Świdnica: 28-latek odkręcił gaz, doszło do wybuchu. Usłyszał zarzut

Zarzut umyślnego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu znacznych rozmiarów postawiła świdnicka prokuratura 28-letniemu mężczyźnie, który, zdaniem śledczych, doprowadził do wybuchu gazu w kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Świdnicy.

Do eksplozji w jednym z mieszkań dwukondygnacyjnej kamienicy przy ul. Wyspiańskiego w Świdnicy doszło w ubiegłą niedzielę 6 września. W wyniku wybuchu osunęła się jedna ze ścian budynku. W eksplozji ranna została jedna osoba. To 28-letni mężczyzna, który z oparzeniami pierwszego i drugiego stopnia trafił do szpitala.

Prokurator Rejonowy w Świdnicy Marek Rusin powiedział, że śledczy po dokonaniu oględzin budynku zebrali dowody, które świadczą o tym, że wybuch gazu nie był nieszczęśliwym wypadkiem, ale celowym działaniem. Prokurator wskazał, że podejrzanym w tej sprawie jest mężczyzna, który został ranny w wyniku eksplozji.

– W sobotę został on wypisany ze szpitala; po czym został zatrzymany i postawiono mu zarzut celowego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu znacznych rozmiarów w postaci gwałtownego wyzwolenia się energii, czyli wybuchu gazu – powiedział prok. Rusin.

Według ustaleń śledztwa, mężczyzna odkręcił wężyk doprowadzający gaz ziemny do kuchenki oraz otworzył butlę z gazem kupioną dwa dni wcześniej. – W konsekwencji doszło do wybuchu – powiedział prokurator.

28-latek nie przyznał się do zarzutu, a prokuratura ze względu na dobro śledztwa nie ujawnia treści złożonych przez niego wyjaśnień. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokurator Rusin powiedział PAP, że jednym z najbardziej prawdopodobnych motywów działania 28-latka była próba samobójcza. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejne laboratoria potwierdzają: Aleksiej Nawalny otruty nowiczokiem

Dwa kolejne laboratoria potwierdziły niemieckie ustalenia, że rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny został otruty przy pomocy środka bojowego z grupy Nowiczok. Taką informację przekazał rzecznik niemieckiego rządu.

Niemieckie wstępne wyniki w sprawie Aleksieja Nawalnego potwierdziły niezależnie dwa specjalistyczne laboratoria – z Francji i Szwecji – poinformował rzecznik rządu RFN Steffen Seibert. Jednocześnie wezwał Rosję do współpracy. – Ponawiamy apel do Rosji, aby złożyła wyjaśnienia na temat tych wydarzeń. Jesteśmy w bliskim kontakcie z naszymi europejskimi partnerami w sprawie podjęcia dalszych kroków – dodał.

Otrucie Nawalnego

Aleksiej Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że Nawalny stał się ofiarą „próby zabójstwa przez otrucie”, a laboratorium Bundeswehry badające pobrane od niego próbki wykryło, że rosyjskiego opozycjonistę otruto bojowym środkiem chemicznym z grupy nowiczoków.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ojciec odnalezionej 14-letniej Roksany: „To było osaczanie”

Ojciec odnalezionej w piątek w nocy 14-letniej Roksany nie ma wątpliwości, że jego córka padła ofiarą przestępców. – To było osaczanie i psychologiczne rozgrywanie – mówi Wirtualnej Polsce Dariusz, ojciec dziewczyny. 14-letnia Roksana – odnaleziona w nocy z piątku na sobotę – przez pięć godzin w niedzielę składała zeznania w prokuraturze. Po niej śledczy przesłuchują 30-letniego mężczyznę, który ma mieć związek z zaginięciem nastolatki. Prokuratura zapowiada przedstawienie mu zarzutów.

Prokuratorzy nie ujawniają tego, co powiedziała nastolatka, ale postępowanie prowadzą pod kątem przestępstwa handlu ludźmi. O szczegółach zeznań córki nie mówi również ojciec nastolatki. Jest jednak pewny, że córka nie uciekła po prostu z domu.

– Ten handel ludźmi wygląda inaczej teraz. Nikt nie podjeżdża już autem i nie porywa nikogo na ulicy.

Psychologicznie rozgrywają to – mówi nam Dariusz, wyjaśniając, że prawdopodobnie chodzi o rozmowy przez komunikatory internetowe.

– I tak to było robione. To było wszystko zainscenizowane – stwierdza ojciec Roksany. – To może być przestrogą dla innych – dodaje.

Mężczyzna wyjaśnia również, że córka pojechała pociągiem z Białegostoku na Dolny Śląsk do nowej koleżanki.

Odnaleziona 14-latka. „Wymyślona koleżanka Patrycja”

– Córka uciekła, żeby spotkać się z Patrycją, która prawdopodobnie była wymyślona. Nie mogę mówić więcej na ten temat… To już prokuratura zdecyduje najlepiej. Chcemy mieć teraz przede wszystkim spokój – mówi pan Dariusz.

Dziękuje też policji, mediom i wszystkich zaangażowanym w poszukiwania. – Wydawało mi się, że to trwało długo, ale wbrew pozorom wcale nie… Szczęście w nieszczęściu, że się odnalazła.

Odnaleziona Roksana. 700 km od domu

Roksana zaginęła 7 września. Rano wyszła do szkoły i rodzice stracili z nią wszelki kontakt. Ojciec 14-latki od początku miał podejrzenia, że Roksana została podstępem uprowadzona. Nastolatkę znaleziono w piwnicy zburzonego domu w zalesionym terenie w okolicach Lwówka Śląskiego. W pomieszczeniu leżała karimata i opakowania po jedzeniu. Były tam też ślady ogniska.
Źródło info i foto: wp.pl

Kolejne zatrzymania protestujących na Białorusi

Około 250 uczestników opozycyjnych protestów zostało zatrzymanych w niedzielę (13 września) w różnych dzielnicach Mińska – poinformowało białoruskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. O rozpędzaniu i zatrzymaniach grup demonstrantów kierujących się do centrum miasta informowały wcześniej białoruskie media niezależne. – W Mińsku wyłączono mobilny internet – podała „Nasza Niwa”.

Jak podała „Nasza Niwa” – w kierunku centrum Mińska z różnych kierunków zmierzają dziesiątki tysięcy osób. Według tego źródła na pl. Jubilejnym zebrało się około 10 tys. osób, na pl. Bangalore około trzech tys., a w okolicy ul. Niamiha ok. dwóch tys.

Media donosiły o rozpędzaniu osób zgromadzonych na ul. Niamiha, a także na Złotej Górce. Mieszkańcy okolicznych budynków otwierali klatki schodowe, by rozpędzani mogli się schronić. Portal tut.by podał, że funkcjonariusze MSW gonili ludzi na prospekcie Dzierżyńskiego, by uniemożliwić im dotarcie do centrum. „Nasza Niwa” poinformowała też o zatrzymaniu kilkudziesięciu osób między pl. Zwycięstwa a pl. Jakuba Kołasa.

Zatrzymania w Mińsku

Do rozpędzania idących w kierunku centrum ludzi i zatrzymań dochodziło też w innych miejscach stolicy. Agencja Interfax-Zapad podała, że na ul. Majakowskiego zatrzymano trzech mężczyzn, którzy kierowali się w stronę placu Niepodległości, niosąc biało-czerwono-białe flagi, używane przez opozycję.

Przy mężczyznach zatrzymała się czarna furgonetka bez numerów rejestracyjnych, z której wysiadło kilku ubranych na czarno mężczyzn w maskach na twarzy. Zamaskowani ludzie odebrali idącym flagi, położyli ich na ziemię, po czym wsadzili do furgonetki.

Ludzie gromadzą się także w wielu innych miastach. „Nasza Niwa” poinformowała o zgromadzeniach w Grodnie, Brześciu, Pińsku, Homlu, Mohylewie, Połocku i Kobryniu.
Źródło info i foto: interia.pl

Warszawa: Zatrzymano 35-latka, który brutalnie pobił kolegę

Policjanci z warszawskiej Pragi Północ zatrzymali 35-letniego mężczyznę podejrzanego o pobicie swojego kolegi. Poszkodowany z krwiakami przymózgowymi oraz licznymi złamaniami kości twarzy trafił do szpitala – powiedziała mł. asp. Irmina Sulich z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI.

Rzeczniczka przekazała, że do incydentu doszło w jednym z bloków na warszawskiej Pradze-Północ. – Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że nieznany mężczyzna leży zakrwawiony na klatce schodowej – ujawniła.

– Na miejscu policjanci próbowali rozpytać 35-latka, lecz nie chciał z nimi współpracować, powtarzał, że nie ma nic wspólnego z żadnym pobiciem, a krew na jego ubraniach jest skutkiem filetowania ryb – tłumaczyła.

Dodała, że podczas przeszukania odzieży 35-letniego mężczyzny policjanci znaleźli klucz od mieszkania, który, jak się później okazało, nie należał do niego.

Wskazała, że funkcjonariusze ustalili, że klucz należy do lokalu kolegi 35-latka. – Policjanci zastali w mieszkaniu mężczyznę dotkliwie pobitego, natychmiast wezwali karetkę pogotowia, która zabrała pokrzywdzonego do szpitala – podała.

Według ustaleń śledczych obaj mężczyźni pili razem alkohol i w pewnym momencie doszło pomiędzy nimi do awantury. – 35-latek, uderzając kolegę pięściami w głowę, spowodował u niego krwiaki przymózgowe oraz liczne złamania kości twarzy – wyjawiła.

Zaznaczyła również, że 35-latek został zatrzymany i przewieziony na komisariat. – W chwili zatrzymania miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie – dodała.

Po wytrzeźwieniu 35-letni mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: TVP.info

Izrael: Topmodelka Bar Refaeli i jej matka skazane przez sąd

Sąd w Izraelu w niedzielę skazał modelkę Bar Refaeli na dziewięć miesięcy prac społecznych, a jej matkę na 16 miesięcy pozbawienia wolności za uchylanie się od płacenia podatków. Bar Refaeli oraz jej matka Cipi w lipcu zostały uznane za winne uchylania się od zapłacenia ok. 7,2 mln dolarów podatków od dochodów. Modelka i prezenterka telewizyjna przyznała się do przestępstw podatkowych w ramach ugody.

Obrona utrzymywała, że Refaeli nie musiała deklarować wysokości dochodów z zagranicy w latach 2009-2012, bo w tym czasie mieszkała poza Izraelem i była zwolniona z płacenia wszelkich podatków w tym kraju. Prokuratorzy twierdzili jednak, że w tym czasie mieszkała w luksusowych domach w Izraelu wynajmowanych przez jej matkę i innych krewnych, żeby ukryć to, że modelka przebywa w kraju. Prawnicy Refaeli powiedzieli, że z ugody wynika, iż nie uchylała się ona celowo od płacenia podatków.

Kary dla matki i córki

Matka modelki, która była również jej agentką, została oskarżona o niezgłoszenie dochodów, uchylanie się od płacenia podatków i pomaganie drugiej osobie w uchylaniu się od płacenia podatków. W akcie oskarżenia stwierdzono, że podpisała umowy najmu dla swojej córki pod nazwiskami innych członków rodziny i nie zadeklarowała własnych dochodów jako agentki córki.

Sąd poinformował, że Bar ma wykonywać prace społeczne przez pięć dni w tygodniu w położonym niedaleko Tel Awiwu ośrodku dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Cipi ma trafić do więzienia 21 września. Obie skazane zostały też ukarane grzywnami w wysokości 2,5 mln szekli (ok. 2,7 mln zł). Gazeta „Haarec” podała, że prawdopodobnie zapłacą władzom około 25 mln szekli (ok. 27 mln zł), w tym odsetki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Indiana: Strzelanina w centrum handlowym

W rezultacie strzelaniny, do której doszło w sobotę w centrum handlowym w miejscowości Mishawaka, w stanie Indiana, co najmniej 1 osoba po niosła śmierć – poinformowała policja. Wśród kupujących wybuchła panika, ludzie rzucili się do wyjść, albo szukali kryjówek. Jak powiedział koroner hrabstwa St.Joseph, Michael McGann, do strzelaniny doszło ok. godz. 15 czasu lokalnego w University Park Mall w Mishawaka, niewielkiej miejscowości położonej w pobliżu miasta South Bend.

Bliższe szczegóły zajścia nie są znane. Nie wiadomo czy sprawca był jeden, czy było ich kilku oraz czy zostali zatrzymani. Nie są znane również ich motywy, ani dane ofiary.

Policja zarządziła ewakuację wszystkich osób, które przebywały w centrum.
Źródło info i foto: onet.pl

14-letnia Roksana została „oszukana i zwabiona”. Sprawca z zarzutami

Co się stało z 14-letnią Roksaną Guzowską z Bielska Podlaskiego (woj. podlaskie)? Rodzina nie miała z nią kontaktu od 7 września. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, z którym nastolatka spotkała się przed zaginięciem. Rodzice Roksany mieli przerażające podejrzenia. – Jestem pewien, że jej życiu grozi bezpośrednie niebezpieczeństwo. Podejrzewamy, że padła ofiarą pedofila – mówił Faktowi tata Roksany. Niedługo po tym, jak opublikowaliśmy wizerunek Roksany i tajemniczego mężczyzny, dziewczynkę odnaleziono. Mężczyzna, który ma związek z jej zaginięciem usłyszał natomiast zarzuty!

Roksana Guzowska wyszła z domu 7 września o godz. 8:15 i przez prawie tydzień nie nawiązała kontaktu z rodziną. W sobotę nad ranem policjanci poinformowali, że odnalazła się w Bolesławcu na Dolnym Śląsku. – Dziewczyna została odnaleziona w rejonie Bolesławca. Na chwilę obecną to jedyne informacje. Mężczyzna został ustalony i do niego również dotarli policjanci. Dziękujemy za udostępnienie informacji o naszych poszukiwaniach – poinformował Marcin Gawryluk z podlaskiej policji.

Tajemniczy mężczyzna

Z ustaleń policji wynikało, że 14-latka pojechała pociągiem do Bolesławca. Tam na stacji PKP spotkała się z nieznanym mężczyzną. Mundurowi opublikowali zdjęcie z monitoringu i portret pamięciowy z wizerunkiem mężczyzny. On też został zatrzymany w sobotę nad ranem.

Rodzice dziewczynki mieli przerażające podejrzenia. – Rano wyszła do szkoły. Nic nie wskazywało na to, że ma zniknąć – mówiła jeszcze w piątek Agnieszka Guzowska, mama Roksany. – Odchodzimy od zmysłów. Podejrzewamy, że ktoś uprowadził naszą córeczkę.

„Widać było, że bała się do niego podejść”

Ojciec dziewczynki miał podobne obawy. – Nie mamy wątpliwości, że jest bezpośrednie zagrożenie życia Roksany. Widzieliśmy nagranie z dworca w Bolesławcu z godziny 22.54. Widać na nim, że podchodzi do mężczyzny, ale nie wita się z nim. Wygląda na zaskoczoną, tak jakby spodziewała się kogoś innego. On ją zagaduje, a później ona niepewnie idzie za nim w odległości około 10 metrów. Widać było, że bała się do niego podejść – opowiada w rozmowie z Faktem Dariusz Guzowski, tata Roksany.

Poznała go przez internet?

Mężczyzna podejrzewał, że jego córka została oszukana przez kogoś, kogo poznała przez internet. – Być może ten ktoś podawał się za młodszą osobę. Mężczyzna na dworcu miał około 30-35 lat. Na pewno 14-letnia dziewczynka nie umówiłaby się świadomie z kimś w tym wieku. Jestem przekonany, że została oszukana i zwabiona do Bolesławca przez pedofila. Prosiliśmy policję o uruchomienie Child Alert, ale bezskutecznie – mówi ojciec Roksany.

Nie sprawiała problemów wychowawczych

Z relacji ojca wynika, że dziewczynka była spokojną osobą, która nie sprawiała rodzicom żadnych problemów wychowawczych. Jednak w ostatnim czasie miała spędzać więcej czasu w internecie. – Policja ustaliła, że Roksana przeglądała strony związane z ucieczką z domu. Myślę, że właśnie na tych stronach ktoś ją znalazł. Nie mieliśmy z nią żadnych problemów, nigdy wcześniej nie uciekała. Nauczycielka, z którą rozmawiałem, powiedziała, że Roksana była ostatnią osobą, po której spodziewałaby się, że zaplanuje jakąś podróż czy ucieczkę. Czasami, niestety, właśnie takie osoby są najłatwiejszym łupem dla pedofilów – uważa tata Roksany.

Znaleziono ją w pustostanie

Dziewczynę odnaleziono w pustostanie, w lesie w powiecie lwóweckim. Cała i zdrowa została przekazana rodzinie. W związku ze zdarzeniem zatrzymano mężczyznę, który spotkał się z 14-latką na dworcu w Bolesławcu.

Po przesłuchaniu dziewczyny śledczy oznajmi, że 37-letni mieszaniec okolic Bolesławca jest podejrzany o to, iż za pośrednictwem internetu nawiązał kontakt z małoletnią w wieku poniżej 15 lat, podając się za jej rówieśniczkę i takim podstępem zmierzał do spotkania z nią w celu wykorzystania seksualnego, czyli przestępstwa z art. 200 a par. 1 Kodeksu karnego.

„Przemoc wobec niej nie była stosowana”

Drugi zarzut, to narażenie zdrowia, a nawet życia dziewczyny poprzez – jak to ujęto w opisie czynu – „ukrywanie jej w pustostanach, gdzie była narażona na negatywne oddziaływania warunków atmosferycznych, w szczególności niskiej temperatury”. Od przyjazdu do Bolesławca do odnalezienia, nastolatka nocowała bowiem w takich miejscach. – Przemoc wobec niej nie była stosowana – dodał prokurator.

Chciała uciec z domu, szukała koleżanki

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń śledztwa, 14-latka zamieściła w internecie wpis o tym, że planuje ucieczkę z domu i szuka osoby, która mogłaby jej w tym towarzyszyć. „W odpowiedzi na to ogłoszenie zgłosił się podejrzany, który podjął korespondencję z fikcyjnego profilu, podając się za jej rówieśniczkę” – wyjaśnił prokurator Naumczuk.

Namówił ją, by miejscem ucieczki były okolice Bolesławca i przekonał, że na dworcu pojawi się rzekomy znajomy fikcyjnej koleżanki.

Przyznał się do kontaktu

Jak powiedział prok. Naumczuk, podejrzany przyznaje się do nawiązania kontaktu z 14-latką i utrzymywania z nią korespondencji z fikcyjnego profilu internetowego, ale nie do tego, że ostatecznie chodziło o jej wykorzystanie seksualne. „Ale też nie potrafi w racjonalny sposób wyjaśnić, po co nawiązał ten kontakt i ściągnął ją do siebie” – dodał.

Podejrzany twierdzi też, że nie naraził zdrowia czy życia dziewczyny, bo dał jej śpiwór do spania.Po złożeniu przez niego wyjaśnień prokuratura złożyła wniosek o 3-miesięczny areszt. Argumentuje to obawą matactwa; chce w tym czasie wyjaśniać, czy podobna sytuacja nie miała miejsca z innymi nastolatkami i czy nie doszło do ich wykorzystania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 25-letni Damian Sawka

Damian Sawka zaginął 10 września. Wracał z pracy. Był już prawie przed swoim domem w gminie Czemierniki, ale… do celu nie dotarł. Wysiadł 40 metrów od miejsca zamieszkania i przepadł bez śladu. Policja publikuje jego rysopis i prosi o pomoc w odnalezieniu 25-latka.

Zaginiony to Damian Sawka (25 lat) z gminy Czemierniki (pow. radzyński) na Lubelszczyźnie. W czwartek mężczyzna wracał z pracy do domu, ale nie dotarł do celu… Dlaczego? Co się stało i gdzie jest teraz?

– Mężczyzna 10 września w trakcie powrotu z pracy wysiadł w odległości około 40 metrów od miejsca zamieszkania. Jednak pod wskazany adres nie dotarł i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną, a jego miejsce pobytu nie jest znane – przekazał aspirant Piotr Mucha z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim, która koordynuje poszukiwania.

Mundurowi zdecydowali się na publikację zdjęcia i rysopisu zaginionego 25-latka z gminy Czemierniki, prosząc o pomoc w jego odnalezieniu. Jeśli wiecie coś o losie Damiana Sawki albo znacie jego aktualne miejsce pobytu – zgłoście się na policję.

Policjanci z Radzynia podają rysopis zaginionego Damiana Sawki: wzrost 186 cm, szczupła budowa ciał, włosy krótkie, proste koloru ciemnego. W chwili zaginięcia ubrany był w czarne buty typu adidas, spodnie dresowe koloru szarego, bluzę dresową koloru szarego, ciemną koszulkę.

Wszystkie informacje na temat zaginionego można przekazywać mundurowym z Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim – pod numer telefonu 47 81 422 10 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Compton: Podszedł do radiowozu i zaczął strzelać. Policjanci w stanie krytycznym

W sobotę wieczorem w Compton (stan Kalifornia) nieznany sprawca oddał kilka strzałów do siedzących w radiowozie policjantów. Funkcjonariusze są w stanie krytycznym, a napastnika nie udało się ująć.

W ataku ucierpieli 31-letnia kobieta i 24-letni mężczyzna – oboje są zastępcami szeryfa policji hrabstwa Los Angeles. Na nagraniu udostępnionym przez służby widać, jak napastnik podchodzi do zaparkowanego radiowozu, oddaje kilka strzałów z bliskiej odległości, a później ucieka.

Do zdarzenia doszło w sobotę około godz. 19 czasu lokalnego w mieście Compton, znajdującym się w aglomeracji Los Angeles. Rannych funkcjonariuszy przetransportowano do szpitala, gdzie trafili na stół operacyjny. Jak poinformowała policja z Los Angeles, policjanci doznali wielu ran postrzałowych, a ich stan jest krytyczny. „Wciąż walczą o życie” – przekazano na Twitterze.

Napastnik wciąż jest na wolności. Pomoc w jego ujęciu zaoferowało już FBI. Szeryf policji hrabstwa Los Angeles Alex Villanueva powiedział podczas konferencji prasowej, że ranni w ataku funkcjonariusze zostali zaprzysiężeni do służby zaledwie 14 miesięcy temu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl