Bp Milewski przeprasza za milczenie polskich biskupów ws. pedofilii

Trzeba karać pedofilów zdecydowanie bardziej surowo. Jeśli kapłanowi, który opuścił się czynów haniebnych, udowodniono przestępstwo, z automatu powinien być usuwany z szeregów kapłańskich – powiedział bp Mirosław Milewski w radiu RMF.

Odnosząc się do afery wokół biskupa Edwarda Janiaka, który jest oskarżany o tuszowanie pedofilii wśród księży, biskup pomocniczy diecezji płockiej Mirosław Milewski powiedział: „Chciałbym – mając na uwadze to, co się działo w diecezji kaliskiej, te gorszące skandale – przeprosić za milczenie polskich biskupów w tej sprawie”.

Obowiązki bpa Janiaka zgodnie z decyzją papieża Franciszka przejął metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś. – Jestem wdzięczny papieżowi Franciszkowi za to, że podjął taką decyzję. Mamy wreszcie przełom w tej sprawie. Tak dalej być po prostu nie mogło – powiedział bp Milewski.

Podkreślił, że decyzja papieża „była konieczna, oczekiwana i potrzebna”. Odnosząc się do wydarzeń w diecezji kaliskiej, stwierdził, że to co tam się działo, jest przykładem działania lawendowej mafii w Kościele.

– Homoseksualiści kryją homoseksualistów. Tuszują afery i udają, że nic się nie dzieje i żyją w innym świecie. Nie jest to świat Kościoła – powiedział bp Milewski.

Bp pomocniczy diecezji płockiej odniósł się także do listu bpa Janiaka, który ordynariusz kaliski rozesłał do wszystkich biskupów w Polsce, a w którym skrytykował działania prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka.

– Uczestniczyłem w tych obradach podczas tych głosowań. To jest list pełen kłamstw, przekłamań – oświadczył duchowny. Stwierdził, że postawa bpa Janiaka jest postawą człowieka, który próbuje się bronić i nie panuje nad emocjami, nad słowami.

Przyznał, że „w obliczu ostatnich wydarzeń zabrakło głosu episkopatu, że jesteśmy z naszym delegatem, którego sami wybraliśmy”. Bp Milewski podkreślił, że „Polski episkopat ma wolę walki z pedofilią w Kościele”, ale, jak przyznał, „tej determinacji jest wciąż za mało”.

Powiedział, że musi nastąpić „rewolucja moralna w myśleniu biskupów, że już nie ma czasu na zastanawianie się: czy, jak – tylko jak bardzo musimy iść do przodu w tych sprawach”. – Trzeba karać pedofilów zdecydowanie bardziej surowo – stwierdził bp Milewski.

Zdaniem duchownego „jeśli kapłanowi, który opuścił się czynów haniebnych, udowodniono czy stwierdzono, że popełnił przestępstwo, absolutnie z automatu powinien być usuwany z szeregów kapłańskich”, a nie zastanawiać się, czy powinien zostać na pięć lat pozbawiony kontaktów z dziećmi, czy na piętnaście lat”. Biskup zwrócił uwagę, że poważnym problemem w Kościele są środowiska homoseksualne.

– Trzeba odciąć wreszcie zasilanie szeregów kapłańskich przez księży o skłonnościach homoseksualnych – oświadczył. Przypomniał jednocześnie słowa papieża Benedykta XVI sprzed 15 lat. Powiedział on wtedy, że „nie mogą być przyjmowani, nie mogą być święceni ci mężczyźni, którzy mają skłonności homoseksualne”. – Tam się również pojawia kategoria niezwykle mocna – „kultury gejowskiej” – zwrócił uwagę bp Milewski.
Źródło info i foto: TVP.info

Matka zabiła ojca na oczach dzieci. Została aresztowana pod zarzutem morderstwa

Dwójka dzieci – 4-letnia dziewczynka i 2-letni chłopiec – zostali bez rodziców po tym, jak ich matka została aresztowana pod zarzutem morderstwa męża – donosi „Super Express”. Miała pchnąć go nożem w klatkę piersiową. Jak wynika z zeznań sąsiadki małżeństwa, mężczyzna miał znęcać się nad swoją żoną. – Karolina bardzo dbała o dzieci. Dlatego najpierw ukrywała, że mąż się nad nią znęca. Dopiero potem zaczęła szukać pomocy – mówi w „SE” pani Danuta, najbliższa sąsiadka.

– Ona szukała pomocy. Marcin się nad nią znęcał, non stop był pijany. Wszczynał awantury. Karolina często podczas nich szukała u mnie schronienia – dodaje seniorka.

Jak donosi dziennik kobieta zastępowała dzieciom babcię, bo matka oskarżonej zmarła.

W dniu zdarzenia na miejsce przyleciał śmigłowiec LPR, karetka i policja. Funkcjonariusze aresztowali matkę dzieci. Sąsiadka stwierdziła, że kobieta była „roztrzęsiona”.
Źródło info i foto: onet.pl

Zmiany w kodeksie karnym. Więzienie za błędy medyczne dla lekarzy?

Lekarze rozważają protest przeciwko zaostrzeniu kar za błędy medyczne. Ich zdaniem znowelizowany – przy okazji tarczy antykryzysowej 4.0 – przepis 37a kodeksu karnego uderzy przede wszystkim w ich środowisko – donosi w piątek „Rzeczpospolita”.

Jak podaje gazeta, protest w Warszawie, pójście na zwolnienia, wyjątkowo skrupulatne przestrzeganie procedur (strajk włoski), odejście od łóżek pacjentów – to niektóre z form protestu nad którymi zastanawiają się medycy. To propozycje przedstawione przez jednego z lekarzy na facebookowej grupie Porozumienia Rezydentów liczącej ponad 45,6 tys. osób. Na razie są to jednak propozycje pojawiające się w przestrzeni internetu.

Dziennik podkreśla, że chodzi o sprzeciw wobec wprowadzonej w tarczy 4.0 nowelizacji art. 37a k.k., który zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej bezpośrednio wpływa na zasady wymierzania przez sądy kar za nieumyślne spowodowanie śmierci (art. 155 k.k.) i narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 i 2 k.k.). Według gazety tak sformułowane zapisy sprzyjają dużej różnorodności interpretacji przez sędziów. Środowisko lekarskie, w ostatnich miesiącach tak bardzo ignorowane przez rząd, nie przejdzie obok takich zapisów obojętnie. Lekarze w mediach społecznościowych coraz częściej poruszają temat protestu – mówi w rozmowie z „Rz” Krzysztof Hałabuz, prezes Porozumienia Chirurgów SKALPEL.

Z kolei cytowany przez gazetę Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów twierdzi, że przepis sprawi, że lekarze będą unikać wykonywania ryzykownych procedur. Wybiorą np. zabiegi medycyny estetycznej. Za ostrzykiwanie ust kwasem hialuronowym nie idzie się do więzienia. Wiele osób nie ma świadomości, że każdy zabieg obarczony jest ryzykiem powikłań” – dodaje Patecki.

„Bili brawo, teraz będą wsadzać do więzień”. NRL o pomyśle surowszego karania lekarzy

„Niosąc niezbędną pomoc pacjentom, nie podejmujcie nadmiernego ryzyka. To może prowadzić do odpowiedzialności surowszej niż obecnie”. Taką kampanię informacyjną – skierowaną do lekarzy – zamierza rozpocząć Naczelna Rada Lekarska.

Samorząd lekarski chce zaproponować, żeby podobnie jak w innych krajach stworzyć np. fundusz odszkodowań za błędy popełnione nieumyślnie i które nie wynikają z zaniedbań, czy celowego działania, ale np. z podjętej nowej metody terapeutycznej. Jesteśmy ludźmi. Każdy lekarz przynajmniej raz w życiu popełni jakiś błąd. Ale po to się je raportuje, żeby wyciągać z nich wnioski. Zapisy można jeszcze zmienić. Większość z błędów w tych zapisach prawdopodobnie wynika z jakiś zmian organizacyjnych, czy systemowych. Barykadowanie i straszenie ludzi będzie służyło temu, że nie będziemy raportować błędów i nie będziemy się uczyć, jak je naprawiać – mówił kilka dni temu z rozmowie z RMF FM Jarosław Biliński, wiceprezes warszawskiej Izby Lekarskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciało 5-latki znalezione w kojcu pełnym śmieci

5-letnia Eliza została znaleziona przez policję w kojcu pełnym śmieci. Niepełnosprawne dziecko zostało zamordowane przez własnych rodziców Damiana Cz. oraz Karolinę G. Na rozprawie nie pojawiła się matka dziewczynki, ponieważ odmówiła wyjścia z celi na rozprawę. 5-letnia Eliza była osobą niepełnosprawną. Miała porażenie czterokończynowe oraz poważne schorzenia układu nerwowego. Zmarła w wyniku zagłodzenia i licznych zaniedbań. Badania wykazały zanik tkanki mięśniowej.

„W chwili zgonu dziewczynka była odwodniona, miała zanik tkanki podskórnej, a także mięśniowej. Dodatkowo dziecko w ogóle nie opuszczało mieszkania, nie podawano mu też leków” – mówi prokurator Paweł Nikiel z Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ, cytowany przez „Gazetę Wyborczą”.

Dziewczynka zmarła w październiku 2017 roku w Bielsku-Białej. Policję wezwał lekarz, który był przerażony stanem zwłok. Eliza miała leżeć w kojcu, w którym zalegały śmieci. Warunki w mieszkaniu pary były zatrważające, przy łóżeczku ich drugiej córki znaleziono półmetrowy stos niedopałków.

Rodzice nie utrzymywali kontaktu z rodziną i sąsiadami. Eliza umierała powoli przez kilka miesięcy i nikt nie zdawał sobie sprawy z jej istnienia. Nie wiedział nawet MOPS, ponieważ Karolina G. i Damian Cz. nigdy się tam nie zgłosili po pomoc.

Sekcja zwłok wykazała, że Eliza zmarła na zapalenie płuc, którego nikt nie leczył. Rodzice dziewczynki zostali oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, a także znęcanie się nad drugą córką.
Źródło info i foto: o2.pl

Diecezja kaliska nie komentuje odsunięcia bp Edwarda Janiaka przez Watykan

„Nie komentujemy decyzji Stolicy Apostolskiej w sprawie odsunięcia biskupa kaliskiego od kierowania diecezją. W komunikacie nie jest podane, z jakich powodów został wyznaczony zarządca” – powiedział rzecznik prasowy kurii diecezjalnej w Kaliszu ks. Marek Papuziński.

Nuncjatura Apostolska w Polsce ogłosiła w czwartek (25 czerwca), że Ojciec Święty Franciszek mianował administratora apostolskiego sede plena diecezji kaliskiej w osobie metropolity łódzkiego arcybiskupa Grzegorza Rysia.

„Sede plena oznacza, że biskup kaliski nie został odwołany z urzędu, został wyznaczony tymczasowy zarządca diecezji” – powiedział rzecznik prasowy diecezji kaliskiej ks. Mark Papuziński.

Dodał, że ks. Edward Janiak nie przestaje być biskupem diecezji kaliskiej, ale w czasie ustanowienia administratora apostolskiego, nie sprawuje w niej żadnej władzy.

„Od dzisiaj arcybiskup Grzegorz Ryś odpowiada przed Ojcem Świętym za diecezję kaliską” – dodał duchowny.

Biskup kaliski Edward Janiak był jednym z czarnych bohaterów najnowszego filmu dokumentalnego Tomasza i Marka Sekielskich, opisującego przypadki pedofilii wśród księży. Premiera filmu „Zabawa w chowanego” odbyła się w połowie maja. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H. W filmie ukazano, jak biskup kaliski Edward Janiak miał kryć przestępstwa seksualne podległych mu księży.

2 czerwca na stronie archidiecezji poznańskiej opublikowano komunikat metropolity poznańskiego abpa Stanisława Gądeckiego w sprawie biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka.

Wskazano, że „w następstwie formalnego zgłoszenia przekazanego do Stolicy Apostolskiej w dniach 18 i 20 maja 2020 r., Kongregacja ds. biskupów, w oparciu o motu proprio Ojca Świętego Franciszka „Vos estis lux mundi” (art. 10 §1), pismem z dnia 26 maja 2020 r. upoważniła arcybiskupa metropolitę poznańskiego do przeprowadzenia dochodzenia wstępnego w sprawie zasygnalizowanych zaniedbań biskupa kaliskiego w prowadzeniu spraw o nadużycia seksualne na szkodę osób małoletnich ze strony niektórych duchownych”.

Po premierze filmu „Zabawa w chowanego” przed siedzibą kurii diecezjalnej w Kaliszu odbył się protest mieszkańców przeciwko księżom pedofilom i biskupowi Janiakowi. Protestujący przynieśli ze sobą transparenty m.in. z hasłami: „Z parafii do parafii zamiast do celi”, „Biskupie, czas na sąd ostateczny”, „Jesteśmy z ofiarami”.

Specjalne oświadczenie po emisji filmu braci Sekielskich wydał także delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak. Przesłał on także zawiadomienie w sprawie biskupa kaliskiego do nuncjatury.

W oświadczeniu abp Polak stwierdził, że dokument braci Sekielskich „ukazuje, że nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”. Dodał, że chodzi o „sposób traktowania osób pokrzywdzonych i ich rodzin, brak podjęcia odpowiednich działań w wyniku otrzymanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księdza, czyli niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne”.

Po premierze filmu oświadczenie wydała także kuria diecezjalna w Kaliszu. Poinformowano wówczas, że „od samego początku – mając na uwadze dobro pokrzywdzonych, którzy nie zgłosili się do kurii, oraz widząc konieczność wyjaśnienia sprawy – podjęta została współpraca z prokuraturą, zgodnie z przepisami prawa karnego”.

Biskup miał we krwi aż 3,44 promila alkoholu

To nie jedyne kontrowersje związane z ordynariuszem diecezji kaliskiej. 2 czerwca biskup Edward Janiak nietrzeźwy trafił do szpitala w Kaliszu z powodu podejrzenia udaru. Jak się okazało we krwi miał aż 3,44 promila alkoholu. Kaliska kuria nie komentuje tej sprawy. Głos zabrał za to rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski.

„Stanowczo oświadczam, że – jeśli informacje przekazane w mediach się potwierdzą – to opisywana sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć” – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Z kolei portal „Więzi” poinformował o toczącym się od 2018 r. postępowaniu wobec biskupa Edwarda Janiaka w sprawie nacisków biskupa kaliskiego na rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu.

Zbigniew Nosowski ujawnił, że naciski były związane z wymuszaniem przyjęcia kleryka, u którego znaleziono pornografię oraz nagabywał nieletnich do nocnych spotkań. Wcześniej kleryk został wyrzucony z innego seminarium za akty homoseksualne.

W 2018 r. ówczesny rektor kaliskiego seminarium, ks. dr Piotr Górski, złożył do nuncjatury zgromadzoną dokumentację dotyczącą „nieakceptowalnych działań biskupa”. Sprawa kleryka nadal toczy się w Watykanie.
Źródło info i foto: interia.pl

Nocne zamieszki w Londynie. 15 policjantów rannych

Do starć doszło po tym, jak nielegalna impreza uliczna w londyńskiej dzielnicy Brixton, wymknęła się spod kontroli. Do starć interweniujących funkcjonariuszy z uczestnikami „zabawy” doszło w czwartek nad ranem. W ich wyniku rany odniosło 15 policjantów, a dwóch pozostaje w szpitalu. Na nagraniach z zajść, które pojawiły się w mediach społecznościowych, widać, jak ludzie rzucają różnymi ciężkimi przedmiotami w interweniujących policjantów. Udostępniono również nagrania, na których uwieczniono osoby wskakujące na policyjne radiowozy.

Zajścia zakończyły się aresztowaniem czterech osób. Zarzuca się im napaść i przestępstwa związane z zakłócaniem porządku publicznego. 15 funkcjonariuszy zostało rannych, dwóch z nich wymaga hospitalizacji. Zniszczonych zostało również kilka radiowozów i ambulansów.

Ataki na policjantów nie były jedynymi. Uczestnicy imprezy walczyli również między sobą. Według niektórych doniesień, w ruch poszły pięści, metalowe pręty, cegły, a nawet noże.

Impreza była nielegalna

Policja wyjaśnia, co było przyczyną wybuchu zamieszek. Według wstępnych ustaleń, w trakcie ulicznego grilla ktoś wystrzelił z pistoletu, później ludzie rzucili się do ucieczki, a po chwili rozgorzała bijatyka. Po wkroczeniu funkcjonariuszy, agresja tłumu obróciła się przeciwko nim.

– Zeszłej nocy otrzymaliśmy wiele zgłoszeń od mieszkańców skarżących się na hałas, zachowania aspołeczne i przemoc – powiedział komendant policji Colin Wingrove wyjaśniając powody interwencji.

Przypomniał, że impreza odbyła się wbrew prawu, gdyż obowiązują ograniczenia wynikające z epidemii koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Grajewo: Skatowali 52-latka na śmierć. Są zarzuty

Do szokującego zdarzenia doszło w Grajewie (woj. podlaskie). Dwóch napastników brutalnie pobiło mężczyznę. Do ataku użyli kija bejsbolowego. 52-letniej ofiary nie udało się uratować. Po kilku godzinach schwytano sprawców napaści. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty. Jednemu z nich grozi dożywocie.

Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę. Po 12:00 dyżurny policji w Grajewie dostał zgłoszenie o pobiciu mężczyzny w jednym z mieszkań. Funkcjonariusze natychmiast pojechali pod wskazane miejsce. Na miejscu znaleźli leżącego na podłodze, nieprzytomnego mężczyznę. Wezwano pogotowie. Przybyły na miejsce lekarz z karetki pogotowia stwierdził zgon 52–latka.

– Z zebranego materiału dowodowego wynikało, że w nocy z soboty na niedzielę nietrzeźwi 29- i 46–latek siłą wdarli się do mieszkania 52-latka. Trzeci z nich został na zewnątrz budynku. Napastnicy brutalnie pobili 52-latka. W trakcie brutalnego zajścia 46-latek zadał mężczyźnie śmiertelne ciosy narzędziem przypominającym kij bejsbolowy. Po wszystkim mężczyźni oddalili się z miejsca – informują grajewscy policjanci.

Sprawców ataku udało się chwytać. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. 46-latek odpowie za zabójstwo i naruszenie miru domowego. Drugi z napastników usłyszał zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym, natomiast 35-latek stojący na czatach – nieudzielenia pomocy poszkodowanemu.

Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. 46-latkowi za zabójstwo grozi dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Matka miała przesłać księdzu nagie zdjęcia swojej 14-letniej córki. Jest akt oskarżenia

Skandal w parafii w Kurowie (woj. lubelskie). Były proboszcz został oskarżony o nakłanianie małoletniej do seksu i prezentowanie jej treści pornograficznych. Oskarżona jest też matka dziewczynki, która miała wysyłać księdzu erotyczne zdjęcia córki. Obojgu grozi do 10 lat więzienia.

Zarówno ksiądz, jak i matka dziewczynki trafili do aresztu. Akt oskarżenia w ich sprawie trafił już do sądu w Puławach. Sprawa dotyczy sfery intymnej małoletniej, dlatego prokuratorskie uzasadnienie zostało utajnione. 

„Do Sądu Rejonowego w Puławach wpłynął akt oskarżenia, w którym są zarzucane przestępstwa mężczyźnie, osobie duchownej oraz matce małoletniej pokrzywdzonej. Są to czyny przeciwko wolności seksualnej” – powiedziała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska.

O sprawie poinformował m.in. „Dziennik Wschodni”. Duchowny miał mieć problem z alkoholem. Przerwał posługę, jednak powrócił na łono Kościoła, kiedy zakończył terapię. Kuria o korespondencji proboszcza z nieletnią dowiedziała się na początku marca 2019 roku. Kapłan został wtedy odwołany z funkcji proboszcza.

Duchowny miał wysyłać dziewczynce zdjęcia przez dwa lata – od 2016 do 2018 roku. Według aktu oskarżenia ksiądz prezentował „małoletniej poniżej 15. roku życia treści pornograficzne w postaci zdjęć męskich narządów płciowych”.

MMS-y wysyłał na telefon dziecka. Pisał także SMS-y, w których proponował dziewczynce obcowanie płciowe oraz oferował „udział w utrwalaniu treści pornograficznych”.

Mężczyzna pisał także do 39-letniej matki dziewczynki, którą nakłaniał, aby prezentowała mu treści pornograficzne z udziałem córki. W SMS-ach prosił kobietę o to, by przesłała mu zdjęcia narządów rodnych dziecka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Agenci CBA zlikwidowali największy gang wyłudzający podatek VAT w obrocie elektroniką

Zlikwidowana międzynarodowa zorganizowana grupa przestępcza miała prać brudne pieniądze i wyłudzać podatek VAT na gigantyczną skalę. Skarb Państwa mógł stracić nawet 1,3 miliarda złotych. W sprawie zatrzymano osiem osób. Wśród nich są obywatele Polski i Ukrainy.

Do zatrzymań doszło na terenie województw lubuskiego oraz mazowieckiego. W czynnościach brało udział ponad 120 funkcjonariuszy CBA, którzy jednocześnie przeszukali ponad 40 lokalizacji, m. in. w Wielkopolsce i na Pomorzu.

– Zatrzymani w Prokuraturze Regionalnej w Warszawie usłyszeli zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz fałszowania lub używaniem faktur wystawionych na kwoty wielkich rozmiarów – poinformował w czwartek 25 czerwca Wydział Komunikacji Społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Zarzuty obejmują lata 2012-2018. W tym czasie gang miał doprowadzić do wyłudzenia w podatku VAT 1,3 miliarda złotych. W skład grupy przestępczej wchodzili zarówno obywatele Polski, jak i obcokrajowcy, m.in. obywatele Danii, Rumunii, Ukrainy, Białorusi, Bułgarii, Rosji, Wielkiej Brytanii, Łotwy, Chin, Malezji.

Ustalenia śledczych wskazują, że grupa działając w ramach tzw. „schematów karuzelowych” popełniała przestępstwa skarbowe ukierunkowane w szczególności na wyłudzenie nienależnego zwrotu podatku VAT z tytułu fikcyjnego obrotu sprzętem elektronicznym lub też zaniżenie wysokości należności podatkowych. Grupa prowadziła także proceder prania brudnych pieniędzy.

Obecnie w zainteresowaniu zespołu śledczego znajduje się ponad 1000 firm zarówno polskich i zagranicznych, zaś akta prowadzonego postępowania przygotowawczego liczą już ponad 1 700 tomów. Dotychczas we wszystkich wątkach przedstawiono zarzuty 26 podejrzanym, zabezpieczono mienie o wartości blisko 150 mln zł.

Z uwagi na wielowątkowość sprawy i jej obszerność, śledztwo prowadzone jest wspólnie przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie oraz funkcjonariuszy białostockiej delegatury CBA, stołecznego CBŚP, a także Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie.

– Każda ze służb prowadzi wątki śledztwa w ramach ujawnionych ,,łańcuchów” podatkowych, aby skutecznie doprowadzić do rozliczenia procesowego wszystkich osób zaangażowanych w ten proceder – czytamy w komunikacie CBA.
Źródło info i foto: wspolczesna.pl

Komentarze po odsunięciu biskupa Edwarda Janiaka

Tomasz Terlikowski komentuje w Gazeta.pl decyzję papieża Franciszka o odsunięciu bp. Edwarda Janiaka od kierowania diecezją. Jak twierdzi, to sygnał dla biskupów, którzy muszą się liczyć, że „ich zaniedbania będą miały dla nich konsekwencje”. Najbardziej prawdopodobną konsekwencją decyzji papieża będzie zaś usunięcie bp. Janiaka z urzędu.

Papież Franciszek mianował arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia administratorem apostolskim sede plena diecezji kaliskiej. Poinformowała o tym Nuncjatura Apostolska w Polsce. Edward Janiak nadal jest biskupem, ale nie może pełnić obowiązków. Poprosiliśmy o komentarz do tej sprawy Tomasza Terlikowskiego. – Ostrożny byłbym z tezą, że decyzja Stolicy Apostolskiej ws. biskupa Edwarda Janiaka oznacza jakąś rewolucję. Wiemy, że Benedykt XVI i Franciszek korzystali w przeszłości z takiego prawa w różnych sytuacjach, zwykle gdy problem dotyczył tuszowania różnych spraw – mówi w Gazeta.pl publicysta.

Tomasz Terlikowski o odsunięciu bp. Janiaka: Sygnał dla biskupów

„W tym przypadku nie są bez znaczenia doniesienia, dotyczące nacisków na rektora seminarium duchownego w Kaliszu oraz doniesienia związane z domniemanym problemem alkoholowym biskupa. Łącznie z oskarżeniami o tuszowanie pedofilii mamy trzy elementy, które mogły zagrać tutaj rolę. Nie wiemy, które zagrały, bo tego przecież Stolica Apostolska nie wskazała, ale każdy z tych elementów, nawet osobno, może spowodować taką, słuszną moim zdaniem, decyzję papieża” – mówi publicysta i dodaje: – „Cieszę się, że diecezja kaliska może teraz trochę odpocząć i biskup Janiak zaprzestanie działalności publicznej. Choć trzeba pamiętać, że nadal jest biskupem tej diecezji”.

Jak stwierdza Tomasz Terlikowski, decyzja papieża „sygnalizuje, że biskupi muszą się liczyć z tym, iż ich zaniedbania będą miały dla nich konsekwencje”. – Taki jest pierwszy komunikat: Uważajcie, będziemy egzekwować przepisy, również wobec biskupów. Po drugie, tak szybka reakcja oznacza, że prawdopodobnie Stolica Apostolska wyciągnie dalsze konsekwencje wobec biskupa, może to być na przykład usunięcie z urzędu. To jest najbardziej prawdopodobny skutek tej decyzji – podkreśla.
Źródło info i foto: Gazeta.pl