Rodzinna tragedia w Zielonej Górze. 77-latek miał zabić żonę, później skoczył z balkonu

W jednym z bloków w Zielonej Górze znaleziono ciało kobiety, a w pobliżu tego samego budynku martwego mężczyznę. Prawdopodobnie zabił on kobietę, a potem popełnił samobójstwo – poinformował w niedzielę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera. Zgłoszenie o możliwości popełnienia morderstwa wpłynęło na policję w sobotę wieczorem. We wskazanym w nim mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli ciało kobiety. Miała obrażenia wskazujące, że prawdopodobnie padła ofiarą zabójstwa.

Z kolei na dachu klatki schodowej tego samego budynku leżało ciało 77-letniego mężczyzny z obrażeniami wskazującymi na upadek z wysokości. Śledczy wstępnie ustalili, że kobieta i mężczyzna prawdopodobnie byli po rozwodzie.

– Możemy przypuszczać, że mamy do czynienia z zabójstwem i samobójstwem sprawcy. Prawdopodobnie mężczyzna po dokonaniu zbrodni wyskoczył z okna ponosząc śmierć. Oba ciała zostały zabezpieczone do sekcji zwłok – powiedział prokurator Fąfera.

Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze.
Źródło info i foto: interia.pl

Funkcjonariusze policji zwolnieni z pracy za spanie na służbie

Dwaj policjanci z komisariatu w Koźminku zostali zwolnieni z pracy za przysypianie na służbie – powiedział w sobotę rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Sprawę – jak dodał Borowiak – skierowano też do prokuratury. W ostatnich kilku miesiącach dwaj policjanci z siedmio- i ośmioletnim stażem pracy z komisariatu w Koźminku przesypiali dyżury podczas służby patrolowej. W czasie nocnej zmiany parkowali radiowozy w ustronnych miejscach.

– Najczęściej parkowali pod domem matki jednego z nich – powiedział Andrzej Borowiak z KWP w Poznaniu. W dokumentacji służbowej funkcjonariusze wskazywali, że w tym czasie kontrolowali wiele miejsc zagrożonych przestępczością.

Sprawą zajął się zespół kontroli wewnętrznej kaliskiej policji, który wykazał, że policjanci przespali łącznie 30 nocnych służb. Jeden 20, a drugi 10. – Ze względu na nierzetelną służbę została podjęta decyzja o zwolnieniu ich, ponieważ nie ma miejsca dla takich ludzi. Okłamywali mieszkańców i swoich przełożonych – przekazał Andrzej Borowiak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Trwa śledztwo ws. zabójstwa młodej kobiety na Pradze. Kobieta przed śmiercią mogła być na randce

Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa młodej kobiety, której zwłoki, w stanie znacznego rozkładu, znaleziono w garażu przy ulicy Karczewskiej na Pradze Południe. Śledczy poszukują osób, które rozpoznają ofiarę brutalnego mordu. PAP dotarła do nieznanych dotąd szczegółów.

Śledztwo zostało wszczęte w 2017 roku. 27 maja w godzinach porannych na terenie nieistniejących już dziś garaży przy ulicy Karczewskiej 7 w Warszawie miało dojść do komisyjnego otwarcia garażu numer 58, którego dzierżawca nie zgłosił się, by zabrać stamtąd swoje rzeczy. Bogdan M., administrator obiektu liczącego 168 garaży, nie mógł dostać się do środka, bo drewniane drzwi zamknięte były na kłódkę. O wsparcie poprosił bezdomnego, który pomieszkiwał na tym terenie. Kazał mi rozwalić kłódkę i powiedział +ile można wysyłać. Chodziło mu o listy ponaglające o zgłoszenie się – zeznał później. Za pomocą „łapki i młotka” udało mu się przeciąć zabezpieczenie i otworzyć garaż. Bezdomny powiedział wezwanej na miejsce policji, że po otwarciu drzwi „poczuł smród i zobaczył sylwetkę osoby, a pan M. zrobił wielkie oczy z przerażenia i kazał zamknąć. Powiadomiliśmy policję” – zeznał.

Jak wynika z relacji śledczych kobieta, której zwłoki były się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ubrana była w jeansy rurki marki ONLY rozmiarze 26, spięte skórzanym paskiem. Miała na sobie także sweter, czarną kurtkę i charakterystyczne złote wiązane półbuty firmy LIBERO, rozmiar 37. Na jej głowie ujawniono dwie ozdobne wsuwki, a na palcach z umalowanymi na czerwono paznokciami tkwiły dwa pierścionki – jeden złoty z niebieskim oczkiem, drugi srebrny. Przedmioty znalezione w kieszeni denatki wskazują, że tuż przed śmiercią była na spotkaniu towarzyskim.

Według biegłych z zakresu medycyny sądowej do zabójstwa mogło dojść jesienią 2016 roku. Zwłoki znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ale ekspertom udało się ustalić przyczynę śmierci. Prokuratura nie podaje tej informacji do wiadomości publicznej, by nie sugerować przebiegu wydarzeń potencjalnym świadkom. W rozmowie z PAP śledczy potwierdzają jednak, że kobieta została brutalnie zamordowana, a jej ciało najprawdopodobniej podrzucono w miejsce, w którym zostało znalezione.

Mimo rozpytania i przesłuchania dziesiątków świadków, prób powiązania zamordowanej kobiety z informacjami o zaginięciach kobiet w całym kraju, policji ani prokuraturze nie udało się ustalić tożsamości ofiary. Kobieta nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Prokuratura powołała antropologa, który szczegółowo przybliżył śledczym osobę pokrzywdzonej.

Ustalono m.in., że kobieta nie miała wszystkich zębów, nie wiadomo jednak, czy straciła je wcześniej, czy została brutalnie potraktowana przez sprawcę. Na zębach, które mógł zbadać biegły, ujawniono licówki. Kobieta mogła mieć około 30-40 lat. Była średniego wzrostu, ok. 158-160 cm, miała „jasne włosy, raczej cienkie, możliwe, że lekko faliste”. Kierownik Zakładu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Szczecińskiego, dr bab. Karol Piasecki stwierdził, że denatka mogła mieć niebieskie, bądź szaro-niebieskie tęczówki, na czole „szczątkową fałdę mongolską” i szeroko rozstawione oczy. Małe usta. Według biegłego kobieta w ostatnich latach życia była w dobrej sytuacji finansowej, na co wskazuje zakres interwencji protetycznej, czyli wspomniane licówki. „Zły stan uzębienia w młodym wieku, które wymagało poprawy, może wskazywać na pochodzenie z gorzej sytuowanej grupy społecznej” – uznał ekspert.

Na podstawie tej opinii, a także wyglądu czaszki biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji odtworzyli prawdopodobny wizerunek zamordowanej kobiety. Niestety zamieszczone na policyjnych stronach grafiki z jej podobizną, a także liczne publikacje prasowe nie doprowadziły do ustalenia jej tożsamości.

Prokuratura nie wyklucza, że ofiara jest obywatelką jednego z krajów leżących za wschodnią granicą Polski. Kobiety nie można było zidentyfikować w oparciu o bazy AFIS, czyli po odciskach palców, a także na podstawie pobranego do badań materiału DNA. Wszystko wskazuje na to, że ofiara od momentu zaginięcia nie była poszukiwana.

W sierpniu 2018 roku jedna z bezdomnych kobiet zamieszkujących garaż przy Karczewskiej zadzwoniła na policję informując, że nieopodal miejsca ujawnienia zwłok odnalazła dokument mogący mieć związek ze sprawą. Za jego okładkę włożone było zdjęcie kobiety, która zdaniem zgłaszającej, do złudzenia przypominała odtworzoną przez ekspertów twarz ofiary. Czynności dochodzeniowo-śledcze z udziałem użytkowników garaży przy ul. Karczewskiej również nie pozwoliły na ustalenie tożsamości kobiety widniejącej na znalezionym zdjęciu.

Prokuratura Regionalna i funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII apelują o kontakt do wszystkich osób, które rozpoznają kobietę zarówno ze zdjęcia jak i zrekonstruowanego wizerunku. Na stronie www.pap.pl zamieszczamy zdjęcia ofiary, elementów ubioru oraz miejsca, w którym została odnaleziona.

Kontaktować można się bezpośrednio z komendą policji przy ul. Grenadierów 73/75 w Warszawie, za pośrednictwem poczty elektronicznej pod adresem: komendant.krp7@ksp.policja.gov.pl lub telefonicznie z oficerem dyżurnym pod nr 47 723-76-55.
Źródło info i foto: Dziennik.pl