Porzuciła ciało pracownika w lesie. Grażyna F. skazana

Sąd Rejonowy w Nowym Tomyślu wydał wyrok ws. śmierci ukraińskiego pracownika porzuconego w lesie. Grażyna F. oskarżona o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Vasyla C. została skazana na karę roku i 10 mies. pozbawienia wolności – podała Katarzyna Błaszczak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Poznaniu. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Prokuratura oskarżyła Grażynę F. o nieudzielenie pomocy i nieumyślne spowodowanie śmierci Vasyla C. W piątek sąd uznał kobietę winną nieudzielenia pomocy i wymierzył jej karę roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd nałożył na nią także 8-letni zakaz zajmowania stanowisk związanych z zatrudnieniem pracowników, oraz 8-letni zakaz prowadzenia działalności gospodarczej związanej z zatrudnieniem pracowników.

W tej sprawie oskarżony został także Serhii H., któremu prokuratura zarzuciła utrudnianie postępowania karnego „poprzez pomoc Grażynie F. w zatarciu śladów przestępstwa, przy czym czynu tego dopuścił się z obawy przed grożącą mu odpowiedzialnością karną”. Sąd uznał w piątek winę oskarżonego i wymierzył mu karę grzywny w wymiarze 400 stawek dziennych po 20 zł.

Według ustaleń prokuratury, Vasyl C. zasłabł w połowie czerwca ub. roku podczas pracy w zakładzie stolarskim w okolicach Nowego Tomyśla. Pracujący tam inni obywatele Ukrainy poprosili kierowniczkę zakładu Grażynę F. o wezwanie pogotowia. Kobieta miała jednak oświadczyć, że „nigdzie nie zadzwoni, jak również zakazała im wzywania pomocy”.

W pewnym momencie jeden z pracowników – Serhii H. rozpoczął akcję reanimacyjną – lecz nie przyniosła ona rezultatu; Vasyl C. nie dawał już żadnych oznak życia. Wówczas – jak wskazała prokuratura – Grażyna F. nakazała zakończenie pracy i wydała wszystkim pracownikom polecenie opuszczenia hali produkcyjnej. Następnie kobieta miała zamknąć zakład pozostawiając w nim ciało zmarłego.

Prokuratura ustaliła, że Grażyna F. udała się do Poznania, gdzie wynajęła samochód. Po powrocie oświadczyła, iż Serhii H. ma jej pomóc w załadowaniu zwłok do pojazdu, którym przyjechała. Ten odmówił, lecz Grażyna F. zagroziła, że nie wypłaci mu pensji. Serhii H. bał się zgłosić zdarzenie na policję, gdyż znajdował się w obcym kraju, nie znał języka, jak również nie miał umowy o pracę. Ostatecznie przeniósł zwłoki do samochodu, którym Grażyna F. pojechała na teren powiatu wągrowieckiego, gdzie porzuciła ciało w lesie.

Zwłoki Vasyla C. odnalazł leśniczy niedaleko Skoków – ok. 120 kilometrów od Nowego Tomyśla. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł poprzedniego dnia na skutek niewydolności oddechowo-krążeniowej.
Źródło info i foto: onet.pl

Szwecja: Dwóch Polaków oskarżonych o zabójstwo 70-latka

Dwóch Polaków urodzonych w 1971 r. oskarżonych o zabójstwo 70-letniego mężczyzny w Szwecji. 31 lipca 2019 roku 70-letni Gert-Inge Bertinsson został zamordowana w Markaryd, Småland, w południowo-wschodniej Szwecji.

Ciało mężczyzny zostało znalezione w lesie 10 sierpnia. Policjanci rozpoczęli poszukiwania podejrzanych o zabójstwo. W sierpniu 2019 roku jeden mężczyzna został aresztowany w Polsce. Drugiego udało się zatrzymać w grudniu.

Obaj mężczyźni urodzili się w 1971 roku i zostali oskarżeni o brutalne zabójstwo, próbę zabójstwa oraz kradzież samochodu ofiary. Jeden z mężczyzn jest również oskarżony o próbę oszustwa, próbę wypłaty pieniędzy z konta bankowego zamordowanego.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Prokuratura zajmie się gminami, które przekazały poczcie spisy wyborców

Śledczy zajmą się każdą gminą, która przekazała dane Poczcie Polskiej. To efekt działań organizacji pozarządowej – informuje w piątek „Rzeczpospolita”. Dziennik informuje. że Sieć Obywatelska Watchdog Polska postanowiła sprawdzić, ile gmin przekazało Poczcie Polskiej rejestry wyborców.

„Anonimowe e-maile z Poczty Polskiej z taką prośbą trafiły do samorządowców w całym kraju w nocy z 22 na 23 kwietnia. Rejestry były potrzebne do organizacji wyborów 10 maja drogą korespondencyjną. Większość samorządowców od razu zadeklarowała, że danych nie da. By ustalić, ile gmin pozytywnie odpowiedziało na e-maila, Sieć Obywatelska wystąpiła do wszystkich z nich” – pisze gazeta.

„Rzeczpospolita” przypomniała, że w Polsce jest 2477 gmin. „Sieć Obywatelska dostała odpowiedzi z niemal połowy. Wynika z nich, że gmin, które przekazały dane poczcie, jest stosunkowo niewiele – 106. Rejestrów wyborców nie podało 658 gmin, a z 342 odpowiedzi dla Watchdog Polska nie wynika jednoznaczne, jaka była decyzja” – wskazuje „Rz”.

„Sieć Obywatelska chce zawiadomić prokuraturę w sprawie wszystkich samorządów, które pozytywnie odpowiedziały na żądanie poczty. Zawiadomienia trafiły już w sprawie gmin: Boguty-Pianki, Dobra (małopolskie), Gielniów, Klonowa, Łochów, Nurzec-Stacja, Pniewy (mazowieckie), Radziłów, Siemiątkowo, Smyków, Widawa i Witonia” – informuje dziennik.

W artykule czytamy, że przyczyną zawiadomień jest to, że „w momencie, gdy Poczta Polska wysyłała żądania przekazania rejestrów, nie miała do tego podstawy prawnej”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rozbito gang, który przemycał i produkował wyroby tytoniowe

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej, zatrzymanie 5 podejrzanych, zlikwidowanie 2 krajalni liści tytoniu, przejęcie ponad 10 ton tytoniu oraz odzyskanie skradzionego samochodu wartego 150 tys. zł, to efekt działań prowadzonych przez policjantów CBŚP przy współpracy z funkcjonariuszami lubuskiej KAS. Członkowie grupy są podejrzani m.in. o przemyt z Niemiec do Polski tytoniu czy produkcję wyrobów tytoniowych.

Z ustaleń policjantów z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim Centralnego Biura Śledczego Policji wynika, że członkowie grupy przemycali liście tytoniu z Niemiec do Polski, a następnie już w kraju przerabiano je na krajankę tytoniową, która miała trafiać do nielegalnych fabryk papierosów. Na bazie posiadanych informacji zatrzymano pięciu mieszkańców powiatu zielonogórskiego, w wieku od 30 do 41 lat.

W trakcie działań przeprowadzonych wspólnie z lubuską Krajową Administracja Skarbową zlikwidowano dwie krajalnie liści tytoniu, które znajdowały się w pomieszczeniach gospodarczych na prywatnych posesjach na terenie województwa lubuskiego i wielkopolskiego. Wówczas to, przejęto także 4 tony tytoniu oraz zabezpieczono maszyny służące do rozdrabniania liści tytoniu, suszarnię oraz wagi.

Funkcjonariusze zapobiegli również przemytowi, zabezpieczając transport liści tytoniu. W samochodzie ciężarowym, oficjalnie przewożącym watę ociepleniową, ukryto 20 europalet, na których znajdowało się prawie 6,5 tony towaru. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że tytoń miał trafić do nielegalnej krajalni. Zaskoczeniem dla interweniujących policjantów był fakt, że kierowca samochodu ciężarowego z naczepą wiózł ładunek z Niemiec do woj. lubuskiego bez wymaganych uprawnień do kierowania tego typu pojazdami.

Podczas zatrzymania jednego z podejrzanych policjanci odzyskali samochód audi Q7 o wartości 150 tys. zł, który został skradziony w styczniu 2020 roku we Wrocławiu. Dodatkowo w ręce policjantów wpadł mężczyzna poszukiwany na podstawie listu gończego wystawionego przez Sąd Rejonowy w Świebodzinie, za kradzieże pojazdów na terenie Polski i Niemiec.

W Prokuraturze Rejonowej w Świebodzinie przedstawiono podejrzanym zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a jeden z nich usłyszał zarzut kierowania nią. Dodatkowo osoby te usłyszały również zarzuty dotyczące m.in. organizowania przemytu, przemycanie tytoniu czy wytwarzanie wyrobów tytoniowych, czym narazili Skarb Państwa na straty w wysokości 5 mln zł. Decyzją sądu wszyscy zostali tymczasowo aresztowani.

Śledztwo jest rozwojowe i funkcjonariusze nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest akt oskarżenia w sprawie porwania sprzed 12 lat

Prokurator skierował akt oskarżenia do sądu przeciwko Bogdanowi W., który oskarżony jest o porwanie dla okupu Artura B. ps. „Artuś” sprzed 12 lat – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik. Jak przekazała prokurator Ewa Bialik, akt oskarżenia przeciwko Bogdanowi W. do Sądu Okręgowego w Gdańsku skierował Pomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

„Prokurator oskarżył Bogdana W. o wzięcie zakładnika – Artura B. ps. ‚Artuś’, a następnie przetrzymywanie go na terenie Hiszpanii oraz doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w zamian za uwolnienie” – powiedziała prokurator dodając, że oskarżony działał w ramach zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym.

„Ponadto Bogdan W. został oskarżony o to, że posługując się bronią palną, oraz podając się za funkcjonariusza policji pozbawił wolności Kaję K. oraz doprowadził ją do stanu bezbronności. Następnie dokonał zaboru mienia stanowiącego jej własność” – podała.

Bogdan W. ukrywał się przed organami ścigania do 2019 roku, kiedy w ramach poszukiwania europejskim nakazem aresztowania został zatrzymany na terenie Niemiec. Następnie został przewieziony do Polski.

Za zarzucane w akcie oskarżenia czyny Bogdanowi W. może grozić do 20 lat więzienia.

W odwecie za porwanie zlecił zabójstwo
Według ustaleń śledczych do porwania Artura B. doszło w 2008 roku w Hiszpanii. „Artur B. ukrywał się tam przed polskim wymiarem sprawiedliwości w obawie przed aresztowaniem za handel narkotykami” – wskazała prokurator.

„W toku śledztwa prokurator ustalił, że uprowadzenia dokonała inna grupa przestępcza kierowana przez Dariusza R. ps. ‚Rusił’. Motywem porwania było wyegzekwowanie spłaty długu przez Artura B. Śledztwo w tym zakresie zakończono 31 grudnia 2014 r. skierowaniem do Sądu Okręgowego aktu oskarżenia przeciwko sześciu osobom. Jeden z oskarżonych został skazany na karę łączną 8 lat pozbawienia wolności. Postępowanie dotyczące pozostałych osób nadal toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku” – tłumaczyła.

Jak ustalili śledczy, Artur B. w odwecie za porwanie, zlecił zabójstwo Dariusza R. ps. „Rusił”, do którego doszło we wrześniu 2008 roku w Amsterdamie w Holandii. Zwłoki R. zostały znalezione w walizce wyłowionej z kanału wodnego. Na zwłokach były liczne ślady pobicia. „W toku postępowania, prokurator przedstawił zarzut zabójstwa Romanowi G., który przez wiele lat ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości na terytorium Ekwadoru. W listopadzie 2017 roku, na skutek skutecznych działań prokuratury, Roman G. został wydany w ramach procedury ekstradycji i przyleciał pod eskortą funkcjonariuszy policji do Polski” – zaznaczyła.

„Prokurator w październiku 2018 roku skierował do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia przeciwko Romanowi G., zarzucając mu popełnienie przestępstwa zabójstwa Dariusza R. Postępowanie jest nadal prowadzone przed sądem” – dodała.
Źródło info i foto: interia.pl

47-latek upozorował swoje porwanie. W rzeczywistości okradał swojego pracodawcę

Śląscy kryminalni zatrzymali 47-latka, który upozorował swoje porwanie. Mężczyzna sfingował napad na salon z automatami do nielegalnych gier hazardowych, w którym pracował. W rzeczywistości okradał swojego pracodawcę i wymyślił uprowadzenie, by odsunąć od siebie podejrzenia. W tym samym czasie był poszukiwany, gdyż nie wrócił z przepustki do zakładu karnego.

Dyspozytor wojewódzkiego centrum powiadamiania ratunkowego przyjął zgłoszenie o napadzie na lokal i uprowadzeniu pracującego tam mężczyzny. Jak się później okazało, zgłaszającym był rzekomy poszkodowany.

Policjantom sprawa od początku wydała się podejrzana. Nie dość, że rzekomo porwany 47-latek był poszukiwany w związku z tym, że nie wrócił z przepustki do zakładu karnego, gdzie odbywał karę, to jeszcze wyszło na jaw, że okradł swojego pracodawcę. Już w środę kryminalni wpadli na trop „uprowadzonego”.

Po wytypowaniu adresu, pod którym mężczyzna miał się ukrywać, wkroczyli do akcji wspólnie z policjantami z katowickiego oddziału centralnego biura śledczego oraz będzińskiej komendy powiatowej. Po siłowym wejściu do jednego z sosnowieckich mieszkań, w środku zastali 47-latka. Mężczyzna został zatrzymany i trafił już do zakładu karnego, gdzie odbędzie resztę swojej kary.

Policyjne ustalenia wykazały, że aby uwiarygodnić swoje porwanie, przed wybraniem numeru alarmowego mężczyzna sfingował napad na lokal, w którym pracował. Zdemolował pomieszczenie i zniszczył jeden z automatów do gier. Policjanci, mając podejrzenie, że maszyny mogą być nielegalne, o wszystkim powiadomili funkcjonariuszy izby celno-skarbowej, którzy przejęli sprzęt.

Materiały w tej sprawie zostały już przesłane do prokuratury, gdzie zapadnie decyzja o zarzutach, jakie usłyszy zatrzymany.
Źródło info i foto: TVP.info

32-letnia Amerykanka zaczęła strzelać w jednej z restauracji McDonald’s

32-letnia Amerykanka, niezadowolona, że usunięto ją z restauracji McDonald’s w amerykańskim mieście Oklahoma City, otworzyła ogień do jej pracowników, raniąc cztery osoby – poinformowała w czwartek miejscowa policja. Do incydentu doszło w środę późnym wieczorem czasu lokalnego.

W związku z pandemią koronawirusa restauracja oferuje swoje potrawy jedynie na wynos, bez możliwości konsumpcji wewnątrz lokalu. Kobieta weszła jednak do środka restauracji i – mimo próśb pracowników – nie chciała jej opuścić. Wówczas została przez personel wypchnięta za drzwi.

32-latka nie dała jednak za wygraną i po chwili ponownie pojawiła się w restauracji, ale już z pistoletem w ręku. Kobieta otworzyła ogień od pracowników, raniąc czterech z nich. Obrażenia nie zagrażają życiu żadnego z rannych. Napastniczkę aresztowała policja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wola Mrokowska: Ciało 62-latka w studzience

Fot. Damian Klamka/East News Tasma policyjna.

Na terenie pustostanu w Woli Mrokowskiej (woj. mazowieckie) w niezabezpieczonej studzience znaleziono ciało 62-letniego mężczyzny. Policja potwierdziła, że prowadzone są czynności pod nadzorem prokuratora. Jak przekazał Polskiej Agencji Prasowej rzecznik piaseczyńskiej policji nadkom. Jarosław Sawicki, informację o zdarzeniu funkcjonariusze otrzymali w czwartek ok. godz. 18. – Przechodzień na terenie pustostanu w Woli Mrokowskiej w niewielkiej studzience znalazł ciało mężczyzny” – poinformował nadkomisarz Jarosław Sawicki.

„Ciało było częściowo w wodzie w studzience, która kiedyś mogła być szambem bądź zbiornikiem na deszczówkę […] Trudno mówić na razie o przyczynie śmierci” – powiedział policjant. Jednocześnie wskazał, że funkcjonariusze ustalili już tożsamość mężczyzny: To 62-letni mieszkaniec gminy Lesznowola. – Ciało zostało skierowane na sekcję zwłok – dodał nadkom. Sawicki. 

Poinformował również, że na miejscu pracują policyjni technicy pod nadzorem prokuratora. – Prowadzimy postępowanie wyjaśniające okoliczności tego tragicznego zdarzenia – zaznaczył. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

36-letni Krzysztof S. odpowie za okrutne zabójstwo

Tragiczny finał nieodwzajemnionej miłości. Krzysztof S. (36 l.) z Dąbrówki (woj. kujawsko-pomorskie) nie mógł znieść, że dziewczyna jego marzeń wybrała innego. Zaplanował więc straszliwą zemstę na rywalu. Najpierw zapłacił bandytom, aby go pobili, a potem poderżnął nieszczęśnikowi gardło przed jego domem.

Artur C. (†32 l.) chciał ułożyć sobie życie z Mileną M. (20 l.). Oboje się kochali. Na drodze ich szczęścia stanął jednak Krzysztof S., który zadurzył się w Milenie. Nie rozumiał, dlaczego dziewczyna odrzuca jego zaloty. Nie mógł znieść, że woli innego. Dlatego postanowił pozbyć się rywala.

Ukochanemu Mileny ktoś ukradł tablice rejestracyjne. Artur zamieścił więc w internecie ogłoszenie z prośbą o pomoc w ich odnalezieniu. Krzysztof postanowił wykorzystać okazję.

Wynajął sześciu bandziorów, którym zapłacił podobno 120 tys. zł. Zwabił Artura do lasu, gdzie bandyci dotkliwie go pobili. To jednak nie wystarczyło oszalałemu z chorej miłości Krzysztofowi. Finał tragedii rozegrał się w sobotę, kiedy odtrącony amant przyszedł pod dom Artura, wsiadł z nim do samochodu i kilkakrotnie dźgnął go nożem. Potem poderżnął mu gardło.

Morderca został zatrzymany i usłyszał już zarzuty. Za podżeganie do zbrodni i zabójstwo grozi mu dożywocie.

Milena, która straciła ukochanego, nie może uwierzyć w to, co się stało. Na swoim profilu w internecie zamieściła poruszający wpis, zapewniając, że zawsze będzie kochała Artura.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policja zatrzymała 37 osób protestujących przed kancelarią Prezesa Rady Ministrów

Stołeczni policjanci zatrzymali prewencyjnie 37 osób, które protestowały przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów – poinformował rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak. Wylegitymowano ponad 150 osób, wobec których zostaną skierowane wnioski do inspekcji sanitarnej. W czwartek przedsiębiorcy z wielu regionów Polski przyjechali do Warszawy, aby zaprotestować przeciw „zamrożeniu gospodarki” z powodu pandemii koronawirusa. Na początku jeździli wokół Ronda Dmowskiego, a następnie grupa protestujących przeszła Alejami Ujazdowskimi i zatrzymała się najpierw przed Sejmem, a później przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Jak przekazał rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji nadkom. Sylwester Marczak w trakcie protestu funkcjonariusze wylegitymowali ponad 150 osób. Wobec wszystkich skierowane zostaną wnioski o ukaranie do inspekcji sanitarnej – powiedział policjant.

Wskazał, że funkcjonariusze skontrolowali również 54 pojazdy. W przypadku naruszeń przepisów ruchu drogowego nałożono dziesięć mandatów karnych oraz skierowane zostaną cztery wnioski do sądu. Ponadto zatrzymano siedem dowodów rejestracyjnych – podał.

W nocy z czwartku na piątek rozpoczęła się likwidacja „miasteczka” protestujących. W przypadku nocnego protestu mieliśmy do czynienia z bezwzględnym łamaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa – powiedział Marczak.

Naruszonych zostało wiele obostrzeń wprowadzonych celem ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, a zachowanie protestujących należy określić, jako skrajnie lekceważące – podkreślił policjant.

Zaznaczył również, że na tego typu postawę nie ma przyzwolenia. Funkcjonariusze prewencyjnie zatrzymali 37 osób, które zostały przewiezione do jednostek na terenie garnizonu stołecznego, gdzie sporządzona zostanie dokumentacja niezbędna do skierowania wniosków o ukaranie do sądu – podkreślił dodając, że za czwartkowy protest do sądu skierowanych zostanie 129 wniosków o ukaranie.

Wcześniej rzecznik KSP informował o zatrzymaniu jednej z osób, która brała udział w proteście. Powodem zatrzymania było naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.

Uczestnicy protestu domagali się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Apelowali o odmrożenie gospodarki i skuteczną pomoc dla przedsiębiorców. W proteście uczestniczył m.in. kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.
Źródło info i foto: Dziennik.pl