Strzelanina w Tuluzie

Do strzelaniny, w której zginął młody mężczyzna i ciężko ranna został młoda kobieta, doszło w poniedziałek w Tuluzie, na południu Francji. To już piąta strzelanina w tym mieście od początku sierpnia – informuje policja, wskazując na wzmożoną aktywność lokalnych gangów.

Policja ściga kilkanaście osób, podejrzanych o udział w strzelaninie, która miała miejsce nad ranem w dzielnicy Lalande. Ofiary zostały znalezione w samochodzie. Mężczyzna zginął na miejscu postrzelony w serce i szyję. Jego towarzyszka została odwieziona do szpitala w ciężkim stanie. Nie są znane motywy sprawców, policja wskazuje na zwiększoną aktywność lokalnych gangów i nie wyklucza porachunków między grupami przestępczymi jako przyczyny zdarzenia.

To już piąta strzelanina, do której doszło w Tuluzie od początku sierpnia. Minister spraw wewnętrznych Gerard Darmanin zapowiedział organizowanie comiesięcznych konferencji prasowych na temat przestępczości. Policja zwracają uwagę na wzrost przestępczości we Francji w ostatnich latach, w tym liczby zabójstw i usiłowań zabójstw – z 2155 w 1999 r. do 3562 w 2019 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef brytyjskiego MSZ o otruciu Aleksieja Nawalnego

Rosja musi wyjaśnić okoliczności otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego środkiem bojowym Nowiczok, zaś użycie w takiej sytuacji broni chemicznej jest gangsterstwem w czystej postaci – oświadczył w niedzielę brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab.

Dominic Raab zapytany przez Sky News o to, czy Rosja jest winna otrucia Nawalnego, odparł: „myślę, że bardzo trudno jest wymyślić wiarygodne, alternatywne wytłumaczenie, biorąc pod uwagę historię działań Rosji – użycie go w Salisbury, biorąc też pod uwagę to, jak trudno jest zdobyć nowiczoka, nie mówiąc już o rozprzestrzenieniu tak niebezpiecznej substancji”.

Raab: rodzą się pytania, na które Rosja musi odpowiedzieć

Szef brytyjskiej dyplomacji podkreślił, że rodzą się pytania, na które Rosja musi odpowiedzieć i konieczne jest dochodzenie przeprowadzone przez międzynarodową Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), a Rosja powinna w pełni współpracować w wyjaśnianiu tej sprawy.

– Jasne jest również to, że nie można po prostu powiedzieć ‚to jest sprawa wewnętrzna, to są tylko nasze sprawy wewnętrzne’. Użycie broni chemicznej w takim kontekście to gangsterstwo w czystej postaci, a Rosja ma obowiązek nigdy nie używać jej jako państwo, a po drugie upewnić się, że nikt inny nie może jej użyć na jej terytorium – powiedział Raab.

W środę niemiecki rząd poinformował, że istnieją „jednoznaczne dowody” na próbę otrucia Nawalnego środkiem bojowym z grupy nowiczok. Nawalny, jeden z liderów opozycji w Rosji, został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny został przetransportowany lotniczym ambulansem do Berlina, gdzie w jednej z klinik został poddany szczegółowym badaniom.

To nie pierwszy przykład otrucia nowiczokiem

Nowiczok to ta sama substancja, której użyto w 2018 roku w Salisbury na południu Anglii przy próbie zabójstwa podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki. Wielka Brytania wskazała później nazwiska dwóch agentów rosyjskiego wywiadu wojskowego jako głównych podejrzanych w tej sprawie. Rosja wielokrotnie zaprzeczała, by miała cokolwiek wspólnego z próbą otrucia Skripala, zaś w czwartek oświadczyła, że Zachód nie powinien spieszyć się z wydawaniem osądów w sprawie zatrucia Nawalnego i że nie ma podstaw do oskarżenia ją o to zdarzenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Torturowani Polacy składają zawiadomienie w sprawie również na Białorusi

Trzej Polacy torturowani na Białorusi zamierzają walczyć o swoje prawa również w Mińsku. Składają zawiadomienie do tamtejszych władz. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie zatrzymania, pobicia i torturowania trzech Polaków na Białorusi. Mężczyźni byli zatrzymani po protestach w Mińsku. Po powrocie do kraju przeszli badania i zostali przesłuchani przez ABW.

Teraz, jak przekazuje RMF FM, ich pełnomocnik mecenas Tomasz Wiliński złoży zawiadomienie w tej sprawie również na Białorusi. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Miała ich bić kijem bejsbolowym. Zawiadomienie będzie także dotyczyć innych osób zatrzymanych i bitych na Białorusi.

Według nieoficjalnych informacji Polacy dostali symboliczne zadośćuczynienie na pokrycie kosztów leczenia z funduszu obywatelskiej inicjatywy, która powstała na Białorusi.

Sprawą brutalności białoruskiej milicji wobec Polaków zajmuje się Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Białoruś. Nie milkną protesty

Na Białorusi nie milknie fala protestów przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, które odbyły się w tym kraju w sierpniu. Cały czas są one brutalnie tłumione przez milicję oraz żołnierzy. Według danych ekspertów ONZ, milicja dopuściła się tortur na blisko 450 osobach. Odnotowano też przypadek gwałtu. W niedzielę na „Marszu Jedności” w Mińsku zgromadziło się około 100 tys. osób. Niezależne media informują o brutalnych zatrzymaniach ze strony milicji.

Ci, którzy zdecydowali się wyrazić swój sprzeciw wobec Łukaszenki, spotkali się z brutalną reakcją milicji. Jak informuje telewizja Biełsat, zatrzymanych zostało co najmniej 105 uczestników marszu.
Źródło info i foto: wp.pl

Stan zdrowia Nawalnego poprawia się

Jak poinformowała agencja Reutera, powołując się na przedstawicieli berlińskiego szpitala Charite, stan Aleksieja Nawalnego uległ poprawie. Rosyjski opozycjonista został odłączony od respiratora. Berliński szpital poinformował w poniedziałek (7 września), że rosyjski opozycjonista został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej, odłączony od respiratora i reaguje na mowę, a jego ogólny stan się polepszył.

Przedstawiciele szpitala podkreślają jednak, ze nie można wykluczyć długotrwałych i poważnych skutków wywołanych przez truciznę, jaka została wprowadzona do jego organizmu. Nawalny przebywał w stanie śpiączki w szpitalu Charite w Berlinie, dokąd na żądanie rodziny został przewieziony z Rosji. Polityk został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu, lecącego z Tomska do Moskwy, i stracił przytomność.

Według rządu Niemiec istnieją „jednoznaczne dowody” na próbę otrucia opozycjonisty środkiem bojowym z grupy nowiczok.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule. Turcja niezadowolona z wyroku

„Ostateczny werdykt sądu w Rijadzie w sprawie zabójstwa Dżamala Chaszodżdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule nie spełnił oczekiwań Turcji i społeczności międzynarodowej” – napisał na Twitterze rzecznik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

„Nadal nie wiemy, gdzie jest ciało Chaszodżdżiego, kto chciał go zabić lub kim byli ludzie, którzy na miejscu pomagali zabójcom – to podważa wiarygodność postępowania sądowego w Arabii Saudyjskiej” – podkreślił Fahrettin Altun. Wezwał też saudyjskie władze do współpracy w śledztwie prowadzonym w Turcji.

W poniedziałek sąd II instancji w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, skazał na kary po 20 lat więzienia pięciu oskarżonych o zabicie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego. Oznacza to zmianę wyroku sądu I instancji, który w grudniu ubiegłego roku orzekł wobec całej piątki kary śmierci.

Proces był szeroko krytykowany przez organizacje praw człowieka, według których żaden wyższy rangą saudyjski urzędnik ani nikt podejrzany o zlecenie zabójstwa nie został uznany za winnego. Podważono także niezależność saudyjskiego sądu, natomiast sprawozdawczyni ONZ Agnes Callamard nazwała wyrok „farsą”.

Na początku lipca w Stambule rozpoczął się zaoczny proces dwóch byłych doradców saudyjskiego następcy tronu oraz 18 innych Saudyjczyków w związku z zabójstwem Chaszodżdżiego. Sauda al-Kataniego i Ahmeda al-Asiriego, oskarżono o „podżeganie do morderstwa z premedytacją z zamiarem dręczenia (…)”. 18 pozostałym podsądnym postawiono zarzut „dokonania morderstwa z premedytacją z zamiarem dręczenia”.

Rijad odmawia Turcji wydania podejrzanych, uważając, że to saudyjskie sądy są właściwe do sądzenia obywateli tego kraju.

Współpracujący jako komentator z amerykańskim dziennikiem „Washington Post” Chaszodżdżi był krytykiem panujących w Arabii Saudyjskiej stosunków politycznych. W październiku 2018 roku wszedł do saudyjskiego konsulatu w Stambule w celu odebrania dokumentów potrzebnych mu do zawarcia małżeństwa i od tej pory nikt go więcej nie widział.

Zebrany w ramach międzynarodowego niezależnego dochodzenia materiał dowodowy wskazuje, iż Chaszodżdżiego zamordowali obecni w konsulacie agenci saudyjskich służb specjalnych, którzy następnie wywieźli z Turcji jego pokawałkowane zwłoki. Władze Arabii Saudyjskiej konsekwentnie twierdzą, że nie miały nic wspólnego z tą zbrodnią.
Źródło info i foto: TVP.info

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada sprawę „sabotażu w Czajce”

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga nie podjęła jeszcze decyzji o wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa po zawiadomieniu MPWiK, według którego do awarii w warszawskiej oczyszczalni „Czajka” mogło dojść w wyniku sabotażu bądź ataku terrorystycznego. Sprawę bada ABW.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Marcin Saduś przekazał, że trwają czynności sprawdzające, mające na celu weryfikację zawiadomienia złożonego przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w związku z podejrzeniem „sabotażu w Czajce”. Prokuratura zleciła Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zweryfikowanie, czy do awarii układu przesyłającego ścieki z lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni „Czajka” mogło dojść – jak podejrzewają wodociągowcy – w wyniku ataku terrorystycznego bądź sabotażu.

Praska prokuratura okręgowa nie przeprowadzała czynności w zniszczonym tunelu kanalizacyjnym „Czajki”, nie powoływała także biegłych. Kodeks postępowania karnego stanowi bowiem, że w postępowaniu sprawdzającym – a na takim etapie jest obecnie – „nie przeprowadza się dowodu z opinii biegłego ani czynności wymagających spisania protokołu” poza przesłuchaniem zawiadamiającego. Te czynności zostały wykonane już na początku września, ale jak dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do prokuratury, przesłuchania te nie przyczyniły się do uprawdopodobnienia tezy o sabotażu. Dalsze czynności przeprowadza ABW i dopiero po tym prokuratura zdecyduje o wszczęciu śledztwa lub odmowie podjęcia postępowania.

Co stwierdzono podczas oględzin?

Dziennik „Rzeczpospolita”, w opublikowanym w poniedziałek artykule informował, że podczas oględzin nie znaleziono nic, co wskazywałoby na celowe uszkodzenie instalacji. Gazeta powoływała się na informacje z oględzin w zniszczonym tunelu, które zostały przeprowadzone przez prokuraturę, biegłych oraz policję w czwartek 3 września.

Według relacji uczestników oględzin, przytoczonej przez „Rz”, sam tunel pozostał nienaruszony. Jednak ciśnienie z uszkodzonej rury i napierające od spodu ścieki uniosły posadzkę tunelu (rury są pod posadzką), a w pewnym miejscu wybrzuszyły ją i wyrwały jej konstrukcję. (…) Nie ujawniono śladów osmoleń charakterystycznych dla użycia materiałów wybuchowych” – stwierdził w rozmowie z gazetą policyjny pirotechnik.

„Czy możliwe byłoby wpuszczenie ładunku do rury?” – zapytała „Rz”. – „Wykluczone, system wychwytuje nawet drobne przedmioty” – powiedział gazecie jeden ze śledczych. Oględzin tych dokonano na potrzeby innego śledztwa, wszczętego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie. Dotyczy ono niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych „zobowiązanych do prawidłowego nadzoru nad odbiorem ścieków oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach niebezpieczeństwa w postaci zagrożenia epidemiologicznego i zanieczyszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym”. Jak tłumaczą PAP źródła zbliżone do prokuratury, jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, że do sabotażu na pewno nie doszło.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nowe informacje ws. maltretowanych bliźniaczek spod Lęborka

Pięcioletnia Maja była tak pobita, że cudem odratowano ją w szpitalu. Jej siostrzyczka Pola miała powyrywane włosy i blizny na całym ciele. Są nowe decyzje śledczych w sprawie maltretowanych bliźniaczek z Siemirowic pod Lęborkiem. A matka podejrzana o to bestialstwo wychodzi na wolność. Jak ustalił Fakt, zgodziła się na to prokuratura! Wydarzenia w Siemirowicach pod Lęborkiem wstrząsnęły w maju całą Polską. To wtedy do szpitala trafiła 5-letnia Maja. Miała obrażenia twarzy i czaszki, które zagrażały jej życiu. Dziewczynka już nigdy nie będzie w pełni sprawna.

Bita była też jej siostra Pola. Miała powyrywane włosy, blizny i siniaki na ciele. Ustalenia śledczych były porażające. Bliźniaczki mogły być maltretowane nawet niemal od roku.

Policja natychmiast zatrzymała matkę dziewczynek Klaudię K. (23 l.) i jej partnera Daniela P. (27 l.), ojczyma bliźniaczek. – Kobieta usłyszała zarzut znęcania się nad dziećmi, a jej partner dodatkowo jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa jednej z dziewczynek, grozi mu dożywocie – mówił Faktowi w maju prok. Patryk Wegner, prokurator rejonowy w Lęborku.

Jak ustalił Fakt, matka niebawem wyjdzie z aresztu. Dlaczego? – Przeprowadzono wszystkie potrzebne czynności z udziałem podejrzanej. Nie zachodzi obawa matactwa. Prokurator wziął też pod uwagę jej trudną sytuację osobistą – mówi prok. Paweł Wnuk z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.

Za kratkami zostaje jedynie ojczym dziewczynek, Daniel P. Czy to oznacza, że on może ponosić główną winę za to, co stało się dzieciom? Śledczy nie chcą tego zdradzać. Tajemniczo mówią, że lada dzień mają podjąć też jeszcze jedną ważną decyzje w tej sprawie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Bydgoszcz: Opublikowano zdjęcia poszukiwanego złodzieja

Policjanci z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Śródmieście zwracają się z prośbą o pomoc w identyfikacji osoby przedstawionej na zdjęciach. Wszyscy, którzy rozpoznają mężczyznę, bądź posiadają jakiekolwiek informacje o osobie mogącej mieć związek z przestępstwem, proszeni są o kontakt osobisty lub telefoniczny z policjantami.

Kryminalni z bydgoskiego Śródmieścia prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży perfum. Zdarzenie miało miejsce 07 sierpnia 2020 r. w jednej z drogerii na terenie Centrum Handlowego przy ul. Jagiellońskiej w Bydgoszczy.

Policjanci zbierają informacje mogące przyczynić się do identyfikacji osoby przedstawionej na zdjęciach. Informacje można przekazać pod numerem telefonu 47 751 11 30, a także całodobowo pod numerami 47 751 11 59 lub 112 powołując się na znak sprawy L.dz. I-Krm 3101/20.
Źródło info i foto: se.pl

Zaginęła 17-latka z Torunia. Trwają poszukiwania Justyny Powierskiej

17-letnia Justyna Powierska wyszła z domu w czwartek 3 września i już nie wróciła. Wcześniej nastolatka widziała się z chłopakiem, któremu mówiła, by jej nie szukać. Informacje na temat zaginionej publikowane są na stronach SOS Zaginięcia czy Zaginieni cała Polska. Za pomoc w ustaleniu miejsca pobytu 17-latki rodzina wyznaczyła nagrodę.

Justyna Powierska wyszła z domu przy ul. Hurynowicza w Toruniu w czwartek 3 września o godzinie 7:50. Udała się na przystanek autobusowy linii 34 i 40, którymi miała dotrzeć do szkoły. Nastolatka nie pojawiła się na zajęciach i nie wróciła do domu.

Gdy 17-latka nie wróciła do 14:00, jej rodzice zaczęli się niepokoić. Monitoring autobusu wykazał, że około godziny 8 dziewczyna była na ul. Świetopełka. Ostatni raz widziana była o 9:40, gdy wychodziła z domu chłopaka przy ul. Wschodniej 46. To jemu miała powiedzieć, by nikt jej nie szukał, bo i tak jej nie znajdzie. W sobotę 5 września 17-latka miała być widziana na terenie ogródków działkowych we Włocławku.

Justyna Powierska ma 160 cm wzrostu i jest szczupłej budowy ciała. Ma długie czarne włosy i zielone oczy. W dniu zaginięcia ubrana była w białe spodnie, biało-brązową kurtkę moro i biało-różowe adidasy. Miała też ze sobą czarną torebkę. Telefon 17-latki nie odpowiada.

„Osoby posiadające jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionej proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji we Włocławku pod numerem 54 414 51 48 również z Komendą Komisariatu Policji Toruń-Śródmieście 56 641 24 52 lub na numer alarmowy 112” – napisano na stronie Zaginieni Cała Polska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl