Wybuch samochodu pułapki w Afganistanie. Kilkanaście osób zginęło, ponad 20 rannych

W czwartek wieczorem w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie doszło do wybuchu samochodu pułapki. Zginęło co najmniej 18 osób, a 22 zostały ranne.

Pojazd wyładowany materiałami wybuchowymi eksplodował w Pul-i-Alam, stolicy prowincji Logar w środkowym Afganistanie na kilka godzin przed rozpoczęciem trzydniowego rozejmu z okazji muzułmańskiego święta Id al-Adha. Rzecznik talibów wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył jakoby jego ugrupowanie było odpowiedzialne za zamach. Celem ataku były afgańskie siły bezpieczeństwa w mieście Pul-i-Alam. Rzecznik miejscowej policji poinformował, że wśród ofiar są także cywile. Dodał, że na razie jest niejasne, czy był to samobójczy zamach czy samochód pułapka.

Według misji ONZ w Afganistanie w pierwszym półroczu tego roku w tym kraju zginęło 1280 cywilów. Rząd w Kabulu stara się tymczasem doprowadzić do ponownego rozpoczęcia negocjacji z talibami, zgodnie z wytycznymi zawartymi w porozumieniu, jakie przedstawiciele USA i talibów podpisali 29 lutego w Dausze. Afgański rząd nie był stroną tego układu.

Od końca lutego w atakach talibów zginęło łącznie 3560 żołnierzy i członków afgańskich sił bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Brytyjski artysta grime Solo 45 skazany na 24 lata więzienia za gwałty

Brytyjski artysta grime, znany pod pseudonimem Solo 45, został skazany za przetrzymywanie czterech kobiet i ich wielokrotne zgwałcenie. Andy Anokye broni się, że to była zabawa. 33-letni Solo 45, który w rzeczywistości nazywa się Andy Anokye, został skazany na 24 lata więzienia. Mężczyzna miał przetrzymywać cztery kobiety i wielokrotnie je gwałcić.

Podczas procesu Anokye przyznał, że lubi „terroryzować” kobiety. Jednak według niego wydarzenia opisane w akcie oskarżycielskim dotyczą gry pomiędzy nim a kobietami, które wyrażały zgodę na zabawę polegającą na – jak to określił – „złap mnie i zgwałć”. Solo 45 miał wszystko nagrywać.

Policja w Brystolu wszczęła dochodzenie w 2017 roku, kiedy jedna z kobiet złożyła zawiadomienie o gwałcie. To wtedy podczas przeszukania jego domu natrafiono na kilka nagrań, na których uwieczniona była przemoc wobec kobiet. Jednej z nich Solo 24 miał przystawić pistolet do głowy, drugą dusić kablem od telefonu.

Sędzia William Hart stwierdził, że artysta był uzależniony od „perwersyjnych przyjemności” i „nie miał seksualnych zahamowani”. Dodał, że była przed nim wielka kariera, którą sam zaprzepaścił.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalny atak na 33-latkę w Wyszkowie. Policjantka chciała pomóc. Została kopnięta w głowę

Trzy kobiety zaatakowały 33-latkę na ulicy w Wyszkowie (woj. mazowieckie). Jedna z napastniczek zadała jej cios nożem, w wyniku czego ofiara straciła przytomność. Gdy policjantka, która zjawiła się na miejscu, chciała jej pomóc, została kopnięta w głowę. Do zdarzenia doszło w połowie lipca w Wyszkowie (woj. mazowieckie). W nocy przy jednej z ulic doszło do bójki. 3 kobiety w wieku 24, 26 i 28 lat zaatakowały 33-latkę. Towarzyszył im 30-letni mężczyzna, który miał przy sobie nóż.

Do zdarzenia doszło w połowie lipca w Wyszkowie (woj. mazowieckie). W nocy przy jednej z ulic doszło do bójki. 3 kobiety w wieku 24, 26 i 28 lat zaatakowały 33-latkę. Towarzyszył im 30-letni mężczyzna, który miał przy sobie nóż. Policjantka chciała udzielić pomocy rannej kobiecie. Wtedy podbiegła do niej 26-latka i kopnęła ją w twarz.

Brutalne pobicie w Wyszkowie. Kobiety usłyszały zarzuty

Napastniczki i towarzyszący im mężczyzna zostali zatrzymani przez policję. Wszyscy spożywali wcześniej razem alkohol. Kobiety usłyszały już zarzuty. Zastosowano wobec nich środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej oraz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia.

„26-latka, która kopnęła policjantkę, usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego i grozi jej do 3 lat więzienia. 24-letnia awanturniczka usłyszała zarzut pobicia mieszkanki Wyszkowa przy użyciu niebezpiecznego narzędzia powodując tym samym uszkodzenie ciała u 33-latki. Za to przestępstwo kodeks karny przewiduje nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Natomiast pomagająca w pobiciu 28-latka usłyszała zarzut współudziału w pobiciu i musi liczyć się z 3-letnim więzieniem” – poinformowała policja.
Źródło info i foto: o2.pl

Zabójca goryla Rafikiego skazany na 11 lat więzienia w Ugandzie

Zabójca jednego z najbardziej znanych goryli górskich w Ugandzie, Rafikiego, został skazany na 11 lat więzienia. Felix Byamukama przyznał się do nielegalnego wkroczenia na teren chroniony i zabicia goryla – poinformował w czwartek (30 lipca) serwis internetowy BBC News. Byamukama twierdził, że Rafikiego zabił w samoobronie, kiedy został przez niego zaatakowany. Przyznał się również do zabicia dujkera i dzikana, a także do posiadania mięsa tych zwierząt.

Wcześniej powiedział Uganda Wildlife Authority (UWA), agencji rządowej, która zajmuje się m.in. ochroną dzikiej przyrody, że razem z trzema innymi osobami wszedł na teren Nieprzeniknionego Lasu Bwindi z zamiarem polowania na mniejsze zwierzęta. Trzej pozostali aresztowani nie przyznali się do winy. Czekają na proces.

Ważny osobnik w stadzie i kraju

Rafiki zaginął 1 czerwca, a jego ciało znaleziono następnego dnia. Śledztwo wykazało, że został zabity ostrym przedmiotem, który uszkodził jego narządy wewnętrzne. Wiek goryla szacowano na 25 lat. Rafiki był przywódcą stada składającego się z 17 osobników, żyjącego w Parku Narodowym Bwindi. Członkowie stada byli przyzwyczajeni do kontaktu z ludźmi.

Ekolodzy obawiali się, że przywództwo w stadzie przejmie dziki samiec, przez co grupa nie będzie chciała mieć kontaktu z ludźmi, a to z kolei wpłynie na turystykę. UWA poinformowała jednak, że stado jest obecnie kierowane przez młodszego samca z tej samej rodziny.

Jak podał BBC News, goryle górskie przyciągają turystów do Ugandy, a Rafiki był bardzo popularny wśród odwiedzających park. Na świecie żyje nieco ponad tysiąc goryli górskich. Zamieszkują one Nieprzenikniony Las Bwindi w Ugandzie oraz obszar na styku granic trzech krajów: Demokratycznej Republiki Konga, Rwandy i Ugandy.
Źródło info i foto: interia.pl

Włochy: Sąd skazał sprawców wywołania paniki w zatłoczonej dyskotece. Zginęło 6 osób

Na kary od 10 do 12 lat więzienia skazał w czwartek sąd w Ankonie sześciu młodych mężczyzn – Włochów i imigrantów, którzy przed dwoma laty rozpylili gaz pieprzowy w zatłoczonej dyskotece, gdzie w wyniku wybuchu paniki zginęło sześć stratowanych osób.

Ofiary to pięcioro nastolatków i młoda kobieta.

Do tragedii doszło w grudniu 2018 roku w dyskotece w miejscowości Corinaldo w regionie Marche, gdzie gang złodziei w wieku około 20 lat rozpylił wśród uczestników zabawy substancję drażniącą, by okraść ich z biżuterii i innych cennych przedmiotów. Wybuchła panika, w trakcie której podczas ucieczki ludzie tratowali się nawzajem.

Skazani to mieszkańcy okolic miasta Modena. Śledztwo wykazało, że podobnych ataków dokonali wcześniej w innych lokalach, ale nikt nie został poszkodowany. Trzech sprawców przeprosiło w sali sądowej rodziny ofiar. Mąż kobiety, która zginęła, powiedział, że wolałby, aby zapadł wyrok 18 lat więzienia, jakiego domagał się prokurator. Zaznaczył, że za to, co się stało, „nie ma odpowiedniej kary”.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP zatrzymało 23-latka. Planował porwanie dziecka dla okupu

Policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy z Białegostoku wyjaśnili sprawę przygotowania do uprowadzenia dziecka dla okupu. Z ustaleń śledczych wynika, że do pokrzywdzonego wysłano żądanie okupu, zakupiono także akcesoria, które miały być użyte do popełnienia przestępstwa. Do sprawy zatrzymano 23-latka, który usłyszał zarzut przygotowania do uprowadzenia.

Wszystko zaczęło się, gdy pokrzywdzony otrzymał SMS-a z mrożącą krew w żyłach informacją: „Jeśli w ciągu 48 godzin nie przygotuje 2 milionów, jego małoletnie dziecko zostanie porwane”. O tym, że autor wiadomości nie żartuje, świadczył fakt, że wiedział m.in. jak ma na imię dziecko pokrzywdzonego.

Zaalarmowani o zdarzeniu policjanci z białostockiego Zarządu CBŚP i Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku natychmiast zaczęli działać. Rzecz nie była łatwa, gdyż sprawca posiadał wiedzę, jak skutecznie zakamuflować swoją tożsamość.

Trzy tygodnie żmudnej pracy

Czas mijał. Jednakże dla białostockich policjantów CBŚP i KWP, nie był to czas zwykłej, codziennej pracy. Trwające blisko trzy tygodnie żmudne ustalenia doprowadziły do finału. Ustalono, nie tylko w jaki sposób i gdzie doszło do zakupu i rejestracji karty SIM oraz telefonu, ale również tego, kto tego mógł dokonać.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Connecticut: Zabił współlokatora mieczem samurajskim

Mężczyzna użył miecza samurajskiego, aby odciąć głowę swojemu współlokatorowi z Connecticut – znanemu w całym kraju brydżyście. Potem odmówił rozmowy z śledczymi na temat zbrodni, twierdząc, że nie podlega prawu. Jerry David Thompson (42 l.), z Hartford, niedawno wprowadził się do pustego pokoju w domu przy Asylum Avenue, należącego do Victora Kinga (+64 l.), emerytowanego ubezpieczyciela Travellers i zawodowego brydżysty.

Thompson zagroził właścicielowi mieczem po tym, jak dwaj mężczyźni pokłócili się o czynsz. Na dzień przed śmiercią King zgłosił policji, że Thompson groził mu bronią. Kiedy przyjaciele Kinga nie mogli się z nim skontaktować w niedzielę, zaalarmowali władze. Policja i strażacy wtargnęli do domu i odkryli makabryczną, krwawą scenę.

Po zatrzymaniu Thompson nie chciał nic powiedzieć śledczym. Napisał na kartce papieru, że „papier w schowku na rękawiczki w jeepie to wszystko, czego potrzeba”. W schowku pojazdu policjanci znaleźli dokumenty sugerujące, że uważał się za obywatela niepodlegającego prawu.

Thompson, który był wcześniej skazany za napad i rabunek, został oskarżony we wtorek w Sądzie Najwyższym, został aresztowany z kaucją w wysokości 2 milionów dolarów. King pracował w IT w Travellers przez ponad 20 lat, przechodząc na emeryturę w 2018 roku, aby skupić się na grze w brydża.

– To był Grand Life Master, co jest naszą najwyższą rangą – wspomina Kinga Paul Linxwiler, redaktor naczelny Bridge Bulletin, publikacji American Contract Bridge League. – Aby osiągnąć tę rangę, trzeba mieć co najmniej 10 000 punktów mistrzowskich – powiedział Linxwiler.
King zebrał 15 298,55 punktów mistrzowskich, powiedział Patsy Edwards z ACBL. W 2016 roku zdobył mistrzostwo kraju.
Źródło info i foto: se.pl

Dwie pary uprawiały seks na wieży widokowej koło Wolsztyna. Wszystko nagrały kamery, sprawę bada prokuratura

Miejskie kamery zamontowane na wieży widokowej w okolicach Wolsztyna (woj. wielkopolskie) zarejestrowały dwie pary, które uprawiały seks. Nagrania wyciekły do internetu. Sprawę bada już prokuratura, oświadczenie dotyczące incydentu wydał też burmistrz.

Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie bada sprawę opublikowania w internecie nagrań, na których widać, jak dwie pary uprawiają seks na wieży widokowej w Świętnie koło Wolsztyna w województwie wielkopolskim – podaje RMF FM. Jak przekazał rzecznik prokuratury, zawiadomienie w tej sprawie wolsztyńscy śledczy otrzymali od burmistrza miasta, Wojciecha Lisa.

Należące do urzędu miasta kamery, na których zarejestrowano uniesienia par, na co dzień mają pilnować bezpieczeństwa i porządku na wieży widokowej. Burmistrz Wolsztyna wydał oświadczenie w tej sprawie.

„Z ubolewaniem potwierdzam fakt, iż do internetu wydostał się fragment zapisu z wewnętrznego monitoringu wizyjnego należącego do Urzędu Miejskiego w Wolsztynie. O powyższym fakcie poinformowałem organy ścigania. Dla dobra sprawy w chwili obecnej nie możemy udzielać żadnych innych informacji”

Zostały już wdrożone niezbędne procedury celem wyeliminowania podobnych incydentów w przyszłości” – napisał.

Jak podaje RMF FM, śledztwo prokuratury może być prowadzone pod kątem art. 191a. Kodeksu karnego, który dotyczy „utrwalania lub rozpowszechniania wizerunku nagiej osoby bez jej zgody”. Grozi za to kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia, ale wnioski o ściganie musiałyby złożyć osoby poszkodowane.

Z kolei za „dopuszczenie się nieobyczajnego wybryku w miejscu publicznym” grozi kara aresztu, grzywna do 1,5 tysiąca złotych lub nagana.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ruszyła pierwsza rozprawa w procesie „Masy”

Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczęła się w czwartek pierwsza rozprawa w procesie, w którym jednym z oskarżonych jest Jarosław Ł. ps. „Masa”. Wyłączono jawność postępowania – poinformował w czwartek PAP sędzia Damian Krakowiak rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. Postępowanie przed łódzkim sądem rozpoczęło się przy drzwiach zamkniętych. „W uzasadnieniu wyłączenia jawności sąd wskazał na ważny interes państwa i ważny interes uczestników postępowania” – powiedział PAP w czwartek rano sędzia Damian Krakowiak.

Akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Łodzi skierował pod koniec stycznia 2020 roku prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej.

Były gangster tzw. grupy pruszkowskiej Jarosław Ł. ps. „Masa” (dawniej Jarosław S. – PAP), od 20 lat najbardziej znany polski świadek koronny, który niegdyś zeznawał przeciwko swoim mafijnym kompanom, w łódzkim postępowaniu oskarżony jest o popełnienie siedemnastu czynów, w tym m.in. o oszustwa związane z mieniem o znacznej wartości, czyny o charakterze korupcyjnym, fałszywe zeznania, przywłaszczenie powierzonego mienia i paserstwo.

„To są zarzuty przestępstw przeciwko mieniu i ważności dokumentów” – podsumował Krakowiak. „Masie” grozi do 10 lat więzienia.

Oskarżono także Zbigniewa G., byłego naczelnika wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji o popełnienie dziesięciu czynów, w tym m.in. przestępstw o charakterze korupcyjnym oraz ujawnienia informacji niejawnych. Za te czyny również grozi do 10 lat więzienia.

Pozostałe osoby zostały oskarżone o popełnienie szeregu czynów, w tym o charakterze korupcyjnym, oraz oszustw, co do mienia znacznej wartości. Tutaj również wymiar kary to 10 lat więzienia.

Postępowanie dotyczyło m.in. oszustw kredytowych. Przestępstwa te, zdaniem prokuratury, polegały one na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu banków, powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych oraz udzielania korzyści majątkowych i wyłudzania usług budowlanych.

„Masie” przedstawiono m.in. zarzuty korumpowania oficera policji, bo śledztwo dotyczyło również m.in. wielokrotnego udzielania korzyści majątkowych naczelnikowi wydziału wywiadu kryminalnego jednej z komend wojewódzkich policji w związku z pełnioną przez niego funkcją publiczną.

Zarzuty wobec oskarżonych to także m.in. wyłudzenia odszkodowań komunikacyjnych, ujawniania informacji niejawnych, składania zawiadomień o przestępstwach niepopełnionych i składania fałszywych zeznań, przywłaszczanie pieniędzy, zakup artykułów uzyskanych w wyniku czynu zabronionego oraz przyjmowanie korzyści majątkowych przez funkcjonariusza policji.

„Masa”, w związku z zarzutami – a potem z oskarżeniami w rozpoczynającym się łódzkim postępowaniu sądowym – był aresztowany. W maju 2020 roku Jarosław Ł. Wyszedł na wolność.

„Uchylono tymczasowe aresztowanie, zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze” – poinformował rzecznik łódzkiego sądu okręgowego.
Źródło info i foto: portalsamorzadowy.pl