Śmierć trzech nastolatków w Nowej Białej. Są wyniki sekcji zwłok jednego z nich

Zaczadzenie było najprawdopodobniej przyczyną śmierci trzech nastolatków w szatni klubu sportowego w Nowej Białej koło Nowego Targu – nieoficjalnie dowiedział się dziennikarz RMF FM Marek Wiosło. Na taką przyczynę śmierci wskazują wyniki sekcji zwłok jednego z nastolatków. Śledczy badali m.in. poziom hemoglobiny we krwi. Ofiary nie miały żadnych śladów, które mogłyby świadczyć, że coś innego przyczyniło się od ich śmierci – wynika z nieoficjalnych informacji reportera RMF FM.

Prokuratura prowadzi śledztwo pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci. Przesłuchano już kilkanaście osób, w tym właściciela ośrodka sportowego, w którym doszło do tragedii.

Mężczyzna miał nie wiedzieć, że w szatni klubu w sylwestrową noc będzie odbywała się impreza. Miało w niej uczestniczyć 11 osób. Dwóch 19-latków i 18-latek zostali najdłużej. Nastolatkowie byli członkami miejscowego klubu piłkarskiego.

Rano, kiedy nie wrócili do domów, ojciec jednego z nich wybrał się do klubu, by sprawdzić, co się stało. To on znalazł w szatni nieprzytomnych chłopców. Mężczyzna zawiadomił służby, ale próby reanimacji nastolatków nie powiodły się. W budynku miał być włączony agregat prądotwórczy, który spowodował śmiertelne nagromadzenie tlenku węgla.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo 25-latki. Trwa policyjna obława

Makabryczna zbrodnia w Sieniawie Żarskiej w woj. lubuskim. Nie żyje 25-letnia Patrycja K. Śledczy podejrzewają, że zabójcą jest partner kobiety. Trwają poszukiwania mężczyzny – także na terenie Niemiec. Zwłoki 25-latki odnaleziono w jej domu w Sieniawie Żarskiej w nocy z niedzieli na poniedziałek – podaje RMF FM. Policję zaalarmowali rodzice kobiety, którzy nie mogli skontaktować się z córką.

Po wyłamaniu drzwi, kobietę odnaleziono w łazience. Już nie żyła, a na szyi miała ranę kłutą. Mundurowi podejrzewają, że sprawcą morderstwa jest partner 25-latki. Za tą wersją przemawiają też ustalenia stacji mówiące o tym, że mężczyzna w domu swoich rodziców zostawił list, który ma wskazywać na jego winę.

Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania mężczyzny.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójstwo 25-latki w Sieniawie Żarskiej

Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności zabójstwa 25-latki z Sieniawy Żarskiej w Lubuskiem. Ciało kobiety znaleziono minionej nocy w domu – poinformował w poniedziałek Łukasz Wojtasik z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Zaalarmowani policjanci, w nocy w niedzieli na poniedziałek udali się pod wskazany adres w Sieniawie Żarskiej. Po wejściu do mieszkania znaleźli martwą kobietę.

Obrażenia na ciele 25-latki wskazują, że padła ofiarą zabójstwa. Przyczynę jej śmierci ma ustalić zarządzona przez prokuratora sekcja zwłok. – Na razie do sprawy nikt nie został zatrzymany. Poszukujemy 27-letniego byłego konkubenta kobiety, który może posiadać informacje w tej sprawie. Wykonywane są również inne czynności procesowe – powiedział prokurator Wojtasik.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Żarach.
Źródło info i foto: interia.pl

Przejęto substancję, z której można zrobić 26 ton amfetaminy

Nawet 26 ton amfetaminy można by wyprodukować, z przejętych przez celników z lotniska we Frankfurcie, blisko 6,5 tony substancji chemicznej o nazwie MAPA. Z tego prekursora można dzięki prostej reakcji uzyskać BMK, z którego powstaje „speed”. Nielegalna substancja została wysłana z fabryk w Chinach i Hong Kongu. Niemieckie służby celne odkryły przemyt jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, jednak zwlekały z ujawnieniem sprawy, ponieważ trwała operacja specjalna przeciwko odbiorcom zabronionej substancji. Kontrabanda ukryta była w 254 paczkach, które wylądowały na lotnisku we Frankfurcie nad Menem w ciągu tygodnia.

W przesyłkach z Hong Kongu i Chin znajdowało się w sumie ponad 6,5 tony substancji o nazwie MAPA (metylo alfa-fenyloacetoacetytu). To prekursor wykorzystywany od kilku lat do produkcji amfetaminy. Za sprawą prostej reakcji chemicznej można go przerobić na BMK (benzylometyloketon), z którego później powstaje „speed”.

Według ekspertów z takiej ilości MAPA można wyprodukować nawet 26 ton amfetaminy. W hurcie taka ilość narkotyku byłaby warta ok. 29 mln euro. Paczki z MAPA wysłane były do niemieckiej firmy logistycznej w rejonie Ren-Men. Tam miały być posortowane i wysłane do dalszych odbiorców.

Śledczy z Zollfahndungsamts Frankfurt am Main (Głównego Urzędu Śledczego we Frankfurcie) przeszukali wspomnianą firmę. Za sprawą dalszej inwigilacji ustalili, że prekursor miał trafić do grup przestępczych w Belgii i Holandii.

Śledczy nie ujawnili, ile osób do tej pory zatrzymano w tej sprawie.

Według Międzynarodowej Rady Kontroli Narkotyków (INCB), przechwycona substancja zaczęła się pojawiać na czarnym rynku w 2017 r. Od tej pory służby w kilkudziesięciu krajach regularnie przechwytują ten prekursor, który zdaniem Rady „nie ma żadnego zgodnego z prawem zastosowania”, poza produkcją syntetycznych substancji psychoaktywnych.
Źródło info i foto: TVP.info

Francja: Nocna strzelanina w Bordeaux. Śmierć 16-latka

Podczas strzelaniny, do jakiej doszło w nocy z soboty na niedzielę w ubogiej dzielnicy Aubiers na północy Bordeaux zginął 16-latek, a cztery osoby, również niepełnoletnie, zostały ranne – podała prokuratura. Incydent potwierdziła policja i straż pożarna. Policja zjawiła się w Aubiers tuż przed północą. Po zablokowaniu całego kwartału funkcjonariusze znaleźli 16-latka z poważnymi ranami postrzałowymi. Młody człowiek został przewiedziony do pobliskiego szpitala na ostry dyżur, ale jego życia nie udało się uratować – pisze AFP.

W budynku, gdzie doszło do strzelaniny, policjanci natknęli się jeszcze na 13-tka i drugiego 16-latka. Obaj byli ranni, jeden z nich poważnie. Obecnie są oni hospitalizowani, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – przekazała policja w Bordeaux.

Lekko ranni w strzelaninie okazali się jeszcze dwaj nastolatkowie. Jeden z nich sam zgłosił się do szpitala z prośbą o opatrzenie ran. Tam przesłuchała go policja. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie incydentu, odmawiając na obecnym etapie wszelkich komentarzy na temat powodów strzelaniny i jej przebiegu.

Agencja AFP przypomina, że w sylwestra w Aubiers doszło do zamieszek i starć młodzieży z policją. Uczestnicząca w nich młodzież zdewastowała przystanki tramwajowe i autobusowe. Podpalono też urząd pocztowy. Uczestnicy zajść strzelali w funkcjonariuszy racami i kierowali w ich stronę fajerwerki. Podczas tych wydarzeń nikt nie został ranny i nie było żadnych zatrzymań – podkreśla AFP.

Agencja dodaje, że Aubiers jest tzw. trudną dzielnicą, gdzie działają młodzieżowe gangi. Okresowo dochodzi do starć tych grup z bandami z sąsiadujących dzielnic.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Kolejny wybuch w polskim sklepie

W poniedziałek nad ranem doszło do eksplozji w polskim supermarkecie „Warszawa” w położonym na południu Holandii Tilburgu. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał. To już piąty w tym miesiącu wybuch w prowadzonych przez Kurdów polskich sklepach w Holandii – donoszą lokalne media.

Do wybuchu doszło tuż przed godziną 2.25 – pisze portal „NL Times”. „Eksplozja wywołała mały pożar, zerwała też okiennice z sąsiadującego ze sklepem magazynu” – przekazały lokalne służby. Po niecałej godzinie udało się ugasić ogień, strażacy pozostali na miejscu jeszcze przez kilka godzin, by zabezpieczyć miejsce zdarzenia.

Nieruchomość została poważnie uszkodzona, fasada uległa zniszczeniu – poinformowały władze lokalne w oświadczeniu. – Centrum handlowe pozostaje zamknięte, toczy się policyjne dochodzenie – dodano. Policja prosi o kontakt świadków zdarzenia lub osoby, którym udało się nagrać incydent.

Jest mi bardzo smutno – powiedział regionalnej telewizji Omroep Brabant właściciel sklepu Taha Mahmoed. – To był piękny sklep, pracowało w nim wiele osób, biznes odnosił sukcesy – mówił wywodzący się z irackiego Kurdystanu mężczyzna.

Policja jest leniwa; w Aalsmeer i Beverwijk obiecali podjąć jakieś działania. (Ale) nic się nie wydarzyło – dodał Mahmoed. Właściciel supermarketu odnosił się do eksplozji w prowadzonych przez kurdyjskich przedsiębiorców polskich sklepach w Aalsmeer niedaleko Amsterdamu 8 grudnia 2020 r. i w Beverwijk w tej samej aglomeracji, w którym doszło do dwóch wybuchów – 9 i 12 grudnia.

8 grudnia doszło także do eksplozji w polskim sklepie, również prowadzonym przez Kurdów, w Heeswijk-Dinther w Brabancji Północnej – tej samej prowincji, w której położony jest Tilburg. Wszystkie uszkodzone w 2020 r. sklepy nosiły nazwę „Biedronka”, ale nie były związane ze znaną w Polsce siecią marketów.

Według Omroep Brabant placówki w Aalsmeer, Beverwijk i Tilburgu były własnością tej samej rodziny. To już piąty w tym miesiącu wybuch w prowadzonych przez Kurdów polskich sklepach w Holandii – zauważa „NL Times”. Portal przypomina, że już po poprzedniej serii wybuchów policja informowała, że eksplozje prawdopodobnie są ze sobą powiązane, a władze lokalne Aalsmeer zakazały ponownego otwarcia sklepu w trosce o bezpieczeństwo okolicznych mieszkańców.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano go z torbą pełną narkotyków

W ostatni dzień 2020 roku, 31 grudnia, około 21:20 na ulicy Stradomskiej policjanci dostrzegli mężczyznę ze sporych rozmiarów bagażem. Na widok patrolu mężczyzna zmienił kierunek marszu i zaczął pośpiesznie się oddalać. Jego zachowanie wzbudziło u mundurowych pewne podejrzenia, przy czym funkcjonariusze przeczuwali, że nie chodzi tu tylko o naruszenie zakazu przemieszczania się, który obowiązywał już od ponad 2 godzin.

Policjanci podjęli interwencję wobec pieszego, a w trakcie jego legitymowania okazało się, że 48-latek jest poszukiwany w celu ustalenia miejsca pobytu, zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury. Przeszukanie „podróżnika” skutkowało ujawnieniem w jego bagażu środków psychoaktywnych w postaci: amfetaminy, haszyszu, mefedronu, marihuany i grzybów halucynogennych.

Zatrzymany oprócz sprawy, za którą był poszukiwany odpowie również za łamanie przepisów Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii. Grozi mu za to kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Szwecja: W 2014 roku w lesie znaleziono ciało zamordowanego Polaka. Ciała wciąż nie zwrócono rodzinie

Prawie siedem lat temu, latem 2014 roku, grzybiarz znalazł szczątki mężczyzny w Näsinge koło Strömstad, na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Sprawa jest badana jako podejrzenie morderstwa. Ale nie ma jeszcze rozwiązania, jak to się stało lub kto za tym stoi.

Mężczyzna był przez długi czas niezidentyfikowany pomimo przeszukania przez policję. Twórca lalek, który pracował z FBI, dokonał rekonstrukcji, która miała pokazać w przybliżeniu, jak wyglądał mężczyzna, kiedy żył. Mimo to nie zbliżyli się do tożsamości mężczyzny.

Dopiero po pięciu latach, w lutym 2019 roku, policja ogłosiła, że ​​udało jej się zidentyfikować mężczyznę na podstawie trafienia DNA. Był to obywatel Polski urodzony w 1968 r., Który zaginął w Polsce jego krewni. Według wcześniejszych informacji szwedzkich mediów, Polak przed śmiercią wyjechał do Norwegii w poszukiwaniu pracy.
Kiedy znaleziono szczątki, mieszkał w Szwecji przez nieco ponad dwa miesiące.

Szwedzka policja informuje, że szczątki mężczyzny nie zostały jeszcze przekazane Polsce, wciąż pozostają w Szwecji.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Terroryści zaatakowali w Nigrze. Wjechali do wiosek na motocyklach i zabili blisko 100 osób

Około 100 osób zginęło w wyniku zamachów na dwie wioski w zachodnim Nigrze w pobliżu granicy z Mali i Burkina Faso. W miejscowości Tchoma Bangou zginęło siedemdziesiąt, a w Zaroumadareye – trzydzieści osób. Blisko 100 napastników wjechało do wiosek na motocyklach, a następnie dokonało masakry. Do ataków doszło w sobotę, tego dnia ogłoszono też wyniki wyborów prezydenckich, które wygrał Mohamed Bazoum. O szczegółach poinformował w niedzielę Almou Hassane – burmistrz gminy Tondikiwindi, który jest administratorem obydwu wiosek.

Nie wiadomo kto dokonał zamachów. W części Afryki, w której doszło do ataków, działają grupy terrorystyczne mające związki Al-Kaidą i tak zwanym Państwem Islamskim. Według AFP napastnicy podzielili się na dwie grupy, by zaatakować równocześnie dwie oddalone od siebie o ok. siedem kilometrów wioski. Mahamadou Issoufou złożył kondolencje rodzinom ofiar. Atak nazwał „tchórzliwym i barbarzyńskim”.

AFP podaje, że wioski znajdują się w niestabilnym regionie Tillaberi blisko granic Nigru z Mali i Burkina Faso. 21 grudnia w zasadzce zginęło tam siedmiu żołnierzy Nigru. Według danych ONZ w 2019 roku w atakach dżihadystów zginęło cztery tysiące mieszkańców Nigru, Mali i Burkina Faso.
Źródło info i foto: Gazeta.pl