Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium narkotyków. Zatrzymano 2 chemików. Przejęto towar o wartości 15 mln złotych

CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium, w którym wytwarzane były substancje psychotropowe, tj.: amfetamina i 4CMC (klefedron). Podczas akcji zatrzymano 2 chemików, zabezpieczono kompletne 3 linie produkcyjne do wytwarzania amfetaminy, reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kilogramy siarczanu amfetaminy oraz kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do przeprowadzenia reakcji chemicznych. Z takiej ilości narkotyków można by przygotować blisko 363 tys. działek dilerskich. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa.

Policjanci z Zarządu w Warszawie CBŚP ustalili, że na terenie powiatu grójeckiego, w odludnym miejscu produkowane są narkotyki syntetyczne. Lokalizacja wytwórni nie była przypadkowa. Brak innych zabudowań oraz osób postronnych w okolicy, zapewniał anonimowość i pełną konspirację nielegalnych działań.

Podczas akcji, wsparcia CBŚP udzielili funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji z Warszawy, którzy zatrzymali dwie osoby, tj. 44-letniego Krzysztofa J. ps. Złomek oraz 49-letniego Adama K. Obaj mężczyźni są podejrzani o produkcję substancji psychotropowych. Krzysztof J. jest dobrze znany policjantom, ponieważ w 2016 roku został zatrzymywany w trakcie likwidowania przez CBŚP tzw. „mobilnego” laboratorium amfetaminy i był także podejrzany o wytwarzanie amfetaminy w zlikwidowanym w 2012 roku w Czarnym Lesie, największego laboratorium narkotykowego w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że po opuszczeniu aresztu śledczego, wrócił do procederu przestępczego.

Podczas przeszukania domu i budynku gospodarczego policjanci odkryli laboratorium, w którym trwał proces wytwarzania narkotyków syntetycznych. Skala na jaką były wytwarzane substancje psychotropowe była ogromna. Do produkcji amfetaminy wykorzystywano 3 linie produkcyjne, z których jedna działała w momencie wejścia policjantów na posesję. Zabezpieczono reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC, 35 litrów amfetaminy, 4 kg siarczanu amfetaminy i kilogram marihuany. Oprócz tego na posesji znajdowało się kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do wytwarzania narkotyków. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł. Ponadto zabezpieczono ponad 1,5 tys. litrów cieczy stanowiącej odpady poprodukcyjne 4CMC i amfetaminy.

Zabezpieczony sprzęt oraz urządzenia świadczą, że laboratorium mogło tam działać od kilku miesięcy produkując duże ilości nielegalnych substancji. O wielkości wytwórni może świadczyć fakt, że jej oględziny prowadzone były przez ponad 24 godziny przez kilkunastu funkcjonariuszy, w tym przez biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji, w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

Zatrzymani, w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu usłyszeli zarzuty wytwarzania i posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Zgodnie z przepisami prawa jest to zbrodnia zagrożona karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek Policji i Prokuratury zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Sprawa ma charakter rozwojowy i dalsze czynności w śledztwie prowadzone są pod nadzorem Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Roman Giertych opublikował na swoim Facebooku nagranie rozmowy Hofmana z Czarneckim

Roman Giertych opublikował nagranie rozmowy Adama Hofmana z Leszkiem Czarneckim. Fragment trwa niecałe dwie minuty. Hofman stanowczo zaprzeczył oskarżeniom Giertycha, jednak adwokat nie odpuszcza. Jak stwierdził, opublikował nagranie, żeby nikt nie zarzucał mu, że „mija się z prawdą”.

Według „Gazety Wyborczej” to Adam Hofman, były rzecznik PiS, miał składać w imieniu władzy korupcyjne propozycje Leszkowi Czarneckiemu. – Hofman mówił, że przychodzi w imieniu Ziobry. (…) W zamian za posadę dla Krupińskiego Hofman obiecywał złagodzenie kursu wobec banków Czarneckiego – twierdził informator cytowany przez „Wyborczą”. Sprawę opisał Roman Giertych, który mówił o „ostatecznej propozycji” złożonej przez Michała Krupińskiego, wieloletniego prezesa Pekao SA, któremu towarzyszyła „osoba blisko powiązana z PiS”.

Jednak Adam Hofman zdecydowanie zaprzeczył wszystkim oskarżeniom. Opublikował w niedzielę oświadczenie, w którym stwierdził, że rozpowszechniane informacje są nieprawdziwe i „zlecił już podjęcie kroków prawnych”. „Oświadczam, że nie powoływałem się wobec kogokolwiek na znajomości czy kontakty w administracji rządowej” – napisał. Zapowiedział, że będzie „bezkompromisowo walczyć o swoje dobre imię”.

Roman Giertych ujawnia nagranie rozmowy Hofmana

Na oświadczenie Adama Hofmana zareagował Roman Giertych. Adwokat opublikował na Facebooku fragment nagranej rozmowy i „przypomniał kalendarz zdarzeń”. „Opowiedziałem szczegółowo sprawę propozycji korupcyjnej dotyczącej TVN 24 złożonej Leszkowi Czarneckiemu. Dzisiaj główny ‚bohater’ pan Adam Hofman publicznie zaprzeczył doniesieniom Gazety Wyborczej, że to on stał za złożonymi dr Leszkowi Czarneckiemu ofertami. Będziecie mogli Państwo sami zweryfikować prawdziwość tego zaprzeczenia” – napisał pełnomocnik Leszka Czarneckiego.

Jak podkreślił adwokat, w czerwcu Adam Hofman z innymi osobami miał proponować Leszkowi Czarneckiemu udział w operacji przejęcia kontroli nad TVN24 przez spółki Skarbu Państwa. Leszek Czarnecki miał stanowczo odmówić. „Na początku sierpnia wpływa wniosek prokuratury do Sądu Rejonowego w Warszawie o areszt dla Czarneckiego. Nasilają się też działania KNF przeciwko firmom Czarneckiego” – czytamy dalej.

Jak poinformował Giertych, 13 września Leszek Czarnecki dowiedział się z wezwania do sądu, że został złożony wniosek o jego aresztowanie. „Przekazuje mi sprawę do prowadzenia. Nasze zdziwienie budzi fakt, że od początku sierpnia prokuratura nie ujawnia publicznie faktu złożenia takiego wniosku” – pisze adwokat. „14 września z Leszkiem Czarneckim kontaktuje się Adam Hofman proponując swój przylot z ważną sprawą” – poinformował.

Do spotkania, tak twierdzi Giertych, doszło 15 września. Na spotkaniu Adam Hofman i jego współpracownik mieli proponować „formalne lub nieformalne” zatrudnienie Michała Krupińskiego. „Jednocześnie Adam Hofman oświadcza, że w przypadku zatrudnienia pójdzie do Zbigniewa Ziobro, porozmawia, przekona i rozwiąże problemy Czarneckiego dzięki temu, że w PiS jest autorytetem od spraw bankowych, czyli w zakresie tych spraw w których zarzuty ma Czarnecki” – napisał mecenas na Facebooku.

Leszek Czarnecki miał jednak mieć wątpliwości, czy „za jego problemami nie stoi jednak premier, a nie Prokurator Generalny”. „Jego rozmówcy zapewniają go, że stoi za nimi Ziobro i sugerują, że uzgodnili ofertę zatrudnienia z Michałem Krupińskim. Do zatrudnienia Michała Krupińskiego nie dochodzi. Tydzień po spotkaniu Zbigniew Ziobro publicznie oświadcza, że chce aresztować L. Czarneckiego i wystawić za nim list gończy” – twierdzi Giertych.

Jak przypomniał, 15 października doszło do jego zatrzymania na dzień przed sprawą Leszka Czarneckiego. „Na której mam ujawnić dowody złożonej mu z powołaniem się na wpływy u Zbigniewa Ziobry oferty korupcyjnej. Agenci CBA szukają u mnie wyłącznie taśm” – pisze Giertych. „Ten fragment rozmowy za zgodą mego Mocodawcy udostępniam, aby nikt nie zarzucał, że mijam się z prawdą. Dalsze dowody możemy przekazać Komisji Śledczej” – dodał w opublikowanym w niedzielę oświadczeniu.

Fragment rozmowy, trwający niecałe dwie minuty, Roman Giertych opublikował w sieci. Poinformował też, że złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa korupcyjnego „przez ustalone i nieustalone osoby”. Zaapelował też o powołanie Komisji Śledczej Sejmu RP, ponieważ „wyjaśnienie tej sprawy przez prokuraturę pod obecnym kierownictwem byłoby działaniem w swojej własnej sprawie.” I na koniec zaapelował do CBA. „Chciałbym zapewnić CBA, że żadnych dowodów w tej sprawie nie mam przy sobie. Proszę więc mnie jutro nie odwiedzać” – stwierdził.

Adam Hofman: Współpracowaliśmy z Leszkiem Czarneckim i jego bankami

Po publikacji fragmentu rozmowy Adam Hofman przyznał, że od maja 2019 roku firma, w której jest jednym z partnerów, „współpracowała i współpracuje do dziś z Panem Leszkiem Czarneckim, jego dwoma bankami, fundacją i członkami rodziny”. „Propozycje współpracy złożył nam sam Leszek Czarnecki. Zawarliśmy z jego firmami umowy na usługi komunikacyjno-doradcze” – poinformował. I dodał, że doszło do „kilkudziesięciu spotkań z przedstawicielami obsługiwanych podmiotów”, w tym „wielokrotnie” z Leszkiem Czarneckim. „Stanowczo podkreślamy, że podczas tych spotkań nigdy nie składaliśmy żadnych „korupcyjnych” propozycji” – zaznaczył.

Jak oświadczył Adam Hofman, 24 lipca Leszek Czarnecki, podczas jednego ze spotkań, poprosił o znalezienie doradcy z zakresu bankowości „z drugiej strony”. „Ekspert ten miałby pomóc mu prowadzić komunikację z rynkiem i otoczeniem biznesowym. Pragniemy wyraźnie pokreślić, że to sam klient wyraził potrzebę poszukiwania i zatrudnienia takiego specjalisty” – stwierdził były polityk PiS. „Zostaliśmy poproszeni o sugestię, kto mógłby pełnić taką rolę w jego firmie” – dodał. Zasugerowano Michała Kurpińskiego, jednak, jak pisze Hofman, do współpracy nie doszło.

Zdaniem Hofmana opublikowana rozmowa miała miejsce 23 września i była „jedną z wielu rozmówców o charakterze doradczym wynikającym z realizacji zawartej umowy i nie zawiera żadnych treści, które stanowiłyby naruszenie prawa”. „Tym samym stanowczo dementujemy doniesienia Pana Romana Giertycha w tym temacie” – oświadczył. Zdementował również doniesienia adwokata w sprawie zakupu TVN24.

Dzisiaj warszawski Sąd Rejonowy zajmie się wnioskiem prokuratury o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego. Biznesmen jest podejrzany w śledztwie dotyczącym tzw. afery GetBack. Przed sądem miał go reprezentować Roman Giertych, jednak po zatrzymaniu miesiąc temu przez CBA został zawieszony w czynnościach adwokata. Giertych sugeruje, że obie sprawy mają ze sobą związek.
Źródło info i foto: tokfm.pl

Z Bzury wyłowiono zwłoki zawinięte w dywan. Trwa śledztwo

Służby wyłowiły z rzeki nieopodal Aleksandrowa Łódzkiego ciało 49-letniego mężczyzny. Na jego szyi widoczna była rana cięta. Policja zatrzymała dwie osoby w wieku 28 i 29 lat. Do tragicznego odkrycia doszło w nocy z soboty na niedzielę w gminie Aleksandrów Łódzki. Z rzeki Bzura służby wyłowiły zwłoki mężczyzny, które utknęły na kamieniach. Ciało było zawinięte w dywan.

Ofiarą okazał się 49-letni mężczyzna, którego zaginięcie zgłosiła siostra. Mężczyzna najprawdopodobniej został zamordowany. Kilka dni wcześniej w jego domu miała miejsce głośna impreza, która zakończyła się awanturą. Jak podają służby, na ciele denata widoczne były rany cięte, prawdopodobnie po ataku nożem. Ujawniono także inne ślady świadczące o spowodowaniu obrażeń zewnętrznych. Z kolei w domu, w którym kilka dni wcześniej doszło do awantury, policja zauważyła ślady krwi. Zniknął również duży fragment dywanu.

W związku ze sprawą policja zatrzymała już dwie osoby. To 28-letnia kobieta i 29-letni mężczyzna, którzy najprawdopodobniej w poniedziałek zostaną przesłuchani. Wtedy też mają usłyszeć zarzuty morderstwa.
Źródło info i foto: wp.pl

CBA stawia zarzuty za wyłudzanie unijnych funduszy

Trzy zarzuty wyłudzenia środków publicznych oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach postawiła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku mężczyźnie zatrzymanemu przez CBA w związku z nieprawidłowościami w realizacji projektów unijnych. Wobec podejrzanego zastosowała m.in. poręczenie majątkowe.

W czwartkowym komunikacie CBA podało, że zatrzymało w Białymstoku osobę podejrzewaną o wyłudzenie pieniędzy za szkolenia, które się nie odbyły. Ujawnione przez CBA nieprawidłowości dotyczyły przynajmniej dwóch projektów wartych ponad 3,5 mln zł.

Zarzuty dotyczą lat 2017-2020. Jak powiedział rzecznik białostockiej prokuratury Łukasz Janyst, śledztwo w tej sprawie prowadzone jest od ponad pół roku, to pierwsza osoba z zarzutami. Dotyczy podejrzeń wyłudzenia znacznych kwot dotacji i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. „Dotyczą podawania nieprawdy we wnioskach o dofinansowanie i dalszej dokumentacji co do rzeczywistego poniesienia kosztów i faktycznego przeprowadzenia szkoleń” – poinformował prok. Janyst.

W zarzutach jest mowa o różnych unijnych programach finansowanych m.in. Europejskiego Funduszu Społecznego, np. aktywizujących seniorów czy szkoleń dla organizacji pozarządowych. Wobec podejrzanego zastosowano tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze: 10 tys. zł poręczenia majątkowego, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju oraz zakaz prowadzenia działalności związanej z ubieganiem się o dofinansowanie ze środków publicznych.

CBA informowało wcześniej, że zatrzymany miał reprezentować kilka podmiotów prowadzących szkolenia i kursy dla seniorów oraz wolontariuszy oraz projekty dofinansowywane ze środków publicznych, również z UE. Podczas przeszukań związanych ze sprawą agenci Biura zabezpieczyli m.in. dokumentację oraz elektroniczne nośniki danych.

Jak wynikało z komunikatu CBA, mężczyzna miał przedkładać – w instytucjach pośredniczących w dystrybucji środków – podrobione i poświadczające nieprawdę dokumenty. Miały to być m.in. nieprawdziwe formularze zgłoszeniowe, listy obecności i inne dokumenty z podrobionymi podpisami osób, które miały brać udział w takich szkoleniach, a faktycznie w nich nie uczestniczyły. Nieprawdziwe miały być też dokumenty potwierdzające odbycie takich szkoleń, albo obecność osób, które jednak nie spełniały wymagań do udziału w realizowanych projektach.

„Wszystkie wskazane działania miały na celu, w pierwszej kolejności, uzyskanie dofinansowania projektów szkoleniowych ze środków publicznych, w tym także ze środków europejskich” – poinformowało CBA.
Źródło info i foto: interia.pl

Gaz łzawiący i broń gładkolufowa na protestach na Białorusi. Ponad 1,1 tys. osób zatrzymanych

Podczas niedzielnych akcji protestacyjnych na Białorusi zatrzymanych zostało ponad 1,1 tys. osób, w tym wielu dziennikarzy – poinformowało centrum praw człowieka Wiasna, aktualizując listę zatrzymanych. Akcje odbyły się pod hasłem „Wychodzę”. To odniesienie do ostatnich słów, jakie napisał na czacie Raman Bandarenka, pobity na śmierć 31-latek. W wielu miastach tworzone są miejsca upamiętniające mężczyznę, na które ludzie przynoszą znicze i kwiaty.

Znaczna większość osób została zatrzymana w Mińsku, ale zatrzymania przeprowadzono też w innych miastach, np. w Bobrujsku, Nowogródku, Witebsku, Homlu, Swietłahorsku, Grodnie, Mołodecznie. Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) podało, że zatrzymano tego dnia 21 dziennikarzy: w Mińsku, Witebsku, Grodnie, Pińsku. Część z nich została już zwolniona.

Portal Nasza Niwa przekazał, że wśród zatrzymanych są dwie dziennikarki pracujące dla Biełsatu: Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które prowadziły relację z placu Przemian, gdzie w środę wieczorem zamaskowani mężczyźni pobili Bandarenkę.

Zgromadzonych na tym placu zatrzymano, niektórych przy użyciu brutalnej siły. Plakaty i kwiaty usunięto z miejsca pamięci. Tut.by poinformował o przeszukaniach w pobliskich budynkach. W mediach pojawiło się też nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze biją ludzi i dokonują zatrzymań przy sklepowych kasach.

Media poinformowały o użyciu przez milicję gazu łzawiącego, granatów hukowych i broni gładkolufowej wobec demonstrujących. Rzeczniczka MSW Wolha Czemadanawa potwierdziła wykorzystanie środków specjalnych i zaznaczyła, że szczegóły zostaną podane w poniedziałek.

Opozycyjna Rada Koordynacyjna odniosła się w Telegramie do niedzielnych wydarzeń. „Przemoc OMON-u i milicji dzisiaj sięgnęła granic. Ludzie, którzy powinni nas ochraniać, wdzierają się na klatki schodowe, do sklepów, aptek” – napisała. „Próbują zakazać nam wspominać zmarłych, a przemoc to jedyna broń, która im została, wobec naszych kwiatów” – dodała.

Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne, których uczestnicy domagają się odejścia Alaksandra Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziś sąd zdecyduje ws. aresztu Leszka Czarneckiego

W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpozna wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego w związku z tzw. Aferą GetBack. Poniedziałkowe posiedzenie sądu, któremu przewodniczyć będzie sędzia Maria Pilśnik, zaplanowane jest na godz. 10. Sąd wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o aresztowanie biznesmena rozpoznać miał już 16 października, ale posiedzenie zostało odroczone na wniosek obrońcy Leszka Czarneckiego, mecenasa Jacka Dubois.

Kilka tysięcy tomów akt

Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie nie udzielała wówczas szczegółowych informacji dot. argumentacji obrony Czarneckiego, przemawiającej za odroczeniem posiedzenia. Nieoficjalnie PAP dowiedziała się, że miało to związek z zatrzymaniem Romana Giertycha, głównego adwokata biznesmena, którego Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało przed gmachem Sądu Okręgowego w Warszawie 15 października w związku z postępowaniem prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu.

Prokuratura wysłała do sądu wniosek o aresztowanie Czarneckiego w sierpniu, ale akta sprawy w tzw. aferze GetBack liczą już kilka tysięcy tomów akt, z których znaczną częścią sąd musi zapoznać się przed podjęciem decyzji o ewentualnym aresztowaniu biznesmena.

Od miesięcy ma się ukrywać za granicą

Według ustaleń organów ścigania, Czarnecki ma od miesięcy ukrywać się za granicą. Zgoda na jego zatrzymanie i aresztowanie potrzebna jest po to, by prokuratura mogła wystąpić o wydanie za nim listu gończego, a następnie także Europejskiego Nakazu Aresztowania, który pozwoli ścigać Czarneckiego poza granicami państwa polskiego. Prokuratura Regionalna postawiła biznesmenowi jeden zarzut, ale „wypełnia on znamiona kilku przestępstw”. Chodzi o prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci dystrybucji Idea Bank S.A.

„Z ustaleń śledztwa wynika, że Leszek Cz. jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Bank S.A. oraz osoba faktycznie nim zarządzająca, poprzez wyrażanie zgody umożliwił zorganizowanie i prowadzenie sprzedaży obligacji GetBack S.A. w sieci Idea Bank S.A., za pośrednictwem którego obligacje GetBack S.A. nabyło blisko 2000 osób za kwotę 731 mln zł. Klienci Idea Bank byli systemowo wprowadzani w błąd, co do bezpieczeństwa zainwestowanych środków, właściwości nabywanego instrumentu finansowego i jego ekskluzywności” – przekazała Prokuratura Regionalna. Dystrybucja obligacji za pośrednictwem Idea Banku była prowadzona bez zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego.

Śledztwo trwa ponad 2 lata

Portal rmf24.pl podał w październiku, że Prokuratura Regionalna dokonała zabezpieczeń na znaczną kwotę na mieniu Leszka Czarneckiego. „Prokuratorzy nie chcą jednak mówić o szczegółach. Jedyne, co usłyszeliśmy, to » kwota jest niebagatelna, robi wrażenie, jednak jest niższa niż suma szkody wyrządzonej klientom banku« ” – podał portal. Z informacji nieoficjalnych źródeł wynika, że może to być równowartość kwoty rzędu kilkudziesięciu milionów złotych, a nawet większa. W sprawie tzw. afery GetBack prokuratura zabezpieczyła w sumie od wszystkich podejrzanych kwotę 400 mln zł.

Śledztwo zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Podejrzany o atak 35-latek był pod kontrolą psychiatry

Aresztowany w sobotę mężczyzna, który przyznał się do zabicia dwóch osób i spowodowania ciężkich obrażeń u starszej kobiety w Cholet na zachodzie Francji, był monitorowany psychiatrycznie – powiadomił prokurator. Początkowo informowano, że podejrzanego zatrzymano bez pewności, że to sprawca. Ten 35-letni mężczyzna powiedział, że „Bóg, katolicki Bóg”, prowadził go do działania – przekazał w niedzielę prokurator Angers, Eric Bouillard.

Do ataku doszło w sobotę po południu na jednej z ulic Cholet w departamencie Maine i Loara w regionie Kraj Loary. Mężczyzna zaatakował parę starszych osób: 82-letniego mężczyznę, który zmarł od odniesionych ran, i 81-letnią kobietę, która została ciężko ranna. Trzecia osoba, 63-letni mężczyzna, który również został zaatakowany przez tego samego sprawcę, zmarł.

Następnie napastnik wrócił do domu, trochę w nim posprzątał, tak jak to zrobił między dwoma atakami, położył się na sofie i czekał – poinformował prokurator. Mężczyznę zatrzymano ok. godz. 18. Na początku dochodzenia śledczy szukali narzędzia zbrodni, którym może być „tępy przedmiot”. Jednak zgodnie z oświadczeniami zatrzymanego atakował on gołymi rękami i nogami.

Aresztowany twierdzi, że się wypalił; jak powiedział, kilka lat temu pracował jako sprzedawca w Cholet. Przez rok był przymusowo hospitalizowany i został zwolniony w lecie – powiedział Bouillard. Sąsiedzi znali go „jako kogoś nieco zaburzonego” – dodał prokurator. Mężczyzna był znany z przestępstw pospolitych.

Według śledztwa trzy ofiary nie mają żadnego związku z podejrzanym.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz groził bronią podczas strajku kobiet w Czernikowie. Przenieśli go do Korczewa

O tym, co proboszcz parafii w Czernikowie robił podczas strajku kobiet mówiła swego czasu cała Polska. Duchowny usłyszał zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy policji. Tymczasem biskup włocławski Wiesław Mering skierował księdza Piotra S. do Korczewa koło Zduńskiej Woli. Wierni zareagowali buntem. Nie zgadzają się na to, aby kontrowersyjny kapłan był u nich proboszczem.

Pod koniec października (28.10.2020) podczas strajku kobiet w Czernikowie rozegrały się sceny, które wstrząsnęły nie tylko lokalną społecznością. Kontrowersyjny proboszcz miejscowej parafii groził bronią policjantom. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”. Duchowny jedną noc spędził w celi. Swoje zachowanie tłumaczył zdenerwowaniem w związku z zaistniałą sytuacją. Prokuratura mu postawiła zarzut stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy. To nie był koniec złych informacji dla księdza. Ksiądz został przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa wyznaczony na proboszcza parafii św. Katarzyny w Korczewie. Jak zareagowali wierni? Jak donosi portal zdunskawola.naszemiasto.pl – masowo wyszli z kościoła.

– Wprowadzenie nastąpiło w niedzielę, 15 listopada, na sumie o godz. 11.30. Wierni z parafii w Korczewie nie kryją oburzenia. Przybyli na mszę, gdy tylko ks. dziekan Dariusz Kaliński ogłosił, że biskup przysłał nowego kapłana, ostentacyjnie wyszli ze świątyni – czytamy na wcześniej wspominanym portalu zdunskawola.naszemiasto.pl.

Parafianie chcą żeby proboszczem został wikary zmarłego niedawno proboszcza ks. Janusz Gozdalika – ksiądz Paweł Szudzik. Zamierzają udać się osobiście do biskupa Meringa i przedstawić swój punkt widzenia. Kilkoro reprezentantów uda się tam w poniedziałek (16.11.2020). Lokalna społeczność nie wyobraża sobie, aby nowym proboszczem był duchowny, nad którym ciążą tak poważne zarzuty. – Gdyby miał trochę honoru, to by poczekał na wyrok i by się nie pchał na funkcję proboszcza – powiedziała pani Magdalena, cytowana przez zdunskawolanaszemiasto.pl.

Wierni nie zamierzają odpuszczać udziału we mszach świętych, ale przynajmniej część z nich nie zamierza dawać pieniędzy na tacę.
Źródło info i foto: se.pl

Podwójny atak w Cholet. Policja zatrzymała 35-letniego mężczyznę

W sobotni wieczór w miejscowości Cholet we Francji doszło do podwójnego ataku. W wyniku zdarzenia zmarły dwie osoby, a jedna została ranna. Napastnik działał tępym lub ostrym narzędziem. Policja zatrzymała podejrzanego 35-latka. Do zdarzenia doszło w sobotę 14 listopada na jednej z ulic w miejscowości Cholet w północno-zachodniej Francji. Napastnik zaatakował najpierw 83-letniego mężczyznę i 81-letnią kobietę. Z doniesień francuskiego portal CNEWS wynika, że 83-latek zmarł w drodze do szpitala. Jego towarzyszkę udało się uratować, jej stan jest stabilny. Niedługo później zaatakowany został mężczyzna po pięćdziesiątce, który zmarł w wyniku poniesionych obrażeń. Francuskie media informują, że narzędziem zbrodni było najprawdopodobniej tępe lub ostre narzędzie.

Po godzinie 18 czasu lokalnego policja zatrzymała 35-letniego mężczyznę, który jest podejrzany o zaatakowanie troje mieszkańców Cholet. Wiadomo, że osoba ta mieszka w okolicy miejsca zdarzenia. Prokurator Angers, Eric Bouillard, podkreślił jednak, że jest za wcześnie, aby uznać 35-latka za sprawcę. Francuskie służby ustalają wszystkie szczegóły zdarzenia. Na chwilę obecną atak nie jest uznawany za mający charakter terrorystyczny.

„Kolejna brutalna zbrodnia przeciwko niewinnym ludziom na środku ulicy, w tym parze w wieku 81 i 83 lat w Cholet. Wszystkie moje myśli są z ofiarami i ich bliskimi. Przywrócenie porządku to przede wszystkim ochrona najsłabszych!” – napisał na Twitterze francuski parlamentarzysta Nicolas Dupont-Aignan.
Źródło info i foto: Gazeta.pl