Bójka między gośćmi chrzcin i poprawin w Sokołowie Podlaskim

Nietypowa bójka wywiązała się między gośćmi chrzcin i poprawin w Sokołowie Podlaskim. Uroczystości odbywały się w tym samym lokalu. Starło się tam kilkadziesiąt osób. Do zdarzenia doszło w niedzielę w lokalu mieszczącym się przy ul. Lipowej w Sokołowie Podlaskim. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło na policję około godziny 19:30.

Sokołów Podlaski. Bójka gości chrzcin i poprawin

Ze wstępnych informacji policji wynika, że powodem awantury było nieporozumienie pomiędzy gośćmi dwóch oddzielnych imprez: chrzcin i poprawin. Obie uroczystości miały miejsce w tym samym lokalu. Awantura przerodziła się w bójkę. Jak informuje policja z Sokołowa Podlaskiego, w starciu mogło wziąć udział nawet 50 osób.

– Pięć osób zostało przewiezionych do szpitala. Były pod wpływem alkoholu – poinformował w rozmowie z posatnews.pl asp. Jakub Więsak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sokołowie Podlaskim.

Funkcjonariusze prowadzą śledztwo w sprawie. Głównym celem jest szczegółowe ustalenie okoliczności, w jakich doszło do awantury, której finałem była bójka w lokalu. Jak informuje KPP w Sokołowie Podlaskim, na ten moment nikt nie został zatrzymany.
Źródło info i foto: wp.pl

Ciało kobiety wyłowione z Zalewu Kieleckiego

Ciało około 50-letniej kobiety dryfowało we wtorek o poranku w Zalewie Kieleckim w stolicy województwa świętokrzyskiego. Zgłoszenie do służb wpłynęło od dwóch wędkarzy po godzinie 5:30.

Na miejsce pojechały służby ratunkowe, w tym karetka pogotowia. Lekarz stwierdził zgon kobiety. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, którzy wstępnie wykluczyli, aby do jej śmierci ktoś się przyczynił – poinformował we wtorek PAP Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Na razie nie jest znana tożsamość kobiety. Ciało zostało zabezpieczone do wykonania sekcji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowy departament GIOŚ do walki z mafią śmieciową

Inspektorzy ochrony środowiska kontrolują i karzą częściej, ale to wciąż za mało. Proceder porzucania toksycznych substancji ma ukrócić nowy departament w GIOŚ.

W ubiegłym roku wykryto ponad dwa razy więcej przypadków nielegalnego przemieszczania odpadów (55 w 2018 r., a w 2019 – 122). Kary pieniężne nałożone przez inspekcję wzrosły do 66,6 mln zł (jeszcze rok wcześniej było to 51 mln zł). O ponad 60 proc. więcej było kontroli interwencyjnych. Inspektorzy ochrony środowiska znacznie częściej sprawdzali też transporty odpadów – w 2018 r. przeprowadzono 55 kontroli, a rok później – już 628. To efekt nadania szerszych uprawnień nadzorującym po serii pożarów składowisk. Szarej strefie przykręcono nieco śrubę, ale wciąż niewystarczająco mocno. Dlatego w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska ma powstać specjalna jednostka do walki z przestępczością związaną z gospodarką śmieciową.

Wszystkie ręce na pokład

Grupy przestępcze działające w tym sektorze wykorzystują struktury biznesowe. – Dostosowują metody działania do zmieniającej się sytuacji ekonomicznej, społecznej i prawnej – wskazują eksperci.

Do ich rozbijania potrzebne są więc skoordynowane działania wielu podmiotów. Stała współpraca prowadzona na szczeblu międzyregionalnym będzie się odbywać w ramach nowego departamentu w strukturach GIOŚ (proces jego formowania rozłożono na lata 2020–2022).

Są dowody na skuteczność takiej synergii. W maju tego roku prokuratura okręgowa w Krakowie skierowała akt oskarżenia przeciwko członkom mafii małopolskiej, dokonującej przestępstw związanych z gospodarką odpadami. O możliwości popełnienia przestępstwa przez spółkę ze Skawiny poinformował Małopolski Inspektorat Ochrony Środowiska. Prokuratura Krajowa podkreśla z kolei, że rozbicie grupy było możliwe dzięki ścisłej i intensywnej współpracy z komendą wojewódzką policji w Krakowie, tamtejszym Urzędem Skarbowym i małopolskim Urzędem Celno-Skarbowym.

Dlatego do departamentu zwalczającego przestępczość środowiskową w GIOŚ zapraszani są byli funkcjonariusze policji. – Doświadczenie zawodowe i umiejętności byłych pracowników służb mundurowych pomogą Inspekcji Ochrony Środowiska maksymalnie wykorzystać pozyskaną przez obie strony wiedzę i doświadczenie – podaje biuro prasowe Ministerstwa Klimatu.

Inspektorzy nie otrzymają nowych uprawnień, ale dzięki lepszej strukturze mają na pełną skalę korzystać z tych już im przysługujących. Chodzi m.in. o używanie nowoczesnych technik satelitarnych i dronów oraz kontrole pojazdów przewożących odpady na terenie całego kraju. Resort wskazuje, że zadaniem pracowników nowej komórki GIOŚ będzie koordynowanie działań „w uzgodnieniu oraz we współpracy z pozostałymi organami ścigania, wymiaru sprawiedliwości, organami administracji publicznej, organizacjami społecznymi”.

Rozmowy w tej sprawie toczą się między innymi z Prokuraturą Krajową, Krajową Administracją Skarbową oraz Inspekcją Transportu Drogowego.

Ważnym zadaniem nowego departamentu będzie także wskazywanie na przepisy prawne, przez które walka z przestępczością środowiskową jest nieskuteczna. Wiceminister klimatu Jacek Ozdoba zaznacza, że obecnie to kwalifikacja przestępstwa często pozwala uniknąć kar.

Patologia u źródła

Pomysł powołania specjalnej jednostki pozytywnie ocenia Michał Paca, ekspert gospodarki odpadami. Jego zdaniem umożliwi to ściślejszą współpracę osób, które znają kwestie zagrożeń środowiskowych i zagrożenia związane z przestępczością zorganizowaną. Współpraca może się być skuteczna na wielu polach.

– W przypadku odpadów niebezpiecznych kluczowa jest wiedza o tym, jak szybko rozpoznać niebezpieczną substancję, by nie trzeba było czekać na laboratoryjne wyniki badań pobranej próbki – mówi Michał Paca.

Obecnie inspekcje drogowe i służby nie zawsze wykazują się czujnością, gdy podczas legalnego transportu odpadów przewożone są szkodliwe chemikalia. Dokumenty przewozowe, którymi posługiwali się oskarżeni członkowie wspomnianej wcześniej mafii małopolskiej, nie wykazywały, że chodzi o transport rakotwórczych substancji. W przypadku tej sprawy takie materiały były wożone po kraju bez odpowiednich pozwoleń i oznaczeń od 2017 r.

Luk, które umożliwiają funkcjonowanie szarej strefy, jest jednak więcej. Trudny do wychwycenia jest moment, w którym substancja nie zostaje oznaczona jako odpad.

– Pestycydy i herbicydy – gdy się przeterminują – stają się odpadem niebezpiecznym. Ich legalne zagospodarowanie jest bardzo drogie. Ktoś z takim problemem może mieć pokusę zapłacenia za odbiór tych substancji niezaklasyfikowanych jako odpady – mówi Michał Paca.

Producent sprzedaje wówczas chemikalia bardzo wielu odbiorcom. Małe ilości łatwo ukryć w sprawozdawczości, a łącznie stanowią one znaczącą masę toksycznych substancji.

Płacimy wszyscy

Za uskutecznieniem walki z przestępczością przemawiają też statystyki. Z szacunkowych danych wynika, że działalność mafii śmieciowej w gospodarce odpadami wywołuje straty w wysokości 2-2,7 mld złotych (z tytułu niezapłaconego podatku). Dla przykładu grupa przestępcza z Małopolski za grube pieniądze odebrała 56 tys. ton odpadów niebezpiecznych, z czego zutylizowała 720 ton. Tylko około 1 proc. z nich został odebrany przez uprawnione do tego podmioty. Ostatecznie lądowały w magazynach wynajmowanych przez firmy słupy, były porzucane w halach, na działkach na otwartej przestrzeni albo zasypywane lub składowane na hałdach.

Do strat należałoby doliczyć koszty unieszkodliwiania niebezpiecznych substancji oraz naprawianie szkód wyrządzonych środowisku (liczone w milionach złotych). Te spadają często na samorządy. W przypadku zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi albo środowiska toksyczne śmieci powinien niezwłocznie usunąć wójt, burmistrz lub prezydent miasta (zgodnie z art. 26a ust. 1 ustawy o odpadach, t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 797 ze zm.).

Włodarze mogą dochodzić następnie roszczeń, ale w przypadku firm słupów mają nikłe szanse na odzyskanie poniesionych kosztów. Niebezpieczne substancje porzucone w magazynach czekają więc latami, by ktoś się w końcu nimi zajął. Niekiedy zwracają na siebie uwagę dopiero, gdy zapłoną.

Nie da się też wycenić zdrowia mieszkańców skażonego terenu.

– Zbiorniki z niebezpiecznymi substancjami czasem się rozszczelnią. Nawet po wielu latach mogą dać o sobie znać, gdy odkryjemy zanieczyszczone wody gruntowe – podsumowuje Michał Paca.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Agenci ABW zatrzymali szefa grupy przestępczej

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała mężczyznę poszukiwanego listem gończym za kierowanie grupą oszukującą na VAT. Śledczy oceniają, że grupa obracająca metalami kolorowymi doprowadziła do 50 mln zł strat Skarbu Państwa. Rzecznika prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zatrzymań dokonali 5 sierpnia funkcjonariusze katowickiej delegatury ABW po krótkim pościgu, gdy mężczyzna wjechał do Polski z Czech, gdzie się ukrywał.

Żaryn powiedział, że mężczyzna jest podejrzany m.in. o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się uzyskiwaniem nienależnych zwrotów podatku VAT. To kolejne zatrzymanie w sprawie wyłudzeń zwrotu VAT przy obrocie metalami kolorowymi.

Zatrzymany przez ABW ukrywał się w Czechach, ale wjechał do Polski przez przejście graniczne w Cieszynie i udał się w kierunku Żywca, a następnie Chrzanowa. – Po krótkim pościgu został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW – zaznaczył rzecznik.

Według prowadzących śledztwo miał on kontrolować zagraniczne spółki działające jako karuzela podatkowa – firmy w ramach wewnątrzwspólnotowego obrotu towarami kupowały metale nieżelazne od polskich podmiotów gospodarczych, a następnie sprzedawały je ponownie polskim przedsiębiorstwom. W rzeczywistości był to jedynie fikcyjny obrót, który pozwalał polskim przedsiębiorstwom uzyskiwać nienależne zwroty podatku VAT – wyjaśnił Żaryn.

Zatrzymany miał też organizować i kontrolować sieć firm w Polsce, w tym firm – słupów, dzięki którym pozorowano legalność obrotu metalami. Łańcuszek firm miał też utrudnić wykrycie przestępczego charakteru działalności zatrzymanego.

– W nadzorującej śledztwo ABW Prokuraturze Regionalnej w Katowicach mężczyzna usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, poświadczania nieprawy w dokumentach, posługiwania się stwierdzającymi nieprawdę dokumentami, oszustw podatkowych, prania brudnych pieniędzy oraz popełnienia szeregu innych przestępstw skarbowych – powiedział Żaryn. Prokurator wniósł o areszt dla zatrzymanego, a sąd przychylił się do tego wniosku.

Żaryn zaznaczył, że śledztwo nadal rozwija się, mimo że dotychczas w sprawie przedstawiono już zarzuty 43 osobom.
Źródło info i foto: TVP.info

Białoruś: Wojsko z karabinami na ulicach

Podczas protestów w Mińsku zginął mężczyzna, który – zdaniem białoruskiego MSW – usiłował odpalić ładunek wybuchowy. W poniedziałek w stolicy Białorusi doszło do starć z milicją, na ulice wyszły też wojska wewnętrzne. Są ranni – m.in. przy metrze Puszkińska.

„Do zdarzenia (śmierci demonstranta) doszło ok. godz. 23:00 w centrum, na ulicy Prytyckaha, gdzie tłum usiłował zablokować ruch uliczny, tworząc prowizoryczne barykady” – podano w komunikacie.

Na miejscu był oddział specnazu, który przybył, by odblokować plac i rozproszyć tłum.

Media niezależne na bieżąco informują o tym, gdzie spontanicznie gromadzą się ludzie i gdzie rozpoczynają się interwencje OMON-u. Przy metrze Puszkińska, gdzie doszło do poważnych starć z policją, było 14 rannych – poinformowali niezależni blogerzy. OMON był także przy galerii handlowej Ryga (ulica Surhanawa), gdzie protestujący zbudowali barykady, za którymi schronili się przed naporem funkcjonariuszy struktur siłowych.

„Swiatłana Cichanouska jest bezpieczna. Znajduje się na Litwie” – napisał minister spraw zagranicznych tego kraju. Wcześniej sztab Cichanouskiej informował, że nie wie, gdzie znajduje się kandydatka w niedzielnych wyborach prezydenckich. Opozycyjna „Nasza Niwa” przekazała, że jej dziennikarka została raniona gumową kulą.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Rusza proces 33-latka, który zamordował żonę i wrzucił zdjęcie zwłok na Facebooka

33-letni mężczyzna z Florydy brutalnie zamordował swoją żonę oddając w jej kierunku kilka strzałów z pistoletu. Następnie sfotografował jej ciało i wrzucił je na swój profil na Facebooku. Mężczyzna stanął przed sądem. Grozi mu dożywocie. 33-latek zabił swoją 26-letnią żonę w sierpniu 2013 roku po gwałtownej kłótni. Mężczyzna oddał w jej kierunku kilka strzałów z pistoletu, z niewielkiej odległości. Później 33-latek sfotografował jej ciało i wrzucił na swój profil na Facebooku. Podpisał je: „Pójdę do więzienia, albo dostanę karę śmierci. Zabiłem swoją żonę”. Fotografia niedługo później została usunięta.

33-latek został znaleziony w środę, 25 listopada br. W sądzie jego obrońca próbował dowodzić, że działał w obronie własnej. Mężczyzna twierdził, że jego żona dopuszczała się wobec niego przemocy fizycznej. Stwierdził więc, że dłużej tego nie wytrzyma i „zrobił to, co zrobił”.

Wyrok w sprawie zostanie ogłoszony 11 stycznia 2016 roku. Mężczyźnie za zabójstwo żony grozi dożywocie. – Sprawca umieścił na swoim profilu na Facebooku zdjęcie martwej żony. Potraktował je jak trofeum. – skomentowała kontrowersyjny czyn mężczyzny prokurator, Katherine Fernandez Rundle.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rybotycze: Awantura zakończona atakiem nożem

Do nieporozumień pomiędzy dwoma mężczyznami doszło przed jednym z budynków w miejscowości Rybotycze. 41-latek ugodził nożem 34-latka, który trafił do szpitala. Podejrzany 41-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w piątek około południa, wtedy dyżurny przemyskiej jednostki otrzymał zgłoszenie, że w miejscowości Rybotycze, przed jednym z budynków, doszło do awantury między dwoma mężczyznami, w trakcie której jeden z nich został ranny. Policjanci pojechali pod wskazany adres, poszkodowanego przetransportowano helikopterem do szpitala.

Z ustaleń policji wynika, że awanturze towarzyszył alkohol, a w trakcie sprzeczki 41-latek ugodził nożem swojego 34-letniego znajomego. Śledczy przesłuchiwali świadków, a także, pod nadzorem prokuratora, prowadzili oględziny miejsca, zabezpieczając ślady niezbędne do ustalenia dokładnych okoliczności i przebiegu zdarzenia. Na szczęście okazało się, że życiu rannego 34-latka nie zagraża niebezpieczeństwo.

41-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. W niedzielę sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Panika w Cannes po informacji o strzelaninie. „To zbiorowe szaleństwo”

Turystów i mieszkańców Cannes ogarnęła w nocy z poniedziałku na wtorek panika. Z nieoficjalnych doniesień wynikało, że w mieście mogło dojść do strzelaniny. Tymczasem jak podaje burmistrz David Lisnard, nie doszło do żadnego ataku. Nerwowa sytuacja została wzniecona przez czyjś okrzyk.

W nocy z poniedziałku na wtorek media obiegły zdjęcia i nagrania z Cannes, pokazujące uciekających ludzi i opustoszałe stoliki w ogródkach restauracji. Mogło to wskazywać, że mieście doszło do strzelaniny, a wręcz ataku terrorystycznego.

Tymczasem burmistrz Cannes David Lisnard poinformował po północy na Twitterze, powołując się na ustalenia policji, że w Cannes nie doszło ani do strzelaniny, ani do ataku szaleńca. Przyczyną zamieszania było jedynie „zbiorowe szaleństwo” po tym, gdy ktoś krzykiem poinformował o rzekomych strzałach.

Miasto Cannes podaje w mediach społecznościowych, że tłum zareagował na „plotkę”.

„Wszystko to wiele mówi o stanie napięć w społeczeństwie” – dodał Lisnard.

Stacja telewizyjna France 3 Côte d’Azur informuje na Twitterze o lekko rannych osobach.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina przed Białym Domem

Napastnik został postrzelony przez agentów służb specjalnych – poinformował prezydent Donald Trump po wznowieniu konferencji, którą przerwano na krótko, by go ewakuować. – Sprawcę zabrano do szpitala – wyjaśnił. Wraz z Trumpem funkcjonariusze służb specjalnych ewakuowali z sali konferencyjnej prasy ministra skarbu Stevena Mnuchina oraz szefa Biura Budżetu Russella Voughta.

Telewizja Fox News podała, że w pobliżu Białego Domu było słychać wystrzały. Wyjaśniła też, że konferencję prasową przerwano pięć minut po jej rozpoczęciu. „Prezydent został wyprowadzony z sali konferencyjnej bez podania żadnych wyjaśnień dziennikarzom. Prezydent udał się do Gabinetu Owalnego” – pisze Reuters.

Ani tożsamość sprawcy, ani okoliczności ataku nie zostały jeszcze podane. Prezydent Trump powiedział tylko, że „jak rozumie, osoba ta była uzbrojona”. „W momencie postrzelenia przez snajpera znajdowała się na skraju nieruchomości, na której stoi Biały Dom” – dodaje Reuters.

Zwracając się do dziennikarzy po powrocie do sali konferencyjnej, Trump powiedział też, że „czuje się bardzo bezpieczny, będąc chronionym przez agentów służb specjalnych”.
Źródło info i foto: onet.pl