Jest drugi Europejski Nakaz Aresztowania wydany wobec Zbigniewa S.

Sąd Okręgowy w Lublinie na wniosek prokuratury wydał Europejski Nakaz Aresztowania biznesmena Zbigniewa S., w sprawie, w której podejrzany jest on o przywłaszczenie 253 tys. zł na szkodę fundacji swojego imienia i pranie brudnych pieniędzy – poinformowała Prokuratura Regionalna w Lublinie.

To drugi Europejski Nakaz Aresztowany wydany wobec Zbigniewa S., który 8 stycznia został zatrzymany w Holandii.

Wydany we wtorek Europejski Nakaz Aresztowanie dotyczy sprawy, w której prokuratura postawiła Zbigniewowi S. zarzuty dotyczące działania na szkodę fundacji swojego imienia, przywłaszczenia 253 tys. zł pochodzących z wpłat darczyńców i uczynienia sobie z tego procederu stałego źródła dochodu, a także prania brudnych pieniędzy.

Jak wynika z ustaleń śledztwa, podejrzany przeznaczył przywłaszczone środki w kwocie 217 tys. zł na zakup żetonów do gry w jednym z warszawskich kasyn. Pozostałe pieniądze rozdysponował poprzez udzielenie nieoprocentowanej pożyczki w kwocie 11 tys. zł oraz zapłatę honorarium adwokackiego i zwrotu kosztów procesowych w prywatnej sprawie w wysokości 25 tys. zł – poinformowała Prokuratura Regionalna w komunikacie.

Zarzuty w tej sprawie Zbigniew S. usłyszał w połowie października 2020 roku. Sąd nie zgodził się wtedy na jego aresztowanie.

Od tamtego czasu Zbigniew S. ukrywał się. Wobec tego, Prokuratura Regionalna w Lublinie wystąpiła do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód o jego aresztowanie, a następnie po zastosowaniu aresztu wydała list gończy. Wystąpiono także do Sądu Okręgowego w Lublinie z wnioskiem o ENA. Sąd wniosek prokuratury uwzględnił.

To już kolejny Europejski Nakaz Aresztowania wydany za Zbigniewem S. Wcześniej Sąd Okręgowy w Lublinie wydał ENA w śledztwie, w którym Zbigniew S. podejrzany jest o kilkanaście przestępstw, w tym przywłaszczenie powierzonych środków finansowych w kwocie ponad 900 tys. zł oraz pranie brudnych pieniędzy. Ponadto Zbigniew S. jako prezes fundacji nielegalnie organizował loterie, a także wbrew przepisom ustawy o rachunkowości nie sporządził i nie złożył sprawozdań finansowych fundacji za lata 2016-2019 – informuje prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejna udana akcja CBŚP. Zatrzymano 6 osób

Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się multiprzestępczością, to kolejny efekt współpracy śląskiego CBŚP i Prokuratury Krajowej. Członkowie gangu podejrzani są m.in, o przestępstwa narkotykowe, pobicia, groźby, korupcję, oszustwa i inne. CBŚP zatrzymało 3 osoby i kolejne 3 doprowadziło do prokuratury z zakładów karnych.

Policjanci z Zarządu w Katowicach CBŚP, pod nadzorem Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, prowadzą od wielu miesięcy czynności w ramach śledztwa dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej. Członkowie gangu działali w latach 2014 – 2017 na terenie niemal całego kraju, a głównie w województwie podkarpackim i śląskim. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w tym czasie mogli dokonywać przestępstw narkotykowych, przeciwko życiu i zdrowiu, mieniu oraz inne. Z zebranego materiału wynika, że członkowie gangu mogą być również odpowiedzialni za wyłudzenie blisko 90 tys. litrów oleju napędowego.

Pod koniec stycznia policjanci CBŚP zatrzymali 3 osoby, w wieku od 33 do 61 lat. Kolejne 3 osoby doprowadzono do prokuratury z zakładów karnych. Działania przeprowadzono na terenie województwa podkarpackiego, śląskiego oraz małopolskiego. Wówczas to, policjanci zabezpieczyli amunicję, telefony komórkowe, komputery i inne nośniki bazy danych oraz dokumentację. Przejęty materiał obecnie jest szczegółowo analizowany. Zabezpieczono także 160 tys. zł w gotówce.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm zatrzymanym zarzuty dotyczące powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych. Pozostali podejrzani usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w obrocie znaczonymi ilościami amfetaminy.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego wobec 5 osób sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec jednej dozór policyjny.

Śledztwo jest rozwojowe i planowane są następne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brazylia: Matka zabiła noworodka. Zatrzymano dwie osoby

Policja zatrzymała parę, która próbowała pozbyć się ciała swojego dziecka. Matka udusiła noworodka, jej partner pomógł jej w ukryciu zwłok. Ciało odkrył szukający złomu bezdomny, który powiadomił o tym służby. Do zabójstwa noworodka doszło w São Paulo. Para próbowała pozbyć się zwłok dziecka, ukrywając je w plastikowym worku na śmieci. Po kilku godzinach w miejscu, gdzie zostawili worek, zjawił się bezdomny i znalazł ciało, po czym powiadomił o tym policję. Służby zabezpieczyły nagranie z monitoringu, na którym widać, jak mężczyzna wynosi worek na ulicę.

20-letniej matce dziecka, która udusiła je ramiączkiem od biustonosza i jej 26-letniemu partnerowi postawione zostały zarzuty zabójstwa i ukrycia zwłok. Zarzuty usłyszał również wujek dziecka, który miał pomagać parze w pozbyciu się zwłok. Matka złożyła zeznania, w których twierdziła, że zabiła dziecko na skutek depresji poporodowej. Śledczy twierdzą jednak, że motywem była niepewność kobiety co do tego, kto jest ojcem dziewczynki. Oskarżona 20-latka ma jeszcze troje dzieci.
Źródło info i foto: wp.pl

Pracownicy sanepidu apelują do GIS ws. wystawianych mandatów. „Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?”

Szefowa sanepidowskiej „Solidarności” w piśmie do GIS skarży się na zniewagi i szykany, jakie spotykają pracowników sanepidu podczas kontroli otwartych mimo obostrzeń biznesów. „Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników” – wzywa Dorota Walczak.

Radio ZET dotarło do pisma, które szefową sanepidowskiej „Solidarności” napisała do Krzysztofa Saczki pełniącego w zastępstwie obowiązki Głównego Inspektora Sanitarnego. Pismo zostało wysłane 25 stycznia.

„Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?” – pyta szefowa sanepidowskiej „Solidarności” w wysłanym do GIS piśmie. „ Uważamy, że aby realizować nasze zadania polegające na zachowaniu bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego w kraju należy wreszcie uporządkować wszystkie akty prawne, by działania były skuteczne, nasza praca bezpieczna, a wydawanie poleceń pracownikom miało sens” – dodaje.

Szefowa sanepidowskiej „Solidarności”: Pracownicy są szykanowani i poniżani

Walczak zwraca też uwagę na liczne problemy i zagrożenia, które spotykają pracowników sanepidu w związku z przeprowadzanymi kontrolami. W piśmie prosi o podjęcie pilnych działań w związku z tym, że pracownicy stacji są „znieważani, wyśmiewani, szykanowani i poniżani” podczas kontroli.

„Nie wyrażamy zgody i nie pozwolimy, by przedsiębiorcy mogli tworzyć listy pracowników łamiących prawo, by każdy pracownik, który złamie prawo realizując czynności na podstawie nielegalnego rozporządzenia premiera miał zostać napiętnowany, a listy miały posłużyć przedsiębiorcom i prawnikom w przygotowaniu pozwów, które pozwolą pociągnąć te osoby do odpowiedzialności a także napiętnować w ich środowiskach” – pisze Walczak.
„ Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników” – można przeczytać w piśmie.

Jak ustalił reporter radia Maciej Bąk, związkowcy z sanepidu w zeszłym tygodniu spotkali się w tej sprawie z szefostwem GIS. Jednak na razie w sprawie miały nie paść żadne konkretne deklaracje.
Źródło info i foto: Wprost.pl

USA: Niezadowolony pacjent otworzył ogień w kierunku do personelu

67-letni mężczyzna niezadowolony z opieki, jaką otrzymał w klinice w niewielkiej miejscowości Buffalo, w stanie Minnesota, otworzył we wtorek ogień raniąc pięć osób. Jedna z nich zmarła później w szpitalu. Mężczyznę aresztowała policja. Jak poinformował szeryf hrabstwa Wright Sean Deringer, pirotechnicy sprawdzają podejrzane pakunki znalezione na terenie kliniki oraz w motelu, w którym napastnik się zatrzymał. Personel i pacjentów kliniki ewakuowano. Napastnik został zidentyfikowany jako Gregory Paul Ulrich.

Policja nie potwierdziła tego, ale z nieoficjalnych informacji, na które powołuje się Associated Press wynika, że jedną z jego ofiar miał być lekarz pracujący w klinice. Ulrich dostał wcześniej sądowy zakaz zbliżania się do tego lekarza.

Nie jest jasne czy jeden z pakunków eksplodował, ale na materiałach filmowych miejscowej stacji telewizyjnej widać zniszczenia jednego z pomieszczeń kliniki. Do incydentu doszło w klinice Allina w Buffalo, osadzie liczącej 15 tys. mieszkańców położonej w odległości ok. 64 km na północy zachód od Minneapolis.
Źródło info i foto: TVP.info

Peter Madsen, morderca szwedzkiej dziennikarki, skazany za ucieczkę z więzienia

Duński konstruktor Peter Madsen, który odsiaduje dożywocie za zamordowanie w łodzi podwodnej szwedzkiej dziennikarki, został we wtorek skazany na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności za ucieczkę z więzienia. Wyrok utrudni mu starania o wcześniejsze zwolnienie. Sąd w Glostrup pod Kopenhagą uznał ponadto Madsena za winnego karalnych gróźb śmierci, kierowanych do funkcjonariuszy służby więziennej oraz policji.

Morderca przyznał się, że 20 października wydostał się z więzienia Herstedvester w Kopenhadze, mając własnoręcznie wykonaną atrapę broni oraz naśladujący ładunek wybuchowy pas. Przedmioty te wykonał podczas zajęć resocjalizacyjnych w stolarni. Został jednak schwytany po pięciu minutach. Jak ustaliła prokuratura, działał w pojedynkę i nikt nie został poszkodowany.

Madsen tłumaczył próbę ucieczki złymi – jego zdaniem – warunkami w więzieniu. Po tym incydencie został przeniesiony do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze w Strostrom na wyspie Falster.

Według agencji Ritzau kolejny wyrok utrudni mordercy starania o wcześniejsze lub warunkowe zwolnienie z odbycia kary dożywocia.

Madsen w 2018 roku został skazany przez sąd w Kopenhadze na dożywocie za zamordowanie w sierpniu 2017 roku szwedzkiej dziennikarki Kim Wall.

Nie przyznał się do zabójstwa

Konstruktor łodzi podwodnych nie przyznał się do zabójstwa, a jedynie do rozczłonkowania ciała kobiety i wyrzucenia jego części za burtę swej łodzi. Sąd uznał, że jest on również winien zbezczeszczenia zwłok, jak i przestępstwa na tle seksualnym. W jego komputerze znaleziono materiały pornograficzne z przemocą.

Madsen nie odwołał się od wyroku, a jedynie domagał złagodzenia kary. Wniosek ten został jednak przez sąd wyższej instancji odrzucony. Ofiara Madsena Kim Wall, która miała doświadczenie w realizacji materiałów w Syrii, Sri Lance czy na Haiti, weszła na pokład jego łodzi, aby zrealizować o nim reportaż. Madsen był wówczas znany jako zdolny wynalazca i wizjoner, który chciał wystrzelić się w kosmos. Aby zrealizować ten cel, rywalizował z dawnymi współpracownikami, z którymi rozstał się w nieprzyjemnych okolicznościach.

Dopiero po morderstwie dziennikarki wyszło na jaw, że przejawiał on cechy psychopatyczne oraz narcystyczne. Rodzice Wall, również z zawodu dziennikarze, aby upamiętnić córkę ustanowili stypendium, które co roku w dniu jej urodzin 23 marca jest przyznawane młodym dziennikarkom.
Źródło info i foto: Dziennik.pl