Koalicję Obywatelską. Chodzi w niej o to, by mimo zakazu eksmisji w związku z koronawirusem wyłączyć z tego sprawców przemocy domowej.

Projekt przygotowany przez rząd ma na celu kontynuację dotychczasowych działań w obszarze realizacji tarczy antykryzysowej. Wprowadza on też kolejne kilkadziesiąt rozwiązań, mających przeciwdziałać negatywnym skutkom społeczno-gospodarczym, związanym z koronawirusem.

Propozycja rządowa przewiduje m.in. wprowadzenie 3-miesięcznych „wakacji składkowych” dla firm zatrudniających od 10 do 49 osób. Ulga ma wynieść 50 proc. składek. Zmiany zawarte w projekcie będą kosztować finanse publiczne ok. 18,5 mld zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Młodociana szajka handlowała pornografią z udziałem dzieci

Policja niemieckim w Fryburgu (Badenia-Wirtembergia) rozbiła szajkę handlującą pornografią dziecięcą w sieci. Śledztwem objęte są 42 osoby, w tym domniemany herszt grupy – 14-latek. Agencja AFP wskazała, że ze wstępnego rozpoznania wynika, iż chłopak namówił dwie dziewczynki, aby przesłały mu pornograficzne zdjęcia i filmy z ich udziałem. Otrzymanymi materiałami następnie handlował w internecie.

Podczas śledztwa w sprawie wykorzystywania seksualnego, szerzenia treści pornograficznych z udziałem dzieci oraz oszustw zidentyfikowano 31 mężczyzn w wieku od 16 do 58 lat, którzy byli klientami głównego sprawcy.

Telewizja Deutsche Welle wskazała, że nastolatek dokonywał transakcji, posługując się wirtualną walutą. Aby uzyskane w ten sposób walory zamieniać na pieniądze, sprzedawał on potem e-walutę innym młodocianym, którzy byli wtajemniczeni w proceder lub sami rozprowadzali pornografię dziecięcą.

Sąd orzekł już o winie głównego oskarżonego na podstawie prawa karnego nieletnich. Musiał zapłacić karę pieniężną i finansowo zadośćuczynić swoim ofiarom. Dziewięciu innych nieletnich objętych zostało specjalną kuratelą pedagogiczną. Śledztwo przeciwko innym podejrzanym jeszcze się toczy.
Źródło info i foto: TVP.info

60-letni Jan Z. zabił Ukrainkę nożem, bo przyłapał ją z sąsiadem

Od miłości tylko krok do nienawiści. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą zranione uczucia. Kiedy Jan Z. (60 l.) odkrył, że kochanka go zdradza, zagotowała się w nim krew. Chwycił kuchenny nóż i kilka razy ugodził nim Nataszę G. (42 l.). Dźgał na oślep, trafił kobietę w brzuch i rękę. Gdyby nie odciągnęli go sąsiedzi, pewnie by ją zabił…

Natasza przyjechała do Polski z Ukrainy. Szukała tu lepszego życia. Zatrudniła się jako szwaczka w fabryce mebli w Morągu (woj. warmińsko-mazurskie). Wkrótce poznała rozwodnika Jana Z. i postanowiła z nim zamieszkać. Oboje lubili zaglądać do kieliszka i to ich połączyło.

– Niestety, Janek dowiedział się, że Natasza nie jest mu wierna – opowiada sąsiadka.

Pewnego dnia Jan Z. wrócił do domu z zakupami i przyłapał kochankę w łóżku z sąsiadem. Zazdrość go oślepiła i nie wytrzymał. Chwycił kuchenny nóż i rzucił się na Nataszę. Ugodził ją kilka razy w brzuch i zranił w rękę, którą się zasłaniała.

– Pewnie by ją zabił, gdyby nie sąsiedzi, których zaalarmowały krzyki kobiety. Wpadli do mieszkania i odciągnęli Janka – relacjonuje sąsiadka.

Natasza trafiła do szpitala w Elblągu. O rannej w brzuch kobiecie policję powiadomili lekarze. Zazdrosny kochanek nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć śledczym swojego zachowania. Sąd posłał go na razie na miesiąc do aresztu.

– Okazało się, że z Nataszy twarda sztuka – dodaje sąsiadka. – Już na drugi dzień wypisali ją ze szpitala i wróciła, tyle że do sąsiada, który teraz się nią zajmuje. Aż boję się pomyśleć, co będzie, jak Janek wróci z więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nudzili się w domu, więc wyszli na spotkanie. Trwają policyjne kontrole

Policjanci z Białegostoku (woj. podlaskie) codziennie sprawdzają, czy mieszkańcy stosują się do zakazów i nakazów wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa. Do tego celu wykorzystują także najnowocześniejszą technologię – dzięki dronom mogą kontrolować miejsca, do których nie można dojechać radiowozem czy dojść pieszo.

Policyjny dron wykorzystywany jest głównie do sprawdzania, czy osoby objęte kwarantanną nie opuszczają swoich domów oraz czy nie jest łamany zakaz gromadzenia się. Dzięki „latającej kamerze” w minioną sobotę mundurowi zauważyli trzyosobową grupę w miejscu, do którego nie mogli dojechać samochodem.

Widząc, że grupka zmierza w kierunku drogi, policjanci postanowili interweniować. 18-letnia dziewczyna oraz jej 19- i 21-letni koledzy tłumaczyli mundurowym z patrolu, że postanowili spotkać się… z nudów. Wszyscy zostali ukarani mandatami za złamanie zakazu gromadzenia się.
Źródło info i foto: se.pl

Islamiści wykorzystają epidemię do przeprowadzenia ataków?

Świat zajęty jest teraz czymś innym, więc głowę podnoszą „stare strachy”. Al-Kaida i tzw. Państwo Islamskie uważnie śledzą sytuację, druga z organizacji zresztą już w połowie marca apelowała, by gdy tylko chaos na to pozwoli – uderzać jeszcze mocniej, bo przyniesie to zwielokrotnione skutki. Przegrupowują się ekstremiści – wylicza agencja AP – w Nigerii, gdzie działa Boko Haram, czy w Somalii.

International Crisis Group stwierdza wprost, że aktualna sytuacja „pozwala dżihadystom na lepsze przygotowanie spektakularnych ataków”. Jako przykład podawana jest działalność Boko Haram, które pod koniec marca uderzyło na bazę wojsk Czadu. Zginęło wówczas 92 żołnierzy tego państwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl