Mocne uderzenie CBŚP i KAS w nielegalną produkcję papierosów. Zlikwidowano dwie fabryki

Funkcjonariusze CBŚP i mazowieckiej KAS przeprowadzili dwie akcje na terenie województwa mazowieckiego wymierzone w zwalczanie przestępczości tytoniowej. Zlikwidowali dwie fabryki nielegalnych papierosów, zatrzymując przy tym podejrzanych i przejmując 11 ton tytoniu, milion papierosów, komponenty do ich produkcji oraz specjalistyczne maszyny. Gdyby przejęte wyroby tytoniowe trafiły na rynek, Skarb Państwa mógłby stracić około 16,7 mln zł. Jedną ze spraw nadzoruje Prokuratura Krajowa w Lublinie.

Pierwszą akcję przeprowadzili policjanci Zarządu w Lublinie Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z Mazowieckim Urzędem Celno-Skarbowym, pod nadzorem Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Lublinie. Działania były przeprowadzone na terenie powiatu piaseczyńskiego. W trakcie akcji funkcjonariusze przeszukali 4 obiekty i zatrzymali 8 mężczyzn w wieku od 25 do 50 lat, w tym 6 obywateli Ukrainy. Zabezpieczono także kompletną linię produkcyjną, w tym specjalistyczną maszynę służącą do produkcji papierosów o wydajności produkcyjnej wynoszącej milion papierosów dziennie. Przejęto także kompresor oraz agregat prądotwórczy wraz z zapasem 1700 litów oleju napędowego. Funkcjonariusze zabezpieczyli również ponad milion nielegalnych papierosów oraz ponad tonę krajanki tytoniowej, a także półprodukty służące do produkcji wyrobów tytoniowych. Ponadto okazało się, że jeden z zatrzymanych Polaków był poszukiwany listem gończym.

Z ustaleń śledztwa wynika, że grupa mogła działać od czerwca i w tym czasie mogła nielegalnie wyprodukować nawet 6 mln papierosów, które następnie mogły być wprowadzane do obrotu na terenie Polski pod szyldem dwóch znanych zagranicznych marek tytoniowych. Gdyby zabezpieczone wyroby tytoniowe trafiły na rynek Skarb Państwa mógłby stracić co najmniej 6,7 mln zł. Zatrzymani po doprowadzeniu do prokuratury usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalnego wytwarzania wyrobów tytoniowych, a także bezprawnego wprowadzenia do obrotu towarów oznaczonych podrobionym znakiem towarowym i przestępstw karnoskarbowych. Wszyscy zatrzymani zostali tymczasowo aresztowani.

Kolejną akcję przeprowadzili funkcjonariusze z Zarządu w Warszawie CBŚP i mazowieckiej KAS na terenie powiatu pułtuskiego. Tam w jednej z hal magazynowych ukryta była fabryka papierosów. Funkcjonariusze przejęli specjalistyczne maszyny służące zarówno do produkcji, jak i pakowania papierosów, wysokowydajny agregat prądotwórczy, a nawet maszyną służącą do odzyskiwania tytoniu z odpadów papierosowych. Zabezpieczono także blisko 10 ton krajanki tytoniowej, ok. 15 ton półproduktów oraz ponad tonę opakowań do papierosów. Śledczy szacują, że przejęte maszyny mogły produkować milion sztuk papierosów dziennie. Wartość zabezpieczonej krajanki tytoniowej to ponad 6,5 mln zł. W wyniku nielegalnej działalności Skarb Państwa mógłby stracić ok. 10 mln zł.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rozkwita handel bonami turystycznymi w sieci. Można za to dostać gigantyczną grzywnę

Bon turystyczny nie podlega wymianie na gotówkę ani inne środki płatnicze – ostrzega Zakład Ubezpieczeń Społecznych razem z Polską Organizacją Turystyczną. Przestrzegają przed oszustami, którzy próbują sprzedawać bon w internecie. Z bonu mogą skorzystać tylko osoby uprawnione. Za jego pomocą można zapłacić za usługi hotelarskie i imprezy turystyczne w Polsce. Bon jest ważny do 31 marca 2022 roku.

Bony turystyczne dostępne są od 1 sierpnia. W internecie można już znaleźć oferty sprzedaży bonów za gotówkę. ZUS przypomina, że bon jest dokumentem elektronicznym. Ma unikalny 16-cyfrowy numer i jest na Platformie Usług Elektronicznych (PUE) ZUS. Z tego dokumentu wynika m.in., kto jest uprawniony do świadczenia, na które dzieci, jaka jest kwota świadczenia na poszczególne dzieci oraz łączna kwota przyznanych świadczeń.

Zgodnie z art. 5 ustawy bon nie podlega wymianie na gotówkę, inne prawne środki płatnicze oraz inne środki wymiany.

Bon nie może być wystawiany na sprzedaż. Jak komentuje Adam Ziębicki, prawnik z kancelarii Chałas i Wspólnicy, za podjęcie takich działań grozi odpowiedzialność karna.

Na portalach ogłoszeniowych można zaobserwować próby sprzedaży Bonu Turystycznego. Bez względu na towarzyszące temu okoliczności, takie działania są niezgodne z prawem. Ustawodawca na etapie prac legislacyjnych rozpoznał taki proceder i przewidział za niego karę grzywny (nawet do jednego miliona złotych), karę ograniczenia wolności albo, w przypadku najzuchwalszych czynów, karę pozbawienia wolności do lat 3. Należy być wyjątkowo czujnym na takie procedery i uważać na oszustów, którzy będą próbowali wyłudzić w ten sposób pieniądze – podkreśla mecenas Adam Ziębicki.

Nie jest to jedyny przypadek związany z funkcjonowaniem bonu, w którym przewidziano karę grzywny, ograniczenia bądź pozbawienia wolności. Ustawa wprost wskazuje, że zabronione są również działania podmiotów, które w działaniach promocyjnych używają hasła „Polski Bon Turystyczny”, nie będąc do niego uprawnionym. Przykładowo, przedsiębiorca nieturystyczny (np. salon urody), nie może ogłaszać możliwości zapłaty za usługi w salonie środkami znajdującymi się na bonie ani w żaden inny sposób odnosić się do jego funkcjonowania. Przypomnijmy, że bonem można płacić np. za hotel czy imprezy turystyczne, czyli aktywności bezpośrednio związane z wyjazdami wakacyjnymi – dodaje Adam Ziębicki.

Bon Turystyczny jest przyznawany w formie imiennych voucherów dostępnych przez konto PUE ZUS. Podczas aktywacji bonu za pomocą SMS-a wysyłany jest specjalny kod, który należy podać podczas płatności za nocleg lub wycieczkę.

Uwaga na oszustów

Polska Organizacja Turystyczna prosi o zgłaszanie nieprawidłowości związanych z bonami.

POT reagując na doniesienia medialne uruchamia maila: nieprawidlowosci@bonturystyczny.gov.pl i prosimy o zgłaszanie wszelkich nieprawidłowości dotyczących bonu turystycznego. Zgłoszenia będą kierowane do organów ścigania. Polska Organizacja Turystyczna przestrzega przed takimi aukcjami. Może to być kolejny pomysł naciągania beneficjentów na bon turystyczny – powiedział rzecznik organizacji Grzegorz Cendrowski.

Przypomniał, że sam 16-znakowy kod nie wystarczy, aby zrealizować transakcję. Podczas jej potwierdzania, trzeba podać czterocyfrowy pin, który otrzymamy na numer telefonu podany podczas aktywacji bonu.

Przy zakupie takiego bonu, nie będziemy mieli też pewności, czy kod nie został już zrealizowany. Prosimy zatem wszystkich beneficjentów o to, żeby byli uważni – dodał Cendrowski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Agenci CBA w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych

Funkcjonariusze lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego 1 lipca 2020 r. rozpoczęli kontrolę w spółce Polskie Sieci Elektroenergetyczne – podał we wtorek wydział Komunikacji Społecznej CBA. „Kontrola dotyczy zamówienia publicznego +Dostawa i wdrożenie w Grupie Kapitałowej PSE Systemu Informacji Przestrzennej+” – wynika z informacji CBA przekazanej PAP.

Przewidywany termin zakończenia kontroli to 30 września 2020 r.
Źródło info i foto: bankier.pl

Głogów: 6-latek wypadł z 2. piętra. Ojciec pijany

Chłopiec wypadł z drugiego piętra. Trafił do głogowskiego szpitala, ale jego stan zaczął się pogarszać, dlatego zapadła decyzja o przetransportowaniu dziecka do Wrocławia. Ojciec 6-latka miał 2 promile i w momencie zdarzenia znajdował się w innym pokoju. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem w Głogowie (woj. wielkopolskie). Przechodzień zauważył dziecko leżące pod blokiem i powiadomił służby. Okazało się, że chłopiec wypadł z okna, które znajdowało się na drugim piętrze bloku – podaje portal info112.pl.

6-latek trafił do głogowskiego szpitala. Nagle jego stan zaczął się pogarszać. Badania wykazały, że dziecko ma obrażenia wielonarządowe i sporo złamań. Chłopca przetransportowano do placówki we Wrocławiu. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Według serwisu regionfan.pl, 6-latkiem w momencie wypadku opiekował się ojciec, który znajdował się w innym pomieszczeniu i był pijany. W mieszkaniu znajdowało się również inne dziecko, a matka była w pracy.

Podczas zdarzenia ojciec chłopca miał około dwa promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany. W poniedziałek przed południem nadal nie mógł być przesłuchany, bo wciąż był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

Newry: Ciało 20-letniej Polki znalezione w mieszkaniu. Zatrzymano 23-latka

W mieszkaniu w mieście Newry w Irlandii Północnej znaleziono ciało 20-letniej Polki. W związku ze sprawą policja zatrzymała 23-letniego obywatela Polski – potwierdził konsul generalny RP w Belfaście Paweł Majewski. O sprawie napisał w poniedziałek dziennik „Belfast Telegraph”. Gazeta podała, że ciało Polki znalezione zostało w niedzielę 2 sierpnia rano, zaś jeszcze tego samego dnia w pobliżu domu policja zatrzymała próbującego uciekać 23-latka. Północnoirlandzka policja PSNI poinformowała, że obecnie nie poszukuje nikogo więcej w związku z tą sprawą. Personaliów ani ofiary, ani zatrzymanego mężczyzny, nie ujawniono.

Jak powiedział konsul Majewski, ofiara i zatrzymany mężczyzna byli parą i mieszkali ze sobą, zaś według nieoficjalnych informacji od osób, które ich znały, byli parą od stosunkowo niedawna. 23-letni mężczyzna został na razie zatrzymany na 24 godziny z możliwością przedłużenia tego okresu. Konsul potwierdził, że policja skłania się ku wersji prowadzenia śledztwa w kierunku zabójstwa, jednakże obecnie trwają jeszcze czynności śledcze i zatrzymanemu obywatelowi Polski formalne zarzuty nie zostały postawione.

„Belfast Telegraph” cytuje lokalnego radnego Gavina Malone’a, według którego para od czasu wprowadzenia się do tego mieszkania raczej nie utrzymywała kontaktów z sąsiadami i nikt z okolicy ich bliżej nie znał. Newry to niewielkie, liczące ok. 27 tys. mieszkańców miasto, leżące na południe od Belfastu, tuż przy granicy z Irlandią.
Źródło info i foto: interia.pl

Wiceprezes firmy Huawei miała oszukać bank HSBC

Kanadyjska prokuratura ma dowody, że czekająca na decyzję w sprawie ekstradycji z Kanady do USA wiceprezes Huawei Meng Wanzhou okłamała bank HSBC; są też na to świadkowie – wynika z odtajnionych dokumentów. Opisywane w mediach dokumenty dotyczą zarzutów w sprawie związków chińskiego Huawei ze Skycom Tech Co. Ltd w Teheranie i naruszenia amerykańskich sankcji wobec Iranu.

Według świadków, którzy są zarówno pracownikami FBI, banku HSBC, jak samego Huawei, Meng miała zapewniać w rozmowach z HSBC, że Huawei nie kontroluje Skycom. Meng miała powiedzieć podczas rozmów z HSBC w sierpniu 2013 r. w Hongkongu, że Skycom jest tylko lokalnym partnerem Huawei, chińska firma wycofała się z inwestycji w Iranie w 2009 r., zaś sama zrezygnowała z zasiadania we władzach Skycom. HSBC nie obsługuje irańskich klientów w związku z amerykańskimi sankcjami.

Tymczasem – według informacji publikowanych wcześniej w mediach – Huawei w istocie kontrolowało Skycom w latach 2007-14, a o zależności irańskiej firmy świadczyć ma to, że jej pracownicy używali adresów mailowych Huawei, a jej konta bankowe były kontrolowane przez chińską firmę. Wywodzący się z Hongkongu HSBC obsługiwał Huawei i miał rozliczyć ponad 100 mln dolarów transakcji związanych ze Skycom.

Według informacji wydawanego w Hongkongu „South China Morning Post” z ubiegłego piątku, Huawei ma rozważać kroki przeciwko HSBC za przedstawianie „wprowadzających w błąd dowodów”.

W połowie ubiegłego roku prawnicy Meng zwrócili się do sądu o wstrzymanie procesu ekstradycyjnego, zarzucając, że prezydent USA Donald Trump, używa sprawy Huawei do celów politycznych. Twierdzą też, że relacje między Huawei a Skycom są „nieistotne” w sprawie złamania sankcji przez HSBC.

Proces ekstradycyjny

W drugiej połowie stycznia w Vancouver rozpoczął się proces ekstradycyjny Meng, która została zatrzymana w grudniu 2018 r. na wniosek USA. Wniosek przekazano Kanadzie pod koniec stycznia 2019 r., a Kanada nadała mu bieg.

Meng, po krótkim pobycie w areszcie, została zwolniona za kaucją i od tego czasu mieszka w jednym ze swoich domów w Vancouver, jest pod dozorem elektronicznym. Odtajnione w weekend dokumenty stanowią część dowodów, które prokuratura wykorzysta podczas dalszej części procesu w kwietniu przyszłego roku.

Pod koniec maja sąd w Vancouver orzekł, że proces ekstradycyjny Meng może być prowadzony, ponieważ 13 zarzutów stawianych przez USA jest konsekwencją czynów uznawanych za przestępstwo także w Kanadzie. Decyzja sądu nie jest orzeczeniem o winie. Teraz nastąpi dalsza część postępowania w sprawie ekstradycji, a po postępowaniu przed sądem ostateczną decyzję w sprawie przekazania Meng do USA podejmie federalny minister sprawiedliwości.

Po aresztowaniu Meng chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, wkrótce potem aresztowano Michaela Kovriga i Michaela Spavora, Kanadyjczyków oskarżonych w czerwcu o szpiegostwo. Ich uwolnienie jest jednym z najtrudniejszych bieżących wyzwań dla kanadyjskiej dyplomacji. Chiny próbowały wywierać także ekonomiczną presję na Kanadę, blokując import kanadyjskiej żywności.

Premier Kanady Justin Trudeau powtarzał wielokrotnie, że zatrzymanie kanadyjskich obywateli jest „arbitralne”, a kanadyjski system prawny gwarantuje niezależność sądów od polityki. Pod koniec czerwca powiedział podczas konferencji prasowej, że Kanada nie rozważa wymiany Meng na Spavora i Kovriga.
Źródło info i foto: TVP.info

Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie. Dziecko udało się odnaleźć

Odnaleziono dwuletniego chłopca, który zaginął w poniedziałek w lesie w Częstkowie (woj. pomorskie) podczas spaceru z mamą – poinformował st. asp. Błażej Plichta z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku. Jak poinformował st. asp. Błażej Plichta, zgłoszenie o zaginięciu chłopca wpłynęło o godz. 21:20. Dwulatek zaginął podczas spaceru w lesie w miejscowości Częstkowo w powiecie wejherowskim. W poszukiwaniach chłopca uczestniczyli strażacy i policja oraz ochotnicy.

– Na miejscu pracowało 15 zastępów straży pożarnej, dwa quady, specjalistyczna grupa poszukiwawczo-ratownicza z psami oraz dron z kamerą termowizyjną. O 23:09 dostaliśmy informację, że chłopiec się odnalazł – powiedział Plichta.

Jako pierwsze o akcji poszukiwawczej informowało radio RMF FM. Z informacji asp. Plichty, chłopiec jest w stanie dobrym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Utrzymano wyroki za zgwałcenie i zabicie 27-latki z Sokółki

To dopiero brak sumienia i bezczelność! Gwałcicielom i mordercom Agnieszki Michniewicz (†27 l.) z Sokółki zamarzyła się wolność. Po sześciu latach za kratami dwaj zwyrodnialcy walczą o uniewinnienie! Już po raz trzeci Sąd Najwyższy kieruje sprawę do apelacji. Do okrutnej zbrodni doszło w 2009 roku. Artur K. (26 l.), Mariusz P. (26 l.) i Piotr N. (27 l.) byli kolegami z klasy. Pewnego dnia poszli na wagary, kupili alkohol i wypili go w parku. Wtedy jeden z nich przypomniał sobie o dziewczynie, którą niedawno poznał. Miała akurat imieniny i zaprosiła go na kawę. Swoim gościom Agnieszka otworzyła drzwi, będąc jeszcze w piżamie. Kiedy parzyła kawę, mężczyźni zaatakowali. Bili ją po głowie, dusili, grozili widelcem, którym pokiereszowali jej twarz. Potem na zmianę gwałcili, a na końcu poderżnęli jej gardło.

Zwyrodnialców udało się złapać dopiero cztery lata po zbrodni. Nie przyznali się do winy. Sąd skazał wówczas Piotra N. na 25 lat więzienia, Artura K. na 15 lat i Mariusza P. na 12 lat.

Bandyci odwołali się, ale w apelacji utrzymano wyroki, więc złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Ze względu na braki formalne została uznana i powróciła do apelacji, a tam po raz drugi wymierzono bandytom takie same kary. Ale i ten wyrok został uchylony. Sąd Najwyższy bowiem stwierdził, że zabrakło wyjaśnień jednego z bandytów. Dlatego Sąd Apelacyjny w Białymstoku zajął się sprawą po raz trzeci.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Strzelał do sprzedawcy, bo ten kazał mu założyć maseczkę. Strzelał też do policji

35-letni mieszkaniec Pensylwanii Adam Zaborowski został w weekend zatrzymany przez policję za oddanie strzału w kierunku sprzedawcy, który poprosił go o założenie maseczki. W poniedziałek policja opublikowała film z incydentu.

Do zdarzenia doszło 31 lipca w Bethlehem w Pensylwanii. Na opublikowanym filmie wideo widać, jak Zaborowski na ulicy przed sklepem z cygarami oddaje dwa strzały, jeden w powietrze, a drugi obok zbliżającego się ku niemu sprzedawcy. Mężczyzna nie odniósł obrażeń. Według policji do sprzeczki doszło, bo sprzedawca poprosił Zaborowskiego o założenie maseczki. Ten miał wziąć dwa cygara i pójść do samochodu, skąd wziął pistolet i zaczął strzelać. Mężczyzna został zatrzymany przez policję dzień później w swoim domu w Slatington. Podczas zatrzymywania wywiązała się strzelanina. Zaborowski postrzelił w ramię jednego z policjantów. Sam również został ranny i przebywa w szpitalu.

Jak podał lokalny portal Lehigh Valley Live, prawnik napastnika oświadczył w niedzielę, że jego klient „źle znosi pandemię”. Mężczyzna z powodu pandemii miał stracić pracę, a wcześniej sąd odebrał mu prawo opieki nad dzieckiem. Teraz przed sądem będzie odpowiadał za usiłowanie zabójstwa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bójka w samolocie z Amsterdamu na Ibizę. Nie chcieli założyć maseczek, byli agresywni.

Na pokładzie samolotu linii KLM z Amsterdamu na Ibizę doszło do bójki między pasażerami. Dwóch mężczyzn zachowywało się agresywnie i nie miało wymaganych masek. Współpasażerowie wzięli sprawy w swoje ręce i obezwładnili agresorów. Do wydarzenia doszło w piątek na pokładzie samolotu Boeing 737 holenderskich linii KLM, który leciał z Amsterdamu na Ibizę. Wideo z zajścia udostępnił na Instagramie Menno Swart, dziennikarz, specjalista w dziedzinie lotnictwa, który prawdopodobnie znajdował się na pokładzie.

Na jednym z nagrań widać szarpaninę między uczestnikami lotu, którzy próbują uspokoić jednego z mężczyzn bez maseczki. Jeden z pasażerów krzyczy „Przestańcie natychmiast. Tu są dzieci”. Na dalszej części wideo widać, że jeden ze sprawców zdarzenia leży na ziem, obezwładniony przez pozostałych pasażerów. Obok stoi pracownik linii KLM.

Dziennikarz, który udostępnił nagranie podaje, że sprawcy zdarzenia to pijani Brytyjczycy, którzy mieli spożywać alkohol także na pokładzie samolotu. Mężczyźni mieli odmówić założenia masek, a także mieli zachowywać się agresywnie wobec pozostałych pasażerów. „Dokonano dwóch aresztowań” – pisze autor nagrania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl