Aresztowano kobietę podejrzaną o przesłanie koperty z trucizną do Białego Domu

Na granicy amerykańsko-kanadyjskiej aresztowano kobietę podejrzaną o wysłanie koperty z trucizną do Białego Domu – poinformowała w niedzielę agencja Associated Press, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa USA. Amerykańskie służby przejęły kopertę zawierającą rycynę przed kilkoma dniami. Adresowany do prezydenta Donalda Trumpa list został przechwycony w jednej z sortowni.

List miał zostać wysłany z Kanady. Kobiecie najprawdopodobniej postawione zostaną zarzuty federalne. Jej tożsamość nie jest znana. To nie pierwszy przypadek wysłania listu z rycyną do amerykańskiego przywódcy.

W 2018 roku aresztowano weterana marynarki wojennej, który przyznał się, że wysłał Trumpowi i innym przedstawicielom administracji koperty zawierające substancję podobną do rycyny. Listy zostały przechwycone przez służby.

Cztery lata wcześniej na 25 lat więzienia skazano mężczyznę z Missisipi, który zaadresował listy z rycyną do ówczesnego prezydenta USA Baracka Obamy oraz innych urzędników. W żadnych z tych przypadków koperty z trucizną nie trafiły do rąk amerykańskich prezydentów.

Rycyna to toksyczna substancja pochodząca z rącznika pospolitego i była stosowana w zamachach terrorystycznych. Zażycie trucizny może być śmiertelne, skutkować m.in. krwotokiem wewnętrznym, uszkodzeniami wątroby, nerek i układu krwionośnego.
Źródło info i foto: onet.pl

„Masa” znów trafi za kratki?

Najsłynniejszy polski świadek koronny już niedługo może znów trafić do więzienia. Wszystko przez to, że Jarosław Ł. ps. „Masa”, miał zaprzepaścić szansę porozumienia z prokuraturą. Teraz grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Portal tvpinfo.pl donosi, że Jarosław Ł. (przedtem S. – red.) „Masa” miał mieć odmienne zdanie od śledczych w kwestii pobytu w zakładzie karnym. Świadek koronny spędził ostatnie dwa lata w areszcie śledczym i w ramach dobrowolnego poddania się karze ten czas zaliczony byłby na poczet odbywania wyroku. „Tym samym spełniałby warunki do warunkowego przedterminowego zwolnienia z więzienia z racji odbycia połowy kary” – twierdzi portal.

Były gangster z grupy Pruszkowskiej od kilku miesięcy miał lobbować za wyjściem na wolność i nie zamierzał dłużej pozostawać za kratami. „Masa” – według relacji tvpinfo.pl – miał umniejszać swoją rolę w przestępstwach i nie być do końca szczerym ze śledczymi, dlatego w styczniu skierowano akt oskarżenia wobec przestępcy.

– „Masa” zagrał va banque. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby wyrok, jaki usłyszy, był wyższy od naszej propozycji. Jarosław Ł. popełniał przestępstwa, będąc świadkiem koronnym, znajdując się pod ochroną państwa. Za sprawą „korony” uniknął z pewnością wieloletniej odsiadki i miał warunki, aby zerwać z kryminalną przeszłością – przyznała anonimowa osoba zbliżona do śledztwa. Według niej „powrót do popełnienia przestępstw może być okolicznością obciążającą”.

Jarosław Ł. będzie teraz odpowiadał z wolnej stopy, mury aresztu opuścił w maju. – Nie miałem myśli samobójczych, choć było ciężko. Bardzo brakowało mi przez te dwa lata żony, która na szczęście regularnie mnie odwiedziała – powiedział po wyjściu z ośrodka penitencjarnego „Masa”. – Dziś jestem kompletnie inny, przemyślałem bardzo wiele rzeczy, zrobiłem rachunek sumienia- dodał gangster.

Przypomnijmy, że najsłynniejszy polski świadek koronny jest oskarżony o popełnienie 17 przestępstw – m.in. oszustw, wręczania łapówek oraz paserstwa. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Afera w GetBack. Zarzuty wobec Leszka Cz. Jest też wniosek o areszt. Możliwy list gończy

Zbigniew Ziobro zabrał głos ws. afery trefnych obligacji GetBack. – Leszek Cz. naraził wielu klientów Idea Banku na szkody w ogromnym rozmiarze. Zasadne było wystąpienie z wnioskiem o areszt, jeśli sąd się za tym opowie, zostanie wystawiony list gończy – powiedział. Dodał, że dotyczy to kwoty 130 mln zł. Cz. przebywa za granicą.

– Praworządne państwo jest wtedy, gdy nawet ci, którzy są silni, nie są silniejsi od tych, których oszukują. Stąd śledztwo, którego celem było wyjaśnienie oszustw na bardzo wielką skalę, wobec bardzo wielu obywateli w ramach tak zwanej afery GetBack – powiedział prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Prawdą jest, iż warszawska prokuratura postanowiła wystosować zarzuty wobec pana Leszka Cz. Naraził klientów Idea Banku na straty w ogromnej skali. Zachodziły wszelkie przesłanki, by wystąpić do sądu o tymczasowe aresztowanie – dodał.

W połowie września media obiegła informacja, że prokuratura chce aresztować Leszka Cz. w związku z aferą GetBack. Śledczy uznali, że za działanie piramidy finansowej odpowiadać powinni nie tylko twórcy, ale również właściciele banków, które sprzedawały obligacje.

Papiery można było kupić między innymi za pośrednictwem należącego do Cz. Idea Banku, więc – zdaniem prokuratury – biznesmen również ponosi odpowiedzialność za aferę.
Źródło info i foto: money.pl

37-latek aresztowany za napaść na ratowników medycznych

37-latek zatrzymany po interwencji grodziskich policjantów w jego domu usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych oraz znieważenia ich. Mężczyzna zaatakował nożem ratowników medycznych wezwanych w celu udzielenia mu pomocy. Decyzją sądu został aresztowany na 3 miesiące. Za popełnione przez niego przestępstwo grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.

Tuż przed północą grodziscy policjanci otrzymali zgłoszenie o ataku na ratowników medycznych w jednym z domów. Funkcjonariusze natychmiast pojawili się na miejscu, gdzie zastali dwóch ratowników medycznych i wskazanego przez nich agresora. Z ich wyjaśnień wynikało, że zostali wezwani w celu udzielenia pomocy mężczyźnie, który miał mieć problemy z oddychaniem. Na miejscu okazało się, że osoba ta była pod wpływem alkoholu i nie wymagała pomocy. Po pouczeniu o niepotrzebnym wezwaniu pacjent wszczął awanturę, w czasie której chwycił nóż i skierował go w stronę ratowników, wyzywając ich. Mężczyznom udało się obezwładnić napastnika. 37-latek został zatrzymany.

Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy publicznych i znieważenia ich podczas wykonywania obowiązków służbowych. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na okres 3 miesięcy. Za popełniony czyn grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pierwsze zatrzymania uczestników niedzielnego protestu na Białorusi

O zatrzymaniach uczestników niedzielnego protestu, którzy próbują skoncentrować się w różnych punktach w centrum miasta, informują media niezależne na Białorusi. Mimo tych zatrzymań ludzie gromadzą się, by wziąć udział w Pochodzie Sprawiedliwości. Portale TUT.by i Onliner.by informują o zatrzymaniach przy Prospekcie Zwycięzców i na ulicy Niamiha, a także w innych miejscach.

Mimo interwencji służb ludzie gromadzą się w okolicy pomnika Mińska Miasta-Bohatera. Media niezależne szacują, że zebrało się tam już kilka tysięcy ludzi i wciąż napływają nowi uczestnicy.

Przed niedzielnym protestem w Mińsku, które władze uważają za „nielegalną akcję masową”, na ulice miasta wyprowadzono milicję i wojsko, a także ciężarówki, sprzęt do rozpędzania demonstracji i transportery opancerzone.

Do centrum Mińska wjechało wiele ciężarówek z funkcjonariuszami i więźniarek, armatki wodne i inny sprzęt milicyjny, a także transportery opancerzone. Otoczone są niektóre budynki w centrum, a także zablokowane ulice – m.in. Prospekt Niepodległości na odcinku prowadzącym do pałacu prezydenckiego, Prospekt Puszkina i inne ulice.

Stacje metra w centrum zostały zamknięte, jak podano: „ze względu na bezpieczeństwo pasażerów”.

Ok. godziny 14.30 czasu białoruskiego (13.30 w Polsce) w centrum miasta tradycyjnie już zaczęły się problemy z dostępem do internetu z telefonów komórkowych. TUT.by powołując się na jednego z operatorów podał, że zrobiono to na żądanie „uprawnionych instytucji państwowych”.

Wiadomo również o zatrzymaniach w innych miastach, m.in. w Homlu i w Grodnie.
Źródło info i foto: TVP.info

CBŚP: 38-latek upozorował własną śmierć. Chciał wyłudzić 26 mln złotych

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało 38-letniego obywatela Ukrainy, który próbował wyłudzić 26 milionów złotych z kilkunastu polis ubezpieczeniowych. 38-letni Ievghen P. przy pomocy ukraińskich służb upozorował swoją śmierć. Grozi mu 10 lat pozbawienia wolności. Do zatrzymania podejrzanego 38-latka doszło pod koniec sierpnia na przejściu granicznym w Dorohusku. Według ustaleń śledczych Eugeniusz P. zaczął realizować swój plan już rok wcześniej.

– Pod koniec października 2019 roku do kilkunastu zakładów ubezpieczeniowych w Polsce zgłosiła się matka Ievgena P. Kobieta wnioskowała o wypłatę odszkodowań z tytułu śmierci jej syna, będącego obywatelem Ukrainy. Polisy opiewały na łączną kwotę prawie 26 milionów złotych – przekazał w poniedziałek Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Twierdziła, że zginął w wypadku

Matka 38-latka twierdziła, że jej syn zginął w lipcu 2019 roku w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Miał wpłynąć łodzią na Zbiornik Kijowski na Ukrainie i zderzyć się z inną, niezidentyfikowaną łódką. Z dokumentów, które przedstawiła kobieta, wynikało, że jej syn wypadł za burtę i utonął. Jego ciało miało zostać odnalezione dwa miesiące później i następnego dnia zostać poddane kremacji.

Funkcjonariusze z Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej CBŚP ustalili, że Ievgen P. w okresie pomiędzy październikiem 2018 roku a styczniem 2019 roku zawarł umowy ubezpieczeń na życie w dwudziestu zakładach ubezpieczeniowych.

– Ustalono także, że mężczyzna ten uzyskał polskie obywatelstwo w grudniu 2018 roku i posługuje się polskimi dokumentami, jako Eugeniusz P., o czym nie powiadomił żadnej firmy ubezpieczeniowej – przekazała nadkom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP.

Miał nie żyć, a… podróżował po świecie

Policjanci wyśledzili, że w czasie, kiedy Ievgen P. miał nie żyć, podróżował po świecie. Posługując się polskimi dokumentami, odwiedzał Ukrainę, Wielką Brytanię, Turcję i Cypr.

Mężczyzna został zatrzymany 30 sierpnia na przejściu granicznym w Dorohusku na podstawie postanowienia Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie.

– Prokurator przedstawił podejrzanemu zarzuty usiłowania oszustwa co do mienia znacznych rozmiarów w kwocie prawie 26 milionów złotych. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności – podał Dział Prasowy PK. Jak podkreślają śledczy, sprawa jest rozwojowa, niewykluczone są dalsze zatrzymania.

Podejrzenie „sfałszowania śledztwa”

Prokuratura Krajowa ustaliła, że śledztwo w tej sprawie prowadzi ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze. Postępowanie zostało wszczęte w związku z podejrzeniem „sfałszowania śledztwa” przez byłych pracowników prokuratury oraz policji, którzy prawdopodobnie pomagali 38-latkowi uzyskać wielomilionowe odszkodowanie. Postępowanie dotyczy również fałszywych zeznań matki Eugeniusza P. oraz pracowników biura medycyny sądowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zaginięcie Maddie McCann. Wspólnik Christiana B. ujawnia: „ma obsesję na punkcie dzieci”

– To zły mężczyzna, prawdziwy diabeł. Jest psychopatą z obsesją na punkcie dzieci – mówi o Christianie Brucknerze (43 l.), podejrzanym o uprowadzenie Brytyjki Madeleine McCann, jego znajomy sprzed lat. Choć trzyletnia dziewczynka zaginęła kilkanaście lat temu, wciąż nie ma pewności, co się z nią stało.

Sprawą zaginięcia Madeleine McCann od 13 lat żyje cały świat. 3-letnia Brytyjka Madeleine McCann zaginęła w maju 2007 roku podczas rodzinnych wakacji w Portugalii. Dziewczynka w nocy z 3 na 4 maja po prostu zniknęła ze swojego łóżeczka w kurorcie Praia da Luz, a jedynym śladem, jaki po sobie zostawiła, było otwarte okno.

Choć poszukiwania były prowadzone na szeroką skalę, to w sprawie nigdy nie doszło do przełomu. Aż do niedawna.
Kilka miesięcy temu niemieccy śledczy z Brunszwiku poinformowali, że mają głównego podejrzanego w sprawie. Ich zdaniem, za porwanie i zabójstwo Maddie McCann odpowiada 43-letni obecnie Christian Bruckner. Prokurator przekazał, że posiada dowody na jego winę, jednak nie są one jeszcze wystarczające do postawienia zarzutów mężczyźnie. Nie zdradził też szczegółów śledztwa. Christian Bruckner nie przyznaje się do winy. Odsiaduje obecnie wyrok więzienia za handel narkotykami, jest także skazany na 7 lat więzienia za zgwałcenie 72-letniej turystki z USA.

„To prawdziwy diabeł”

W sprawie Christiana Brucknera i zaginięcia Maddie McCann wypowiedział się właśnie wspólnik 43-latka sprzed lat. Mężczyźni włamywali się niegdyś razem do wakacyjnych apartamentów i rabowali je.

– Przezywaliśmy go „Wspinacz”, bo był ekspertem w dostawaniu się do apartamentów i pokoi hotelowych. Był atletyczny i silny. Wiele razy widziałem go, jak wspinał się na pierwsze czy drugie piętro i włamywał się. Zabierał zegarki, paszporty, pieniądze i sprzęt elektroniczny, wszystko co mógł sprzedać – opowiada w „The Sun” Drifter Seyferth (64 l.), dawny znajomy Christiana Brucknera.

Jak mówi, Bruckner „jest bardzo złym człowiekiem”.

– To bardzo zły człowiek, prawdziwy diabeł. Nigdy go nie lubiłem, jest psychopatą z obsesją na punkcie małych dzieci. Nie podobało mi się to. Zawsze były z nim młode dziewczyny i myślę, że były zdolny do uprowadzenia małego dziecka – mówi mężczyzna.

Seyferth był kluczowym świadkiem w sprawie gwałtu, jakiego Christian Bruckner dokonał w Portugalii w 2005 r. na amerykańskiej turystce. Mężczyzna, razem z innym znajomym złodziejaszkiem, znaleźli u Brucknera nagranie pokazujące torturowanie i gwałt na 72-latce. Na innym wideo widniała młoda dziewczyna przywiązana do drewnianego słupka, którą Christian Bruckner molestował seksualnie. Dziewczyna błagała o pomoc. Zeznania Seyfertha i jego znajomego pozwoliły skazać Brucknera na siedem lat więzienia za gwałt.

– Po zaginięciu Maddie nie widziałem go przez kilka miesięcy. W następnym roku pojawił się w Hiszpanii w dużym amerykańskim kamperze. Była z nim jakaś młoda dziewczyna, miała może 15 lat. On był dwa razy starszy. Ani trochę mi się to nie podobało, więc nie miałem z nim nic do czynienia. Uważam, że Christian Bruckner mógł mieć coś do czynienia z Maddie. Włamał się do jej pokoju, zobaczył ją, a ponieważ lubił małe dziewczynki – są różne powiązania – zabrał ją – wyznaje Drifter Seyferth.

Odpowiada za zaginięcia innych dzieci?

Christian Brückner, główny podejrzany w sprawie zaginięcia Madeleine McCann, był wielokrotnie karany, m.in. za pedofilię, posiadanie pornografii dziecięcej, gwałty, kradzieże, handel narkotykami. Śledczy wiążą go z jeszcze czterema innymi zaginięciami nieletnich: Rene Hasee w 1996 r. w Algarve w Portugalii, Caroli Titze, której ciało znaleziono w czerwcu ’96 na plaży w Belgii, Joany Cipriano, która zaginęła w 2004 r. w Figueira w Portugalii oraz Ingi Gehricke, zaginionej w 2015 r. w Niemczech.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Dlaczego doszło do strzelaniny w Rochester

Dlaczego doszło do tak krwawej masakry?! Stan Nowy Jork okrył się żałobą po tragicznej strzelaninie, do której doszło na prywatnym przyjęciu w Rochester. Dwie osoby nie żyją, aż 14 jest rannych. Ofiary mają 18-20 lat. Strzelanina była równie krwawa, co tajemnicza. Nie wiadomo, co kierowało sprawcą bądź sprawcami.

Kilkadziesiąt wystrzelonych pocisków, dwie ofiary śmiertelne, czternaścioro rannych – to bilans tragicznej strzelaniny, do której doszło w miniony weekend w Rochester w stanie Nowy Jork. Według czasu miejscowego była noc z piątku na sobotę, gdy podczas prywatnego przyjęcia padły strzały. Ofiary to kobieta i mężczyzna w wieku 18-20 lat, ranni mają od 17 do 23. Kiedy policja przybyła na miejsce, około setki zgromadzonych osób zaczęło uciekać, zapewne obawiając się sankcji związanych z pandemią i zakazem tak dużych zgromadzeń.

To stworzyło problemy z przesłuchaniami świadków. Nie wiadomo jeszcze, kim byli sprawcy bądź sprawca tragedii i co mogło nim kierować. Jak podaje CNN, najprawdopodobniej strzały oddawały 3-4 osoby, a nie tylko jedna. Być może sprawa ma pewien związek z innym dramatem, do jakiego doszło w mieście. W marcu zmarł tam czarnoskóry Daniel Prude, któremu podczas policyjnego zatrzymania założono worek na głowę, by go obezwładnić. Zdarzenie to wywołało protesty i demonstracje na ulicach.
Źródło info i foto: se.pl

Do internetu wyciekły nazwiska funkcjonariuszy białoruskiego MSW. „Ostrzegaliśmy, co się stanie”

Białoruskie MSW szuka źródeł wycieku danych osobowych ponad tysiąca pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w tym milicjantów i funkcjonariuszy OMON-u. Wczoraj opublikował je znany bloger NEXTA na swoim kanale w komunikatorze Telegram.

Dane dotyczące pracowników białoruskiego MSWiA zawierają ich: imiona i nazwiska, daty urodzenia, jednostki, w których służą, stopnie i zajmowane funkcje. Oddzielne opublikowano informacje o siedmiu domniemanych oficerach jednostki specjalnej MSW „Ałmaz”, łącznie z ich numerami telefonów. Podczas interwencji na ulicach białoruskich miast, funkcjonariusze milicji, OMON-u i wojsk wewnętrznych mają zasłonięte twarze, a na ich mundurach nie ma oznaczeń.

Białoruski bloger opublikował listę z nazwiskami funkcjonariuszu OMON-u. „Ostrzegaliśmy, co się stanie”

Jak informuje Biełsat TV, akcja białoruskiego blogera NEXTA jest odpowiedzią na brutalne działania milicji podczas sobotniego Marszu Kobiet. W stolicy Białorusi zatrzymano wówczas kilkaset osób.

Kanał społecznościowy blogera o pseudonimie NEXTA zapowiada kolejne publikacje danych funkcjonariuszy, jeśli służby specjalne nadal będą zatrzymywać uczestników protestów.

„Tydzień temu ostrzegaliśmy, co się stanie, jeśli bezpieczniacy się nie zatrzymają. Dotrzymujemy obietnicy. Przed Wami pierwsze 1000 pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z bazy, którą otrzymaliśmy dzięki cyberpartyzantom. Jeśli zatrzymania będą kontynuowane, będziemy kontynuować masową publikację danych – napisano na kanale komunikatora telegram NEXTA (cytat za Biełsat TV). Bloger wezwał również do pomocy w tworzeniu bazy danych z nazwiskami milicjantów.

Publikację danych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa skomentowała dla agencji RIA Novosti rzeczniczka białoruskiego MSWiA. Wolha Czemadanawa zapewniła, że środki i technologie, którymi dysponują organy ds. wewnętrznych, umożliwiają identyfikację i ściganie większości osób odpowiedzialnych za wyciek wrażliwych informacji.

W sobotę przebywająca za granicą liderka opozycji Swiatłana Cichanouska wezwała białoruskie służby do wypuszczenia na wolność wszystkich zatrzymanych. „Funkcjonariusze organów ścigania powinni pamiętać, że Białorusini są gotowi do ujawnienia tych, którzy wykonują przestępcze rozkazy” – napisała w mediach społecznościowych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl