Ojciec zostawił 7-miesięczne dziecko „na chwilę”. Już nie wrócił

Policjanci zajęli się 7-miesięcznym dzieckiem, które ojciec miał „na chwilę” zostawić ze swoim bratem. – Miał wrócić za godzinę, ale nie wrócił wcale – przekazała Irmina Sulich z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI. Matka niemowlęcia przebywa w zakładzie karnym.

Policja zajęła się niemowlęciem kilka dni temu, ale informacja w tej sprawie pojawiła się dopiero w czwartek, 31 grudnia. – Na numer alarmowy zatelefonował mężczyzna, który oświadczył, że jest u niego siedmiomiesięczny bratanek. Miał się nim opiekować tylko przez godzinę – tak zapowiedział ojciec chłopca, lecz po syna nie wrócił – przekazała mł. asp. Irmina Sulich.

Zakłopotany mężczyzna, na którego spadł ciężar opieki, powiedział mundurowym, że nie ma jak zająć się młodziutkim bratankiem. – Poprosił, aby zajęli się nim policjanci – podała policja.

Ojciec porzucił 7-miesięczne dziecko. Matka przebywa w zakładzie karnym 

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z wydziału wywiadowczo-patrolowego z Targówka, którzy natychmiast udali się do mieszkania zgłaszającego. – Na miejscu okazało się, że ojciec chłopca już ponad dobę nie okazuje zainteresowania, natomiast matka od kilku dni przebywa w zakładzie karnym – przekazali mundurowi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Częstochowa: Zakażeni Covid-19 uciekli ze szpitala. Zatrzymali ich policjanci

Jednego z mężczyzn częstochowscy policjanci zastali w domu – drugiego na przystanku autobusowym. Dwaj mężczyźni, mimo potwierdzonego zakażenia koronawirusem i złego stanu zdrowia – uciekli ze szpitala. Grozi im do ośmiu lat więzienia. Policjanci z Częstochowy odnaleźli dwóch mężczyzn, którzy mimo zakażenia koronawirusem uciekli ze szpitala. Jednego z nich mundurowi zastali w domu, po wcześniejszym wyważeniu drzwi przez strażaków, drugiego – na przystanku autobusowym.

„Z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa mężczyźni zostali przetransportowani z powrotem do szpitala. Po wyzdrowieniu mogą usłyszeć zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia innych osób” – podała częstochowska komenda policji.

Najpierw – w poniedziałek – policjanci otrzymali zgłoszenie o 72-latku, który uciekł ze szpitala.

„Trop zaprowadził kryminalnych do mieszkania, w którym 72-latek był zameldowany. W mieszkaniu jednak panowała cisza, światła były zgaszone, a na pukanie do drzwi nikt nie odpowiadał. Policjanci nie dali się jednak zwieść. Wezwali do pomocy straż pożarną, która najpierw dokonała sprawdzenia pomieszczeń przez okno znajdujące się na trzecim piętrze, a następnie wyważyła drzwi do mieszkania. Mundurowi, stosując środki ochrony osobistej, weszli do mieszkania i odnaleźli tam poszukiwanego” – relacjonują częstochowscy policjanci.

Dwa dni później, w środę ze szpitala uciekł 45-latek, który także był zakażony koronawirusem i od tygodnia przebywał na oddziale zakaźnym. Mężczyzna został odnaleziony po kilku godzinach na jednym z przystanków autobusowych w Częstochowie. Obaj mężczyźni zostali z powrotem przewiezieni do lecznicy. Policja pod nadzorem prokuratury wszczęła wobec nich śledztwo pod kątem sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia innych osób. Za takie przestępstwo grozi do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hiszpania: Zatrzymano niemieckich handlarzy bronią. „Jeden z nich miał nazistowskie muzeum”

Hiszpańska policja aresztowała dwóch Niemców, którzy od lat mieli sprzedawać broń wojskową handlarzom narkotyków. W domu jednego z mężczyzn odkryto również „nazistowskie muzeum”. W śledztwo zaangażowane były niemieckie służby – pisze w środę dziennik „Die Welt”. W nocy z poniedziałku na wtorek hiszpańska policja rozbiła międzynarodową grupę handlarzy bronią, przez lata wspierającą działającą między Europą a Afryką mafię narkotykową. Zatrzymano dwóch Niemców i Brytyjczyka.

Mężczyźni są oskarżani o dostarczanie przemytnikom znanym jako Narcos, działającym na wybrzeżu Costa del Sol i w Cieśninie Gibraltarskiej, broni wojskowej – w tym karabinów maszynowych, pistoletów i granatów. Grupa handlarzy bronią była na celowniku śledczych od dwóch lat. W dochodzeniu służby hiszpańskie współpracowały z niemieckim Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA).

Wojna narkotykowa w Hiszpanii

W związku z eskalacją wojny narkotykowej w południowej Hiszpanii w 2018 r., kiedy to zginęło dwóch funkcjonariuszy, a kilku zostało rannych, Madryt zintensyfikował walkę z Narcos na południu kraju – m.in. poprzez utworzenie specjalnej jednostki stacjonującej w stolicy Andaluzji, Sewilli. W tym czasie śledczy zwrócili uwagę na Niemców i Brytyjczyka.

Jeden z Niemców miał zdobywać broń głównie w Europie Wschodniej. Mężczyzna mieszkał jako rzekomy emeryt na przedmieściach Malagi. Według informacji, jakie „Die Welt” otrzymał od jednego z prowadzących dochodzenie, Niemcy w zamian za broń zasadniczo nie otrzymywali pieniędzy, ale sprowadzany z Maroka haszysz, który następnie sami sprzedawali.

Niemiec, który przekazywał broń Narcos podróżował po Europie na sfałszowanych paszportach. Policjanci znaleźli u niego kilkadziesiąt sztuk broni palnej i tysiące nabojów, a także granat przeciwpancerny.

Setki nazistowskich „pamiątek”

Oprócz broni mężczyzna przechowywał w swoim domu na Costa del Sol setki nazistowskich „pamiątek”, w tym mundury, flagi, hełmy, popiersia i broń. Guardia Civil informowała o odkryciu „nazistowskiego muzeum”. Na opublikowanych przez hiszpańska policję zdjęciach i filmie widać m.in. portrety Adolfa Hitlera i manekiny przebrane w niemieckie mundury z czasów II wojny światowej. Z punktu widzenia władz hiszpańskich, fakt ten nie ma znaczenia karnego.

Trzej mężczyźni są tymczasowo aresztowane, a sprawą zajmuje się sąd w Coin w prowincji Malaga.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Oszuści oferowali najem apartamentów na fałszywych stronach www

Policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji przy współpracy z CERT Polska zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnią partnerkę. Mężczyzna jest podejrzany o doprowadzenie wielu osób do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Obojgu zostały przedstawione zarzuty. 30-latek będzie odpowiadał za oszustwa, kobieta natomiast znieważenia funkcjonariuszy i naruszenie ich nietykalności. Obywatel Niemiec został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Stołeczni policjanci wydziału do walki z cyberprzestępczością we współpracy z CERT Polska na terenie Wrocławia przeprowadzili działania, w wyniku których zatrzymali 30-letniego obywatela Niemiec i jego 29-letnia partnerkę.

Według ustaleń funkcjonariuszy para na kilku domenach utworzyła strony internetowe oferujące wynajem apartamentów w różnych miejscowościach na terenie Polski. Działając w ten sposób, wiele osób doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Poszkodowani na wskazane w ofercie konto wpłacali pieniądze za wynajem apartamentów. Dodatkowo oszuści przygotowywali do użycia za autentyczne wcześniej podrobione dokumenty.

W trakcie przeszukania lokalu, w którym para zamieszkiwała, policjanci zabezpieczyli telefony, modem internetowy, a także liczne przedmioty, które mogły świadczyć, że oszuści działali na większą skalę. Wśród nich znalazły się karty sim różnych operatorów, karty płatnicze, karty prepaid oraz dokumenty tożsamości z wizerunkiem zatrzymanego wydane na różne osoby.

W trakcji policyjnej interwencji 29-latka rzuciła się na jednego z funkcjonariuszy, zaczęła go kopać i opluwać, a także atakować słownie.

Po zakończeniu czynności związanych z zatrzymaniem policjanci przewieźli kobietę i mężczyznę do Komendy Stołecznej Policji. Tutaj 30-latek usłyszał sześć zarzutów dotyczących oszustw oraz przygotowania do użycia za autentyczne wcześniej podrobionych dokumentów. 20-latka będzie odpowiadała za znieważenie funkcjonariuszy oraz naruszenia ich nietykalności.

Decyzja sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące. Kobieta ma obowiązek raz w tygodniu stawiać się na policyjny dozór.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Iran wypłaci odszkodowania rodzinom ofiar zestrzelonego samolotu

Iran wypłaci odszkodowania w wysokości 150 tysięcy dolarów każdej z rodzin 176 ofiar katastrofy ukraińskiego samolotu zestrzelonego w styczniu w irańskiej przestrzeni powietrznej – poinformowała w środę oficjalna irańska agencja prasowa IRNA. Irańskie siły zbrojne przyznały 11 stycznia, że trzy dnie wcześniej „przez pomyłkę” zestrzeliły ukraiński samolot pasażerski tuż po starcie z Teheranu, powodując śmierć 176 osób.

„Rząd (Iranu) zatwierdził jak najszybsze przekazanie 150 tysięcy dolarów dla rodzin każdej z ofiar katastrofy ukraińskiego samolotu” – głosi komunikat irańskich władz, cytowany przez agencję IRNA.

Postępowanie władz Iranu w tej sprawie za „niedopuszczalne” uznała Ukraina, która stwierdziła, że odszkodowanie powinno zostać ustalone w drodze negocjacji, z uwzględnieniem praktyki międzynarodowej, po ustaleniu przyczyn tragedii i postawieniu winnych przed wymiarem sprawiedliwości.

– Ustalenie przyczyn tragedii i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych musi być ważnym warunkiem wstępnym – oświadczył rzecznik ukraińskiego MSZ. Podkreślił, że Kijów nadal czeka na „projekt raportu technicznego” w sprawie okoliczności zestrzelenia ukraińskiego samolotu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Korupcja na Słowacji. Były szef policji zmarł po próbie samobójczej w areszcie

Oskarżony o korupcję były szef słowackiej policji Milan Luczanski zmarł w szpitalu, do którego trafił po podjętej w areszcie próbie samobójczej. Opozycja domaga się dymisji minister sprawiedliwości Marii Kolikovej. Luczanski próbował we wtorek po południu powiesić się w swojej celi w areszcie w Preszowie na wschodzie Słowacji. W stanie krytycznym trafił do szpitala. O jego śmierci poinformowała rodzina oraz resort sprawiedliwości.

Jeszcze w środę rano, gdy Luczanski przebywał w szpitalu, do dymisji podał się szef słowackiej służby więziennej Milan Ivan, chociaż zapewniał dziennikarzy, że nie stwierdził uchybień w postępowaniu strażników, którzy kontrolowali celę aresztanta co 30 minut. Przed informacją o śmierci Luczanskiego minister sprawiedliwości zapowiedziała powołanie specjalnej komisji z udziałem przedstawicieli opozycji do zbadania sprawy samobójstwa.

Śmierć byłego szefa policji spowodowała, że opozycja domaga się ustąpienia Kolikovej. Przedstawiciele rządu apele skwitowali stwierdzeniem, że oskarżony o korupcję Luczanski nie trafił do aresztu z woli rządu. Minister sprawiedliwości oświadczyła, że teraz nie poda się do dymisji. Jak powiedziała, na jej ewentualną decyzję w tej sprawie wpłynąć może jedynie poziom zaufania społecznego.

Śmierć byłego szefa słowackiej policji jest w niektórych mediach porównywana z samobójstwem posłanki Sojuszu Lewicy Demokratycznej Barbary Blidy. Zdaniem politologa Juraja Marusziaka z Instytutu Nauk Politycznych Słowackiej Akademii Nauk przypadek Luczanskiego jest „konsekwencją zatrzymywania osób związanych z byłym rządem w obecności dziennikarzy”. W lewicowym dzienniku „Pravda” napisał, że opozycja ma teraz męczennika i argument w kampanii politycznej.

Luczanski piastował stanowisko szefa policji od 2018 do 2020 roku. Podał się do dymisji kilka miesięcy po lutowych wyborach parlamentarnych i objęciu rządów przez premiera Igora Matovicza. W grudniu został oskarżony o przyjmowanie łapówek w wysokości około pół miliona euro. W kilku akcjach policji zatrzymano kilkunastu sędziów, także Sądu Najwyższego, najwyższych dowódców policji, służby finansowej oraz przedsiębiorców.

W areszcie są między innymi była wiceminister sprawiedliwości Monika Jankowska, milioner i wpływowy prawnik Zoroslav Kollar, współwłaściciel jednej z największych grup finansowych Penta, Jaroslav Haszczak, były prokurator zajmujący się najpoważniejszymi przestępstwami Duszan Kovaczik i bezpośredni poprzednik Luczanskiego na stanowisku szefa policji, Tibor Gaszpar.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka akcja policji. Zatrzymano 24 osoby

Policjanci z Warszawskiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego przy współpracy z prokuraturą zatrzymali aż 24 osoby podejrzane o zorganizowaną działalność przestępczą. Podczas akcji funkcjonariusze przejęli broń i narkotyki oraz atrapy odznak policyjnych.

Spektakularna akcja warszawskiego CBŚP jest wynikiem kilkuletniego śledztwa prowadzonego wraz z Prokuraturą Okręgową w Warszawie. W toku śledztwa funkcjonariusze ustalili, że na terenie województwa mazowieckiego działała zorganizowana grupa przestępcza zajmująca się handlem narkotykami. Według policji w latach 2011-2019 gang mógł rozprowadzić łącznie ponad 400 kg narkotyków. Członkowie grupy mieli ponadto dopuszczać się m.in. rozbojów i kradzieży.

Warszawa. 24 osoby zatrzymane

Zakrojona na szeroką skalę akcja policyjna odbyła się w trzech miastach: Warszawie, Pruszkowie i Grudziądzu. Udział w niej poza funkcjonariuszami CBŚP wzięli również policjanci z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstwami Komendy Stołecznej Policji, Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA oraz SPKP w Warszawie. W wyniku działań policjanci zatrzymali 24 osoby, a dwie kolejne zostały doprowadzone do prokuratury i zakładów penitencjarnych. Podczas przeszukań policjanci przejęli broń maszynową, marihuanę i amfetaminę. Funkcjonariusze w miejscach zamieszkania zatrzymanych osób znaleźli również imitację odznak policyjnych.
Źródło info i foto: wp.pl

Rośnie liczna ofiar zamachu w Jemenie

Rośnie liczba ofiar zamachu w jemeńskim mieście Aden. Służby medyczne podają, że nie żyje co najmniej 26 osób, a dziesiątki kolejnych są ranne. Do ataku terrorystycznego doszło na miejscowym lotnisku wkrótce po lądowaniu samolotu, na którego pokładzie znajdowali się członkowie nowo utworzonego rządu Jemenu. Maszyna przyleciała z Arabii Saudyjskiej. Świadkowie mówią, że wkrótce po lądowaniu słychać było głośne wybuchy i strzały. Jak informują miejscowe służby, w hali lotniska miały wybuchnąć trzy pociski moździerzowe.

Jak informują władze, ministrowie oraz premier Maeen Abdulmalik, a także ambasador Arabii Saudyjskiej w Jemenie Mohammed Said al-Jaber, zostali bezpiecznie przewiezieni do pałacu prezydenckiego w mieście.

Nowy gabinet jednoczy rząd prezydenta Abd-Rabbu Mansoura Hadiego z przedstawicielami separatystów z południa kraju. Obie grupy są głównymi frakcjami we wspieranej przez Arabię Saudyjską południowej części kraju. Tworzą sojusz wspólnie walczący z popieranym przez Iran ludem Huti, zamieszkującym północ Jemenu. Podziały polityczne i społeczne są tam stale obecne. Od wybuchu otwartego konfliktu w Jemenie mija już 6 lat. Według ONZ kraj jest miejscem największej współcześnie katastrofy humanitarnej.

Drugi zamach w Jemenie

Reuters informuje, że kilka godzin po ataku doszło do drugiego wybuchu w pobliżu pałacu prezydenckiego. Jeszcze nie wiadomo, co było jego przyczyną. Dotychczas nie ma też doniesień o ofiarach.

„My i członkowie rządu jesteśmy w tymczasowej stolicy Adenie, wszyscy mają się dobrze. Tchórzliwy akt terrorystyczny wymierzony w lotnisko w Adenie jest częścią wojny prowadzonej przeciwko państwu jemeńskiemu i jego wspaniałym obywatelom” – napisał na Twitterze premier Jemenu.Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało 44-letniego zaginionego od kilku tygodni leżało w pokoju. Domniemany sprawca wciąż mieszkał w tym lokalu

Dożywocie grozi 58-latkowi z Poznania, który jest podejrzany o zabójstwo swojego współlokatora. Ciało 44-latka odnaleziono w jego mieszkaniu po kilku tygodniach. – Przez cały ten czas 58-latek mieszkał w tym lokalu – informuje prokuratura.

Policja i prokuratura w Poznaniu wyjaśniają okoliczności zabójstwa, do którego doszło w jednym z mieszkań na Wildzie. Ofiara to 44-latek.

– Rodzina tego mężczyzny zgłosiła jego zaginięcie. W związku z tym policjanci pojechali na miejsce, by sprawdzić, co się stało. 28 grudnia w mieszkaniu zaginionego ujawniono ciało zaginionego. Sekcja wykazała, że przyczyną śmierci był uraz mózgowo-czaszkowy, spowodowany uderzeniem narzędziem tępokrawędzistym. – Wiemy, że użyto siekiery- podaje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Przyznał się do zabójstwa

Jak podaje prokuratura, do zabójstwa najprawdopodobniej doszło w połowie listopada. Podejrzanym w sprawie jest 58-letni, współlokator ofiary. – Z naszych ustaleń wynika, że od chwili zabójstwa do momentu ujawnienia, zwłoki znajdowały się w tym mieszkaniu, a podejrzany dalej zamieszkiwał ten lokal – dodaje Wawrzyniak.

58-latek w chwili zatrzymania był pod wpływem alkoholu. Po wytrzeźwieniu został przesłuchany. Złożył obszerne wyjaśnienia, które teraz będą weryfikowane. – 58-latek usłyszał zarzut zabójstwa i przyznał się do winy. Opisał całą sekwencję zdarzeń, do której doszło w chwili zdarzenia. Mężczyźnie grozi dożywocie – mówi rzecznik prokuratury.

30 grudnia sąd przychylił się do wniosku o trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginęła 24-letnia Marta Karabela. Wyszła z domu z psem i nie wróciła

Gdańska policja prowadzi poszukiwania 24-letniej Marty Karabeli. Kobieta ostatni raz widziana była w poniedziałek o godz. 23. Jak informuje policja, 24-latka wyszła w nocy z poniedziałku na wtorek z domu z psem i od tamtej chwili nie wróciła. Kamery monitoringu z okolic falochronu na końcu plaży w Brzeźnie zarejestrowały ją między godz. 2 a 3 w nocy.

W ramach poszukiwań 24-latki we wtorek sprawdzono linię brzegową plaży w Brzeźnie. Dziś służby ponownie przeszukają ten teren. Osoby, które rozpoznają 24-latkę lub mają informacje na jej temat, proszone są o kontakt z policjantami z Komisariatu III Policji w Gdańsku przy ul. Białej 1a Tel: 47 741-15-22 .
Źródło info i foto: RMF24.pl