Abp Ryś zastąpi bp. Edwarda Janiaka. Decyzja papieża

Ojciec Święty mianował administratora apostolskiego sede plene dla diecezji kaliskiej. Został nim metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś – poinformowało Radio Watykańskie. Biskup Edward Janiak miał na początku czerwca trafić do szpitala kompletnie pijany. – Obecnie oczekujemy na rzetelne wyjaśnienie doniesień medialnych w sprawie tego zdarzenia, które – jeszcze raz zaznaczam – nigdy nie powinno mieć miejsca, szczególnie wśród ludzi Kościoła – poinformował rzecznik KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Antybohater filmu Sekielskich

W filmie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich pojawiło się oskarżenie pod adresem biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, że tuszował czyny pedofilskie. Po jego emisji 16 maja delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że „trzeba wyjaśnić wszystkie sprawy”. Zaznaczył, że „nikt w Kościele nie może uchylać się od odpowiedzialności”.

Zwrócił się wówczas za pośrednictwem nuncjatury do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka, dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania.

Bp Janiak skrytykował działania prymasa

Bp Janiak 15 czerwca rozesłał do biskupów w kraju list, w którym skrytykował działania prymasa Wojciecha Polaka oraz poddał w wątpliwość wybór i działania Fundacji Św. Józefa KEP, której celem jest wspomaganie istniejących inicjatyw i podejmowanie nowych działań na rzecz różnorakiej pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne.

– Podjęte przeze mnie działanie jest wyrazem ewangelicznej troski o dobro osób pokrzywdzonych i o prawdziwe dobro Kościoła, a także realizacją misji ochrony dzieci i młodzieży, powierzonej mi przez Konferencję Episkopatu Polski – odpowiedział abp Polak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja zatrzymała byłych członków zarządu Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie

Były zarząd Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Koninie, która prowadzi śledztwo dotyczące wyrządzenia bankowi szkody w wielkich rozmiarach. Według śledczych chodzi o niemal 13 milionów złotych. Wśród zatrzymanych jest były prezes, wiceprezes i członkowie zarządu Polskiego Banku Spółdzielczego w Ciechanowie. Zdaniem prokuratury osoby te bezzasadnie wypłacała udziały członkowskie m.in. na podstawie podrobionych dokumentów.

Kolejne zarzuty dotyczą udzielania kredytów, mimo braku należytego zabezpieczenia u pożyczkobiorców. Prokurator zastosował wobec podejrzanych poręczenia majątkowe w kwocie do 100 tysięcy złotych, a także policyjny dozór i zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i świadkami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

64-latek namawiał 14-latka na seks

21.06.2020 Smiertelny wypadk w Zaborze kolo Zielonej Gory ford uderzyl w drzewo kierowca zmarl po reanimacji ktora ratownicy medyczni i strazacy prowadzii poltorej godziny N/z Radiowoz policji fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Mundurowi z Wodzisławia Śląskiego zatrzymali 64-letniego mężczyznę, który nakłaniał przez telefon 14-latka do innej czynności seksualnej. 64-latek usłyszał zarzuty. Aktualnie przebywa w areszcie.

Mieszkaniec Wodzisławia zgłosił na policję, z informacją, że jego 14-letni syn otrzymuje telefony od mężczyzny, który składa mu propozycje o charakterze seksualnym. Śledczy ustalili, że podejrzany mężczyzna zaczął rozmawiać z małoletnim przed telefon w maju. W trakcie rozmów nakłaniał go do różnych zachować seksualnych.

64-latek podejrzany o molestowanie 14-latka

64-letni mężczyzna propozycje obcowania płciowego składał w rozmowach telefonicznych oraz wiadomościach tekstowych. Ciągle dążył do spotkania z 14-latkiem. Oferował mu nawet pieniądze. 64-latek zarezerwował noclegi blisko jego domu, aby mogli się tam spotkać. Mieszkaniec Poznania przyznał się przedstawionych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia. Aktualnie przebywa w areszcie. Sąd przychylił się do wniosku o zastosowanie wobec 64-latka tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci prowadzą śledztwo ws. oszustów, którzy miał węglowy gorszej jakości

Policjanci Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP w Bydgoszczy prowadzą śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu dotyczące oszustwa na szkodę Jednostki Wojskowej w Grudziądzu. Sprawa dotyczy dostaw miału węglowego w latach 2013-2014 oraz tzw. zmowy przetargowej.

Jak wynika z materiału dowodowego zgromadzonego przez śledczych oszuści wprowadzili w błąd przedstawicieli jednostki poprzez dostarczenie sfałszowanej dokumentację dot. certyfikatów jakości węgla, co do ilości oraz parametrów jakościowych faktycznie dostarczonego miału węglowego. W wyniku tego oszustwa powstały straty w wysokości ponad 700 tys. złotych.

Ci sami sprawcy usiłowali także dokonać oszustwa na szkodę tej samej jednostki z Grudziądza, w dokładnie ten sam sposób, ale w tym przypadku straty mogły wynieść ponad 600 tys. złotych.

Oszustwo polegało także na fikcyjnych zapisach w dokumentach odnośnie przyjęcia do magazynu jednostki w Grudziądzu miału węglowego, którego faktycznie nie dostarczono. To z kolei spowodowało straty w wysokości ponad 100 tys. złotych.

Mechanizm przestępczego procederu wymagał porozumienia przedstawicieli Jednostki z Grudziądza z przedstawicielem oferenta w tym przetargu dotyczącym dostawy 4000 ton miału węglowego, To działanie dotyczy zarzutu zakłócania przetargu publicznego.

W sprawie zarzuty usłyszało łącznie 6 podejrzanych, których policjanci zatrzymywali w dniach 17-18.06.2020r. Sześciu mężczyzn, wśród których są także byli cywilny pracownicy jednostki, pochodzą z Grudziądza i pobliskich miejscowości.

Trzech podejrzanych trafiło do aresztu na 3 miesiące. W sprawie prokurator zastosował także poręczenia, dozory policji, zakazy opuszczania kraju, a także zakaz kontaktu pomiędzy podejrzanymi.

Na poczet przyszłych kar u podejrzanych zabezpieczono także mienie tj. pieniądze oraz samochody o łącznej wartości ok. 460 tys. złotych, a także zabezpieczenia nieruchomości należących do podejrzanych.

W sprawach dotyczących przestępczości gospodarczej, pozbawianie przestępców majątku, który nabyli dzięki nielegalnym interesom to bardzo ważna część pracy policjantów i prokuratorów.

Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Incydent w Toruniu. Zniszczono bus Krzysztofa Bosaka

Podczas środowego (26 czerwca) spotkania Krzysztofa Bosaka z wyborcami w Toruniu zniszczono bus kandydata Konfederacji w wyborach prezydenckich. W środę Krzysztof Bosak odwiedził województwo kujawsko-pomorskie. Pojawił się na wiecach w Inowrocławiu, Grudziądzu, Bydgoszczy i Toruniu.

W tym ostatnim mieście doszło do incydentu. Jak informuje na Facebooku Patryk Semczuk, wiceprezes Ruchu Narodowego w Pile i działacz Młodzieży Wszechpolskiej, w Toruniu zniszczono bus, którym podróżuje Bosak.

„Bus został pomalowany sprayem również uszkodzone zostały opony auta” – napisał Semczuk.

Na samochodzie Bosaka napisano między innymi „faszysta”.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: 10 lat więzienia za niszczenie monumentów

Będziemy mieli przepisy, które zakładają 10 lat więzienia za niszczenie pomników – przypomniał w Waszyngtonie prezydent USA Donald Trump. Dodał też, że ci, którzy niszczą monumenty, często nie wiedzą kogo one upamiętniają.

Po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą na konferencji prasowej Trump był pytany o przeciwdziałanie niszczeniu pomników, do czego doszło w czasie zamieszek w amerykańskich miastach po śmierci czarnoskórego Amerykanina George’a Floyda. Zdewastowany został m.in. pomnik Tadeusza Kościuszki usytuowany przed Białym Domem, cokół pomnika zamalowano antyprezydenckimi i antyrasistowskimi napisami.

– Będziemy mieli ustawę, która daje 10 lat więzienia – 10 lat to jest bardzo długi wyrok – za jedną noc chuligańskiej zabawy – powiedział Trump. – Większość ludzi, którzy obalają te pomniki, nawet nie wie, kto jest na tych pomnikach – dodał.

Prezydent USA o tym, że upoważnił władze federalne do zatrzymania osób niszczących pomniki i ukarania ich karą do 10 lat więzienia, poinformował we wtorek na Twitterze. Była to to reakcja m.in. na próbę obalenia pomnika byłego prezydenta Andrew Jacksona w Waszyngtonie.

Jackson, zaliczany przez Trumpa do grona jego bohaterów, jest postacią kontrowersyjną ze względu na decyzję o przymusowej deportacji kilkudziesięciu tysięcy Indian, w trakcie której zginęło wielu z nich.

Prezydent USA na konferencji po spotkaniu z prezydentem Dudą odniósł się również do reformy policji w Stanach Zjednoczonych po tym, gdy w ubiegłym tygodniu podpisał rozporządzenie w tej sprawie. Ma ono spowodować zmianę praktyk stosowanych przy użyciu siły przez amerykańskich funkcjonariuszy oraz zabezpieczać przed rekrutacją do tej służby nieodpowiednich osób. Przeciwko reformie, jak powiedział Trump, są Demokraci, którzy jego zdaniem chcą osłabić policję.
Źródło info i foto: TVP.info

Domniemany porywacz Madeleine McCann wyjdzie na wolność?

Christian B., główny podejrzewany ws. zaginięcia Madeleine McCann, może wyjść na wolność – wynika z informacji mediów. Mężczyzna odbył dwie trzecie wyroku skazującego za handel narkotykami i będzie ubiegał się o zwolnienie warunkowe.

B. przebywa aktualnie w więzieniu w Kolonii. Odbywa wyrok 21 miesięcy pozbawienia wolności za handel narkotykami i 7 lat pozbawienia wolności za gwałt na 72-letniej Amerykance w portugalskim Praia da Luz – tej samej miejscowości, w której zaginęła Madeleine McCann.

„Daily Mail” dotarł do informacji, z której wynika, że osadzony złożył nowy wniosek o zwolnienie warunkowe. Argumentuje w nim, że 6 czerwca odbył już 2/3 swojej kary za handel narkotykami. W przypadku przychylenia się do wniosku przez sąd federalny w Karlsruhe, mężczyzna będzie mógł wyjść na wolność.

Oczekiwanie na apelację

Choć Christian B. dodatkowo został skazany za gwałt na siedem lat pozbawienia wolności w grudniu 2019 r., to złożył apelację od wyroku. Zapisy niemieckiego prawa stanowią, że w przypadku jej złożenia, wyrok nie może zostać egzekwowany, aż do jej rozpatrzenia.

Śledczy obawiają się, że mężczyzna skorzysta z chwilowej „wolności” i ucieknie do kraju, z którym Niemcy nie mają podpisanej umowy ekstradycyjnej. Jednak Hans Wolters, niemiecki prokurator z Brunszwiku, zajmujący się sprawą zaginięcia Madeleine zapewnia, że gdy podejrzewany tylko wyjdzie z więzienia, „natychmiast zostanie aresztowany”.

– Zostanie zatrzymany na podstawie nakazu aresztowania wydanego przez służby w Brunszwiku. Sprawa dotyczy gwałtu na starszej kobiecie – przekazał prokurator w rozmowie z „Mirror”.

„Daily Mail” przypomina, że Christian B. ma bogatą kartotekę. Jako nastolatek został skazany za molestowanie 6-letniej dziewczynki. Gdy w wieku 19 lat wyszedł na wolność uciekł za granicę. W różnych europejskich krajach miał dopuszczać się licznych kradzieży, włamań i napaści seksualnych.

„Dziewczynka nie żyje”

Madeleine McCann zniknęła 3 maja 2007 roku z wakacyjnego apartamentu w portugalskiej miejscowości Praia da Luz, gdy jej rodzice udali się do restauracji na kolację. Śledczy zakładali, że dziewczynkę porwano. Przez pewien czas nie wykluczano nawet, że sprawcami byli jej rodzice.

Przełom nastąpił w ostatnich tygodniach. Niemieckie służby uważają, że uprowadzenia dziewczynki dokonał Christian B. Na trop mężczyzny śledczy wpadli po odnalezieniu dwóch należących do niego samochodów – osobowego oraz kampera. Oba auta były widziane w Praia da Luz w czasie, kiedy porwano Maddie. Mężczyzna mieszkał tam przez 12 lat. Okradał domy wczasowe i handlował narkotykami.

Prokuratorzy niemieccy uważają, że dziewczynka nie żyje. – Według wszystkich informacji, które dostaliśmy, dziewczynka nie żyje. Nie mamy żadnych wskazówek, by było inaczej. Mamy rzeczy, o których nie możemy powiedzieć, wskazujące, że Madeleine nie żyje, nawet jeśli muszę przyznać, że nie mamy ciała – powiedział w zeszłym tygodniu prokurator Wolters stacji Sky News.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bomber z Lublina zatrzymany. Były student chemii konstruował bomby w bloku

Trzynaście lat temu Rafał J. (33 l.) z Lublina stracił rękę w wybuchu bomby, którą próbował rozbroić w swoim mieszkaniu. Mimo cierpienia i kalectwa nie porzucił niebezpiecznej pasji. Kilka dni temu znów trafił do aresztu, a w jego mieszkaniach znaleziono tyle broni i amunicji, że można by wyposażyć cały oddział wojska i wysadzić pół miasta.

– W trzech różnych miejscach użytkowanych przez mężczyznę zabezpieczyliśmy prawdziwy arsenał. To kilkadziesiąt sprawnych karabinów, granaty, kilka tysięcy sztuk amunicji, odczynniki chemiczne, części uzbrojenia – wylicza Kamil Gołębiowski, rzecznik policji w Lublinie.

Rafał J. już po raz kolejny staje się negatywnym bohaterem. W 2007 r., gdy był studentem II roku chemii, doprowadził do eksplozji. Jego mieszkanie w bloku zostało zrujnowane, ściany działowe się zawaliły. Wszystkich sąsiadów trzeba było ewakuować. On sam został poważnie ranny. Stracił lewą dłoń. Kiedy doszedł do siebie, wrócił do śmiertelnie niebezpiecznej pasji i zaczął kolekcjonować militaria.

Po co mu to wszystko było, do czego chciał użyć swojego arsenału i – najważniejsze – skąd wziął karabiny i granaty? Na te pytania szukają odpowiedzi policjanci i prokuratorzy z Lublina. Rafałowi J. grozi kilkanaście lat odsiadki.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ciało kobiety znalezione w zbiorniku wodnym. Nowe ustalenia śledczych

Makabryczne odkrycie w Gościeszynie (pow. wolsztyński) w Wielkopolsce. W zbiorniku wodnym na terenie jednej z prywatnych firm znaleziono zwłoki 47-letniej kobiety. Co tam się wydarzyło? Kim była ofiara? Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura.

Do makabrycznego odkrycia doszło we wtorek (23 czerwca). Na terenie jednej z firm, która zajmuje teren po byłym zakładzie PGR w Gościeszynie znaleziono zwłoki.

– Lekarz, który przyjechał na miejsce stwierdził zgon 47-letniej mieszkanki Wolsztyna – przekazał w rozmowie z „SE” asp.sztab. Wojciech Adamczyk, rzecznik prasowy KPP w Wolsztynie.

Sprawą zajmuje się prokuratura, która wyjaśnia okoliczności zdarzenia. Co tam się wydarzyło?

– Biegły obecny na miejscu ujawnienia zwłok i dokonujący ich oględzin nie stwierdził obrażeń zewnętrznych świadczących, że do śmierci kobiety przyczyniły się osoby trzecie – powiedział „SE” prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Czy wiadomo kim była 47-latka?

– Kobieta ta zajmowała się ochroną terenu. Nie mam informacji czy był pracownikiem zakładu, który jest właścicielem tego terenu – zdradza prok. Wawrzyniak.

W piątek ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok, która pozwoli na określenie przyczyny zgonu.
Źródło info i foto: se.pl

Groził wysadzeniem domu. W swoim mieszkaniu skrywał prawdziwy arsenał

W poniedziałek wieczorem został zatrzymany 33-letni mieszkaniec gminy Bełżyce, który przyszedł do domu swojej babci z uzbrojonym granatem oraz pistoletem czarnoprochowym. Żądał od niej 20 tys. zł i groził wysadzeniem się w powietrze. Konieczna była ewakuacja bloku. Funkcjonariusze natrafili też na ukrywany przez mężczyznę arsenał broni i amunicji o czarnorynkowej wartości co najmniej 200 tys. zł.

Funkcjonariusze sprawdzili kolejne adresy na terenie gminy Bełżyce (woj. lubelskie, pow. lubelski) oraz w powiecie łęczyńskim, gdzie mężczyzna mógł przechowywać materiały wybuchowe i broń palną. Jak się okazało, w domku letniskowym na terenie gminy Ludwin policjanci natrafili na prawdziwy arsenał. Mężczyzna ukrył wszystko pod podłogą jednego z pomieszczeń. Policjanci znaleźli 35 sztuk broni długiej, w tym karabin snajperski, 10 sztuk broni krótkiej, blisko 200 sztuk istotnych elementów broni, w tym zamki, komory zamkowe i lufy.

Dodatkowo mężczyzna był w posiadaniu około siedmiu tys. sztuk amunicji różnego kalibru, 20 zapalników do granatów oraz substancji chemicznych niewiadomego pochodzenia. Czarnorynkową wartość znaleziska funkcjonariusze szacują na kwotę co najmniej 200 tys. zł. Na poczet przyszłych kar kryminalni zabezpieczyli już blisko 30 tys. zł.

Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia

W środek 33-latek usłyszał zarzuty związane z nielegalnym posiadaniem broni i materiałów wybuchowych, spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa oraz usiłowaniem wymuszenia rozbójniczego. Śledczy wnioskować będą o tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy. Mężczyźnie grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl