Seria ataków nożem w Londynie

W nocy z piątku na sobotę w południowym Londynie doszło do pięciu ataków z użyciem noża. Jedna osoba zginęła, a dziewięć jest rannych. Brytyjska policja sprawdza, czy zdarzenia te były ze sobą powiązane. Dotychczas nie zebrano dowodów, które by to potwierdzały. Przed godziną 19.00 czasu miejscowego policja została wezwana na Chapman Road w położonej na południu miasta dzielnicy Croydon. Funkcjonariusze odnaleźli tam poszkodowanego, który następnie trafił do szpitala.

20 minut później policja została wezwana do szpitala w południowym Londynie, gdzie trafiło czterech mężczyzn z ranami kłutymi i ciętymi. Jeden z nich odniósł obrażenia zagrażające życiu. Przed godziną 21.00 policjanci otrzymali zgłoszenie również ze szpitala w południowym Londynie – dwóch mężczyzn miało rany kłute, jeden z nich poważne.

Przed godziną 21.00 policjanci otrzymali zgłoszenie również ze szpitala w południowym Londynie – dwóch mężczyzn miało rany kłute, jeden z nich poważne.

25 minut później na Dingwall Road w dzielnicy Croydon zatrzymano mężczyznę podejrzanego o dopuszczenie się ciężkiego uszkodzenia ciała. Jego ofiara – której obrażenia nie są poważne – też została zatrzymana.

Po godzinie 20.00 policja została wezwana na Wisbeach Road, także w dzielnicy Croydon. Funkcjonariusze zastali na miejscu dwóch mężczyzn z obrażeniami kłutymi. Jeden z nich został zabrany do szpitala przed przybyciem policji, a drugi zmarł na miejscu, pomimo udzielonej mu pomocy medycznej.
Źródło info i foto: interia.pl

Właściciel klubu z Rybnika, gdzie urządzono imprezę mimo zakazu, zatrzymany przez policję

Marcin Koza, właściciel klubu Face 2 Face został wieczorem zatrzymany przez policję – poinformował portal rybnik.com.pl. Mężczyzna zaniósł do Komendy Miejskiej Policji w Rybniku materiały, które jego zdaniem, świadczą o przekroczeniu uprawnień przez mundurowych podczas interwencji w lokalu, do której doszło w ostatni weekend stycznia.

Marcin Koza, właściciel klubu Face 2 Face, udał się w piątek wieczorem w towarzystwie Michała Wojciechowskiego ze Strajku Przedsiębiorców, do komendy policji. Mężczyźni chcieli przekazać płytę DVD z dowodami na nieuprawnione ich zdaniem, działania policji podczas interwencji w lokalu, do której doszło w miniony weekend.

W pewnym momencie do czekających w holu mężczyzn podeszli policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach i zatrzymali właściciela klubu. Wojciechowski opublikował nagranie z całego zdarzenia w mediach społecznościowych. 

Podkomisarz Przemysław Sadowski z Komendy Miejskiej Policji w Rybniku poinformował, że właściciel klubu został zatrzymany w związku z prowadzonym przez prokuraturę postępowaniem w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób.

Interwencja policji w klubie

Cała sprawa dotyczy interwencji policji, która w nocy z soboty na niedzielę przeprowadziła kontrolę w otwartym, mimo obowiązującego zakazu, klubie muzycznym Face 2 Face w centrum Rybnika. Policja zaznacza, że lokal działał wbrew przepisom – został zamknięty decyzją sanepidu, z rygorem natychmiastowej wykonalności. Policjanci asystowali sanepidowi przy doręczaniu decyzji i wezwali gości do opuszczenia klubu.

Podczas interwencji doszło do przepychanek. Policjanci użyli ręcznych miotaczy gazu, pałek i granatów hukowych. Padły też strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej. Poszkodowanych zostało dwóch policjantów, uszkodzono dwa radiowozy. Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku 30, 44 i 48 lat; wylegitymowano ponad 200 osób.

Według policji, użycie środków przymusu bezpośredniego było wynikiem agresji skierowanej przeciwko funkcjonariuszom. Policja zaprzecza jednak doniesieniom o rzekomym użyciu gazu pieprzowego wewnątrz lokalu. „Informujemy, iż przeprowadzone czynności kontrolne nie potwierdzają takiej wersji wydarzeń” – oświadczyła rybnicka policja.

Prokuratorskie śledztwo

Po interwencji policji, w niedzielę po południu, przed komendą policji w Rybniku zgromadziło się kilkadziesiąt osób, solidaryzujących się z właścicielami klubu, którzy podczas konferencji prasowej przedstawili swoją wersję nocnych zajść. Zarzucili sanepidowi i policji bezprawne działania, a policjantom – prowokowanie i agresywne zachowanie.

Klub rozpoczął internetową zrzutkę na „pomoc w walce z bezprawiem”. Do godz. 14 w piątek wpłacono ponad 10 tys. zł. „Klub działa w pełni legalnie, ale niestety niektórym to mocno przeszkadza i chcą nas dla przykładu zniszczyć, więc musimy to udowodnić, bo to nasza walka o wolność, walka o lepsze jutro, walka o nas wszystkich” – przekonują, opisując wydarzenia z poprzedniego weekendu.

Od ubiegłego tygodnia w rybnickiej prokuraturze toczy się śledztwo od kątem sprowadzenia przez właściciela lokalu zagrożenia dla zdrowa i życia wielu osób (art. 165 Kodeksu karnego). Zostało ono wszczęte po zawiadomieniu dwóch osób fizycznych. Prokuratura nadzoruje też policyjne dochodzenie w sprawie zamieszek, do których doszło w miniony weekend przed klubem. Trzem zatrzymanym w tej sprawie mężczyznom policjanci przedstawili zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej, a jednemu także znieważenia funkcjonariuszy. Po przesłuchaniu zostali zwolnieni do domów. Trzeci wątek – jak podawała prokuratura – to kwestia oceny zasadności czynności podejmowanych przez policję.

Z kolei w sanepidzie w sprawie Face 2 Face toczą się trzy postępowania administracyjne. Pierwsze dotyczy utrudniania przeprowadzenia czynności kontrolnych, drugie – sprowadzenia zagrożenia dla zdrowia i życia, a trzecie jest związane z łamaniem epidemiologicznych ograniczeń i zakazów – podała Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo dwóch chłopów w Turzanach. Nowe informacje

Turzany koło Inowrocławia. To w tej miejscowości doszło do tragedii. Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 oraz 5 lat. Bracia najprawdopodobniej zostali zamordowani przez swoją matkę. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok. Do tej tragedii doszło w piątek rano w Turzanach pod Inowrocławiem (województwo kujawsko-pomorskie). Jak przekazał „Fakt”, ciała dwóch braci w wieku 3 oraz 5 lat odnalazł ich ojciec.

Jak wskazał tabloid, dzieci najprawdopodobniej zostały zamordowane przez swoją matkę. Kobieta miała próbować odebrać sobie życie. Trafiła ona do szpitala. Z informacji tabloidu wynika, że ciała chłopców odnalazł ich ojciec w piątkowy poranek. W domu miał on także odnaleźć zakrwawione ciało swojej żony. Jak przekazał natomiast „Super Express”, chłopcy najprawdopodobniej próbowali ratować się ucieczką. Jednak nie udało się im przeżyć, ich matka miała ich zamordować. 37-latka miała później próbować odebrać sobie życie. W wannie odnalazła ją teściowa.

Po policję miał zadzwonić ojciec chłopców, który usłyszał krzyk swoje matki. To ona miała wejść pierwsza do mieszkania. – Jak weszliśmy do środka domu, zobaczyliśmy w nim pełno krwi. Dwójka chłopców była martwa. Wstępnie ustaliliśmy, że zginęli od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy – przekazał „SE” jeden z policjantów. Dodał on, że chłopcy musieli uciekać „dlatego te ciosy w plecy”.

Asp. szt. Izabella Drobniecka z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu przekazała w rozmowie z „Faktem”, że w trakcie oględzin stwierdzono na ciałach dzieci obrażenia oraz rany, które mogły przyczynić się do ich śmierci.

– Obrażenia, rany na ciałach dzieci wskazują, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych. Podejrzewamy udział osób trzecich – przekazała tabloidowi prokurator Agnieszka Adamska-Okońska z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Nieoficjalnie ustalono także, że rany kłute zostały zadane w okolicy pleców oraz klatki piersiowej. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok dzieci.
Źródło info i foto: wp.pl