Rozbito gang złodziei samochodów. Grozi im nawet 10 lat więzienia

Policjanci z KWP w Poznaniu rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Siedem osób, mieszkańców powiatu poznańskiego, usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży i usiłowania kradzieży oraz zarzuty paserstwa. Zatrzymani odpowiadają za kradzieże pojazdów marek Hyundai i Kia na łączną kwotę ponad 1,5 mln złotych. Za to przestępstwo grozi im nawet 10 lat więzienia.

15 grudnia 2020 r. roku policjanci z Wydziału Kryminalnego i z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zatrzymali na terenie Lubonia i Poznania 7 osób, członków zorganizowanej grupy przestępczej. To 2 kobiety i 5 mężczyzn w wieku od 34 do 65 lat z powiatu poznańskiego. Grupa specjalizowała się w kradzieżach i paserstwie samochodów koncernów Hyundai i Kia.

Funkcjonariusze jednocześnie weszli na teren 9 posesji. Zabezpieczyli części pochodzące ze skradzionych pojazdów, urządzenia i przedmioty wykorzystywane do kradzieży pojazdów, przedmioty przypominające broń palną, podrobione dokumenty oraz środki odurzające i substancje psychotropowe. Jak ustalili policjanci grupa przestępcza, dokonała kradzieży pojazdów na łączną kwotę ponad 1,5 mln złotych.

Zatrzymania to efekt kilkumiesięcznej pracy operacyjnej. W pierwszej kolejności policjanci skoncentrowali się na ustaleniu osób związanych z kradzieżami aut marek Hyundai i Kia oraz roli, jaką każda z nich odgrywała w strukturach rozpracowywanej grupy przestępczej. Przez kolejne miesiące, mundurowi gromadzili materiał dowodowy. Każda kradzież czy próba kradzieży pojazdu marki Hyundai lub Kia była skrupulatnie analizowana. Na podstawie wyciągniętych wniosków policjanci stworzyli obraz funkcjonowania grupy przestępczej. Dokładnie poznali metody działania poszczególnych jej członków.

Zatrzymane osoby doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, która prowadzi śledztwo w tej sprawie. Jeszcze tego samego dnia zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz łącznie 51 zarzutów kradzieży i usiłowania kradzieży poprzez włamanie do pojazdów marki Hyundai i Kia, oraz 2 zarzuty paserstwa.

Za to przestępstwo zatrzymanym grozi nawet 10 lat więzienia. Jeden z mężczyzn działał w warunkach recydywy, dlatego kara ta może wzrosnąć. O losie zatrzymanych członków grupy zadecyduje teraz Sąd.
Źródło info i foto: Policja.pl

Internetowi oszuści z zarzutami. 28 podejrzanych

60 osób usłyszało zarzuty w sprawie dotyczącej m.in. internetowych i komputerowych oszustw. 28 podejrzanych zostało tymczasowo aresztowanych. Sprawą zajmowali się policjanci z kilku miast m.in. z Katowic. Część podejrzanych miała tworzyć i obsługiwać 40 fałszywych sklepów internetowych. Pokrzywdzonych, którzy wpłacili pieniądze za towar, ale nigdy go nie dostali, może być nawet kilka tysięcy.

Bardzo często ze sklepem powiązana była fałszywa strona internetowa z pozytywnymi opiniami rzekomych klientów. Do tego, aby uwiarygodnić sklep, oszuści kupowali też reklamy.

Role w grupie były podzielone. Jedni tylko kontaktowali się z pokrzywdzonymi, inni zakładali wyłącznie konta bankowe, a jeszcze inni kontami dysponowali. Wyłudzone pieniądze grupa przelewała na inne konta, by potem wypłacać je w bankomatach w całym kraju, lub przekazywać na giełdy krypto walut. Gdy policjanci przeszukiwali miejsca związane ze sprawą – w sumie było ponad 100 tzw. przeszukań – znaleźli m.in. sprzęt elektroniczny, dokumenty, karty bankowe i karty SIM zarejestrowane na podstawione osoby, ale również maski i przebrania wykorzystywane w czasie wypłacania pieniędzy. Policja przejęła też broń i narkotyki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afera pedofilska w Słupsku. Prokuratura po raz trzeci skierowała akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K.

Prokuratura Okręgowa w Słupsku po raz trzeci skierowała przeciwko Pawłowi K., instruktorowi tańca, akt oskarżenia. Mężczyźnie zarzuca się m.in. popełnienie przestępstw seksualnych wobec czterech małoletnich dziewcząt. Dwa poprzednie wnioski sąd zwrócił prokuraturze do uzupełnienia. Pawłowi K. zarzuca się łącznie dziewięć przestępstw, pięć z nich ma charakter seksualny wobec czterech małoletnich dziewcząt. W czwartek rzecznik słupskiej prokuratury Paweł Wnuk poinformował, że, po zrealizowaniu dodatkowych czynności wskazanych przez sąd, prokuratura ponownie skierowała akt oskarżenia.

Rzecznik przekazał, że dodatkowe czynności w śledztwie nie doprowadziły do nowych ustaleń, które wcześniej nie były znane prokuraturze.

Pierwszy akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K. trafił do sądu w kwietniu 2019 roku. Wcześniej był on zwracany przez sąd celem uzupełniania śledztwa. Chodziło o: „uzyskanie opinii biegłego celem poprawienia jakości zapisu audio z przesłuchania jednego z małoletnich świadków, który notabene przesłuchiwany był przez sąd i to sąd zapewniał środki techniczne do nagrywania tego świadka” – przekazał Wnuk.

Śledczy ustalili, że oskarżony Paweł K., gdy był instruktorem tańca w miejskiej instytucji kultury między 2013 a 2017 rokiem, doprowadził do obcowania płciowego trzy dziewczynki, które nie miały skończonych 15. lat. Jedną z nich zmusił do tego przemocą.

Pawłowi K. zarzuca się także, że jedną nastolatkę poniżej 18. roku życia doprowadził do poddania się innym czynnościom seksualnym, także przy użyciu przemocy.

Instruktorowi tańca za te przestępstwa grozi kara więzienia nie krótsza niż trzy lata. Co więcej, prokuratura zarzuca Pawłowi K., że od 2015 do 2018 roku rozpijał co najmniej trzy małoletnie dziewczyny.

Oskarżony w latach 2017-2018 miał także pobierać zawyżoną opłatę za naukę tańca od rodziców pokrzywdzonych dziewcząt. Łącznie oszukał ich na 1410 złotych. Pokrzywdzone dziewczyny były uczestniczkami kursu tańca, który był prowadzony przez Pawła K. w Słupskim Ośrodku Kultury.

Słupsk. Paweł K. nie przyznaje się do winy. „Zostałem pomówiony”

Paweł K. w trakcie przesłuchania nie przyznał się do popełnianego mu przestępstwa. Miał powiedzieć, że „został pomówiony przez pokrzywdzone osoby”, „że z żadną z pokrzywdzonych nie łączyły go relacje o charakterze seksualnym”. Paweł K. zaprzeczył także oskarżeniom, że częstował małoletnie alkoholem, czy też im go dostarczał. Instruktor przekazał również, że pieniądzy, których wyłudzenie mu się zarzuca, „nie przeznaczał na własne potrzeby, ale na koszty związane z wyjazdami zespołu na turnieje”.

Sąd dwukrotnie odrzucił wniosek prokuratury o tymczasowy areszt wobec oskarżonego. Paweł K. ma policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju oraz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi, a także nakaz powstrzymania się od prowadzenia zajęć z udziałem małoletnich osób. Mężczyzna musiał także wpłacić 10 tys. złotych poręczenia. Oskarżony w przeszłości nie był karany.
Źródło info i foto: wp.pl

Ruszył proces ws. ataku w szkole w Brześciu Kujawskim

Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego we Włocławku akt oskarżenia przeciwko 19-letniemu Markowi N., który w maju 2019 r. dokonał ataku na szkołę podstawową w Brześciu Kujawskim. Sprawca strzelał do uczniów i woźnej, zdetonował także kilka ładunków wybuchowych. Mężczyźnie grozi dożywotnie pozbawienie wolności.

Dział Prasowy Prokuratury Krajowej przekazał w piątek, że Prokurator Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku skierował pod koniec grudnia akt oskarżenia przeciwko 19-letniemu Markowi N., który 27 maja 2019 r. dokonał eksplozji materiałów wybuchowych na terenie Szkoły Podstawowej Nr 1 w Brześciu Kujawskim.

– Prokurator zarzucił mu sprowadzenie zdarzenia mającego postać eksplozji przy użyciu uprzednio skonstruowanych przez niego urządzeń wybuchowych w celu pozbawienia życia 17 uczniów oraz nauczyciela. Ponadto zarzuty aktu oskarżenia dotyczą usiłowania zabójstwa dwóch osób poprzez oddanie do nich strzałów z rewolweru czarnoprochowego. W następstwie zdarzenia uszkodzeń ciała zagrażających życiu doznała uczennica oraz pracownica szkoły – podała PK.

W toku śledztwa ustalono, że Marek N. przyjechał pod szkołę na rowerze, miał przy sobie noże, ładunki wybuchowe i rewolwer. Niezauważony wszedł na drugie piętro budynku, gdzie znajdowały się sale lekcyjne.

– Podszedł do pomieszczenia jednej z klas, w której poza nauczycielem przebywało siedemnaścioro uczniów. Nie wchodząc do środka zainicjował eksplozję największego ładunku wybuchowego podpalając lont petardy, po czym wrzucił ładunek do wnętrza pomieszczenia. Ładunek uderzył w głowę jedną z uczennic, a następnie upadł pomiędzy ławki, gdzie nastąpiła eksplozja – przekazała prokuratura.

Dwa pociski ugodziły 11-latkę

Po eksplozji Marek N. oddał trzy strzały z rewolweru w kierunku osób uciekających z sali lekcyjnej. Dwa pociski ugodziły 11-letnią dziewczynkę, która utykając, wspólnie z innymi uczniami uciekła schodami na parter budynku szkolnego. Wtedy 18-letni wówczas sprawca zdetonował następny ładunek na terenie szkoły, a kolejny wyrzucił przez okno na chodnik pomiędzy budynkiem a boiskiem.

– W tym przypadku doszło do eksplozji petardy, natomiast nie nastąpiło zamierzone przez oskarżonego rozerwania pojemnika z gazem – podała PK. Sprawca oddał też trzy strzały z rewolweru w kierunku woźnej, która próbowała interweniować słysząc krzyki uczniów.

– Jeden z pocisków ugodził pokrzywdzoną, a jeden trafił w szczebel osłony okna w klatce schodowej. Oskarżony został zatrzymany przez woźnego, po tym jak na jego polecenie położył się na podłodze – przekazał oskarżyciel publiczny.

Przyznał się i złożył wyjaśnienia

Prokuratura Krajowa podała, że N. w latach 2015-2017 uczył się w gimnazjum, które mieściło się w budynku szkoły podstawowej w Brześciu Kujawskim. Nastolatek miał wykazywać zainteresowanie „tematyką związaną z zamachami o charakterze terrorystycznym w szkołach, bronią palną w tym czarnoprochową, materiałami wybuchowymi oraz szeroko pojętą przemocą”. Według ustaleń prokuratury, Marek N. planował zamach, a rewolwer i inne przedmioty, które uznał jako niezbędne do zrealizowania zamachu, nabył kilka tygodni przed zdarzeniem.

– Oskarżony przyznał się do popełnienia zarzucanych przestępstw. Złożył obszerne wyjaśnienia, które korelują z ustalonym stanem faktycznym – podała PK.

Marek N. leczył się w przeszłości psychiatrycznie, jednak z opinii biegłych wynika, iż oskarżony w chwili czynu był poczytalny i może odpowiadać za zarzucane mu przestępstwa przed sądem. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Zbigniew Stonoga zatrzymany w Holandii. Był poszukiwany ENA

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 10.06.2015. Konferencja prasowa Zigniewa Stonogi na temat afery podsluchowej n/z: Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga zatrzymany w Holandii – dowiedział się portal niezalezna.pl. Poszukiwanemu Europejskim Nakazem Aresztowania biznesmenowi grozi kara do 15 lat więzienia. Wiadomo także, że przepadły poręczenia majątkowe Stonogi w wysokości 400 tys. zł.

Zbigniew Stonoga miał ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości w holenderskiej miejscowości Dordrecht. Biznesmena namierzono dzięki jego aktywności w mediach społecznościowych. Wcześniej Stonoga nie dostał azylu w Norwegii. Tamtejsze władze przekonywał, że jest prześladowany przez polskie służby.

Według informacji portalu niezależna.pl na początku października Sąd Apelacyjny w Łodzi zwolnił Zbigniewa S. z tajemnicy dziennikarskiej. „Sprawa dotyczyła homoseksualisty, który popełnił samobójstwo po tym, jak S. upublicznił nagranie z nim w sieci. S. miał zostać w tej sprawie przesłuchany, ale uciekł do Norwegii, gdzie ubiegał się o azyl” – czytamy.

Przeciwko Zbigniewowi S. prowadzone są prokuratorskie postępowania. Biznesmen podejrzany jest o oszustwa podczas prowadzenia działalności charytatywnej. Tymczasem Sąd Okręgowy w Lublinie wystawił Europejski Nakaz Aresztowania za Stonogą. Wcześniej list gończy za nim wydała Prokuratura Regionalna w tym mieście.

„Sąd najpierw zdecydował się na wolnościowe środki zapobiegawcze, ale zmienił decyzję, kiedy okazało się, że S. uciekł za granicę. W związku z ucieczką stalker Zbigniew S. stracił 400 tysięcy złotych poręczeń majątkowych w dwóch sprawach, jednej prokuratorskiej, jednej sądowej” – informuje niezalezna.pl.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Suwałki: Wyłudził od kobiet setki tysięcy złotych. Nigeryjczyk z zarzutami

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach (Podlaskie) skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 35-letniemu Nigeryjczykowi podejrzanemu o oszustwa na 8 kobietach, od których wyłudził łącznie ok. 220 tysięcy złotych.

Do oszustw doszło w pierwszej połowie 2019 roku. Kobiety zeznały, że nawiązywały kontakty za pośrednictwem portali społecznościowych i komunikatorów internetowych. Według prokuratury mężczyzn zaangażowanych w oszustwa było więcej niż jeden. Podawali się np. za żołnierzy amerykańskich będących na misji w Afganistanie lub w Syrii, bądź za bankierów z Londynu.

Za każdym razem, kontaktując się z poszczególnymi kobietami, rozwijali znajomość internetową i usiłowali pozyskać ich zaufanie. Przestępcy przekonywali je do swojej rzekomo bardzo dobrej sytuacji majątkowej. Kontakty internetowe trwały nawet kilka miesięcy.

Jak informuje prokuratura, przychodził moment, kiedy oszuści zwracali się o przekazanie im pieniędzy. Miały to być pożyczki lub przelewy na opłacenie przesyłek, które miały trafiać do kobiet. Gdy te wpłacały pieniądze kontakt się urywał, albo pojawiały się żądania coraz większych kwot pod różnymi pretekstami. Kobiety przekazały oszustom kwoty od 2 do 120 tys. zł. Łącznie od wszystkich pokrzywdzonych wyłudzono ok. 220 tys. zł.

Do wykrycia tego procederu doszło, kiedy Nigeryjczyk w czerwcu 2020 r. trzykrotnie usiłował wypłacić duże kwoty pieniędzy z placówek bankowych w Suwałkach. Mężczyzna posługiwał się fałszywym paszportem, by wypłacić gotówkę z cudzego konta. Konto miało należeć do obywatela Ghany. W dwóch bankach nagle rezygnował z wypłaty i nerwowo opuścił placówkę, kiedy przedłużała się weryfikacja tożsamości klienta. Przy trzeciej próbie 35-latek został zatrzymany przez policjantów.

Oszustem okazał się Nigeryjczyk mieszkający na Litwie. Przy zatrzymanym znaleziono kartę bankomatową na dane trzeciego mężczyzny. Gdy sprawdzono historię rachunku bankowego przypisanego do tej karty, ustalono, że właśnie na to konto wpływały wysokie kwoty pieniężne od ośmiu kobiet z różnych stron Polski.

Prokuratura Okręgowa w Suwałkach postawiła obywatelowi Nigerii zarzut oszustwa oraz usiłowanie wyłudzenia poprzez próby wypłacenia pieniędzy z banku z cudzego konta. Prokuratura informuje, że Nigeryjczyk miał dokonać tych przestępstw wspólnie z innymi nieznanymi osobami.

Za oszustwo grozi kara więzienia do 12 lat. Prokuratura prowadzi śledztwo mające na celu ujęcie i pociągnięcia do odpowiedzialności pozostałych oszustów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Syn Aleksandra Grada zatrzymany przez CBA

Paweł G., syn Aleksandra Grada, byłego posła z okręgu tarnowskiego i ministra skarbu w rządzie Donalda Tuska został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA. Według prokuratury Paweł G. miał wręczyć Łukaszowi Z., współpracownikowi byłego ministra transportu Sławomira N. korzyść majątkową w kwocie około 77 tysięcy złotych w zamian za wspieranie jednej z małopolskich spółek.

Zatrzymanie Pawła G. ma związek ze śledztwem prokuratury prowadzonym przeciwko Sławomirowi N., byłemu ministrowi transportu i byłemu szefowi Państwowej Służby Dróg Samochodowych Ukrainy (Ukravtodor). Paweł G. jest przedsiębiorcą i synem Aleksandra Grada, byłego posła z okręgu tarnowskiego oraz ministra skarbu w pierwszym rządzie Donalda Tuska. Prokuratura zarzuca mu wręczenie współpracownikowi Sławomira N. korzyści majątkowej w kwocie około 77 tysięcy złotych w zamian za wspieranie firmy, w której Paweł G. jest wiceprezesem w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego obsługi autostrad w obwodzie lwowskim. Prokuratura nie zdradza, o którą spółkę chodzi, jednak Paweł G. jest wiceprezesem jednego z przedsiębiorstw mających swoją siedzibę w Tarnowie.

– Łukasz Z. usłyszał również zarzut przyjęcia, wspólnie i w porozumieniu ze Sławomirem N., od Pawła G. korzyści majątkowej w kwocie około 77 tysięcy złotych w zamian za wspieranie małopolskiej spółki, w której wiceprezesem jest Paweł G., w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego obsługi autostrad w obwodzie lwowskim. Udzielenie łapówki nastąpiło w formie opłacenia faktury za usługi doradcze, które nie miały miejsca. Czyn ten został objęty zarzutami sformułowanymi zarówno wobec Łukasz Z., jak i Pawła G. Za zarzucane przestępstwa podejrzanym mężczyznom grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności – czytamy w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: se.pl

Nowe zarzuty dla Sławomira Nowaka

Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Warszawie ma przedstawić w czwartek po południu kolejne zarzuty korupcyjne byłemu ministrowi transportu Sławomirowi Nowakowi. Mają one dotyczyć przestępstw popełnionych w czasie, gdy Nowak był szefem Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor) – ustaliła nieoficjalnie PAP. Były minister transportu zostanie w czwartek około godz. 13 doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie prokurator Jan Drelewski, prowadzący przeciwko niemu śledztwo, ma uzupełnić mu zarzuty o kolejne czyny korupcyjne.

Zarzuty, które usłyszy Nowak, mają dotyczyć przyjmowania korzyści majątkowych od osób zatrzymanych w czwartek przez CBA: Łukasza Z. byłego prezesa zarządu warszawskiej spółki Europe Partners, w której Sławomir Nowak jest obecnie prezesem i wspólnikiem, Pawła G., wiceprezesa małopolskiej spółki MGGP, świadczącej kompleksowe usługi z zakresu inżynierii, architektury i geoinformacji oraz Grzegorza W. przedsiębiorcy prowadzącego firmę RONIN, świadczącą usługi w sektorze bezpieczeństwa biznesu dla firm i korporacji.

Zarzuty dotyczą także zorganizowania grupy przestępczej

Podejrzani zostali zatrzymani na terenie woj. małopolskiego, podkarpackiego i pomorskiego. Po zakończeniu przeszukań zostaną przewiezieni do Warszawy i usłyszą zarzuty „popełnienia czynów o charakterze korupcyjnym związanych z przestępczą działalnością Sławomira N”.

Z informacji przekazanych przez CBA wynika, że zarzuty są związane także z działaniem w zorganizowanej grupie przestępczej oraz prania pieniędzy. W czwartek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Aleksandra Skrzyniarz informowała, że zarzucane przedsiębiorcom przestępstwa dotyczą okresu, w którym Nowak pełnił funkcję Szefa Państwowej Służby Dróg Samochodowych na Ukrainie.

„Porażający” materiał

Były minister transportu został zatrzymany w lipcu 2020 r. w Trójmieście i od tamtej pory przebywa w areszcie śledczym, w którym decyzją Sądu Apelacyjnego w Warszawie pozostać ma co najmniej do końca stycznia.

Jak twierdzą śledczy, materiał zebrany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie w tej sprawie jest „porażający” i składa się głównie z materiałów niejawnych, w tym podsłuchów rozmów, a także „bardzo obszernych” i „wyjątkowo szczegółowych” wyjaśnień wieloletniego przyjaciela Nowaka i współpodejrzanego w tym śledztwie, Jacka P.

Nowak podejrzany jest obecnie o popełnienie 11 czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Odpowie także za korupcję w czasie, gdy pełnił funkcję szefa gabinetu premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi za pośrednictwem Leszka K.

Wraz z Nowakiem zatrzymano inne osoby

Nowak miał także, według śledczych, przyjąć blisko 200 tys. zł w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. PAP dowiedziała się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tys. zł od byłego prezesa Orlenu. W lipcu wraz z Nowakiem CBA zatrzymało byłego dowódcę JW 2305 „GROM” Dariusza Z. oraz trójmiejskiego biznesmena i przyjaciela Nowaka – Jacka P.

Wszyscy trzej są podejrzani o korupcję oraz działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, której szefem od października 2016 r. do września 2019 r. miał być Nowak, gdy kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych. Kluczowe wyjaśnienia w tej sprawie miał złożyć Jacek P., który poszedł na współpracę z prokuraturą i szeroko opisał przestępczą działalność Nowaka.

Setki tysięcy euro, dziesiątki tysięcy dolarów

We wrześniu Centralne Biuro Antykorupcyjne podało, że zabezpieczyło środki pochodzące z przestępstw korupcyjnych popełnionych przez Sławomira Nowaka – 4,163 mln złotych, 536 400 euro i 30 000 dolarów. Zabezpieczono także dwa mieszkania, których szacunkowa wartość wynosi ok. 2 mln złotych i samochód marki Land Rover.

Żadne z mieszkań, ani samochód, miało nie należeć formalnie do Nowaka, ich właścicielem miał być Jacek P. i to on wskazał służbom miejsce ich przechowywania. Środki pieniężne, które miały należeć do Nowaka, znaleziono w skrytkach kuchennych, w jednym z mieszkań Jacka P.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Nie żyje policjant ranny podczas szturmu na Kapitolu

Zmarł jeden z policjantów rannych podczas zamieszek w Waszyngtonie. Tamtejsza policja potwierdziła, że to Brian Sicknick – brał udział w starciu z tłumem, który wdarł się na Kapitol. Zmarł w czwartek wieczorem w wyniku doznanych obrażeń. Jest piątą ofiarą zamieszek, do których doszło w środę. Amerykańska policja Kapitolu przekazała, że policjant Brian D. Sicknick zmarł z powodu obrażeń odniesionych podczas zamieszek, do których doszło po wtargnięciu na Kapitol zwolenników prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Funkcjonariusz Sicknick brał udział w działaniach na Kapitolu w środę 6 stycznia 2021 roku. Został ranny podczas fizycznej walki z demonstrantami, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych na służbie. Śmierć funkcjonariusza Sicknicka będzie badana przez Wydział Zabójstw, USCP i naszych partnerów federalnych” – podała policja w oświadczeniu, podkreślając, że funkcjonariusz „brał udział w starciu z tłumem”. Jak wskazano, zmarł w miejscowym szpitalu w czwartek wieczorem. Nie podano jego wieku.

Sicknick dołączył do policji Kapitolu w lipcu 2008 r., a ostatnio służył w jednostce ratunkowej Departamentu. Jego śmierć podnosi liczbę ofiar zamieszek do pięciu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl