Śmierć podczas policyjnej interwencji

35-latek śmiertelnie postrzelony przez funkcjonariuszy podczas policyjnej interwencji w Warninie. Nad ranem funkcjonariuszy wezwali na pomoc rodzice mężczyzny. Był wobec nich agresywny i miał w obu rękach noże. Zaatakował nimi policjantów – powiedziała oficer prasowa koszalińskiej policji. Do zdarzenia doszło ok. godz. 4 rano w Warninie w woj. zachodniopomorskim.

Policjanci zostali wezwani na interwencję przez rodziców 35-latka, który miał być wobec nich agresywny, biegać po posesji z nożami w obu rękach. Rodzice zabarykadowali się przed synem w pokoju. On miał się do nich dobijać. Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, zobaczyli mężczyznę trzymającego w rękach noże.

Pomimo wezwania do odrzucenia niebezpiecznych przedmiotów, mężczyzna zaatakował nimi funkcjonariuszy. W związku z tym policjanci oddali strzały ostrzegawcze, a następnie użyli broni w stosunku do napastnika. Jeden z oddanych strzałów ranił 35-latka – mówi Monika Kosiec, oficer prasowa koszalińskiej policji. Kula trafiła mężczyznę w okolicę szyi.

Na miejscu była już wezwana wcześniej karetka pogotowia. Natychmiast załoga karetki i policjanci przystąpili do udzielenia pomocy medycznej mężczyźnie, jednak nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych. 35-latek zmarł – powiedziała Kosiec.

35-latek miał mieć problemy psychiczne.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Koszalinie, wszczęte zostało również wewnętrzne postępowanie przez Wydział Kontroli KWP w Szczecinie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Na fikcyjnym obrocie towarami wyłudzili ponad 6 mln złotych

Policjanci z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą KWP w Katowicach pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach prowadzą śledztwo dotyczące wyłudzenia od Skarbu państwa ponad 6 mln zł nienależnego zwrotu podatku VAT. Śledczy zatrzymali do tej pory 9 osób, prezesów i pracowników spółek i firm, które w latach 2014-2015 zajmowały się fikcyjnym obrotem kawą, kremem czekoladowym, napojami energetycznymi, jednorazowymi maszynkami oraz maszynami budowlanymi. Sprawa jest rozwojowa, planowane są kolejne zatrzymania.

Powodem wszczęcia prokuratorskiego śledztwa były wyniki kontroli podatkowej przeprowadzonej przez Naczelnika Urzędu Skarbowego w Rybniku w zakresie prawidłowości rozliczenia podatku VAT jednej ze spółek za okres styczeń 2014 r. – grudzień 2015 r. Kontrola wykazała szereg nieprawidłowości w działalności spółki, która deklarowała wewnątrzwspólnotowy obrót tzw. towarami szybko zbywalnymi tj. kawą, kremem czekoladowym, napojami energetyzującymi, jednorazowymi maszynkami do golenia, a także sprzętem budowlanym.

Sprawą zajęli się śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. Policyjne czynności nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Śląscy policjanci przeprowadzili rozległe i żmudne czynności, której objęły nie tylko przedmiotową spółkę, ale także jej kontrahentów– inne spółki i firmy, które miały uczestniczyć o obrocie towarami na terenie Polski, Czech, Litwy, Łotwy, Słowacji i Węgier. Śledczy współpracowali w tym zakresie z organami podatkowymi właściwymi dla tych podmiotów gospodarczych, które przeprowadziły stosowne kontrole i ustalenia.

W toku prowadzonych czynności zabezpieczono bardzo obszerną dokumentację finansowo-księgową w firmach objętych przedmiotowym śledztwem, zabezpieczono dokumentację od właściwych miejscowo urzędów skarbowych w postaci protokołów pokontrolnych oraz decyzji podatkowych, przesłuchano kilkudziesięciu świadków, przeprowadzono analizy kryminalne w postaci analiz historii rachunków bankowych oraz przeprowadzono szereg innych czynności dowodowych. W efekcie obszernego śledztwa skompletowano mocny materiał dowodowy, który uprawdopodobnił stwierdzenie przestępczej działalności spółki i podmiotów gospodarczych z nią współpracujących. W wyniku tej działalności Skarb Państwa stracił co najmniej ponad 6 mln złotych tytułem wyłudzenia nienależnego zwrotu podatku VAT i innych uszczupleń podatkowych.

W końcu w październiku 2020 r. na terenie woj. śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego oraz kujawsko-pomorskiego zatrzymano 8 podejrzanych, których doprowadzono do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty i przesłuchał ich w charakterze podejrzanych. Zatrzymane osoby usłyszały zarzuty: poświadczenia nieprawdy dokumentów w postaci faktur VAT i deklaracji podatkowych, posłużenia się tymi fakturami przy składaniu deklaracji podatkowej oraz zarzuty przestępstw karno-skarbowych, za co grozi do 8 lat więzienia.

Po przesłuchaniu w charakterze podejrzanych prokurator zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci: poręczeń majątkowych, dozorów policyjnych i zakazu opuszczania miejsca zamieszkania wraz zakazu opuszczania kraju. Wcześniej zatrzymano także prezesa zarządu spółki, któremu przedstawiono zarzuty i przesłuchano w charakterze podejrzanego oraz zastosowano wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze.

Sprawa jest rozwojowa, planuje się dalsze zatrzymania i doprowadzania do ŚWZdsPZiK PK w Katowicach. Śledczy badają m.in., czy działalność podejrzanych podmiotów gospodarczych stanowiła tzw. karuzelę podatkową, co będzie się wiązało z kolejnymi zarzutami.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjant ranny po ataku Włodzimierza Czarzastego

– Mieliśmy do czynienia z napieraniem na policjanta, który się przewrócił i uderzył nogą o hak pojazdu i niestety doszło do bardzo poważnej kontuzji, która wyłącza policjanta na kilka tygodni, jak nie miesięcy, ze służby. Obecnie przebywa w szpitalu – oświadczył rzecznik prasowy komendanta stołecznego policji nadkom. Sylwester Marczak.

Sylwester Marczak wyjaśniał okoliczności działań policji podczas protestu Strajku Kobiet w Warszawie 18 listopada. Rzecznik odniósł się na początku do incydentu z udziałem policji i wicemarszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Marczak stwierdził, że sytuacja wyglądała „zupełnie inaczej”, niż przedstawił ją Czarzasty. – Nagranie wyraźnie pokazuje, kto był stroną atakującą, w tym przypadku to policjant doznał poważnej kontuzji, ma on założony gips i przebywa w szpitalu – powiedział rzecznik KSP.

Z jego relacji wynika, że kilka osób przed Sejmem chciało przejść przez policyjny kordon. Przepuszczone zostały osoby, które miały legitymacje poselskie. – Policjanci nie muszą znać wszystkich posłów. Wystarczyło okazać legitymacje – wyjaśniał Marczak.

– Mieliśmy do czynienia z napieraniem na policjanta, który się przewrócił i uderzył nogą o hak pojazdu i niestety doszło do bardzo poważnej kontuzji, która wyłącza policjanta na kilka tygodni, jak nie miesięcy, ze służby. Sprawa jest prowadzona w dwóch kierunkach, przez całą noc pracował wydział kontroli KSP. Komendant przekaże informacje do pani marszałek Sejmu. W trybie w postępowaniu karnym, w kierunku spowodowania bardzo poważnego uszczerbku na zdrowiu policjanta, prowadzone są czynności pod nadzorem prokuratury – powiedział nadkom. Sylwester Marczak.

Wcześniej, w środę wieczorem, Włodzimierz Czarzasty i Lewica informowali, że policja użyła wobec wicemarszałka siły.

„Nie widzę nieprawidłowości”

– Nie widzę nieprawidłowości, by można było stwierdzić, że policjanci działali w sposób niewłaściwy – ocenił Marczak, pytany przez dziennikarzy o działania nieumundurowanych policjantów wobec postronnych osób. – Każda osoba, która uznaje, że działania były niewłaściwe i jej dotyczyły, może takie informacje przekazać do wydziału kontroli i takie czynności będą prowadzone – dodał.

Podczas środowych interwencji policja użyła gazu m.in. wobec posłanki Lewicy Magdaleny Biejat.

– Będziemy używać gazu tam, gdzie jest to konieczne, są to środki służące policjantom do przywracania porządku – wyjaśniał Marczak.

Rzecznik tłumaczył, że w środę na placu Powstańców Warszawy po kilkukrotnym wezwaniu do rozejścia grupa protestujących, która nie zastosowała się do tych wezwań, została otoczona przez policjantów dla wylegitymowania wszystkich tych łamiących prawo osób i skierowania wniosków do sanepidu.

Część osób próbowała jednak wydostać się z tego kordonu, żeby uniknąć odpowiedzialności i wobec nich zostały zastosowane środki przymusu bezpośredniego – tłumaczył nadkom. Marczak.

– Policjanci są nagrywani przez setki telefonów komórkowych. Nagrania krążą po sieci. Naprawdę trzeba być osobą naiwną, żeby sądzić, że policjanci będą świadomie naruszać normy prawne, będą przekraczać uprawnienia. Mamy świadomość, że jesteśmy nagrywani. Policjanci nie atakują, policjanci używają środków przymusu bezpośredniego – przekonywał Marczak.

Jak podkreślił rzecznik KSP, zabezpieczony monitoring „jasno pokazuje, w jaki sposób i która ze stron zachowywała się w sposób agresywny”. – Zachęcam, aby nie patrzeć tylko przez pryzmat kilku sekund danego nagrania, ale postarać się zapoznać z całym materiałem bez czytania komentarzy – powiedział Marczak.

W odpowiedzi na te wyjaśnienia poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba zapowiedział złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Dane dotyczące środowych interwencji

Jak podała policja, w trakcie środowych wydarzeń w stolicy zatrzymano 20 osób, z czego siedem zostało już zwolnionych. Kilka osób nie chciało podać swoich danych, dlatego zostały przewiezione do komisariatów. 13 osób – według policji – popełniło przestępstwa.

– Mówimy o naruszeniu nietykalności, mówimy o zmuszaniu do zaprzestania wykonywania zadań służbowych – tłumaczył Sylwester Marczak.

Policjanci wylegitymowali w sumie 497 uczestników protestu, skierowano 320 wniosków o ukaranie do sądu i 297 notatek do sanepidu.
Źródło info i foto: interia.pl

Rośnie liczba ofiar zamachów terrorystycznych. Służby przedstawiły dokładne dane

Liczba ofiar zamachów przeprowadzonych przez dżihadystów na świecie wzrosła o 85 proc. między 2017 a 2019 r. – wynika z danych hiszpańskiego Narodowego Departamentu Bezpieczeństwa (DSN). W 2019 r. w tych atakach zginęło ok. 5 tys. osób – szacują hiszpańskie służby.

Dżihadyzm stanowi wciąż bardzo duże zagrożenie zarówno dla świata, jak i państw Unii Europejskiej – wynika z wniosków wtorkowej konferencji Królewskiego Instytutu Elcano w Madrycie, dostępnych od środy na stronie internetowej tego ośrodka badawczego.

W zamachach dżihadystycznych na całym świecie w 2017 r. zginęło łącznie ok. 2,7 tys. osób, dwa lata później liczba ofiar wynosiła już ok. 5 tys. – powiedział szef wydziału analiz w DSN, płk Jesus Diez Alcalde podczas ósmej edycji Forum Elcano o Światowym Terroryzmie. Dodał, że te akty terroru doprowadziły też do kryzysów humanitarnych, które w tych latach bezpośrednio dotknęły ponad 5 mln osób.

Diez Alcalde opowiedział się za utrzymaniem w Hiszpanii czwartego w pięciostopniowej skali poziomu zagrożenia terrorystycznego, a także kontynuacją obecności międzynarodowych sił zbrojnych w regionie Sahelu w Afryce w ramach operacji takich jak Barkhane oraz EUTM Mali.

– Działalność rozmaitych grup terrorystycznych w tej części Afryki zagraża pokojowi i bezpieczeństwu międzynarodowemu, przekształcając region w jedną z najbardziej niestabilnych części tego kontynentu – dodał przedstawiciel hiszpańskich służb bezpieczeństwa.

Według uczestników madryckiej konferencji, w której wzięli udział m.in. przedstawiciele hiszpańskich MSW i MSZ, a także amerykańscy dyplomaci, duże zagrożenie dla państw UE stanowią też grupy dżihadystyczne w Libii, które próbują rozwijać komórki terrorystyczne w innych krajach Afryki Północnej, takich jak Tunezja, Algieria i Maroko.

Uczestniczący w madryckim spotkaniu sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa Hiszpanii Rafael Perez Ruiz zapewnił, że wraz z rosnącym w ostatnich latach zagrożeniem terrorystycznym w tym kraju władze wykonały „dużą pracę, aby zwiększyć środki i umiejętności” w rozwijaniu strategii służącej walce z dżihadyzmem.
Źródło info i foto: TVP.info

Policyjna obława w stolicy za Gruzinami

Policyjna obława w Warszawie. Uciekający obywatele Gruzji próbowali potrącić funkcjonariuszkę oraz uszkodzili radiowóz i prywatne auto. Policjanci oddali strzały. Do zdarzenia doszło w środę w godzinach popołudniowych. Jak poinformował w rozmowie z polsatnews.pl podkom. Robert Koniuszy oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II, ursynowscy policjanci próbowali zatrzymać dwóch Gruzinów podejrzewanych o „kradzieże na kolec”. Strzały padły w okolicy ronda Waszyngtona, gdy przestępcy próbowali potrącić jedną z funkcjonariuszek.

Kierowca pojazdu uszkodził także drzwi radiowozu i zderzył się z cywilnym pojazdem.

Brak rannych

W tym czasie drugi z radiowozów zajechał uciekinierom drogę. Mężczyźni zostali zatrzymani, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak i Chińczyk szpiegowali na szkodę interesów Polski? Akt oskarżenia w sądzie

O branie udziału w działalności wywiadu Chińskiej Republiki Ludowej przeciwko Polsce zostali oskarżeni były funkcjonariusz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Piotr D. i pracujący w chińskim koncernie telekomunikacyjnym Weijing W. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział w środę PAP, że akt oskarżenia przeciwko zatrzymanym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w styczniu 2019 r. mężczyznom trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie 16 listopada.

Oskarżono ich, że prowadzili działalność szpiegowską na szkodę interesów Polski. Akt oskarżenia to wynik śledztwa prowadzonego przez departament postępowań karnych ABW pod nadzorem mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej – powiedział PAP Żaryn.

Śledztwo było niejawne, a za takie przestępstwo grozi kara od 3 do 15 lat więzienia. D. wpłacił poręczenie majątkowe, ma zakaz opuszczania kraju i dozór policji, a drugi oskarżony – W. jest nadal w areszcie – poinformował PAP rzecznik. Przypomniał, że postępowanie przygotowawcze w tej sprawie zostało wszczęte na podstawie zawiadomienia szefa ABW o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa szpiegostwa.

ABW 11 stycznia 2019 r. zatrzymała W. – jednego z dyrektorów polskiego oddziału chińskiego koncernu telekomunikacyjnego Huawei i D. – w przeszłości funkcjonariusza polskich służb specjalnych, który pełnił ważne funkcje w innych instytucjach publicznych związanych z informatyzacją.

Po zatrzymaniu W. firma Huawei podała, że zwolniła go z pracy. W oświadczeniu przekazanym w styczniu PAP w stwierdził, że jest niewinny, a postawiony mu zarzut jest bezpodstawny i krzywdzący.

D. jest magistrem inżynierem, absolwentem Informatyki Stosowanej i Zarządzania, Akademii Obrony Narodowej, Szkoły Głównej Handlowej. W administracji rządowej zajmował się teleinformatyką, rejestrami państwowymi, systemami łączności, a także realizacją projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej – wynikało ze strony Katedry Prawa Informatycznego Wydziału Prawa i Administracji UKSW, gdzie mężczyzna wykładał.

Pełnił stanowiska kierownicze w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. „Za działalność zawodową otrzymał liczne odznaczenie państwowe i resortowe

W ABW pełnił funkcję wiceszefa departamentu bezpieczeństwa teleinformatycznego i doradcy ds. teleinformatycznych szefa ABW. Brał również udział we wdrażaniu pilotażowego system lokalizacji numerów alarmowych, zintegrowanego systemu łączności m.in. na potrzeby wizyty w Polsce papieża oraz systemu łączności specjalnej przed prezydencją Polski w UE.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Harvey Weinstein w izolatce

Jak donosi amerykański portal TMZ, Harvey Weinstein, producent filmowy skazany na 23 lata więzienia, nie jest w dobrej formie. Trafił właśnie do izolatki, gdzie ma przejść test na obecność koronawirusa SARS-CoV-2, po tym jak okazało się, że dostał gorączki. Źródła amerykańskiego portalu TMZ, wskazują, że Harvey Weinstein poddał się testowi na COVID-19, ale lekarze ciągle czekają na wynik. Objawy takie jak gorączka utrzymująca się na poziomie 38,3 stopni Celsjusza, może wskazywać, że były król Hollywood zachorował na COVID-19. Mimo braku wyników, lekarze zdecydowali się przenieść Weinsteina do izolatki. W przypadku pozytywnego wyniku zostanie przeniesiony do szpitala Wende Maximum Security Prison Hospital na północy stanu Nowy Jork.

Były hollywoodzki producent został w marcu skazany na 23 lata więzienia za przestępstwa seksualne pierwszego stopnia i gwałt trzeciego stopnia. Jego obrońcy poprosili o skazanie go na pięć lat więzienia, argumentując to słabym stanem zdrowia Weinsteina. Według nich dłuższy wyrok będzie de facto karą dożywocia. Kilka godzin po wyroku Weinstein został przeniesiony do nowojorskiego szpitala z powodu bólów w klatce piersiowej, gdzie przebywał przez około sześć dni.
Źródło info i foto: se.pl

Starcia z policją podczas protestu kobiet

Podczas wieczornych starć przy Placu Powstańców w Warszawie interweniowali funkcjonariusze policji w cywilu – w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać, jak grupa policyjnych „tajniaków” atakuje mężczyznę w tłumie. Mieli przy sobie pałki teleskopowe, wśród pozostałych uczestników marszu wybuchła panika. Komenda Stołeczna Policji zabrała głos, tłumacząc, że zatrzymany był „agresorem”. „Nastąpiła próba odbicia mężczyzny. Policjanci użyli siły fizycznej” – wskazano.

W środę wieczorem doszło podczas marszu Strajku Kobiet przy Placu Powstańców doszło do incydentu z udziałem grupy mężczyzn, którzy gonili jednego z uczestników z pałkami teleskopowymi i próbowali siłą wyrwać go z tłumu – później okazało się, że byli to funkcjonariusze policji w cywilu. Wybuchła panika, krzyczano: „Zostawcie go, zostawcie go!”.

Całe zajście nagrał dziennikarz Onetu Marcin Terlik. „Policjanci w cywilu zatrzymali kolejną osobę na placu przed TVP podczas protestu. Tłum próbował ją odbić” – napisał., w kolejnym w spisie dodając: „Zdarzenie miało miejsce ok. 22.10. Potem doszło do przepychanki z policją w wąskim przejściu przed hotelem Gromada”. Na nagraniu, które można zobaczyć poniżej, słyszeć przeraźliwe krzyki uczestników marszu: „Zostawcie go, zostawcie! Gdzie jest policja? Gdzie go zabieracie?”:

W mediach społecznościowych pojawiły się relacje uczestników demonstracji, którzy wskazywali, że policyjni „tajniacy” byli agresywni – część osób myślała, że to nacjonaliści, którzy zaatakowali marsz. Do zdarzenia odniosła się Komenda Stołeczna Policji, która potwierdziła, że w incydencie brali udział nieumundurowani policjanci. „Nieumundurowani policjanci podjęli czynność legitymowania wobec jednego z agresora na Placu Powstańców Warszawy. Nastąpiła próba odbicia mężczyzny. Policjanci użyli siły fizycznej. Osoba została zatrzymana” – wskazano.

Nadkom. Sylwester Marczak z Komendy Stołecznej Policji na antenie stacji TVN 24 komentował z kolei, że policjanci zostali „zaatakowani” przez grupę osób na placu Powstańców. – Normalną rzeczą jest to, że policjanci używają środków przymusu bezpośredniego, w tym przypadku mówimy o gazie, mówimy o sile fizycznej. Mamy do czynienia z grupą osób, która była bardzo agresywna. Wobec jednej z tych osób działania podjęli policjanci nieumundurowani, w tym przypadku nastąpiła próba odbicia. Zostało to uniemożliwione przez policjantów, policjanci musieli użyć siły fizycznej – powiedział.

Z relacji uczestników protestu i dziennikarzy wynika, że nieumundurowani policjanci nie informowali wcześniej, że będą podejmowali interwencje, nie byli też oznakowani – mieli kominiarki. Dziennikarz Onetu Bartek Rumieńczuk pisał: „Tajniacy wyciągają ludzi z tłumu, używali też pałek teleskopowych, poleciały granaty hukowe, w tłumie wybuchła panika że to nacjonaliści”.

Zdarzenie na Placu Powstańców komentują politycy opozycji. „Po dzisiejszej bandyckiej akcji tajniaków z pałkami telskopowymi rano powinna zostać ogłoszona dymisja komendanta KSP” – napisał poseł KO Michał Szczerba. „Czy KSP wzoruje się na ukraińskich tituszkach z czasów Janukowycza? W państwie demokratycznym policja tak nie działa. Funkcjonariusze po cywilnemu, bez oznakowania, z pałkami teleskopowymi, prowokują i używają siły. Żądam wyjaśnień MSWiA” – dodał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl