Pseudokibice zaatakowali manifestujących w Warszawie. Ponad 100 tys. osób brało udział w proteście

Race, granaty hukowe i pojawiające się znienacka grupy zamaskowanych nacjonalistów – to obraz piątkowych protestów, które przetaczają się przez stolicę. Wielotysięczny tłum protestujących przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji ruszył z Ronda Dmowskiego w kierunku Żoliborza, gdzie mieszka prezes PiS. Ok. g. 22 organizatorzy wezwali uczestników marszu do jego zakończenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Roman Giertych nie wpłaci 5 mln złotych kaucji

– Prokuratura postawiła naszemu klientowi zarzut w sposób nieskuteczny, w związku z tym nasz klient nie jest podejrzanym z prawnego punktu widzenia, a co za tym idzie nie wolno było wobec niego zastosować środków zapobiegawczych – przekazał pełnomocnik Romana Giertycha mecenas Jakub Wende.

W piątek mija termin wyznaczony przez prokuraturę na wpłatę poręczenia majątkowego w kwocie pięciu mln zł. Jak przekazał pełnomocnik Romana Giertycha, nie zostanie ono jednak wpłacone.

– Prokuratura usiłowała ogłosić naszemu klientowi zarzut i zrobiła to w sposób nieskuteczny tzn. ten zarzut nigdy nie został ogłoszony. W związku tym nasz klient nie jest podejrzanym z prawnego, formalnego punktu widzenia w tym postępowaniu, a co za tym idzie, nie wolno było wobec niego zastosować środków zapobiegawczych, czyli wydać postanowienia o zastosowaniu środków zapobiegawczych, bo takie postanowienie można wydać wyłącznie wobec podejrzanego – wyjaśnił mecenas Jakub Wende.

Adwokat podkreślił też, że prokuratura wydała „nielegalną decyzję o środkach zapobiegawczych”. – To postanowienie nie zostało panu Romanowi Giertychowi skutecznie doręczone, dlatego, że pani prokurator, która przyjechała w niedzielę do szpitala, zastała naszego klienta bez świadomości. Był nieprzytomny. W związku z tym prokuratura nie doręczyła mu tego postanowienia i on tego postanowienia nie pokwitował – powiedział mecenas Jakub Wende.

Informację o tym jako pierwszy podał RMF.

Zatrzymanie Romana Giertycha

Adwokat Roman Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Zatrzymanym w sprawie przedstawiono zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Grozi im za to do 10 lat więzienia.

W czwartek w mediach społecznościowych Roman Giertych napisał, że żąda natychmiastowego przekazania do sądu zażaleń na działania, jakie podjęła prokuratura podczas oraz tuż po jego zatrzymaniu. Adresatem wpisu Romana Giertycha jest prokurator regionalny w Poznaniu Jacek Motawski.

Mecenas przedstawił całą listę zarzutów dotyczących działań prokuratora.

„Skoro miał Pan odwagę wydać decyzję o moim zatrzymaniu, skoro miał Pan odwagę wydać rozkaz o nałożeniu mi przed budynkiem sądu na oczach moich klientów kajdanek, skoro miał Pan odwagę przeszukać kancelarię adwokacką pod moją nieobecność, skoro miał Pan odwagę nakazać ogłoszenie mi zarzutów, gdy byłem nieprzytomny, skoro miał Pan odwagę stawiać zarzut o działanie na szkodę spółki, która nie czuje się pokrzywdzoną, i przewidzieć wyniki toczonych przez nią skomplikowanych procesów cywilnych, skoro miał Pan odwagę zatwierdzić środki zapobiegawcze bez ważnie ogłoszonego zarzutu i pozbawić moich klientów pomocy prawnej poprzez zakazanie mi wykonywania mojego zawodu. To niech Pan wreszcie zdobędzie się na odwagę i przekaże moje zażalenia na sądu!” – zaapelował.

Wpłynęło kilkanaście zażaleń

„Już tydzień czekam, aż Pańscy pracownicy przeniosą akta na drugą ulicę i zapewnią mi możliwość skorzystania z prawa do niezawisłego sądu” – dodał.

Rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Poznaniu prok. Anna Marszałek powiedziała w czwartek, że „zażalenia wpłynęły, łącznie jest to kilkanaście zażaleń, nie tylko pana Romana G., i prokurator musi przygotować pisma przekazujące”. Jak tłumaczyła, „każde takie zażalenie kierowane jest ze stanowiskiem prokuratura”. – Prokurator musi zapoznać się z tym i zająć stanowisko pisemne przekazujące do sądu; to wymaga też czasu i pracy. To nie jest tylko „przeniesienie akt” – wskazała.

Marszałek podkreśliła, że cała procedura jest „w trakcie”. – Niezwłocznie, jak prokurator upora się z pismami przekazującymi, to te zażalenia do sądu trafią – zaznaczyła.

Wobec Romana Giertycha, po przedstawieniu mu zarzutów w sprawie, prokuratura zdecydowała o zastosowaniu środków zapobiegawczych w postaci pięciu mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi.

Prokuratura skierowała także wnioski o areszt dla podejrzanego w tej samej sprawie biznesmena Ryszarda Krauzego i czterech innych osób. Sąd zdecydował o nieuwzględnieniu wniosków aresztowych – Prokuratura Regionalna w Poznaniu złożyła zażalenie na tę decyzję.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci z Gdańska jadą do stolicy. Chodzi o zabezpieczenie manifestacji dot. wyroku TK

Do stolicy zostały wysłane co najmniej dwa autokary mundurowych z oddziałów prewencji z Gdańska – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Kuba Kaługa. Funkcjonariusze mają pomóc w zabezpieczaniu manifestacji po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku potwierdzają jedynie, że grupa jedzie do Warszawy, nie informują o tym jakie dokładnie siły zostały wysłane.

Do zabezpieczania ewentualnych zgromadzeń w Trójmieście oddelegowani mają być policjanci z wydziałów kryminalnych czy np. konwojowych, jeśli będzie potrzeba mogą zostać ściągnięte siły z jednostek powiatowych. Z nieoficjalnych rozmów reportera RMF FM Kuby Kaługi z wynika, że nastroje wśród mundurowych są bardzo złe. Po tygodniu zabezpieczania protestów mówią wprost o przemęczeniu, braku czasu na odpoczynek.

Podobne głosy było słychać i przed wybuchem protestów – choćby dlatego, że w dobie pandemii pracy jest więcej, a siatkę dyżurów, przy brakach kadrowych, ułożyć jest bardzo trudno.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wyciekł zapis rozmowy Kucharskiego z Robertem Lewandowskim. Ma być dowodem w śledztwie

Cezary Kucharski usłyszał zarzuty. Były menedżer Roberta Lewandowskiego miał szantażować najlepszego polskiego piłkarza i żądać od niego 20 mln euro w zamian za to, że nie ujawni informacji o jego rzekomych nieprawidłowościach podatkowych. „Businessinsider dotarł do nagrania rozmowy między oboma panami, które ma być jednym z dowodów w sprawie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nożownik z Nicei przypłynął do Europy miesiąc wcześniej, do miasta przyjechał pociągiem

Zatrzymany po ataku w Nicei to urodzony w 1999 roku Tunezyjczyk, który przybył do Europy 20 września przez włoską wyspę Lampedusa – przekazał francuski prokurator ds. terroryzmu Jean Francois-Ricard. Jak dodał, do Nicei dotarł w czwartek rano pociągiem.

W czwartek w Nicei trzy osoby zginęły, a kilka zostało rannych w ataku nożownika w bazylice Notre Dame. Śledztwo wszczęła krajowa prokuratura antyterrorystyczna (PNAT). Jej prokurator, Jean Francois-Ricard, przekazał szczegóły kilkanaście godzin po zamachu.

Zamachowiec przyjechał do Nicei pociągiem w czwartek rano i udał się do kościoła. Tam dźgnął nożem i zabił 55-letniego zakrystiana, a 60-letniej kobiecie odciął głowę. Zranił też nożem 44-letnią kobietę, która uciekła do pobliskiej kawiarni, gdzie przed śmiercią zdążyła wezwać pomoc.

Napastnik został postrzelony podczas zatrzymania przez policję. W stanie krytycznym przebywa w szpitalu. Znaleziono przy nim Koran i dwa telefony, a także trzydziestocentymetrowy nóż, narzędzie zbrodni. – Znaleźliśmy też torbę pozostawioną przez napastnika. Obok tej torby były dwa noże, których nie użył w napadzie – dodał.

Śledczy ustalili jego tożsamość i drogę do Nicei. Jak ustalili Francuzi, Tunezyjczyk Brahim Aouissaoui do Europy przybył 20 września na włoską wyspę Lampedusa, główne miejsce przybywania imigrantów z Afryki. Rzecznik tunezyjskiego sądu ds. kontrwywiadu Mohsen Dali powiedział agencji Reutera, że urodzony w 1999 roku Aouissaoui nie był w kraju uznawany przez policję za podejrzanego. Według Tunezyjczyków Aouissaoui opuścił kraj 14 września łodzią.

Tymczasowo aresztowany 47-latek

W piątek źródła sądowe, na które powołuje się agencja AFP, poinformowały o tymczasowym aresztowaniu we Francji 47-latka, który jest podejrzany o kontakt z 21-letnim Tunezyjczykiem. Aresztowany mężczyzna jest podejrzany o kontakt z nim dzień przed atakiem w bazylice Notre Dame w Nicei – podało źródło sądowe, potwierdzając informacje dziennika „Nice-Matin”.

„Jeśli jesteśmy atakowani, to ze względu na nasze wartości”

Prezydent Emmanuel Macron, który przemawiał w czwartek na miejscu ataku, potępił zamachy terrorystyczne i oznajmił, że „jeśli jesteśmy atakowani, to ze względu na nasze wartości (…) i nasze pragnienie, by nie ugiąć się przed terrorem”. – Nasz kraj stał się po raz kolejny celem islamistycznego ataku terrorystycznego, zginęło troje naszych rodaków (…). Konsulat francuski został zaatakowany w Arabii Saudyjskiej w Dżuddzie, a w tym samym czasie na naszym terytorium dokonano kolejnego zatrzymania – mówił.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Francja: Jest apel Konsulatu Generalnego RP w Lyonie. Chodzi o atak nożownika w Nicei

Konsulat Generalny w Lyonie zaapelował w czwartek (29 października) o unikanie okolic Katedry Notre Dame w Nicei i stosowanie się do zaleceń miejscowych służb po ataku nożownika. Do ataku doszło w czwartek ok. 9 rano. Według policji w ataku trzy osoby zginęły, w tym jednej podcięto gardło, a kilka zostało rannych. Napastnik został zatrzymany – jest ranny, został przewieziony do szpitala.

Okolice bazyliki Notre Dame zostały oddzielone kordonem policyjnym. Świadkowie mówią o panice, która wybuchła po ataku. Nastąpił on w sytuacji podwyższonego zagrożenia terrorystycznego. W związku z atakiem szef francuskiego MSW uruchomił komórkę kryzysową. Udał się na jej posiedzenie po opuszczeniu parlamentu.

Pałac Elizejski poinformował, że w czwartek do Nicei uda się prezydent Emmanuel Macron.
Źródło info i foto: interia.pl

Ekspert od „słupów” w rękach CBA

Funkcjonariusze CBA zatrzymali kolejną osobę w śledztwie dotyczącym działania „mafii paliwowej” – dowiedział się portal tvp.info. Według ustaleń Biura wyłudzono ponad 63 mln zł podatku VAT. Zatrzymania – na terenie województwa lubelskiego – dokonali funkcjonariusze łódzkiej delegatury CBA. Zatrzymany miał związek z działającą w latach 2013-18 zorganizowaną grupą przestępczą.

„Ustalenia śledczych wskazują, że grupa zorganizowała szereg firm, które dokumentując rzekomy obrót paliwami płynnymi, przyjmowały na swoje rachunki, a następnie przekazywały dalej pieniądze pochodzące z procederu. Wartość wyłudzonego w ten sposób podatku VAT mogła wynieść ponad 63 mln zł” – informuje CBA w komunikacie.

Zatrzymany mężczyzna miał pełnić rolę osoby pomagającej organizatorom przestępstwa w znalezieniu tzw. słupa, czyli osoby formalnie zarządzającej spółką wykorzystywaną do przestępstw.

Mężczyźnie postawiono zarzuty w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku. Śledczy zarzucili mu „pomocnictwo w przestępstwie narażenia na uszczuplenie i uszczuplenia należności Skarbu Państwa z tytułu nieodprowadzonego podatku VAT”.

Biuro przypomina, że w tym śledztwie w sierpniu br. zatrzymano czterech innych członków grupy.
Źródło info i foto: TVP.info

Nashville: Dorosłe dzieci mieszkały ze zwłokami swojej matki

Zwłoki 56-letniej Larondy Jolly znaleziono w domu w Nashville. Mieszkało w nim czworo dorosłych osób. Okazało się, że to dzieci kobiety. Jedno z nich przyznało, że ich mama zmarła „jakieś dwa lata temu”. Możliwe jednak, że kobieta zmarła jeszcze wcześniej. Ciało kobiety odkryli funkcjonariusze biura szeryfa hrabstwa Davidson (w stanie Tennessee), kiedy pojawili się w domu, by wręczyć rodzinie nakaz eksmisji.

Policja z Nashville informuje, że zwłoki Larondy Jolly znaleziono w łóżku, były przykryte ubraniami. Ciało było w zaawansowanym stopniu rozkładu. Przeprowadzający oględziny Feng Li przekazał, że na ciele nie było widać żadnych urazów ani śladów przemocy. Li przyznał również, że nie pozostało zbyt niewiele szczątków, by móc przeprowadzić badania toksykologiczne, a ustalenie dokładnej przyczyny śmierci może być niemożliwe. 

Z zeznań świadków wynika, że Jolly cierpiała na padaczkę. Mieszkała z czwórką dzieci, z których każde ma stwierdzoną w różnym stopniu niepełnosprawność intelektualną. Wszyscy przebywali w domu przez cały czas od momentu jej śmierci.

Brat miał do niej często dzwonić 

Anthony Jolly, brat zmarłej, w rozmowie z telewizją News 2 powiedział, że nie widział jej od długiego czasu. Wezwany do jej domu przez policję, by dokonać identyfikacji, powiedział: – To były same kości i nic więcej, po prostu szkielet.

Dodał, że zapytał później bratanka, od jak dawna jego siostra nie żyje. – Kiedy powiedział mi, że zmarła na początku 2017 r., byłem w szoku – wyznał brat zmarłej. Mężczyzna zapewniał, że choć nie utrzymywał z siostrą zbyt bliskich kontaktów, to często dzwonił, by sprawdzić, co u niej słychać. – Dzieci w ostatnim czasie odpowiadały ciągle, że nie ma jej w domu – wyjaśniał. Zaniepokojony miał w sierpniu zawiadomić policję, ale funkcjonariusze również udzielili mu odpowiedzi, że nie zastali kobiety w mieszkaniu.  

Obecnie lokalne organizacje poszukują mieszkania dla jej dzieci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ksiądz groził policjantom bronią. Stanowcza reakcja biskupa

Ksiądz Piotr S. z Czernikowa (53 l.) najpierw trafił na policyjny dołek, a potem usłyszał zarzuty gróźb karalnych, których dopuścił się podczas strajku kobiet. Za to proboszczowi Czernikowa grozi do 2 lat więzienia. Ksiądz doktor, gdy wrócił na plebanię dowiedział się, ze biskupowi nie podoba się jego zachowanie. Biskup zawiesił księdza w obowiązkach proboszcza i dziekana miejscowego dekanatu.

Ksiądz Piotr S. jest nietuzinkowym księdzem. Był misjonarzem na Białorusi. Gdy wrócił do Polski, napisał doktorat. Teraz był proboszczem w Czernikowie pod Toruniem. Było już o nim głośno w Polsce i to nie tylko z powodu płomiennych kazań, ale przede wszystkim wtedy, gdy wprowadził cennik opłat za kolędę. Teraz w środę wieczorem (28.10.2020) podczas protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ksiądz wyszedł z plebani z dubeltówką w dłoniach. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”.

Musiała interweniować policja. Jeden z policjantów wyjął broń. Dopiero to ostudziło księdza. Policja zapowiada, że będzie wnioskować o cofnięciu księdzu pozwolenia na broń. Duchowny jedną noc spędził w policyjnej celi. To ostudziło jego emocje. Na przesłuchaniu przyznał się do gróźb karalnych pod adresem policjantów. Grozi mu za to do dwóch lat więzienia. To nie koniec złych informacji dla księdza. W jego sprawie kuria włocławska wydała oświadczenie następującej treści:

– „O incydencie, jaki wydarzył się w środę 28 października wieczorem w Czernikowie z udziałem miejscowego księdza proboszcza, Kuria Diecezjalna Włocławska dowiedziała się z mediów. Po ustaleniu wiarygodnych faktów z policyjnych źródeł, w tym o zatrzymaniu księdza i prowadzeniu postępowania w kierunku gróźb karalnych w stosunku do funkcjonariuszy, za co może grozić kara do dwóch lat więzienia, biskup włocławski Wiesław Mering podjął decyzję o zawieszeniu duchownego w obowiązkach proboszcza parafii św. Bartłomieja w Czernikowie i dziekana dekanatu czernikowskiego, do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy i zakończenia prowadzonego postępowania karnego. Jednocześnie należy stwierdzić, że nic nie usprawiedliwia tak nieodpowiedzialnej reakcji księdza na nawet najbardziej kontrowersyjne w swoim wyrazie i treści manifestacje. Zachowanie księdza proboszcza było niedopuszczalne, dalekie od ewangelicznych zasad, i w diecezji włocławskiej nie ma na nie zgody. Wyrażam ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji i za nią przepraszam. Wypada w tym miejscu powtórzyć słowa „Apelu Rady Stałej KEP w sprawie ochrony życia i pokoju społecznego”: „Wzywamy wszystkich do podjęcia rzeczowego dialogu społecznego, do wyrażania poglądów bez użycia przemocy i do poszanowania godności każdego człowieka” – czytamy.

Pod oświadczeniem podpisał się ks. Artur Niemira, kanclerz Kurii, rzecznik prasowy diecezji.
Źródło info i foto: se.pl

Ojciec Rydzyk oskarża protestujących o satanizm

W Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu przez dziewięć najbliższych dni będą odbywały się msze, które mają wynagrodzić Panu Bogu i Maryi protesty przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego. Do modlitwy zachęca ojciec Tadeusz Rydzyk.

Informacje o serii mszy można znaleźć na internetowej stronie Radia Maryja. Pierwsza odbyła się wczoraj. Kolejne mają odbywać się codziennie do 6 listopada w toruńskim sanktuarium. To monumentalna świątynia w zachodniej części Torunia, powstała kilka lat temu na terenie zajmowanym przez redemptorystów. Niektórzy nazywają ją „kościołem Rydzyka”.

Sam zakonnik gorąco zachęca do modlitwy. Robi to w zaskakujący sposób. W krótkiej odezwie do radiosłuchaczy, dotyczącej wspomnianej mszy, udało mu się dwukrotnie wspomnieć o satanizmie, który – jak można wnioskować – wyznaje część protestujących.

– Kochana Rodzino Radia Maryja! – zaczął ojciec Rydzyk. – W związku z ostatnimi wstrząsającymi, tragicznymi wydarzeniami w naszej ojczyźnie, bluźnierstwami, satanistyczną agresją, obrażaniem Pana Boga, Matki Najświętszej, dewastacją świątyń, przerywaniem w sposób satanistyczny mszy świętych zapraszamy ludzi dobrej woli do podjęcia aktów wynagrodzenia Panu Bogu i Matce Najświętszej za te grzechy.

Na samych mszach się jednak nie skończy.

„W trakcie nowenny szczególnym dniem będzie piątek, w którym organizatorzy zachęcają do postu o chlebie i wodzie” – czytamy w publikacji Radia Maryja.

Czy spór aborcyjny ma charakter antyreligijny?

Podczas pierwszych dni protestów rzeczywiście doszło do zakłóceń mszy oraz zawieszenia lub malowania haseł na kościołach. Były to jednak incydentalne przypadki, bez związku z satanizmem. Część członków rządu PiS wykorzystała to jednak, by nastawiać społeczeństwo przeciwko protestującym. Sam Jarosław Kaczyński wzywał do obrony świątyń i słownie poniżał uczestników demonstracji. To, jak bardzo karykaturalną postać przybrała ta obrona, pokazał casus sportowca Marina Najmana, który bez zastanowienia ruszył do Częstochowy bronić świątyń i na miejscu nikogo nie zastał.

W ostatnich dniach incydenty dotyczące kościołów już prawie w ogóle nie mają miejsca. Zdarzają się jednak inne, np. pod Toruniem, gdzie proboszcz wyszedł z bronią do protestujących.

Ojciec Rydzyk – szara eminencja zmian aborcyjnych?

O tym, że to ojciec Rydzyk, a nie Kaja Godek, mógłby zostać twarzą niedawnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, pisaliśmy pod tym linkiem.

Redemptorysta, mimo wyśmienitych relacji z członkami rządu PiS, nie wahał się ich publicznie upominać za to, że w Polsce wciąż można dokonywać aborcji. Ganił ich, czynił im niewybredne uwagi, a dwa miesiące temu w toruńskim sanktuarium odbyła się nawet msza, podczas której wierni przepraszali za grzech aborcji i prosili o „ustanowienie w Polsce prawa, które uchroni każde nowe życie”.

Zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce było jednym z największych marzeń ojca Tadeusza Rydzyka. To marzenia kilka dni temu się ziściło.
Źródło info i foto: onet.pl