Słowacja: Wyższa kara dla zabójcy dziennikarza Jana Kuciaka

Słowacki Sąd Najwyższy zmienił w środę wyrok skazujący mordercę dziennikarza śledczego Jana Kuciaka, Miroslava Marczeka, z 23 lat na 25 lat więzienia. Apelację złożyła prokuratura. Wyrok jest ostateczny.

Marczek przyznał się do zamordowania w lutym 2018 r. dziennikarza śledczego Jana Kuciaka, jego narzeczonej Martiny Kusznirovej oraz w 2016 roku przedsiębiorcy Petera Molnara. Przyznanie się do winy spowodowało wyłączenie jego sprawy z pierwotnego aktu oskarżenia przeciwko pięciu osobom, którym zarzucano zlecenie i zrealizowanie zabójstwa Kuciaka.

Prokuratura domagała się dla zabójcy 25 lat więzienia lub dożywocia. Przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego Sądu Najwyższego Alena Sziszkova w uzasadnieniu wyroku napisała, że zastosowana przez sąd pierwszej instancji kara była nieprawidłowa. Stwierdziła, że Marczek mordował z zimną krwią jako wynajęty zabójca.

Według ekspertów Marczek jest egocentrykiem i w niewielkim stopniu podporządkowuje się innym, tłumi swoje skłonności do agresji, ale jeżeli to konieczne, to potrafi z niej korzystać.

Z aktu oskarżenia wyłączony był również uznany za pośrednika w sprawie zabójstwa Kuciaka Zoltan Andrusko, który w 2019 r. zawarł umowę o winie i karze i został skazany na 15 lat więzienia.

We wrześniu br. zapadł wyrok dotyczący pozostałych oskarżonych. Wspólnik i kierowca Marczeka, Tomasz Szabo dostał 25 lat więzienia, a przedsiębiorca Marian Koczner i jego bliska znajoma Alena Zsuzsova zostali uniewinnieni. Prokurator, który za zlecenie zabójstwa Kuciaka domagał się dla uniewinnionych kary 25 lat więzienia, złożył apelację do Sądu Najwyższego. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

Zabójstwo dziennikarza, który pisał o aferach gospodarczych i niejasnych interesach – w tym także Kocznera – doprowadziło do antyrządowych demonstracji i w efekcie kryzysu politycznego. Ze stanowiska zrezygnował ówczesny premier Robert Fico, którego partia po klęsce wyborczej w lutym 2020 r., znalazła się w opozycji.
Źródło info i foto: gazetaprawna.pl

Brutalny gwałt na 16-latce. 65-letni sadownik oskarżony

65-letni sadownik podejrzany o upicie i zgwałcenie 16-latki, która pracowała w jego gospodarstwie stanie przed sądem. Za gwałt grozi kara do 12 lat więzienia. Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas, 65-letniemu właścicielowi sadów pod Radomiem, zarzucono popełnienie dwóch przestępstw.

Według śledczych, mężczyzna upił nastolatkę, a następnie używając wobec niej przemocy, doprowadził do obcowania płciowego. Eugeniusz C. miał szarpać dziewczynę, bić ją po całym ciele i po głowie. Pokrzywdzona doznała obrażeń ciała świadczących o tym, że broniła się przed napastnikiem. Za rozpijanie osoby małoletniej mężczyźnie grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat. Gwałt zagrożony jest karą więzienia od 2 do 12 lat.

W maju 16-latka podjęła pracę sezonową w gospodarstwie sadowniczym pod Radomiem należącym do Eugeniusza C. Matka dziewczyny także pracowała u niego dorywczo, ale na noc wracała do domu. Dziewczynie właściciel gospodarstwa udostępnił odrębny pokój, by nie musiała dojeżdżać.

Według śledczych, 65-latek zaproponował 16-latce alkohol, nakłonił ją, by się z nim napiła, a następnie wbrew jej woli doprowadził do stosunku seksualnego. Nad ranem nastolatka wsiadła na rower i uciekła do domu. Nie wiedziała, co się z nią działo, była obolała i miała porwaną odzież. Jej matka złożyła zawiadomienie o gwałcie.

65-latek nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zaprzeczył, że nakłaniał małoletnią do picia alkoholu i że odbył z nią stosunek wbrew jej woli. Sprawę będzie rozpatrywał Sąd Rejonowy w Radomiu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest Europejski Nakaz Aresztowania za Zbigniewem Stonogą

Za Zbigniewem Stonogą wydano Europejski Nakaz Aresztowania, ale biznesmen niespecjalnie się tym przejmuje. Zaczął zachęcać do kupowania swoich płyt, kpi też, z jakiego auta będzie korzystał, gdy przyjdzie mu uciekać przed organami ścigania. We wtorek 1 grudnia Sąd Okręgowy w Lublinie wydał za Zbigniewem Stonogą Europejski Nakaz Aresztowania. Kontrowersyjny biznesmen, który od lat udziela się w sieci m.in. poprzez zbiórki na osoby potrzebujące pomocy, ma zarzuty prania pieniędzy i oszustwa przy prowadzeniu działalności charytatywnej. Zarzuty dotyczą lat 2015-2017.

Zbigniew Stonoga przebywa w Norwegii, dokąd uciekł po zatrzymaniu w październiku. Wówczas prokuratura oskarżyła go o przywłaszczenie ponad 250 tys. zł z prowadzonej przez siebie fundacji i „uczynienie sobie ze środków fundacji źródła dochodu”. Te zarzuty dotyczą natomiast tylko kilku miesięcy w 2019 roku.

Zbigniew Stonoga w Norwegii. Zachęca do kupna płyt i wspomina auto

Kontrowersyjny biznesmen niespecjalnie przejmuje się działaniami polskich sądów i wydanym za sobą Europejskim Nakazem Aresztowania. Choć powinien, bo od 2019 roku Norwegowie, pozostając poza UE, zaczęli uznawać ENA.

Zbigniew Stonoga w ciągu ostatnich kilkunastu godzin zdążył już np. zachęcać fanów do kupowania swoich płyt „Pisomania” w cenie 25 zł. „Za kilka dni 6 grudnia i kto wie, co Św. Mikołaj włoży ci pod poduszkę..”. – pisał na Facebooku Stonoga. W innym wpisie Zbigniew Stonoga, który w przeszłości m.in. handlował autami, wstawił zdjęcie Ferrari. Fotografię opatrzył dopiskiem (pisownia oryginalna):

Stare, ale jare F430 – byde nim uciekoł przed eną.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Europoseł uciekał po rynnie z gejowskiej orgii. Zrezygnował z mandatu europosła

József Szajer wydał oświadczenie, w którym przyznał się do uczestnictwa w gejowskiej orgii, która miała miejsce w centrum Brukseli. Węgierski europoseł był dotychczas liderem Fideszu w Parlamencie Europejskim i współpracownikiem premiera Viktora Orbana. Słynie też z konserwatywnych poglądów i obrony tradycyjnych wartości. W piątek (27 listopada) w centrum Belgii policja przerwała nielegalne spotkanie towarzyskie, połączone z uprawianiem seksu, które mimo obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa zostało zorganizowane w centrum miasta.

Jak informowały belgijskie media, w imprezie, która odbywała się w barze gejowskim, uczestniczyli głównie mężczyźni, łącznie 25 osób. Z medialnych doniesień wynikało także, że jeden z uczestników seksimprezy miał uciekać z budynku przez okno, a później, ranny, zasłaniał się immunitetem dyplomatycznym. Prokuratorzy twierdzą, że mężczyzna próbowała zjechać po rynnie. Miał też przy sobie narkotyki.

Jak się okazało, uciekinier to deputowany Parlamentu Europejskiego.

Chodzi o Józsefa Szjera. Tuż po tym zdarzeniu węgierski polityk niespodziewanie zrezygnował z mandatu europosła. Wydał też specjalne oświadczenie, w którym przyznał się do uczestnictwa w imprezie. „Przepraszam moją rodzinę, moich kolegów, moich wyborców. Proszę, aby ocenili mój błąd na tle 30 lat poświęcenia i ciężkiej pracy. Błąd jest ściśle osobisty, jestem jedynym, który ponosi za niego odpowiedzialność” – zaznaczył.

Polityk od 1990 r. do 2004 r. sprawował mandat posła do węgierskiego Zgromadzenia Narodowego. Był m.in. przewodniczącym klubu parlamentarnego Fideszu (1994-2002) i wiceprzewodniczącym parlamentu (2002-2004). W 2000 r. wszedł w skład władz Europejskiej Partii Ludowej. W europarlamencie zasiadał nieprzerwanie od 2004 r.

Przez media Szajer nazywany był prawą ręką Viktora Orbana, prywatnie to mąż Tünde Handó, która jest sędzią węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jak informuje BBC, aktywiści LGBT otwarcie nazywają go homofobem, przypominając, że to on zabiegał o wpisanie do konstytucji Węgier zdań o ochronie świętości instytucji małżeństwa, jako związku kobiety i mężczyzny, czyli faktycznego zakazu małżeństw jednopłciowych.
Źródło info i foto: interia.pl

Rosja: Zatrzymano „nadwołżańskiego maniaka”. Miał zabić nawet 26 kobiet

Mężczyznę podejrzanego o seryjne morderstwa starszych kobiet zatrzymano w Tatarstanie w Rosji. Media nazwały go „nadwołżańskim maniakiem”, ponieważ najprawdopodobniej zamordował co najmniej 26 kobiet. Był poszukiwany niemal 10 lat. 38-letni Radik Tagirow, ślusarz z Kazania, złożył już zeznania, w których przyznał się do winy. Poinformował o tym Komitet Śledczy.

Mężczyzna jest podejrzewany o zabójstwo co najmniej 26 osób, lecz według mediów może mieć na sumieniu nawet 32 starsze kobiety. Do przestępstw doszło w latach 2011-12 w różnych częściach kraju. Jak pisze portal Meduza.io, udało się go złapać m.in. dzięki materiałowi genetycznemu pozostawionemu na miejscach zbrodni, śladom obuwia, a także powtarzającej się metodzie zbrodni.

Modus operandi

Mężczyzna napadał na mieszkające samotnie emerytki. Podawał się za pracownika administracji, elektryka lub ślusarza. Kobiety dusił rękoma lub przedmiotami znalezionymi w ich mieszkaniach. Następnie okradał je i wychodził, zostawiając nieporządek i zamykając drzwi na klucz.
Źródło info i foto: TVP.info

Samochód staranował pieszych na deptaku w Trewirze. 5 osób nie żyje

Pięć osób, w tym małe dziecko zginęło, gdy samochód wjechał w pieszych na deptaku w Trewirze – podała policja. Według władz miasta rannych zostało 15 osób. Policja zatrzymała 51-letniego podejrzanego. „Samochód wjeżdżał w przechodniów celowo. Ludzi dosłownie wyrzucało w powietrze” – relacjonują świadkowie. Wieczorem policja poinformowała, że nie żyje pięć osób, w tym małe dziecko.  Rannych zostało kilka osób. Aresztowano 51-latka. 

Po południu policja nie chciała udzielić więcej informacji na temat płci i wieku zabitych i rannych. – Nie możemy jeszcze powiedzieć o motywacji, musimy najpierw zapytać aresztowanego, co jest trudne – oświadczył rzecznik policji, cytowany przez dziennik „Bild”.

„To był widok grozy”

Burmistrz Trewiru Wolfram Leibe był wyraźnie wstrząśnięty podczas konferencji prasowej. Powiedział: „Po prostu przeszedłem przez centrum miasta i to było po prostu straszne. To był widok grozy. I stał tam trampek… dziewczynka nie żyje”. Policja przekazała, że aresztowano jedną osobę i zabezpieczono samochód. Zaapelowała jednocześnie o unikanie obszaru, gdzie doszło do zdarzenia. Na miejscu pracują służby. W kolejnym komunikacie policja poinformowała, że sprawca został zatrzymany. Nieznane są jeszcze motywy jego działania. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest akt oskarżenia przeciwko duchownemu, który miał molestować nieletnich

Krzysztof S., 46-letni ksiądz, który jest oskarżony m.in o wykorzystywanie seksualne małoletnich i posiadanie treści pornograficznych z udziałem dzieci, stanie przed sądem. Duchowny usłyszał cztery zarzuty. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności. Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach poinformował, że śledztwo w tej sprawie się zakończyło, a do Sądu Rejonowego w Kielcach został skierowany akt oskarżenia. Duchownemu przedstawiono cztery zarzuty. W dwóch przypadkach chodziło m.in. o seksualne wykorzystanie małoletnich poniżej 15. roku życia w zamian za udzielenie im korzyści majątkowej. Trzeci zarzut związany jest z posiadaniem przez 46-latka treści pornograficznych m.in. z udziałem małoletnich. Natomiast czwarty związany jest z „uzyskaniem dostępu i utrwaleniem treści pornograficznych z udziałem małoletniego”.

Zarzuty dotyczą zdarzeń, które miały miejsce w latach 2017-2020 na terenie województw małopolskiego, świętokrzyskiego i śląskiego. Krzysztof S. przyznał się tylko do posiadania pornografii dziecięcej, w początkowym etapie śledztwa składał wyjaśnienia – dodał Prokopowicz.

Śledztwo w tej sprawie prokuratura prowadziła od jesieni ubiegłego roku. 13 czerwca mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Kielce-Wschód, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Zatrzymano Polaka, który malował na budynkach antysemickie hasła

Francuska policja zatrzymała we wtorek 58-letniego Polaka, domniemanego autora kilkunastu antysemickich napisów na budynkach w Miluzie oraz antysemickiego wiersza na steli wzniesionej ku pamięci byłego naczelnego rabina Francji Jacoba Kaplana – poinformowała agencja AFP. Policja zatrzymała we Francji 58-letniego Polaka. Był on już znany policji w departamencie Górny Ren z aktów przemocy, a zatrzymany został dzięki nagraniom z monitoringu przemysłowego. Mężczyzna przyznał się, że jest autorem antysemickich napisów, uzasadniając to swoim poparciem dla sprawy palestyńskiej.

Polak zatrzymany we Francji. Malował antysemickie napisy na budynkach

Odkrycie tych napisów na kilku budynkach w centrum Miluzy wzbudziło wiele emocji w mieście. Czyny Polaka ostro potępił m.in. prefekt Górnego Renu Louis Laugier. Do miejscowych urzędów wpłynęło kilka skarg, jedną z nich złożyła Międzynarodowa Liga przeciwko Rasizmowi i Antysemityzmowi (Licra).
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zapaśnik Dominik Sikora pobity na śmierć. Co dalej ze śledztwem?

Śmierć Dominika Sikory wstrząsnęła Poznaniem. Zapaśnik został brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Od blisko roku poszukiwany jest Olgierd Michalski. Okazuje się, że śledztwo zostało zawieszone. Dlaczego? Śmierć 29-letniego zapaśnika wstrząsnęła Poznaniem. Został on brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Kulisy tragedii są owiane tajemnicą. Kamery zarejestrowały, jak za Sikorą podąża dobrze zbudowany mężczyzna wraz z dwiema kobietami. Kolejne ujęcia to już widok leżącego zapaśnika.

W połowie lutego wydano list gończy za Olgierdem Michalskim. To 42-lsetni paker miał uderzyć zapaśnika na Starym Rynku, a następnie uciec z Polski. Od tragicznych zdarzeń minął blisko rok, ale nie udało się go znaleźć.

– Śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia zapaśnika w Poznaniu jest zawieszone z uwagi na niemożność ujęcia podejrzanego Olgierda M. – powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.
Źródło info i foto: se.pl

Kraków: Molestowanie seksualne w Straży Miejskiej?

Z wiadomości, którą otrzymała „Gazeta Krakowska”, wynika, że jeden ze strażników miejskich molestował swoją współpracownicę. SM w Krakowie potwierdziła informacje zawarte w liście. „Funkcjonariusz przyznał się do swojego zachowania, a komendant po wnikliwym przeanalizowaniu całej sprawy zdecydował się na rozwiązanie z nim umowy” – poinformowała.

„Doszło niestety do przypadku molestowania strażniczki przez strażnika. Strażniczka, była na patrolu w Nowej Hucie, miała interwencję, do której musiała wezwać wsparcie innego patrolu. Gdy było już po wszystkim na miejscu strażnik, który przyjechał jej na pomoc, zrobił coś bardzo brzydkiego. Strażniczka, której dotyczy sprawa, chciała mu podziękować, na co on powiedział, że samo dziękuję nie wystarczy” – czytamy we fragmencie maila, który przysłano „Gazecie Krakowskiej”.

Z informacji, którą podaje dziennik, wynika, że strażnik miejski miał powiedzieć kobiecie, jaką „czynność seksualną” ma wykonać. Strażniczka miała pracować zaledwie od dwóch lub trzech miesięcy. Kobieta o sytuacji poinformowała przełożonych. Biuro prasowe SM w Krakowie potwierdza doniesienia z maila. „Z przykrością potwierdzam, że doszło do takiego zdarzenia. Wspomniany strażnik zachował się w skandaliczny sposób, wypowiadając wobec swojej koleżanki wulgarne i obraźliwe słowa. Taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca. Dlatego komendant wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie” – czytamy.

Biuro prasowe wyjaśnia, że sprawa zajęła się komisja ds. postępowania antydyskryminacyjnego i antymobbingowego, a „funkcjonariusz przyznał się do swojego zachowania”. Ostatecznie komendant zdecydował o rozwiązaniu ze strażnikiem umowy z dniem 30 listopada.
Źródło info i foto: Gazeta.pl