Nowy Jork: Demonstranci atakowali policjantów, dwa radiowozy wjechały w tłum

Dwa policyjne radiowozy wjechały w sobotę w grupę demonstrantów w Nowym Jorku. Nagrania z tej konfrontacji opublikowano w mediach społecznościowych. Burmistrz miasta Bill de Blasio ocenił, że funkcjonariusze, otoczeni przez tłum, mogli nie mieć możliwości innej reakcji. Dodał, że sytuacja będzie wyjaśniana. Trwające od kilu dni w USA protesty są reakcją na śmierć George’a Floyda, który zmarł w wyniku brutalnej interwencji policji w Minneapolis.

Tysiące ludzi wyszło w sobotę na ulice Nowego Jorku, protestując przeciw brutalności policji w Minneapolis, która doprowadziła do śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Demonstrowano m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie.

Dwa radiowozy wjechały w grupę protestujących Nowojorczyków

W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania przedstawiające konfrontację demonstrantów z policją na nowojorskim Brooklynie. Widać na nich, jak stojący na ulicy przed barierką radiowóz jest obrzucany przez protestujących różnymi przedmiotami. Zebrani uderzają także w maskę samochodu. Siedzący w środku funkcjonariusze mają przed sobą sgrupę protestujących.

Po chwili do stojącego radiowozu podjeżdża kolejny. Oba samochody, mając włączone sygnały świetlne i dźwiękowe, ruszają wprost na tłoczących się przy barierkach ludzi. Na nagraniach słychać krzyki, widać także, jak ktoś wskakuje na auto. Nie ma informacji o rannych w wyniku tej sytuacji.

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który widział nagranie, ocenił, że protestujący źle postąpili otaczając policyjny samochód. Dodał przy tym, że funkcjonariusze mogli nie mieć innego wyboru. – Nie zamierzam obwiniać funkcjonariuszy, który próbowali poradzić sobie z sytuacją bez szans. Ludzie, którzy zebrali się wokół radiowozu źle się zachowywali i stworzyli sytuację niemożliwą do odparcia – mówił. De Blasio dodał, że sytuacja będzie teraz wyjaśniana. Nowojorska policja prowadzi w tej sprawie dochodzenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Starcia po zabiciu George’a Floyda wymknęły się spod kontroli

Prezydent Donald Trump ostro potępił w sobotę (30 maja) – jako „dzieło rabusiów i anarchistów” – zamieszki w amerykańskich miastach, które wybuchły po zabiciu w Minneapolis przez policję Afroamerykanina George’a Floyda. Ostatniej nocy do starć doszło nawet przed Białym Domem. „Śmierć George’a Floyda na ulicach Minneapolis to ogromna tragedia” – podkreślił Trump. Dodał jednak, że „jego pamięć została zhańbiona przez uczestników zamieszek, rabusiów i anarchistów”.

„To, co teraz widzimy na naszych ulicach, nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością czy też pokojem” – powiedział prezydent. Zapewnił, że jego rząd położy kres przemocy.

Aresztowano ponad 50 osób

W sobotę, 30 maja, tysiące osób demonstrowało m.in. przed wieżowcem prezydenta USA Trump Tower, na 5. Alei, Times Square oraz na Brooklynie. Uczestnicy manifestacji we wszystkich pięciu dzielnicach miasta blokowali ruch uliczny. Doszło do podpalenia co najmniej dwóch policyjnych samochodów. Niektórzy wywracali kosze na śmieci, rzucali na interweniujących funkcjonariuszy butelkami, śmieciami i odłamkami z gruzów. Nie reagowali na wezwania stróżów porządku, aby ograniczyć się do zgromadzeń i przemarszów po chodnikach.

„Żadnych chodników. To protest. Ulice należą do nas”, „Bez sprawiedliwości nie ma pokoju” – skandowali. Wznosili okrzyki przywołujące pamięć Floyda. Mieli transparenty z napisami np. „Czarne życie ma znaczenie”, „Biała cisza to biała przemoc”.

Z powodu demonstracji wyłączone były z ruchu samochodowego mosty Brooklyn Bridge i Manhattan Bridge na Rzece Wschodniej. Zamknięto też część autostrady West Side Highway.

Policja używała dla rozproszenia tłumów gazu pieprzowego. W powietrzu unosił się helikopter. Według wstępnych informacji, aresztowano ponad 50 osób. W mediach społecznościowych ukazały się zdjęcia i filmy wideo pokazujące, jak funkcjonariusze wywlekali ich z tłumów.

Burmistrz Nowego Jorku: To jest nie do zaakceptowania

Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio mówił na konferencji prasowej, że pośród uczestników manifestacji znalazła się mała grupa tych, którzy uciekli się do aktów przemocy. Ostrzegał, że nie będzie to tolerowane i poniosą oni konsekwencję swych czynów.

„Byli tu niestety tylko dlatego, by atakować policjantów, którzy nas chronią. To jest nie do zaakceptowania” – przekonywał, sugerując, że agresorzy przybyli z zewnątrz, nie reprezentując lokalnej społeczności. Zapewniał tych, którzy protestują w pokojowy sposób, o pragnieniu rozwiązania problemów, potrzebie sprawiedliwości i prawdziwych zmian społecznych.

„Jeśli jesteście, by domagać się pokojowych zmian, jesteście wysłuchani. Zmiany zachodzą w mieście i nie mam co do tego wątpliwości. Wierzymy w protesty pokojowe, w obywatelskie nieposłuszeństwo, korzystanie przez ludzi z ich demokratycznych praw, ale nie atakowanie policjantów i społeczności” – akcentował burmistrz.

Przyznał, że w Nowym Jorku jest wiele do zrobienia, ale jest miejsce na wielkie zmiany i postęp, co nastąpi. Zwrócił jednocześnie uwagę, aby nie zapominać o zwalczaniu ogromnego kryzysu związanego z COVID-19.

„Walczymy z tym razem jako jeden Nowy Jork. (…) W ostatnich trzech miesiącach nowojorczycy są zjednoczeni, walcząc z kryzysem, jakiego nie można sobie nigdy było wyobrazić, z chorobą, o której nawet nie wiedzieliśmy” – zaznaczył.

Przekonywał, że także obecnie nowojorczycy będą razem w przezwyciężaniu wyzwań, w których obliczu stoją.

Głos komisarza policji

Komisarz nowojorskiej policji Dermot Shea przyznał, że wszyscy są zdenerwowani i „będzie to długa noc”. „Wszyscy, racjonalne umysły, możemy się zgodzić, że pójście do przodu będzie wynikać z dyskusji, protestów, aktywizmu, ale nie z większej przemocy” – tłumaczył.

Lokalni politycy obecni na demonstracjach zapowiadali zmiany w przepisach. „Dla tych z nas, którzy są we władzach, obowiązkiem jest zapewnić zmiany i zamierzamy je wprowadzić” – obiecywał w telewizji CBS senator stanu Nowy Jork Michael Gianaris. Wtórowała mu senator stanowa Jessica Ramos. Twierdziła, że jeśli dojdzie do współpracy, można naprawić wszystko. „Musimy jednak pozwolić przewodzić ludziom, którzy najbardziej doznali bólu” – wyjaśniała.

Śmierć 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda

Zarzewiem zamieszek stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję w Minneapolis. W poniedziałek, 25 maja, do internetu trafiło nagranie z incydentu, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce mężczyzna zmarł. Słowa przyciskanego do ziemi Floyda – „Nie mogę oddychać” – stały się głównym hasłem protestów.

Śmierć Floyda wywołała gwałtowne protesty i zamieszki w wielu innych amerykańskich miastach. W czasie protestów śmierć poniosły już trzy osoby – w Detroit, Oakland i Minneapolis.

Zamieszki w Minneapolis

W Minneapolis protesty po śmierci Afroamerykanina trwają kolejną noc, mimo że w mieście obowiązuje godzina policyjna. Według CNN, siły porządkowe użyły gazu łzawiącego i grantów hukowych, by nie dopuścić demonstrantów pod budynek policji.

Godzina policyjna w Minneapolis rozpoczęła się w sobotę wieczorem o godz. 20 czasu lokalnego. Wcześniej gubernator stanu Minnesota Tim Walz wezwał mieszkańców Minneapolis do pozostania w domach. Ostrzegł też protestujących, że znajdą się w „bardzo niebezpiecznej sytuacji”, jeśli ponownie złamią godzinę policyjną.

Po raz pierwszy od drugiej wojny światowej gubernator zmobilizował Gwardię Narodową. Na razie jednak żołnierze tej formacji nie biorą udziału w konfrontacjach z protestującymi.
Źródło info i foto: interia.pl

Austria: Policja poszukuje bohaterki „Ibizagate”, afery, która doprowadziła do politycznego kryzysu

Austriacka policja poszukuje kobiety, która podawała się za Alonę Makarową, rosyjską inwestorkę. Ta kobieta stała się bohaterką „Ibizagate”, afery, która doprowadziła do politycznego kryzysu w Austrii i przedterminowych wyborów w tym kraju. Wróciła „Ibizagate”. Afera wstrząsnęła Austrią w maju 2019 roku – ujawniono wtedy nagranie z udziałem zastępcy kanclerza Austrii Heinza-Christiana Strache (szefa prawicowej FPO). Polityk w trakcie imprezy na Ibizie (stąd nazwa – red.) oferował kontrakty podającej się za rosyjską inwestorkę kobiecie. Oczywiście w zamian za wsparcie podczas kampanii wyborczej w 2017 roku.

Strache stracił stanowisko w wyniku ujawnienia nagrań, a w Austrii doszło do przedterminowych wyborów na wniosek kanclerza Sebastiana Kurza. Pozostało jednak mnóstwo pytań. Kreml po wybuchu afery odcinał się od sprawy, a nie zostało wyjaśnione choćby to, kim jest kobieta podająca się z Alonę Makarową, krewną rosyjskiego oligarchy Igora Makarowa.

Austriacka policja poszukuje „Makarowej”

Rok po ujawnieniu sprawy austriacka policja udostępniła zdjęcia domniemanej Makarowej, ponieważ chce poznać choć część kulis sprawy. Federalne Biuro Policji Kryminalnej Austrii ogłosiło, że prowadzone jest łącznie 40 różnych dochodzeń wokół „Ibizagate”, dokonano dotychczas pięciu aresztowań, zgromadzono też 34 terabajty danych. Same nagrania to blisko 12,5 godziny materiału.

Właśnie z nagrań wydzielono kilka najlepszych ujęć, na których zarejestrowano „Makarową”. Jak pisze austriacka policji:

Na polecenie prokuratura publikujemy kilka zdjęć, mając na celu ustalenie sprawcy, który posługiwał się pseudonimem Alona Makarow.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

39 ciał w ciężarówce. W Niemczech aresztowano organizatora siatki przemytników ludzi

W Niemczech został aresztowany mężczyzna, podejrzany o zorganizowanie siatki, która przemyciła do Wielkiej Brytanii wietnamskich nielegalnych migrantów. Ciała 39 migrantów znaleziono w ciężarówce w Wielkiej Brytanii w październiku zeszłego roku. Mężczyznę aresztowano w Niemczech w ramach europejskiego nakazu aresztowania (ENA), wydanego przez Francję – podaje AFP.

Francuska prokuratura poinformowała z kolei o aresztowaniu we Francji 13 osób i kolejnych 13 w Belgii w związku ze śmiercią 39 wietnamskich migrantów, których ciała znaleziono w ciężarówce pod Londynem. Maurice Robinson, pochodzący z Irlandii Północnej kierowca ciężarówki, w której znaleziono ciała, przyznał się w kwietniu w Londynie podczas rozprawy wstępnej do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa.

Drugi oskarżony w tej sprawie, Gheorge Nica, który ma podwójne obywatelstwo rumuńskie i brytyjskie, nie przyznał się ani do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa, ani do pomocy w nielegalnej imigracji. W rozprawie uczestniczyło jeszcze trzech innych oskarżonych – jeden mieszkaniec Irlandii Północnej oraz dwóch mieszkających w Wielkiej Brytanii Rumunów. Wszystkim trzem poprzednio postawiono zarzuty udziału w spisku w celu pomocy w nielegalnej imigracji.

Właściwy proces oskarżonych rozpocznie się 5 października.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pedofile bardziej aktywni w sieci przez epidemię. Obciążenia nie wytrzymuje dark web

Służby policyjne na całym świecie ostrzegają, że podczas epidemii koronawirusa gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na treści pedofilskie w sieci. Od marca do kwietnia liczba zgłoszeń o tego typu materiałach w internecie podwoiła się – informuje BBC. W Wielkiej Brytanii w ostatnim miesiącu podjęto prawie 9 mln prób dotarcia do internetowych materiałów zawierających wykorzystywanie seksualne dzieci.

Internet Watch Foundation, organizacja walcząca z tym zjawiskiem, twierdzi, że od momentu rozpoczęcia kwarantanny dostawcy usług internetowych usuwają o 89 proc. mniej zakazanych witryn, co wynika prawdopodobnie z mniejszego zatrudnienia w czasie pandemii. Tymczasem hiszpańska policja podała, że zgłoszenia filmów o treści seksualnej z udziałem nieletnich wzrosły o ponad 20 proc. od początku kwarantanny, podczas gdy służby w Danii ujawniły, że liczba prób dotarcia do takich materiałów potroiła się.

Ponieważ większość szkół jest zamknięta, dzieci spędzają więcej czasu online. Eksperci twierdzą, że zwiększa to ryzyko groomingu, czyli nagabywania dzieci i zaprzyjaźnienia się z nimi w celu późniejszego wykorzystania seksualnego. Zapotrzebowanie na treści pedofilskie wzrosło również w Australii, gdzie według policji pobieranie skoczyło o 86 proc. w ciągu trzech tygodni po wprowadzeniu blokady.

W dark webie odkryliśmy fora poświęcone wykorzystywaniu dzieci w związku z Covid-19 – powiedziała BBC Paula Hudson z australijskiej policji federalnej. Ruch internetowy jest tak duży, że odkryliśmy awarie systemów dark webu – dodała.

Wiele filmów przedstawiających wykorzystywanie dzieci na zamówienie pedofilów jest kręconych na Filipinach. Trzymane tam w niewoli dzieci poddawane są przerażającej przemocy przed kamerami, co transmitowane jest na żywo do płacących klientów w krajach Zachodu. Filipińscy urzędnicy twierdzą, że liczba zgłoszeń o nadużyciach online wzrosła niemal dwukrotnie w marcu, kiedy rozpoczęto w tym kraju blokadę z powodu pandemii.

Międzynarodowa Misja Sprawiedliwości (IJM), organizacja działająca na Filipinach, przekazała, że połowa dzieci uratowanych z niewoli ma 12 lat lub mniej, a dwie trzecie przestępców to rodzice lub bliscy krewni ofiar.

Jednak podsekretarz stanu w filipińskim ministerstwie sprawiedliwości Emmeline Villar, zaznacza, że obecnie łatwiej jest werbować dorosłych do pracy w tej branży z powodu wysokiego bezrobocia wywołanego pandemią.

To jak bycie uwięzionym w ciemnym pokoju bez nawet promienia światła – powiedziała Ruby z Filipin, która przeżyła dwa miesiące nieprzerwanego wykorzystywania seksualnego, transmitowanego na żywo dla zachodnich mężczyzn, zanim została uratowana przez policję. W ogóle nie ma sensu żyć. Oni zniszczyli mi życie na lata. Jak bardzo będę jeszcze cierpieć z powodu szkód, które mi wyrządzili? – pyta dziewczynka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Policjant z Minneapolis, który zabił Afroamerykanina trafił do aresztu

Policjant oskarżony o zabójstwo w Minneapolis George’a Floyda został w piątek aresztowany. Śmierć tego Afroamerykanina spowodowała gwałtowne protesty w Minneapolis, które rozszerzają się one na kolejne miasta w USA, m.in. Nowy Jork i Waszyngton. Tłum wznosi antyrasistowskie i antypolicyjne hasła, dochodzi też do starć z funkcjonariuszami.

46-letni czarnoskóry mężczyzna zmarł w szpitalu zaraz po tym, gdy został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze podejrzewali, że płacił sfałszowanymi czekami. Podczas aresztowania policjant Derek Chauvin przydusił mężczyznę kolanem do ziemi, mimo błagań Afroamerykanina, który nie mógł oddychać.

Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych w mieście wybuchły protesty przeciwko brutalności policji. 44-letni Chauvin pracował w policji przez 19 lat. Mimo ogłoszonej godziny policyjnej trwa czwarta noc demonstracji w Minneapolis. By uspokoić tłum policja używa gazu łzawiącego. Lokalne media donoszą, że splądrowano budynek poczty. Podczas poprzednich nocy zrabowano wiele sklepów.

Demonstranci napadli na budynek telewizji

Burzliwa sytuacja panowała w piątek wieczorem w Atlancie. Tłum wtargnął do siedziby stacji telewizyjnej CNN. Pojawiają się doniesienia o zniszczeniu kilku budynków oraz spaleniu policyjnego samochodu.

– Jeśli dbacie o nasze miasto, to pójdzie do domu – zaapelowała do demonstrantów burmistrz miasta Keisha Lance Bottoms. W późnych godzinach wieczornych manifestacje w największym mieście Georgii słabły.

W piątkowy wieczór protest odbył się też w Nowym Jorku. Na Brooklynie policja wzywała do jego rozwiązania. Doszło do starć z funkcjonariuszami, w ruch poszły policyjne pałki, niektórzy manifestujący zostali aresztowani.

Przed Białym Domem krzyczeli „nie zabijecie nas”

Niespokojnie było też przed Białym Domem, gdzie protestowało kilkaset osób. W rezydencji prezydenta USA podwyższono środki bezpieczeństwa. Wznoszono okrzyki „Bez sprawiedliwości nie ma pokoju” oraz „Nie zabijajcie nas”. Stołeczni policjanci byli wyzywani, dochodziło do przepychanek. Niektórzy z czarnoskórych demonstrantów wznosili w górę zaciśniętą prawą pieść.

– Widzieliście co stało się w Minneapolis, to przyjdzie do Waszyngtonu. Nas jest więcej niż was – zapowiadał jeden z demonstrujących. Na sobotę w stolicy USA zaplanowano kilka demonstracji.

Mieszkańcy Minneapolis zaczęli rabować sklepy

Do Minneapolis skierowano żołnierzy Gwardii Narodowej; od piątku do niedzieli od godzin wieczornych ma obowiązywać godzina policyjna. Podczas wcześniejszych trzech nocy dochodziło m.in. do grabieży sklepów oraz spalenia komisariatu. Policjanci biorący udział w zatrzymaniu zostali zwolnieni ze służby, a FBI wszczęło w ich sprawie dochodzenie. Zabójstwo bulwersuje Amerykanów, a policja musi mierzyć się z zarzutami o rasizm i niewspółmierną przemoc.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawa zaginięcia Joanny Gibner. Nurkowie wydobyli worek z ludzkimi szczątkami z Jeziora Dywickiego

Worek z ludzkimi szczątkami wydobyli nurkowie, którzy po raz kolejny sprawdzili Jezioro Dywickie koło Olsztyna. Szukali szczątków Joanny Gibner, która zaginęła 24 lata temu. Według matki ofiary znalezione fragmenty ubrań mogą należeć do jej córki. – Wśród przedmiotów, które udało się znaleźć, są między innymi okulary. Na ten moment można powiedzieć, że podobne okulary nosiła Joanna Gibner – informuje prokurator Arkadiusz Szulc.

W środę rano nad Jeziorem Dywickim (woj. warmińsko-mazurskie) ponownie ruszyły poszukiwania zaginionej Joanny Gibner. Przedstawiciele Fundacji „Na Tropie” prowadzili już poszukiwania w tym miejscu przed rokiem, ale bezskutecznie.

– Otrzymaliśmy informację od Fundacji „Na Tropie” o tym, że nurek natknął się na pewien pakunek, w którym mogą być ludzkie szczątki. Zapowiedzieli również, że w środę podejmą próbę jego wydobycia. W związku z tym na miejscu pojawili się funkcjonariusze, policyjni technicy, nurkowie ze straży pożarnej oraz prokurator – poinformował podkomisarz Rafał Prokopczyk z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.

Około godz. 14.30 Prokopczyk poinformował, że pierwsza próba wydobycia pakunku nie powiodła się i że nurkowie powoli przygotowują się do drugiego zejścia pod wodę.

– Na razie trudno mówić o tym, jakie będą dalsze czynności. Najważniejsze to podjęcie pakunku i sprawdzenie, jaka jest jego zawartość. Od tego będą zależały kolejne kroki. Na razie czekamy – dodał rzecznik olsztyńskiej policji.

Podczas drugiej próby udało się wydobyć torbę. Jak poinformował prezes Fundacji „Na Tropie” Janusz Szostak, wiele wskazuje na to, że odnaleziono szczątki zaginionej przed 24 laty kobiety. Według niego w wydobytej z dna jeziora torbie zachowały się m.in. fragmenty odzieży – swetra, spodni i charakterystyczny pasek. Jak przekazał, w ocenie obecnej na miejscu matki Joanny Gibner ta garderoba mogła należeć do jej córki.

Torba była obciążona cegłami i metalowymi częściami

Szczątki, które w środę wydobyto z głębokości około trzech metrów, były ukryte w jutowym worku. Był obciążony cegłami i częściami samochodowymi. Właśnie tak w niektórych zeznaniach mówili o zatopieniu ciała kobiety jej mąż zabójca i jego brat. Zeznania te jednak na przestrzeni lat zmieniali i odwoływali.

Worek ze szczątkami znajdował się około 40 metrów od brzegu na głębokości trzech metrów. Znalazł go płetwonurek Marcel Korkuś, dwukrotny rekordzista Guinnessa w nurkowaniu wysokogórskim. To on na początku maja odnalazł w rzece ciało zaginionego Kacperka z Nowogrodźca na Dolnym Śląsku.

W poniedziałek namierzył miejsce, w którym może znajdować się worek ze szczątkami. – Po zejściu pod wodę udało mi się zlokalizować obiekt, który w mojej ocenie mógł być właśnie tym, czego szukamy (…). Rzadko kiedy w takiej odległości od brzegu znajduje się taki obiekt. Oznacza to, że nie można było takiej torby wrzucić z brzegu, ona musiała zostać celowo zatopiona, na przykład z pontonu – powiedział Korkuś.

Na miejsce zatopienia torby trafił dzięki specjalnemu magnesowi. Magnes był ciągnięty po jeziorze przez motorówkę. – Przyczepiały się do niego spore ilości mniejszych metalowych części, ale w miejscu, gdzie była torba, tych metalowych elementów było tak dużo, że aby go odczepić, trzeba było nurkować. Gdy zszedłem pod wodę, zlokalizowałem worek, co do którego nabrałem przekonania, że może być tym, którego szukamy – mówił płetwonurek.

„Profil DNA zaginionej mamy już gotowy”

Na miejsce przyjechali prokurator i policjanci, w tym technik kryminalistyki i grupa dochodzeniowo-śledcza, która ma zabezpieczyć materiał procesowy. Jak poinformował Rafał Prokopczyk z olsztyńskiej policji, szczątki zostaną przekazane do dalszych badań laboratoryjnych po to, żeby „ustalić DNA i przypisać je do danej osoby”.

Nurkowie wydobyli bardzo wiele fragmentów kostnych, na niektórych fragmentach ciała zachowały się także inne tkanki. – Uzyskanie profilu DNA osoby, którą wydobyto z jeziora, nie powinno być kłopotliwe. Sądzę, że da się to zrobić w ciągu kilku tygodni. Profil DNA zaginionej dziewczyny mamy już gotowy, został on sporządzony w przeszłości na potrzeby wcześniejszych poszukiwań – powiedział prokurator rejonowy Olsztyn-Północ Arkadiusz Szulc.

Prokurator dodał, że wydobyte przez nurków rzeczy osobiste ofiary jednoznacznie wskazują na to, że była to kobieta. – Wśród przedmiotów, które udało się „wynurkować”, są między innymi okulary. Na ten moment można powiedzieć, że podobne okulary nosiła Joanna Gibner – przyznał śledczy.

Podkreślił jednak, że o tym, czyje szczątki odnaleziono w środę, będzie można mówić dopiero po uzyskaniu wyniku badań DNA. – Na razie poruszamy się wyłącznie w sferze domysłów – podkreślił Szulc.

Jezioro Dywickie zajmuje obszar około 13 hektarów.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Wielka operacja CBA: 100 funkcjonariuszy przeszukało blisko 30 miejsc w całym kraju

Wielka operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego: 100 funkcjonariuszy przeszukało blisko 30 miejsc w całej Polsce w śledztwie dotyczącym m.in. oszustwa na szkodę Zakładów Chemicznych Police. Agenci weszli m.in. do firm i prywatnych mieszkań, zabezpieczyli dokumenty, faktury i twarde dyski.

Jak czytamy na stronach CBA: wielowątkowe śledztwo, prowadzone przez szczecińską delegaturę CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, dotyczy m.in. wyrządzenia Zakładom Chemicznym Police szkody sięgającej ponad 87 mln złotych przy zawarciu i wykonywaniu umowy sprzedaży akcji senegalskiej spółki African Investment Group S.A.

W ramach przeprowadzonej w całym kraju operacji agenci CBA przeszukali kilka firm, miejsc prowadzenia i przechowywania dokumentacji księgowej oraz mieszkania osób związanych ze śledztwem.

Zakłady Chemiczne Police kupiły akcje senegalskiej spółki za niemal 29 mln dolarów. Zdaniem CBA zostały wprowadzone w błąd

Jak ustalił dziennikarz RMF FM Paweł Balinowski, sprawa sięga 2013 roku: Zakłady Chemiczne Police kupiły wówczas za prawie 29 mln dolarów większościowy pakiet akcji African Investment Group. Z kolei w 2018 roku senegalska spółka rozpoczęła procedurę upadłościową. Zdaniem CBA, w całym tym procesie polskie przedsiębiorstwo zostało wprowadzone w błąd i oszukane.

Szczegółów CBA na razie nie zdradza. Nikogo również nie zatrzymano dotąd w tej sprawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Lizbona: 41 osób skazanych za pobicie piłkarzy

Sąd w Lizbonie skazał w czwartek 41 osób za wtargnięcie do centrum treningowego i pobicie piłkarzy miejscowego Sportingu w maju 2018 roku. Uniewinnił jednak byłego prezesa klubu Bruno de Carvalho, który był podejrzany o zlecenie tego czynu.

Dziewięć osób zostało skazanych na pięć lat więzienia, 29 pseudokibiców – na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu, a trzech otrzymało grzywny. Sąd nie znalazł dowodów winy Bruno de Carvalho, przedstawiciela klubu ds. kontaktów z kibicami, oraz przywódcy grupy ultrasów, których podejrzewano o podżeganie do napaści.

Kibole skazani za pobicie piłkarzy Sportingu

De Carvalho, prezes Sportingu w latach 2013-18, sam ściągnął na siebie podejrzenia publicznymi komentarzami po pobiciu piłkarzy. W jednym z nich krytykował zawodników za słabe wyniki i stwierdził, że „przestępstwo stanowi integralną część codziennego życia”. Piłkarze Sportingu zostali zaatakowani 15 maja 2018 roku w ośrodku treningowym stołecznej drużyny w Alcochete. Ucierpieli m.in. reprezentanci Portugalii William Carvalho i Rui Patricio, a także holenderski napastnik Bas Dost. Pobici zostali też członkowie sztabu szkoleniowego.

Te wydarzenia przyczyniły się do poważnego kryzysu sportowego i finansowego Sportingu Lizbona, klubu, w którym rozpoczynał karierę Cristiano Ronaldo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Minneapolis: Wciąż trwają zamieszki po tragicznej śmierci George’a Floyda

W Minneapolis płonie komisariat policji. W mieście na północy USA trwa trzecia noc rozruchów wywołanych zabójstwem Afroamerykanina dokonanym przez białego policjanta. Każdą nocą zamieszki przybierają na sile. Wokół komisariatu policja zawczasu ustawiła ogrodzenie. Jednak tłum sforsował je, wtargnął do budynku i podpalił go. Wcześniej z komisariatu ewakuowano wszystkich funkcjonariuszy. Straż pożarna nie ma dostępu do płonącego budynku; drogę blokują demonstranci.

W mieście toczy się bitwa

W mieście toczy się regularna bitwa między protestującymi a funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa. Policja z dachów atakuje tłum gazem łzawiącym. Ci rzucają w funkcjonariuszy kamieniami i butelkami. Do Minneapolis oraz ościennego Saint Paul skierowano 500 żołnierzy Gwardii Narodowej. Po zamieszkach w nocy ze środy na czwartek zaapelował o to burmistrz Minneapolis Jacob Frey.

Nie jest prawdą, że makarony tuczą – jedz wszystko i chudnij! Sprawdź najprostszą dietę online w Polsce
W rozruchach zginęła jedna osoba, splądrowano i spalono co najmniej kilkanaście sklepów.

Tragiczna śmierć George’a Floyda

Zarzewiem protestów stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję. W poniedziałek 25 maja do internetu trafiło nagranie ze zdarzenia, na którym widać, jak jeden z policjantów brutalnie przyciska mężczyźnie kolanem szyję do ziemi, nie reagując na jego krzyki, że nie może oddychać. Wkrótce potem mężczyzna zmarł.

Policjanci biorący udział w zatrzymaniu zostali zwolnieni ze służby, a FBI wszczęło w ich sprawie dochodzenie. Zabójstwo bulwersuje Amerykanów, a policja musi mierzyć się z zarzutami o rasizm i niewspółmierną przemoc. Protesty rozgorzały w wielu miastach USA.

Prezydent Donald Trump uznał na Twitterze, że uczestniczący w zamieszkach „hańbią pamięć George’a Floyda”. Prezydent ostrzegł, że na to „nie pozwoli”. Trump zapewnił gubernatora Minnesoty Tima Waltza, że wojsko stoi po jego stronie, dodając, że „tam, gdzie zaczyna się plądrowanie, zaczyna się strzelanie”.
Źródło info i foto: interia.pl