25-latek potrzebował kasy. Porwał nastolatka z ulicy

25-letni mężczyzna, który według ustaleń śledczych potrzebował gotówki, wytypował przypadkowego ucznia szkoły podstawowej idącego ulicą w Wieluniu (woj. łódzkie) i porwał go. Następnie zażądał okupu od rodziców. Poinformowana o zdarzeniu policja zatrzymała porywacza po kilku godzinach intensywnej akcji poszukiwawczej, w której brały udział m.in. śmigłowce.

Do porwania dziecka doszło w miniony piątek około południa. Na jednej z ulic w Wieluniu (woj. łódzkie) mężczyzna uprowadził dziecko. Krótko po tym zdarzeniu do rodziców uprowadzonego nastolatka zadzwonił porywacz z żądaniem okupu. Z wcześniejszych informacji wynika, że mężczyzna za uwolnienie porwanego chłopca zażądał 150 tys. zł.

Wciągnął nastolatka do samochodu

Informacja o uprowadzeniu dziecka dotarła do policjantów z Wielunia. Do udziału w rozwiązaniu spraw skierowani zostali funkcjonariusze z Komend Wojewódzkich w Łodzi i Opolu. Dołączyli także śledczy z Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji w Łodzi oraz grupy „łowców cieni” CBŚP.

Policja i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu ustaliły, że podejrzany postanowił szybko zdobyć pieniądze, porywając dziecko dla okupu. W tym celu wytypował idącego ulicą Wielunia chłopca, a następnie wciągnął go do samochodu. Potem zadzwonił do rodziców dziecka i zażądał pieniędzy. Zanim podjął okup, uwolnił dziecko, któremu nic się nie stało. W piątek poinformowała o tym Prokuratura Okręgowa w Sieradzu.

– Dziecko bezpiecznie wróciło do domu – powiedziała Polsat News nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji. Gdy uczeń był bezpieczny, policja rozpoczęła pościg za porywaczem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciało poszukiwanego 20-latka wyłowione z Odry

Zakończyły się poszukiwania 20-letniego mężczyzny, który zaginął w nocy z 25 na 26 września. Ostatni raz widziany był przed klubem w centrum Wrocławia. Finał poszukiwań okazał się tragiczny, ciało 20-latka znaleziono w Odrze. Sprawę bada prokuratura.

20-latek ostatni raz widziany był przez kolegów około godziny 2 w nocy w klubie przy placu Wolności. W środku została jego kurtka. Należący do niego telefon ostatni raz logował się sprzed lokalu. Rodzina zgłosiła sprawę na policję w niedzielę, kiedy chłopak nie pojawił się na meczu piłkarskim, w którym miał wziąć udział.

Przeczesywali zbiorniki wodne w centrum Wrocławia

Od poniedziałku trwały wzmożone poszukiwania. Nie było pewności, w którą stronę mógł się udać zaginiony chłopak. Ratownicy sprawdzali wszystkie możliwe opcje, kolejno je wykluczając. Jeden ze śladów – jak przyznawał Wojciech Jabłoński z biura prasowego dolnośląskiej policji – wskazywał, że należy sprawdzić fosę miejską.

– Przez kilka dni z rzędu przeszukiwaliśmy zbiorniki wodne w centrum miasta. Zaczęliśmy od fosy miejskiej przy placu Wolności. Potem przenieśliśmy się na odcinek śródmiejski Odry. Później prowadziliśmy działania poniżej stopnia wodnego. Codziennie w innym miejscu. Wykorzystujemy łódź, mamy sonar, który pokazuje wiele obrazów pod wodą. Jak coś budzi nasze wątpliwości, wówczas sprawdza to robot albo płetwonurek – mówił Mateusz Kujawa z Wodnej Służby Ratowniczej.

Trwające do środy poszukiwania na wodzie nie przyniosły rezultatu. – Pozyskujemy różnego rodzaju monitoringi, rozmawiamy z osobami, które mogłyby w tej sprawie wnieść dla nas dodatkowe informacje, które by nas przybliżyły do odpowiedzi na pytanie, co się z tym młodym człowiekiem stało – tłumaczył w piątek Jabłoński.

Tożsamość potwierdzona

W sobotę kontynuowane były działania na wodzie. Przed południem wędkarz poinformował służby ratunkowe, że w pobliżu Mostu Milenijnego, w okolicach osiedla Kozanów, zauważył ciało w nurcie Odry.

– Zgłoszenie dotarło do nas. Popłynęliśmy łódką, byliśmy na miejscu jako pierwsi, ale chwilę nam zajęło ustalenie dokładnego miejsca. Chwilę później na miejsce dotarła straż pożarna. Strażacy podjęli ciało z wody. Ubiór pasował do opisu. Wiedzieliśmy, że znaleźliśmy zaginionego – mówi Marcel Korkuś, płetwonurek biorący udział w poszukiwaniach.

Nadal jednak trzeba było poczekać na oficjalne potwierdzenie. Po południu dolnośląska policja wydała krótkie oświadczenie.

„Po przeprowadzeniu czynności identyfikacyjnych potwierdzono, iż jest to zaginiony 20-latek. Obecnie okoliczności związane z zaginięciem mężczyzny badane są w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę” – czytamy.

Oświadczenie klubu

W sieci pojawiły się informacje, przekazywał je także ojciec 20-latka, z których wynikało, że mógł on zostać pobity przez ochroniarzy, a następnie wyszedł z klubu z jakimś mężczyzną, albo został przez niego wyprowadzony.

Klub wydał w tej sprawie oświadczenie. Właściciele deklarują pełną współpracę z policją. Jak piszą, przekazali nagrania z kamer monitoringu, a pracownicy złożyli wyjaśnienia.

„Klub X-Demon zatrudnia ponad 50 osób, wszyscy priorytetowo traktujemy bezpieczeństwo naszych gości. Dlatego też zatrudniamy profesjonalną firmę ochroniarską i dbamy aby jej pracownicy traktowali naszych gości z szacunkiem, w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa. Z przykrością przyjmujemy informację, że mimo naszych wysiłków i starań, mogła pojawić się sytuacja, która niweczy efekty naszego zaangażowania, a nie jest skutkiem naszych zaniedbań. Pragniemy zapewnić wszystkich, że przyłożymy jeszcze większą wagę do jakości obsługi w naszym klubie oraz położymy jeszcze większy nacisk na poziom wyszkolenia i zachowania naszych pracowników” – czytamy w oświadczeniu.

W sieci pojawiło się nagranie z monitoringu przed klubem, na którym widać, jak 20-latek przez jakiś czas opiera się o jeden ze słupków blokujących wjazd na plac Wolności. Po kilku minutach podchodzi do niego mężczyzna w ciemnej kurtce. Najprawdopodobniej rozmawiają przez chwilę, a następnie razem ruszają w kierunku ulicy Krupniczej. Nieznany mężczyzna przodem, 20-latek trochę z tyłu, zataczając się. Zachowanie obu mężczyzn wskazuje, że się znali. W pewnym momencie 20-latek obejmuje swojego kompana, potem zarzuca mu rękę na szyję i idą dalej. Kiedy wychodzą z zasięgu oka kamery, znajdują się w pobliżu Narodowego Forum Muzyki. Godzina na nagraniu – 2.12.

Policja jak na razie nie odniosła się ani do wątku ewentualnego pobicia, ani do wspomnianego nagrania z monitoringu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Alabama: Pedofil skazany na 600 lat więzienia

32-letni Matthew Miller z Tuscaloosy w Alabamie (USA) został skazany na 7200 miesięcy więzienia za produkowanie dziecięcej pornografii. Sąd uznał, że mężczyzna przez lata nakłaniał dwoje dzieci do zachowań o charakterze seksualnym. Molestowanie zaczęło się, gdy dzieci miały zaledwie po 4 lata. Miller został uznany za winnego wszystkich 20 stawianych mu zarzutów. Mężczyzna wykorzystywał seksualnie dwoje dzieci w latach 2014-2019. Jego głównym celem była produkcja dziecięcej pornografii.

Podczas przeszukania mieszkania podejrzanego, służby zabezpieczyły ponad 100 zdjęć i nagrań z treściami pedofilskimi. 32-latek przyznał się stawianych do zarzutów w październiku 2019 r. Sąd w czwartek ostatecznie skazał mężczyznę na 7200 miesięcy więzienia – 600 lat.

– Zbrodnie, za które skazany został Miller są nie tylko niepokojące, ale obrzydliwe. Swoimi działaniami okradł te dzieci z niewinności – przekazał agent specjalny FBI Johnnie Sharp, Jr. nadzorujący działania przeciwko pedofilowi.

– Pochwalam wyrok, który wydał sędzia. Miller spędzi resztę swojego życia za kratami – dodał funkcjonariusz.
Źródło info i foto: interia.pl