Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który atakował policjantów na Marszu Niepodległości

Komenda Stołeczna Policji opublikowała kilka nagrań oraz zdjęć osób podejrzanych o rozboje podczas środowego Marszu Niepodległości. Po środowym przemarszu, który odbył się w Warszawie, Robert Bąkiewicz prezes Marszu Niepodległości, powiedział że stołeczni funkcjonariusze zachowywali się bardzo brutalnie, prowokując uczestników zgromadzenia. Jednak z tym zdaniem nie zgodził się podczas konferencji prasowej nadkomisarz Sylwester Marczak z warszawskiej policji.

Na Twitterze stołecznych służb pojawiło się kilka filmów, ukazujących starcia z agresywnie zachowującymi się mężczyznami. Widać na nich, jak w stronę policjantów poleciały kamienie, petardy oraz race.

W piątek 13 listopada policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego opublikowali także na stronie komendy nagranie z wizerunkiem podejrzanego o czynną napaść na mundurowego przy ulicy Nowy Świat 15/17, tuż obok salonu Empik, gdzie około godz. 15.00 w środę doszło do zamieszek. Wówczas kilka osób zostało rannych, a na miejsce przyjechały dwie karetki pogotowia ratunkowego.

„Każdy, kto rozpoznaje widocznych na zdjęciach i nagraniach mężczyzn proszony jest o kontakt telefoniczny lub osobisty z policjantami prowadzącymi sprawę” – podaje policja.

Kontaktować się można pod numerami telefonu: +48 47 723-70-20, + 48 47 723-79-40, +48 47 723-91-50 albo za pośrednictwem adresu mailowego: komendant.krp1@policja.gov.pl
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Poznań: Zaginęło małżeństwo z dzieckiem

Policjanci z poznańskiego Grunwaldu prowadzą poszukiwania małżeństwa z dzieckiem. Rodzina ostatni raz widziana była w poniedziałek (9 listopada) około godziny 14 na ul. Jutrzenka w Poznaniu, gdzie spotkała się z bliskimi. Następnie cała odjechała w nieznanym kierunku i do dnia dzisiejszego nie nawiązała z nikim kontaktu.

Zaginieni to: 39-letni Maciej Górka, ok. 174 cm wzrostu, szczupłej budowy ciała, jego małżonka 37-letnia Daria Górka, ok. 164 cm wzrostu, normalna budowa ciała, włosy czarne, długie do pasa i dziewięcioletni Eryk Górka, ok. 134 cm wzrostu, szczupłej budowy ciała, włosy blond, krótko przystrzyżone.

Jak informuje policja, pojazd którym mogą się poruszać to Chrysler Town Country o nr rej. POS9GJ7, rok produkcji 2005, koloru błękitnego, wersja amerykańska.

Wszystkich, którzy mają jakiekolwiek informacje na temat zaginionych prosimy o kontakt z policjantami pod całodobowymi nr tel. 47 77 121 11 lub 112 – apeluje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

OMON w redakcji „Narodnej Woli”

Do redakcji najstarszej gazety opozycyjnej na Białorusi „Narodnaja Wola” wdarły się siły OMON i zabrały cały nakład gazety – poinformował portal Nasza Niwa. „W ogóle bez żadnych dokumentów, żadnych uzasadnień. Po prostu przyjechali i zabrali wszystko, co było” – cytuje Nasza Niwa jednego z dziennikarzy.

Dziennikarka „Narodnej Woli” Maryja Koktysz napisała na Fabebooku, że milicjanci powiedzieli, że będzie prowadzone postępowanie sprawdzające w ramach kodeksu postępowania karnego.

„O co gazeta jest podejrzana, milicja nie informuje” – oznajmiła. Jak dodała, nie zostawiono też zaświadczenie o skonfiskowaniu nakładu, tj. 25 tys. egzemplarzy.

Koktysz poinformowała też, że zatrzymano kierowcę, który przywiózł nakład, oraz dwoje wolontariuszy gazety. „Narodnaja Wola” powstała w 1995 r.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest prokuratorskie śledztwo ws. zdarzeń podczas Marszu Niepodległości

Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące zdarzeń na Marszu Niepodległości. Chodzi o czynną napaść na funkcjonariuszy policji oraz naruszenie porządku publicznego poprzez rzucanie w policjantów m.in. racami czy kamieniami. Jak przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz, Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście Północ w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie o czyn z art. 223 § 1 k.k.

– Postępowanie to dotyczy zdarzenia mającego miejsce w dniu 11 listopada 2020 r. przed bramą wejściową „Empik” w trakcie którego doszło do czynnej napaści na funkcjonariuszy policji oraz naruszenia porządku publicznego poprzez rzucanie w policjantów środkami pirotechnicznymi, szklanymi butelkami, kamieniami i innymi niebezpiecznymi przedmiotami – poinformowała Skrzyniarz.

Zatrzymano dotychczas 36 osób

Dodała, że na obecnym etapie śledztwa wykonywane są czynności procesowe mające na celu zgromadzenie i zabezpieczenie materiału dowodowego. W środę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Mimo że – zgodnie z zapowiedziami organizatorów – miał być zmotoryzowany – wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Podczas Marszu doszło do zamieszek; policja informowała m.in., że na rondzie de Gaulle’a w stronę policjantów poleciały kamienie i race. KSP informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.

W związku z przestępstwami po środowym Marszu Niepodległości zatrzymano dotychczas 36 osób; wystawiono także ponad 260 mandatów, do sądu trafiło 420 wniosków o ukaranie. Rannych zostało 35 policjantów, a łącznie zatrzymano ponad 300 osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Fotoreporter postrzelony na Marszu Niepodległości: „Zażądam takiego odszkodowania, żeby policja oduczyła się takich działań”

Robiłem zdjęcia. Tłum daleko już uciekł. Za mną 10 metrów, albo więcej nie było już ludzi – relacjonował w czwartek zraniony przez policjantów podczas Marszu Niepodległości fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry. Pytany o to, jak w takim razie doszło do tej sytuacji, powiedział: „No strzelił do mnie”.

Portal tysol.pl poinformował w środę po Marszu Niepodległości, że fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry „został postrzelony” podczas marszu. „Według relacji Tomasza Gutrego (…) miał do niego strzelić z kilku metrów policjant. Gumowy pocisk utkwił w twarzy (…) fotoreportera” – napisał portal.

Poszkodowany trafił do szpitala. Pytany w czwartek na antenie Polsat News o tę sytuację i jak się czuje powiedział, że „w miarę dobrze”. – Jestem po operacji, która zakończyła się po godz. 23, a o godz. 2 w nocy przyszła policja i zabrała ten nabój, który był wbity w policzek – mówił Gutry. Dodał, że prawdopodobnie pozostanie w szpitalu do piątku.

Według jego relacji, gdy został zraniony, robił zdjęcia w rejonie Ronda de Gaulle’a. – Ja byłem w odległości około 10 metrów. Stałem i robiłem kilka zdjęć, więc powinni zauważyć – wyjaśniał fotoreporter.

Pytany, czy słyszał jakieś policyjne wezwanie, by opuścić to miejsce odpowiedział, że „nic nie słyszał”. – Leciały petardy (..) Tłum szedł do przodu. Później wyskoczyli od Nowego Światu policjanci. Tłum uciekł. Ja jeszcze zrobiłem parę zdjęć policjantów z różnych stron. Tłum daleko już uciekł. Za mną dziesięć albo więcej metrów już nie było ludzi – relacjonował w Polsat News Gutry.

Dopytywany, jak więc doszło do tej sytuacji stwierdził: No, strzelił do mnie. Zapytany z kolei, czy miał jakieś emblematy, albo mówił funkcjonariuszom, że jest fotoreporterem, wytłumaczył, że panował duży hałas, a on miał aparat fotograficzny, dużego Nikona na szyi.

Tomasz Gutry był także pytany, czy policjanci rozmawiali z nim po całym zdarzeniu. – Jeszcze nie rozmawiali, bo jak przyjdą do szpitala, to ich wyrzucę (…). Oni w ogóle nie zareagowali. Jakaś dziewczyna zaprowadziła mnie do pogotowia, a pogotowie zawiozło mnie do szpitala na Szaserów – powiedział Gutry.

Dodał też, że oczekuje przeprosin od policji. – Wszyscy żądają, żebym wystąpił o odszkodowanie. Zrobię to – zapowiedział Gutry.

– Bardzo często tam, gdzie są używane środki przymusu bezpośredniego pojawiają się takie sytuacje, między linią policjantów, a osób protestujących pojawiają się dziennikarze, fotoreporterzy (…), ale niestety mogą się zdarzyć takie sytuacje, że część osób może odnieść obrażenia – powiedział z kolei podczas konferencji prasowej rzecznik Komendy stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak, odnosząc się do tej sprawy.

Wyraził też współczucie dla poszkodowanego reportera. – Szczególnie przykro jest nam z powodu wczorajszego wydarzenia związanego z jednym fotoreporterów, który doznał obrażeń, dlatego od wczoraj ta sprawa jest wyjaśniana z polecenia komendanta stołecznego policji – powiedział.

Zapewnił, że od środy wydział kontroli policji prowadzi działania mające wyjaśnić przyczyny zdarzenia. – Wyjaśnimy wątpliwości, które pojawiły się wczoraj w przypadku działań policjantów. Ale jeszcze raz podkreślam jedno, policjanci działają na linii frontu – oznajmił.

W Warszawie w środę odbył się Marsz Niepodległości. W tym roku – ze względu na sytuację epidemiczną – miał się on odbyć w formie „rajdu samochodowego”, jednak wiele osób zdecydowało się przejść pieszo przez stolicę. Doszło do zamieszek na niektórych skrzyżowaniach i błoniach wokół Stadionu Narodowego.

Gutry: Podobno w szpitalu jest jeszcze inny postrzelony przez policję

Pocisk, który mnie ranił, miał długość 7 centymetrów. Wszedł na taką głębokość, że mam złamane kości i założono mi płytkę tytanową – powiedział w czwartek raniony przez policjantów podczas środowego Marszu Niepodległości fotoreporter „Tygodnika Solidarność” Tomasz Gutry. Jak przekazał PAP będzie walczył o taką sumę odszkodowania, „żeby policja oduczyła się takich działań”.

W rozmowie z PAP Tomasz Gutry mówi, że sytuacja wyglądała w ten sposób, że doszło do ataku na policję na rondzie de Gaulle’a. – Kiedy policja wkroczyła to ludzie, jak zwykle w panice, uciekli. Ja jeszcze trochę stałem, 10 metrów od policjantów i w pewnym momencie nikogo już nie było. Jeden z policjantów strzelił do mnie. On stał w szeregu z innymi – opisuje PAP przebieg zdarzenia Tomasz Gutry.

Jednocześnie podkreśla, że wcześniej nie słyszał żadnych ostrzeżeń. – Był taki rumor (…) Policja się tłumaczy, policja przeprasza, a ja słyszałem, że w szpitalu przy ul. Szaserów jest mężczyzna, który jest trzecią godzinę operowany i też dostał pociskiem. Został trafiony prawdopodobnie gdzieś w okolice nosa – relacjonuje Gutry.

Mówi też, że nabój, który go trafił, miał długość 7 centymetrów. – Wszedł na taką głębokość, że mam złamane kości i założono mi płytkę tytanową – mówi PAP raniony fotoreporter.

Dodaje, że jego operacja trwała ponad dwie godziny, a on będzie przebywał w szpitalu prawdopodobnie do jutra. – Po godz. 2 w nocy policja przyjechała zabrać ten pocisk. Nie widziałem tego(…) Zabrali go od lekarzy – twierdzi Gutry.

Jak zaznacza funkcjonariusze przyszli do szpitala z pismem nakazującym wydanie pocisku. – Nikt do mnie wtedy nie podchodził, bo była godz. 2 w nocy. Funkcjonariusze chcieli mnie wcześniej przesłuchiwać, ale lekarz nie wyraził zgody – mówi Gutry.

Zapytany, czy po zranieniu na ulicy ktoś z funkcjonariuszy do niego podszedł, odpowiedział, że nikt. – Podobno jakaś dziewczyna mnie prowadziła. Natomiast mniej więcej na środku ronda było pogotowie. Dotarłem do pogotowia, zadzwonili i natychmiast zawieźli mnie do szpitala przy ul. Szaserów – relacjonuje Gutry.

Zapewnia też, że będzie walczył o odszkodowanie. – Będziemy żądali takiej sumy, żeby policja oduczyła się takich działań – powiedział PAP Tomasz Gutry.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski pozwany za tekst o pedofilii w Kościele

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski otrzymał pozew od kanclerza tarnowskiej kurii ks. Roberta Kantora. Hierarchia kościelna diecezji tarnowskiej poczuła się urażona tekstem krakowskiego duchownego, w którym opisał on przypadek molestowania chłopca przez ks. Stanisława P. Zdaniem kanclerza kurii wpis ks. Isakowicza-Zaleskiego miał charakter „osądu wydanego z pominięciem dowodów i opartego na jednostronnej relacji”.

Konflikt pomiędzy ks. Isakowiczem-Zaleskim a tarnowską kurią diecezjalną rozgorzał w sierpniu, gdy krakowski duchowny opisał przypadek małoletniego chłopca, którego miał molestować ks. Stanisław P. z diecezji tarnowskiej. Ten sam duchowny miał już od lat 80. ubiegłego wieku dopuszczać się skandalicznego zachowania wobec dzieci, a mimo to awansował w kościelnej hierarchii. Od ówczesnego ordynariusza tarnowskiego bpa Józefa Życińskiego otrzymał stanowisko proboszcza i tytuł kanonika honorowego. Jego kariera zaczęła hamować dopiero po skargach wnoszonych do tarnowskiej kurii od rodziców dzieci, które miały paść ofiarami ks. P. W 2002 roku bp Wiktor Skworc pozbawił go urzędu proboszcza i wysłał na kilkumiesięczny urlop. Ostatecznie duchowny wyjechał na Ukrainę, gdzie pracował przez kilka lat i również tam miał molestować nieletnich. Tarnowska kuria sama przyznała, że w sprawie ks. Stanisława P. „dokonana analiza zarchiwizowanych danych ujawnia w tym przypadku niestety również niedociągnięcia i zaniechania”.

Na prośbę byłego biskupa tarnowskiego, a obecnie metropolity katowickiego Wiktora Skworca sprawą ewentualnych zaniechań ze strony kurii tarnowskiej wobec ks. Stanisława P. zajmie się Watykan. Tymczasem sąd świecki zbada, czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie naruszył dobrego imienia zwierzchników diecezji tarnowskiej. Krakowski duchowny poinformował na swoim blogu, że otrzymał już pozew od ks. Roberta Kantora, kanclerza kurii diecezjalnej w Tarnowie. Treść pisma nie została ujawniona, wiadomo jedynie, że pozew trafił do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Tarnowie, a tarnowską kurię ma reprezentować kancelaria adwokacka z Warszawy.

– Dostałem pozew od kanclerza kurii Diecezji Tarnowskiej do sądu za tekst, w którym opisałem dramat chłopca skrzywdzonego przez ks. P. Bp Wiktor Skworc, teraz archidiecezja katowicka, sprawę zatuszował, a dziś do sądu kanclerz pozywana nie sprawca, ale tego co to opisał – stwierdził ks. Isakowicz-Zaleski we wpisie umieszczonym na swoim blogu.
Źródło info i foto: se.pl

Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki: Theodore McCarrick cynicznie oszukał Jana Pawła II

Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki stwierdził, że Jan Paweł II został „cynicznie oszukany” przez kardynała Theodore’a McCarricka. Duchowny napisał do papieża list, w którym zapewniał, że nie dopuścił się pedofilii. Oświadczenie przewodniczącego Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego zostało opublikowane w piątek 13 listopada. Duchowny napisał, że z głośnego raportu Stolicy Apostolskiej ws. byłego kardynała Theodore’a McCarricka wynika, iż Jan Paweł II został przez niego oszukany.

„Przed nominacją McCarricka do Waszyngtonu Papież nie otrzymał od biskupów amerykańskich pełnych i kompletnych informacji o jego zachowaniu moralnym, a sam McCarrick skłamał – w liście z 6 sierpnia 2000 roku – że nie miał z nikim relacji seksualnych. […] Sprawa byłego kard. McCarricka jest krzywdząca również dla św. Jana Pawła II, który został przez niego cynicznie oszukany” – napisał abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu Polski stwierdził również, że odpowiedzią Kościoła na raport o byłym kardynale są słowa papieża Franciszka ze środowej audiencji, podczas której podkreślił on, że koniecznym jest wykorzenienie pedofilii z Kościoła.

Raport Watykanu o pedofilii w Kościele

Raport w sprawie Theodore’a McCarricka został opublikowany we wtorek 10 listopada. 400-stronicowy dokument mówi o czynach, których dopuścił się były amerykański kardynał. Autorzy udowadniają m.in. że Jan Paweł II słyszał o tym, iż duchowny jest oskarżany o pedofilię, dlatego zdecydował o wycofaniu kandydatury McCarricka na metropolitę stolicy USA. Papież zmienił jednak zdanie, gdy przeczytał list od McCarricka (wysłany do Stanisława Dziwisza), w którym zapewniał, że nie miał z nikim kontaktów seksualnych. To wtedy, jak wynika z watykańskiego raportu, Jan Paweł II zalecił, by nazwisko amerykańskiego kardynała wróciło na listę kandydatów na metropolitę Waszyngtonu. Theodore McCarrick otrzymał ten urząd i sprawował go w latach 2000-2006. W 2018 roku po wszczęciu śledztw w sprawie stawianych mu zarzutach, zrezygnował z godności kardynała. W lutym 2019 roku Kongregacja Nauki Wiary uznała go za winnego karalnych czynów wobec nieletnich i dorosłych, a papież Franciszek wydalił byłego kardynała ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl