Lider sekty skazany na 120 lat więzienia. Głodził i gwałcił kobiety

Wykorzystywał seksualnie, zmuszał do niewolniczej pracy, głodził i szantażował kobiety. Sąd w Nowym Jorku skazał go na 120 lat więzienia. Keith Raniere założył organizację marketingową NXIVM, która miała promować samodoskonalenie się i rozwój osobisty. W drogich szkoleniach organizowanych przez NXIVM brali często udział znani artyści i celebryci. Niestety, jak się okazało, była to też sekta, a jej założyciel dopuszczał się straszliwych rzeczy.

Jak podał Reuters, sąd skazał mężczyznę na 120 lat więzienia. Udowodniono mu, że m.in. głodził kobiety, stosował wobec nich przemoc i kazał im uprawiać ze sobą seks. Gromadził rozbierane zdjęcia kobiet, by potem je szantażować.

Wykorzystywał nastolatkę

Jedną z ofiar Keitha Reniere’a, założyciela sekty, była 15-latka. Jak podaje Reuters, dziś dorosła kobieta zeznała, że trwało to 12 lat. Raniere zaczął ją wykorzystywać, gdy miała 15 lat, a on miał 45.

„Od tak dawna grzebał w moim umyśle, że próba znalezienia siły i jasności do opowiedzenia mojej historii była powolną i bolesną podróżą” – powiedziała Camila, którą cytuje reuters.com.

Keith Reniere nie wyraził skruchy podczas procesu

„Wierzę, że jestem niewinny tych zarzutów […]. To prawda, że nie okazuję skruchy za przestępstwa, o których mniemam, że ich wcale nie popełniłem” – mówił. Jego słowa cytuje RMF24.
Źródło info i foto: o2.pl

To funkcjonariusz ABW potrącił kobiety protestujące na Mokotowie

Kierowca, którego policja zatrzymała pod zarzutem potrącenia w swoim BMW dwóch protestujących kobiet to funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – donosi TVN24.pl

Do potrącenia doszło w poniedziałek na skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Goworka. Auto osobowe marki BMW potrąciło tam dwie kobiety, które brały udział w proteście przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Kierowca odjechał z miejsca wypadku. Jak podawała policja jedna z kobiet z lekkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Druga z nich się oddaliła.

We wtorek policja poinformowała, że mężczyzna został zatrzymany. – Został zatrzymany około godz. 1.00. Jest to 44-latek. Mężczyzna trafił do aresztu policyjnego – powiedział nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Stołeczna policja nie komentowała tych doniesień.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. śmierci Dawida Kosteckiego

– Sąd w pełni podzielił stanowisko Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga co do zasadności umorzenia postępowania – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, Katarzyna Skrzeczkowska. Oznacza to, że zażalenie Romana Giertycha odrzucono.

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. śmierci Dawida Kosteckiego. Rację przyznał sąd okręgowy Warszawa-Praga, który podtrzymał w mocy to postanowienie. Jednocześnie odrzucone zostało zażalenie Romana Giertycha, pełnomocnika rodziny Dawida Kosteckiego. Zarzucał on prokuraturze szereg uchybień procesowych.

– Forsował, również w mediach, wersję, że zgon ten był wynikiem zabójstwa – powiedziała w rozmowie z TVP Katarzyna Skrzeczkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

– Sąd w pełni podzielił stanowisko Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga co do zasadności umorzenia postępowania. Zarzuty stawiane w zażaleniu Sąd uznał za całkowicie chybione – dodała.

Przyznała, że śledztwo prowadzone było skrupulatnie i rzetelnie, natomiast prokurator po zebraniu materiałów dowodowych podjął decyzję w sprawie. Przypomnijmy, że Dawid Kostecki zmarł 2 sierpnia 2019 roku w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Powiesił się na pętli z prześcieradła. W tę wersję wydarzeń nie wierzyła jego rodzina, a także pełnomocnicy.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Jest wyrok ws. podpalenia kamienicy w Tczewie. W pożarze zginęły dwie osoby

Sąd Apelacyjny w Gdańsku skazał na 25 lat więzienia 55-letniego mężczyznę, oskarżonego o zabójstwo dwóch osób, które zginęły w pożarze kamienicy w 2018 roku w Tczewie. Sąd Apelacyjny utrzymał w całości w mocy wyrok sądu niższej instancji.

W marcu Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Mirosława Sz. na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch osób. Zginęły one w pożarze w nocy 23 maja 2018 roku w Tczewie. Według śledczych, oskarżony wywołując pożar miał prawdopodobnie zamiar zabić mężczyznę, mieszkającego na drugim piętrze budynku, bo chciał kontynuować romans z jego żoną.

W wyniku zadymienia zmarł 79-letni mężczyzna oraz 2-letnia dziewczynka. W pożarze obrażenia odniosło też osiem innych osób. Szkody spowodowane pożarem oszacowano na co najmniej 600 tysięcy złotych.

Sąd Okręgowy orzekł także, że Mirosław Sz. będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie z więzienia po 20 latach odbycia kary. Ponadto na rzecz kilkorga poszkodowanych oskarżony ma zapłacić ponad 500 tys. zł częściowego odszkodowania.

Od wyroku tego odwołała się prokuratura, domagając się dożywotniego więzienia, a obrońca wniósł o uniewinnienie oskarżonego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rekordowa sprzedaż broni w Stanach

Jak szacuje National Shooting Sports Foundation (NSSF), organizacja lobbystyczna producentów, sprzedawców i użytkowników broni, 2020 rok będzie rekordowym pod względem sprzedaży broni palnej w USA. Bezprecedensowe wzrosty odnotowywane są wśród kobiet oraz Afroamerykanów.

Rekordowy rok pod względem sprzedaży broni palnej w USA odnotowano w 2016 roku. Zakupiono wtedy – jak wynika z danych NSSF – ponad 15,7 mln jej sztuk. W 2020 roku liczba ta sięga już 15,4 mln sztuk, tylko we wrześniu wzrosła o 1,6 mln. Według szacunków już w październiku pobity zostanie więc rekord z 12 miesięcy 2016 roku.

Amerykanie zazwyczaj chętniej zaopatrują się w broń palną i amunicję w trakcie roku wyborczego. To często powodowane jest obawami, że prezydent z ramienia Demokratów może rozszerzyć ograniczenia dotyczące posiadania broni. W tym roku do wzrostów przyczyniła się również epidemia, gdy na wiosnę sprzedaż broni poszybowała mocno do góry.

Tegoroczny wzrost w znacznym stopniu napędzany jest przez popyt ze strony osób czarnoskórych oraz kobiet. NSSF podaje, że sprzedaż broni palnej dla czarnoskórych zwiększyła się we wrześniu o 58 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 roku. U kobiet zanotowano wzrost o ok. 40 proc.

W amerykańskich sklepach z bronią sprzedawcy służą radą przy wyborze odpowiedniego modelu broni. Niekiedy w pobliskiej strzelnicy przed decyzją o kupnie można osobiście ją przetestować.

Zgodnie z najnowszymi dostępnymi rządowymi danymi w 2017 roku z powodu ran odniesionych od broni palnej w Stanach Zjednoczonych zginęło 39 777 osób. Ok. 60 proc. z tej liczby to samobójstwa. W 486 przypadkach do śmierci doszło przez przypadek. Dla porównania w 2017 roku w USA w wypadkach drogowych zmarło 38 659 osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Nie zatrzymał terrorysty, bo nie chciał wyjść na rasistę. W ataku na halę Manchester Arena w 2017 roku zginęły 22 osoby

Jeden z ochroniarzy, który pracował w noc ataku terrorystycznego na halę Manchester Arena w 2017 roku, przyznał we wtorek, że miał złe przeczucia co do Salmana Abediego, ale nie interweniował, bo obawiał się, że zostanie oskarżony o rasizm. W ataku po koncercie Ariany Grande zginęły 22 osoby, w tym Polacy.

22 maja 2017 roku Salman Abedi, urodzony w Manchesterze obywatel brytyjski libijskiego pochodzenia, zdetonował ładunek wybuchowy, gdy ludzie wychodzili z odbywającego się w hali Manchester Arena koncertu Ariany Grande. Oprócz sprawcy zginęły 22 osoby, w tym dwoje Polaków. Byli to rodzice dwóch dziewczynek, które uczestniczyły w koncercie.

Od początku września trwa publiczne śledztwo w sprawie ataku terrorystycznego, które ma wyjaśnić, czy władze, policja lub organizatorzy dopuścili się zaniedbań i czy zamachowi można było zapobiec.

Jednym z zeznających we wtorek był Kyle Lawler, 18-letni wówczas pracownik firmy ochroniarskiej Showsec. Na kilka minut przed atakiem jeden z widzów zwrócił uwagę innego ochroniarza na Abediego, a ten przekazał to Lawlerowi i obaj razem zaczęli obserwować późniejszego sprawcę.

Jak zeznawał po zamachu, próbował poinformować główne stanowisko kontroli, ale ponieważ nie mógł się połączyć, zrezygnował. Nie podszedł też do Abediego, choć miał złe przeczucia, bo nie miał żadnych dowodów, które by je uzasadniały i bał się, że jeśli nie ma racji, będzie miał kłopoty. To była ostatnia okazja do zatrzymania terrorysty.

– Nie byłem pewien, co robić. Bardzo trudno jest wskazać terrorystę. Wiedziałem, że może to równie dobrze być niewinny mężczyzna azjatyckiego pochodzenia. Nie chciałem, żeby ludzie myśleli, że go stereotypuję ze względu na jego rasę. Bałem się, że się pomylę i zostanę nazwany rasistą – gdybym się mylił, wpadłbym w kłopoty. To sprawiło, że się wahałem. Chciałem to zrobić dobrze – zeznał po zamachu Lawler. Tamte jego zeznania złożone wówczas policji zostały odczytane we wtorek przed sądem w Manchesterze i Lawler je potwierdził.

Śledztwo potrwa do wiosny. W sierpniu brat sprawcy został skazany na co najmniej 55 lat więzienia za współudział w zabójstwie 22 osób i usiłowanie zabicia kolejnych.
Źródło info i foto: TVP.info

Zamieszki w Filadelfii

Drugą noc z rzędu doszło w Filadelfii do zamieszek, które wybuchły w mieście po zastrzeleniu przez funkcjonariuszy 27-letniego Afroamerykanina. Jak poinformowała we wtorek policja, grupa około tysiąca osób splądrowała m.in. siedzibę jednej z firm. Stacja Fox pokazała też zdjęcia zamaskowanych ludzi okradających sklep.

Zarzewiem zajść była sytuacja z poniedziałkowego popołudnia, kiedy dwóch policjantów zastrzeliło na ulicy w Filadelfii 27-letniego Waltera Wallace’a. Według policyjnego raportu funkcjonariusze zostali wezwani do dzielnicy Cobbs Creek w zachodniej części miasta, gdzie spotkali Williamsa.

Na opublikowanym na Twitterze wideo z incydentu widać, jak Wallace zdecydowanym krokiem podchodzi do policjantów, którzy zaczęli się cofać, krzycząc jednocześnie, by rzucił nóż, który miał mieć w dłoni. Po kilku sekundach oddali do niego serię strzałów z pistoletów z kilku metrów. Według ojca ofiary Wallace miał problemy psychiczne i przyjmował leki; zarzucił policjantom, że zbyt szybko zdecydowali się na oddanie strzałów, zamiast użyć tasera.

Szefowa miejskiej policji Danielle Outlaw oświadczyła, że „wideo stawia wiele pytań, na które w pełni odpowie śledztwo w sprawie”.

Kandydat Partii Demokratycznej w listopadowych wyborach prezydenckich, Joe Biden, przekazał kondolencje rodzinie ofiary, ale jednocześnie potępił zajścia w Filadelfii. – Gniew z powodu niesprawiedliwości w naszym społeczeństwie nie usprawiedliwia przemocy – powiedział Biden.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań zaginionej kobiety

Współdziałanie służb dbających o bezpieczeństwo jest bardzo ważne, ale i niezbędne gdy zagrożone jest ludzkie zdrowie i życie. Przykładem takiej wzorowej współpracy różnych służb z powiatu zielonogórskiego były z pewnością poszukiwania zaginionej 44-latki prowadzone we wtorek (27 października br.) w okolicach Leśniowa Wielkiego. Dzięki połączeniu sił policjantów i strażaków zaginiona kobieta bezpiecznie powróciła do domu.

W miniony poniedziałek (26.10.2020 r.) po godzinie 20.00 dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze otrzymał informację z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o zaginięciu 44-letniej kobiety. Z relacji dzwoniącego po pomoc młodego mężczyzny wynikało, że zaginęła jego mama, która kilka godzin wcześniej wybrała się na grzybobranie. Gdy po kilku godzinach nie wróciła, syn zaczął jej szukać. Niestety nie mógł nawiązać z nią kontaktu, ponieważ nie wzięła ze sobą telefonu. Po kilku godzinach bezskutecznych poszukiwań zadzwonił na numer alarmowy i prosił o pomoc policjantów. Zielonogórscy policjanci natychmiast podjęli działania.

Dyżurny komendy zmobilizował policjantów będących w służbie, a I Zastępca Komendanta Miejskiego w Zielonej Górze ogłosił alarm dla policjantów z Wydziału Kryminalnego i II komisariatu Policji. W poszukiwaniach brało udział kilkudziesięciu policjantów z komendy miejskiej, a także strażacy ochotnicy z Koźli, Nietkowa, Świdnicy, Leśniowa Wielkiego oraz Grupa Poszukiwawczo – Ratownicza OSP Jarogniewice, która miała do dyspozycji drona, jak również strażacy Państwowej Straży Pożarnej. Aby skuteczniej prowadzić działania, wytypowany rejon, w którym mogła znajdować się kobieta, został podzielony na sektory, w których działały poszczególne grupy poszukiwawcze złożone ze strażaków i policjantów. Liczyła się każda minuta, bo kobieta przebywała w lesie od kilku godzin, a ponadto robiło się coraz zimniej. Zaangażowanie i szybkość działania, a także sprawna koordynacja wspólnej akcji służb ratowniczych zaowocowały odnalezieniem kobiety po kilku godzinach od zgłoszenia. 44-latka została odnaleziona przez strażaków. Okazało się, że zabłądziła w lesie i nie mogła odnaleźć drogi. Sprawne działania służb ratowniczych spowodowały, że została odnaleziona i szczęśliwie wróciła do domu.

Sytuacje, w których trzeba ratować ludzkie zdrowie lub życie, są częste w pracy policjanta, ale chwile te należą do wyjątkowych i jednocześnie najbardziej satysfakcjonujących. Policjanci w takich sytuacjach czują ogromną presję, ale także radość i zadowolenie, że mogli pomóc człowiekowi w potrzebie. Zawsze po szczęśliwym zakończeniu akcji mają satysfakcję, że dzięki swojemu zaangażowaniu, profesjonalizmowi oraz szybkości działania, kolejny raz świetnie wykonali zadanie – uratowali ludzkie zdrowie, a może nawet życie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Białoruś: Kolejna fala zatrzymań demonstrantów

Białoruski OMON rozproszył uczestników kolejnej opozycyjnej demonstracji. W poniedziałek wieczorem w centrum Mińska zbierali się ludzie, aby poprzeć strajki w zakładach pracy. Doszło do licznych zatrzymań. W poniedziałek wieczorem demonstranci zebrali się na centralnym Placu Niepodległości. Następnie poszli chodnikiem w kierunku centrum Mińska. Po kilkuset metrach demonstrantów zaczęli zatrzymywać funkcjonariusze milicyjnego OMON-u. Media informują, że niektórzy demonstranci podczas interwencji zostali mocno pobici.

Podobna akcja z zatrzymywaniem demonstrantów miała miejsce w pobliżu placu Jakuba Kołasa i w okolicy stacji metra Puszkińska. Wcześniej funkcjonariusze masowo zatrzymywali w stolicy studentów biorących udział w strajku. Zamknięte przez władze Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” dotychczas zebrało nazwiska około 230 osób zatrzymanych na całej Białorusi. Większość zatrzymań miała miejsce w Mińsku.

„Białoruś pod okupacją Łukaszenki. Ludzie są sprawdzani i zatrzymywani, jeśli wyglądają na nieco podejrzanych. Mińsk jest pełen łańcuchów solidarności” – napisał na Twitterze białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka.

Protesty na Białorusi trwają od 9 sierpnia, kiedy odbyły się tam wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Aleksandr Łukaszenka ogłosił się ich zwycięzcą, ale opozycja twierdzi, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Gazeta „Nasza Niwa” informowała w weekend, że od czasu wyborów prezydenckich, które odbyły się 9 sierpnia na Białorusi zatrzymano w sumie ok. 15-16 tys. osób. Tylko w niedzielę na Białorusi zatrzymano ponad pół tysiąca demonstrantów. Zatrzymanych zazwyczaj karze się grzywnami i karami administracyjnymi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina w Stalowej Woli. Dwie osoby ranne

W Stalowej Woli w poniedziałek doszło do strzelaniny, w wyniku której rannych zostało dwóch mężczyzn. Policja poszukuje sprawców.

– Do dwóch mężczyzn idących chodnikiem przy ulicy Energetyków w Stalowej Woli (droga wjazdowa do miasta od strony Niska – red.) oddano kilka strzałów z samochodu – poinformowała Małgorzata Kania ze stalowowolskiej policji. – Rannych zostało dwóch mężczyzn. Obaj zostali przewiezieni do szpitala – przekazała Kania.

Dodała, że sprawcy po oddaniu strzałów odjechali prawdopodobnie osobowym citroenem, w kierunku Niska. Trwają ich poszukiwania. Szczegóły nie są na razie znane. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci i prokurator.

Policjanci ogrodzili teren taśmami, przeszukiwali pobliski teren i kosze na śmieci, w poszukiwaniu broni palnej. Na miejsce skierowano trzy radiowozy policji oraz dwie karetki pogotowia. Jeden z poszkodowanych miał ranę postrzałową nogi, drugi brzucha. Obaj zostali przewiezieni szpitala w Stalowej Woli.
Źródło info i foto: tvn24.pl