Rybnik: Protest przed komendą po interwencji policji w klubie

Kilkadziesiąt osób zgromadziło się w niedzielę po południu przed komendą policji w Rybniku, solidaryzując się z właścicielami otwartego mimo obostrzeń klubu muzycznego, gdzie minionej nocy interweniowała policja. Podczas przepychanek użyto gazu, pałek, granatów hukowych i broni gładkolufowej. Policjanci tłumaczą, że użycie środków przymusu bezpośredniego było wynikiem agresji skierowanej przeciwko funkcjonariuszom. Policja podkreśla, że lokal działał wbrew przepisom – został zamknięty decyzją sanepidu, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Policjanci asystowali sanepidowi przy doręczaniu decyzji i wezwali gości do opuszczenia klubu.

Osoby zgromadzone w niedzielne popołudnie przed rybnicką komendą przysłuchiwały się konferencji prasowej, podczas której właściciele klubu Face 2 Face relacjonowali dziennikarzom wydarzenia z nocy z soboty na niedzielę. Głos zabrał także aktywista grupy skupionej wokół Strajku Przedsiębiorców, Michał Wojciechowski, według którego interwencja policji w klubie była „festynem przemocy, festynem reżimu”.

Policja sprowokowała, wtargnęła nielegalnie do klubu Face 2 Face w Rybniku; wtargnęła siłą, użyła gazu – mówił Wojciechowski, informując, iż właściciele klubu dysponują licznymi nagraniami, potwierdzającymi, że policja użyła gazu wobec gości lokalu nie tylko na zewnątrz, ale także w środku. Z tego powodu – jak mówiono – miała zasłabnąć przebywająca w klubie kobieta.

Witani przez zgromadzonych oklaskami współwłaściciele klubu, Marcin Koza i Sandra Konieczny, oceniali, że policja weszła do lokalu bez podstaw prawnych, a proszeni o przedstawienie się funkcjonariusze używali filmowych nazwisk: James Bond i Grzegorz Brzęczyszczykiewicz.

Myślałam, że w tym trudnym czasie, kiedy jest pandemia, policja chce chronić ludzi przed pandemią. Jak się jednak okazuje, policja atakuje ludzi, żeby chronić pandemię – powiedziała Sandra Konieczny. Weszli na lokal bez żadnej zgody, siłą, zaatakowali klientów. Gazowali nas w lokalu, przez co jedna z naszych klientek miała problemy z oddychaniem w górnej strefie lokalu; nie pozwolili nam jej sprowadzić na dół – relacjonowała.

Policja przyszła nas prowokować; policja przyszła po to, żeby nas siłą wyszarpać z tego lokalu – dodała współwłaścicielka rybnickiego klubu. Ja uważam, że wczoraj nie było interwencji policji – nikt się nie wylegitymował. Do nas przyszli bandyci. Weszli, zaatakowali wszystkich ludzi, którzy pojawili się w naszym lokalu; ludzie byli wystraszeni, my również – ocenił współwłaściciel lokalu Marcin Koza, zarzucając przedstawicielom sanepidu, że także oni weszli do lokalu nielegalnie, wbrew przepisom.

Protestujący domagali się dymisji funkcjonariuszy

„Wolna Polska”, „Morawiecki do więzienia”, „Popieramy” – skandowano podczas niedzielnego zgromadzenia przed komendą. „Zamknąć rząd, otworzyć gospodarkę” – głosiło jedno z napisanych na kartonach haseł jego uczestników. Protestujący domagali się rozmowy z komendantem lub rzecznikiem prasowym rybnickiej policji. Chcieli wiedzieć, kto wydał rozkaz interwencji oraz czy na miejscu był negocjator i policjanci z zespołu antykonfliktowego. Wzywali do dymisji funkcjonariuszy odpowiedzialnych za interwencję.

Policja stanowczo odpiera zarzuty o nielegalność swoich działań oraz agresywne zachowania funkcjonariuszy. „Decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego lokal został zamknięty, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W związku z powyższym policjanci asystowali pracownikom sanepidu w doręczeniu dokumentu właścicielowi. Następnie mundurowi poinformowali uczestników imprezy o zamknięciu lokalu i konieczności wyjścia z klubu” – podała policja w niedzielnym komunikacie.

Część uczestników – jak informują policjanci – dobrowolnie opuściła lokal, zaś pozostali nie chcieli dostosować się do poleceń. Na zewnątrz zebrała się grupa kilkuset osób, wśród których – jak głosi policyjny komunikat – „większość była nietrzeźwa i agresywna w stosunku do policjantów”; niektórzy nie mieli na twarzach maseczek, pili alkohol i podawali policjantom fałszywe dane personalne – informuje policja.

„Po opuszczeniu lokalu uczestnicy byli agresywni i atakowali mundurowych niebezpiecznymi przedmiotami. Policjanci podawali komunikaty wzywające do rozejścia się. Kiedy to nie przyniosło rezultatu, wobec agresywnych uczestników zgromadzenia użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci ręcznych miotaczy gazu, pałek służbowych, granatów hukowych, oddali także strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej” – czytamy w komunikacie śląskiej policji.

W interwencji uczestniczyło prawie 150 policjantów z Rybnika oraz z oddziałów prewencji z Katowic. „Interwencja była skuteczna i doprowadziła do przywrócenia ładu i porządku publicznego” – podała policja. Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 30, 44 i 48 lat, podejrzewanych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Wylegitymowano 213 osób. Część osób ukarano mandatami, wobec innych mają być kierowane wnioski o ukaranie do sądów.

Prezydent Rybnika: Załatwianie sprawy siłą nie jest dobrym wyjściem

Wieczorem swoje oświadczenie opublikował na Facebooku prezydent miasta, prosząc o „zachowanie spokoju u wszystkich uczestników sporu”. Ocenił, że „wszyscy jesteśmy zmęczeni pandemią i związaną z nią izolacją”.

„Aktualnie w naszym kraju obowiązuje obostrzenie zakazujące między innymi zgromadzeń powyżej pięciu osób. Wielu ma wątpliwości dotyczące umocowania prawnego tych przepisów. Jednak załatwianie sprawy siłą nie jest dobrym wyjściem” – napisał Piotr Kuczera.

Jego zdaniem, „niezrozumiałe i niekonsekwentne zasady dotyczące różnych dziedzin życia społecznego w związku z pandemią prowadzą do zniecierpliwienia, stresu, i frustracji, a wreszcie do braku zaufania do państwa”.

„Rozumiem desperację branży gastronomicznej, dla której wsparcie oferowane przez rząd jest niewystarczające i stawia ją na skraju przepaści. Zwracam jednak uwagę na cienką granicę, którą właśnie przekraczamy. Apeluję o dialog i rozsądek” – napisał prezydent Rybnika.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dzięki informacjom od CBŚP udało się przejąć 186 ton tytoniu i 13,6 mln papierosów

Efektem współpracy policjantów CBŚP z funkcjonariuszami z Belgii i Królestwa Niderlandów, przy wsparciu Europolu, zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów, profesjonalną krajalnię tytoniu oraz magazyny. Dzięki informacjom uzyskanych przez CBŚP służby belgijskie i niderlandzkie przejęły ok. 186 ton wyrobów tytoniowych i 13,6 mln sztuk papierosów.

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji ustalili, że na terenie Belgii i Królestwa Niderlandów dochodzi do produkcji nielegalnych papierosów. Zebrane informacje, także za pośrednictwem przedstawicieli Europol-u, były na bieżąco przekazywane do miejscowych służb. Dzięki tym informacjom, uszczegółowionym przez belgijską Służbę Celną (Algemene Administratie van Douane en Accijnzen / Administration Générale des Douanes et Accises oraz SPF Finances | Douanes & Accises (MINFIN)) oraz niderlandzki urząd do spraw oszustw podatkowych (Fiscale Inlichtingen-en Opsporingsdienst – FIOD) przygotowano i przeprowadzono akcje.

Na terenie Belgii w prowincjach Namur, Liége, Antwerpen podczas przeszukań ujawniono nielegalną fabrykę papierosów, zabezpieczając maszyny służące do ich produkcji, około 114 ton krajanki tytoniowej oraz 13,6 miliona sztuk papierosów. Tego samego dnia, na terenie Niderlandów zlikwidowano profesjonalną krajalnię tytoniu oraz przejęto 72 tony tytoniu, który mógł trafić w różne miejsca na terenie Europu. Tam też zatrzymano 8 obywateli Polski, podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBA zatrzymało osoby podejrzane o udział w nielegalnym wywozie leków za granicę

Funkcjonariusze CBA zatrzymali pięć osób podejrzewanych o udział w nielegalnym wywozie leków za granicę, w tym leków zagrożonych brakiem dostępności, wartych ok. 8,6 mln zł. Postawiono im między innymi zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wystawiania faktur VAT w których poświadczano nieprawdę.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych przekazał w poniedziałek, że funkcjonariusze białostockiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego na polecenie Podlaskiego Wydziału Zamiejscowego ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zatrzymali kolejnych pięć osób powiązanych z tzw. mafią lekową.

– Zatrzymania miały miejsce na terenie województw podlaskiego, lubelskiego, kujawsko-pomorskiego, wielkopolskiego oraz dolnośląskiego. Ustalenia śledczych wskazują, że są to członkowie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym wywozem leków za granicę Polski w ramach tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków – poinformował Żaryn. Podejrzani mieli korzystać z tej samej hurtowni farmaceutycznej.

– Wszystko wskazuje na to, iż rolą zatrzymanych osób, było werbowanie do współpracy z grupą przestępczą osób prowadzących apteki lub ich właścicieli. Następnie z tych aptek pozyskiwano leki i produkty lecznicze, które były w dalszej kolejności eksportowane poza granice Polski – wyjaśnił rzecznik CBA. Żaryn dodał, że apteki sprzedawały leki na podstawie fikcyjnych zaświadczeń o zapotrzebowaniu leków przez pacjentów niepublicznej przychodni, która istniała tylko „na papierze”.

Zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej

Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, naruszenia zakazu zbycia produktów leczniczych z apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego do hurtowni farmaceutycznej oraz wystawiania faktur VAT w których poświadczano nieprawdę. – Czyny te zagrożone są karą do ośmiu lat pozbawienia wolności – podał Dział Prasowy PK.

Osoby podejrzane musiały wpłacić poręczenia majątkowe w wysokości od 20 do 30 tys. zł, są objęte policyjnym dozorem, mają zakaz kontaktowania się ze sobą oraz zakazy opuszczania kraju.

Z informacji przekazanych przez PK wynika, że w toku prowadzonego przez prokuraturę i CBA śledztwa zarzuty usłyszało już ponad 20 osób, które w latach 2015-2018 miały uczestniczyć w zorganizowanej grupie przestępczej zbywającej leki z aptek do hurtowni farmaceutycznych, pod pozorem ich sprzedaży do Niepublicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej.

– Sprzedane zostały leki o łącznej wartości prawie 8,6 mln złotych. Wśród nich były leki, które znajdowały się na wykazie produktów leczniczych zagrożonych brakiem dostępności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej – podała PK.

Rzecznik CBA zaznaczył, że sprawa ma charakter rozwojowy i w najbliższym czasie planowane są „dalsze czynności”.
Źródło info i foto: interia.pl

Nie wiadomo, gdzie znajduje się zatrzymana żona Aleksieja Nawalnego

Nie wiadomo, gdzie znajduje się żona rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, Julia Nawalna, zatrzymana w niedzielę podczas protestów w obronie jej męża – poinformował pracownik założonej przez Nawalnego Fundacji Walki z Korupcją Wiaczesław Gimadi na Twitterze.

„Nie wiemy, gdzie znajduje się bezprawnie zatrzymana (czyli faktycznie uprowadzona) Julia Nawalna. Została odwieziona w nieznanym kierunku bez choćby wzmianki o ustawie o policji” – napisał Gimadi.

Dodał, że Nawalną zatrzymano podczas „pokojowego spaceru po Moskwie”, nie został do niej dopuszczony obrońca, a osoby zatrzymujące nie przedstawiły się i nie podały powodu zatrzymania. Nawalna została zatrzymana także w ubiegłą sobotę, podczas poprzedniej akcji protestów w obronie aresztowanego Nawalnego. Zwolniono ją z komisariatu trzy godziny później.
Źródło info i foto: TVP.info

Polska: Liczba popełnionych przestępstw w 2020

– W Polsce w 2020 roku popełniono ponad 786 tys. przestępstw. To o ponad 36 tys. mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosiła prawie 74 procent – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Rzecznik Komendy Głównej Policji podsumował pracę policjantów w 2020 roku. – W tym szczególnym roku polska policja oprócz wykonywania ustawowych zadań jak np. wykrywanie sprawców przestępstw, pilnowanie porządku oraz zapewnienie nam bezpieczeństwa, wspiera cały czas służby sanitarne w walce z koronawirusem, aby ograniczyć jego transmisję”- podkreślił Ciarka.

– Od początku działań w 2020 r. ponad 42 miliony razy sprawdzaliśmy osoby skierowane na kwarantannę. Kontrolowaliśmy także transport zbiorowy, przeprowadzając 370 tys. kontroli. Od początku pandemii policja skontrolowała również prawie milion placówek handlowych, prawie 4500 miejsc organizowania dyskotek oraz blisko 11 500 miejsc, w których organizowane były wesela – wyliczył.

Wskazał, że w Polsce w 2020 roku popełniono 786 302 przestępstw. – To o 36 475 mniej niż w roku 2019, a ich wykrywalność wzrosła i wynosi 73,9 procent – powiedział, dodając, że ponad trzyprocentowy spadek policjanci odnotowali w kategorii siedmiu najważniejszych przestępstw, najbardziej dokuczliwych dla obywateli. – W roku 2020 popełniono ich 229 505 zaś w roku 2019 takich przestępstw stwierdzono 236 722. Jednocześnie wykrywalność tych przestępstw wzrosła o 2,3 proc. w porównaniu do roku 2019 – zaznaczył.

– Znacząco, bo aż o blisko 21 proc. spadła liczba bójek i pobić. Rok 2019 podsumowano liczbą 4 066 zaś miniony rok liczbą 3 229. Równie wysoki spadek zanotowano w kategorii: rozboje, wymuszenia i kradzieże rozbójnicze. Tutaj w roku 2019 odnotowano 6 473 przestępstw, zaś w roku 2020 odnotowano ich 5 293, a zatem aż o 18,2 proc. mniej – tłumaczył.

Poinformował również, że spadki odnotowano także w kategoriach w kradzieży mienia, gdzie roku 2019 odnotowano 106 682, zaś w roku 2020 stwierdzono 101 296 kradzieży. – Uszkodzenia mienia to w 2019 roku 36 757 czynów przy 35 569 takich czynach w roku 2020. W 2020 roku stwierdzono aż o 15,3 proc. mniej przestępstw dotyczących uszczerbku na zdrowiu w porównaniu do 2019 roku – podał.

Ponad 650 zabójstw

– To, co wymaga zwiększenia wysiłków i naszej szczególnej uwagi, pomimo wzrostu wykrywalności o 3 proc. w porównaniu z rokiem 2019, to kradzieże z włamaniem, których w 2020 roku odnotowano o 3 109 więcej w skali całego kraju, niż w 2019 roku (71 392) – podkreślił.

Dodał także, że w minionym roku o 3 proc. wzrosła liczba skradzionych aut w wyniku kradzieży czy kradzieży z włamaniem w porównaniu do 2019 roku (8 856).

– W 2020 roku w całym kraju doszło do 656 zabójstw, tj. do 125 więcej niż w 2019 roku. W przypadku przestępstw gospodarczych stwierdzono wzrost o 9 427 tego typu przestępstw w 2020 roku w porównaniu z 2019, w którym odnotowano 189 593 tego typu przestępstw. Przestępstw korupcyjnych w 2020 roku stwierdzono o 812 więcej w skali całego kraju w porównaniu do roku 2019 (22 499) – przekazał.

– Policja jest skuteczniejsza w zabezpieczaniu mienia przestępców. W 2019 roku funkcjonariusze zabezpieczyli majątek o łącznej wartości 867 049 023 zł, zaś rok miniony to już mienie o wartości 930 118 572 zł – wyjawił.

Spadek liczby wypadków

Rzecznik KGP podsumował też 2020 rok na polskich drogach. – W 2019 roku do policji zgłoszono 23 531 wypadków drogowych mających miejsce na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu. W porównaniu z rokiem 2019, kiedy to miało miejsce 30 288 wypadków, liczba ta spadła o 6 757 wypadki – podał.

Wskazał, ze w 2020 roku na polskich drogach zginęło 2 480 osób. – W porównaniu z rokiem 2019, kiedy zginęło 2 909 osób, nastąpił spadek o 429 osób – powiedział dodając, że w wypadkach w 2020 roku rannych zostało 26 456 osób. – W porównaniu do 2019 roku, kiedy obrażenia odniosło 35 477 osób, liczba osób rannych zmniejszyła się o 9 021 – tłumaczył.

– W minionym roku również o blisko 6 proc. mniej przestępstw stwierdzono jeśli chodzi o prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości. W roku 2019 odnotowano 56.305 tego typu przestępstw – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rybnik: Właściciele klubu o brutalnej interwencji policji. „Do nas przyszli bandyci”

31.01.2021 Rybnik Pikieta pod komenda miejska policji w zwiazku z zamknieciem klubu muzycznego Face2Face przez policje w zwiazku ze stanem epidemii koronawirusa Nz Marcin Wojciechowski fot. Dominik Gajda/REPORTER

Uważam, że wczoraj nie było interwencji policji – nikt się nie wylegitymował. Do nas przyszli bandyci. Weszli, zaatakowali wszystkich ludzi – mówiła w niedzielę współwłaścicielka klubu w Rybniku, w którym z soboty na niedzielę interweniowała policja. Funkcjonariusze użyli m.in. broni gładkolufowej i granatów hukowych.

Właściciele lokalu w Rybniku, w którym minionej nocy interweniowała policja, wystąpili na konferencji prasowej. Przypomnijmy, że klub muzyczny został otwarty mimo obowiązujących obostrzeń a wewnątrz, podczas interwencji, bawili się ludzie. Doszło do poważnych starć, policja użyła gazu, pałek, granatów hukowych i broni gładkolufowej. Konferencji przysłuchiwali się również ludzie, którzy zgromadzili się pod lokalem w niedzielę w ramach solidaryzowania się z właścicielami. Policjanci tłumaczyli, że użycie środków przymusu bezpośredniego było wynikiem agresji skierowanej przeciwko funkcjonariuszom. Policja podkreślała, że lokal działał wbrew przepisom – został zamknięty decyzją sanepidu, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Policjanci asystowali sanepidowi przy doręczaniu decyzji i wezwali gości do opuszczenia klubu.

Osoby zgromadzone w niedzielne popołudnie przed rybnicką komendą przysłuchiwały się konferencji prasowej, podczas której właściciele klubu Face 2 Face relacjonowali dziennikarzom wydarzenia z nocy z soboty na niedzielę. Głos zabrał także aktywista grupy skupionej wokół Strajku Przedsiębiorców, Michał Wojciechowski, według którego interwencja policji w klubie była „festynem przemocy, festynem reżimu”. – Policja sprowokowała, wtargnęła nielegalnie do klubu Face 2 Face w Rybniku; wtargnęła siłą, użyła gazu – mówił Wojciechowski, informując, iż właściciele klubu dysponują licznymi nagraniami, potwierdzającymi, że policja użyła gazu wobec gości lokalu nie tylko na zewnątrz, ale także w środku. Z tego powodu – jak mówiono – miała zasłabnąć przebywająca w klubie kobieta.

Witani przez zgromadzonych oklaskami współwłaściciele klubu, Marcin Koza i Sandra Konieczny, oceniali, że policja weszła do lokalu bez podstaw prawnych, a proszeni o przedstawienie się funkcjonariusze używali filmowych nazwisk: James Bond i Grzegorz Brzęczyszczykiewicz. – Myślałam, że w tym trudnym czasie, kiedy jest pandemia, policja chce chronić ludzi przed pandemią. Jak się jednak okazuje, policja atakuje ludzi, żeby chronić pandemię – powiedziała Sandra Konieczny. – Weszli na lokal bez żadnej zgody, siłą, zaatakowali klientów. Gazowali nas w lokalu, przez co jedna z naszych klientek miała problemy z oddychaniem w górnej strefie lokalu; nie pozwolili nam jej sprowadzić na dół – relacjonowała.

Policja przyszła nas prowokować; policja przyszła po to, żeby nas siłą wyszarpać z tego lokalu – dodała współwłaścicielka rybnickiego klubu. – Ja uważam, że wczoraj nie było interwencji policji – nikt się nie wylegitymował. Do nas przyszli bandyci. Weszli, zaatakowali wszystkich ludzi, którzy pojawili się w naszym lokalu; ludzie byli wystraszeni, my również – ocenił współwłaściciel lokalu Marcin Koza, zarzucając przedstawicielom sanepidu, że także oni weszli do lokalu nielegalnie, wbrew przepisom. „Wolna Polska”, „Morawiecki do więzienia”, „Popieramy” – skandowano podczas niedzielnego zgromadzenia przed komendą. „Zamknąć rząd, otworzyć gospodarkę” – głosiło jedno z napisanych na kartonach haseł jego uczestników. Protestujący domagali się rozmowy z komendantem lub rzecznikiem prasowym rybnickiej policji. Chcieli wiedzieć, kto wydał rozkaz interwencji oraz czy na miejscu był negocjator i policjanci z zespołu antykonfliktowego. Wzywali do dymisji funkcjonariuszy odpowiedzialnych za interwencję.

Policja stanowczo odpiera zarzuty o nielegalność swoich działań oraz agresywne zachowania funkcjonariuszy. „Decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego lokal został zamknięty, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W związku z powyższym policjanci asystowali pracownikom sanepidu w doręczeniu dokumentu właścicielowi. Następnie mundurowi poinformowali uczestników imprezy o zamknięciu lokalu i konieczności wyjścia z klubu” – podała policja w niedzielnym komunikacie.

Część uczestników – jak informują policjanci – dobrowolnie opuściła lokal, zaś pozostali nie chcieli dostosować się do poleceń. „Na zewnątrz zebrała się grupa kilkuset osób, wśród których” – jak głosi policyjny komunikat – „większość była nietrzeźwa i agresywna w stosunku do policjantów”; niektórzy nie mieli na twarzach maseczek, pili alkohol i podawali policjantom fałszywe dane personalne” – informuje policja. „Po opuszczeniu lokalu uczestnicy byli agresywni i atakowali mundurowych niebezpiecznymi przedmiotami. Policjanci podawali komunikaty wzywające do rozejścia się. Kiedy to nie przyniosło rezultatu, wobec agresywnych uczestników zgromadzenia użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci ręcznych miotaczy gazu, pałek służbowych, granatów hukowych, oddali także strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej” – czytamy w komunikacie śląskiej policji. W interwencji uczestniczyło prawie 150 policjantów z Rybnika oraz z oddziałów prewencji z Katowic. „Interwencja była skuteczna i doprowadziła do przywrócenia ładu i porządku publicznego” – podała policja. Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 30, 44 i 48 lat, podejrzewanych o naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariuszy. Wylegitymowano 213 osób. Część osób ukarano mandatami, wobec innych mają być kierowane wnioski o ukaranie do sądów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Polska: Strzały w Sejmie

Funkcjonariusz Straży Marszałkowskiej postrzelił w Sejmie samego siebie podczas czyszczenia broni – informuje TVN24. Mężczyzna trafił do szpitala.

Podczas rutynowych czynności służbowych wykonywanych przez funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej, doszło do postrzału; bezpieczeństwo osób postronnych w żadnej mierze nie było zagrożone, aktualnie trwa ustalanie okoliczności zdarzenia – powiedział dyrektor Centrum Informacjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka.

W odpowiedzi na liczne pytania przedstawicieli mediów, potwierdzamy, że w niedzielę 31 stycznia, podczas rutynowych czynności służbowych wykonywanych przez funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej, doszło do postrzału – dodał.

„Bezpieczeństwo nie było zagrożone”

Jak dodał wypadek miał miejsce w strefie zamkniętej, do której dostęp posiadają wyłącznie funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, „w budynku niebędącym główną częścią kompleksu sejmowego”. Należy podkreślić, że w żadnej mierze nie było zagrożone bezpieczeństwo osób postronnych – zapewnił.

Grzegrzółka dodał, że aktualnie trwa ustalanie okoliczności zdarzenia. Szczegóły sprawy bada dowództwo Straży Marszałkowskiej, a także prokuratura i policja, zgodnie z obowiązującymi przepisami – wskazał Grzegrzółka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biała Podlaska: Atak na biuro poselskie PiS. „Tak dla aborcji”, „PiS wam w d***”.

Przed budynkiem znicze i kartony z hasłami Strajku Kobiet, rozrzucone wieszaki, a na szybach wulgarne napisy. Tak wygląda siedziba biur poselskich PiS w Białej Podlaskiej po ataku przeciwników partii. Kto to zrobił? Policja szuka sprawców.

Policja ustala okoliczności i szuka sprawców dewastacji budynku, w którym znajdują się biura parlamentarzystów PiS w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Na drzwiach i oknach budynku ktoś namalował sprayem wulgarne hasła.

– „W niedzielę rano otrzymaliśmy zgłoszenie, że na budynku przy ul. Francuskiej zostały naniesione sprayem wulgarne napisy. Zostały wykonane oględziny, zabezpieczyliśmy zapisy monitoringu, ustalamy wszystkie okoliczności, szukamy sprawców” – mówi komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla z komendy policji w Białej Podlaskiej.
Źródło info i foto: se.pl

Policja w Rosji zatrzymała 4 tys. osób, w tym żonę Aleksieja Nawalnego

Tysiące ludzi wyszły na ulice Moskwy, aby wyrazić solidarność z Aleksiejem Nawalnym. W ponad 100 innych miastach Rosji demonstrowało od kilkudziesięciu do kilku tysięcy osób. W stolicy policja zatrzymała do tej pory około 1000 osób, a w całym kraju ponad 3300. Wśród zatrzymanych są m.in. żona Julia Nawalna oraz opozycjonista Ilia Jaszyn.

Najliczniejsze demonstracje odbyły się w Moskwie i Petersburgu. Ich uczestnicy podkreślają brutalność policjantów i żołnierzy Gwardii Narodowej. Świadkowie stwierdzili, że funkcjonariusze w różnych miejscach używali: paralizatorów, gazów łzawiących, tarcz i pałek. Zatrzymano między innymi żonę Aleksieja Nawalnego – Julię, dziennikarza Siergieja Parchomienkę i opozycyjnego polityka Ilię Jaszyna. Według różnych doniesień, do policyjnych aresztów trafiło ponad 80 niezależnych dziennikarzy. Funkcjonariusze mieli zatrzymywać nie tylko uczestników protestu, ale też przypadkowych przechodniów.

Demonstrujący w Moskwie opozycjonista Ilia Jaszyn przed zatrzymaniem zwrócił uwagę, że ruch protestacyjny w obronie Aleksieja Nawalnego zaostrzył się i zyskał nowych zwolenników. – Mam wrażenie, że ludzi wyszło nie mniej, ale w niektórych miejscach nawet więcej – powiedział opozycjonista. – Narasta protestacyjna fala, ludzi jest coraz więcej i przyłączają się nowe miasta. Władza jednych przestraszyła, ale innych raczej rozzłościła swoimi policyjnymi metodami i ludzie przestają się bać – podkreślał opozycyjny polityk.

Młodzi ludzie, którzy brali udział w protestach, podkreślali, że „w Rosji przyszedł czas na zmiany”.
– Boimy się postępowania karnego, ale mamy nadzieję uniknąć takiej odpowiedzialności – tłumaczyli.
– To nie jest najwyższa cena, która możemy zapłacić za to, żeby kraj był normalny i rozwijał się tak, jak tego chcą ludzie – dodawali.

Z kolei Federalna Agencja Nadzoru Telekomunikacyjnego zagroziła wysokimi grzywnami portalom, które będą publikowały sprzeczne z oficjalnymi dane o liczebności protestów i ich przebiegu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zarzuciło ambasadzie Stanów Zjednoczonych, że wtrąca się w wewnętrzne sprawy Rosji, a prokuratura ostrzegła uczestników demonstracji przed odpowiedzialnością karną za udział w nielegalnych zgromadzeniach. Zdaniem rosyjskich obrońców praw człowieka, to największa fala represji wobec opozycji w ciągu ostatnich 20 lat.

Aleksiej Nawalny od 17 stycznia przebywa w moskiewskim areszcie i pozostanie tam do procesu, który zaplanowano na 2 lutego. Federalna Służba Wykonywania Kar chce, aby opozycjoniście odwieszono stary wyrok 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Nawalny został zatrzymany na lotnisku w Moskwie, kilkadziesiąt minut po powrocie z zagranicy. Wcześniej przez pięć miesięcy leczył się w Niemczech po tym, gdy próbowano go zamordować bojową substancją trująca z grupy nowiczoków.
Źródło info i foto: Gazeta.pl