USA: Trzecia rocznica masakry w Parkland. Joe Biden zapowiada zaostrzenie przepisów dotyczących broni palnej

Podejmiemy działania, aby zakończyć epidemię przemocy z użyciem broni i uczynić nasze szkoły i społeczności bezpieczniejszymi – zadeklarował prezydent USA Joe Biden. W trzecią rocznicę masakry w szkole średniej w Parkland na Florydzie wezwał Kongres do zaostrzenia przepisów dotyczących broni palnej.

„Dzisiaj opłakujemy społeczność Parkland, opłakujemy wszystkich, którzy stracili swoich bliskich w wyniku użycia broni” – podkreślił Joe Biden w oświadczeniu wydanym przez Biały Dom.

Prezydent zaapelował o wprowadzenie przepisów dotyczących między innymi kontroli sprzedaży broni, zakazu broni szturmowej, magazynków o dużej pojemności oraz zniesienia immunitetu prawnego chroniącego producentów broni.

„Ta administracja nie będzie czekać na kolejną masową strzelaninę, aby odpowiedzieć na to wyzwanie. Podejmiemy działania, aby zakończyć epidemię przemocy z użyciem broni i uczynić nasze szkoły i społeczności bezpieczniejszymi. (…) Jesteśmy winni dokonania zmian wszystkim tym, których straciliśmy, i tym wszystkim, którzy zostali w pogrążeni żalu” – argumentował Biden.

„Nie spoczniemy, dopóki wszyscy Amerykanie nie będą raz na zawsze bezpieczni”
14 lutego 2018 roku w szkole średniej Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland zginęło 17 osób, w tym 14 uczniów. 17 osób odniosło obrażenia. Sprawcą masakry był 19-letni Nikolas Cruz wyrzucony wcześniej ze szkoły. Strzelał z karabinu AR-15. Młody mężczyzna został zatrzymany.

W rocznicę masakry wypowiedziała się też szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi. Zapewniła, że Kongres będzie współpracował z nową administracją w celu uchwalenia dwóch ustaw dotyczących przeszłości kryminalnej nabywców broni.

– Demokraci przyłączają się w tę pamiętną rocznicę, aby odnowić nasze zobowiązanie sfinalizowania niedokończonej pracy, aby żadna rodzina ani społeczność nie musiała przeżywać bólu spowodowanego użyciem broni. (…) Nie spoczniemy, dopóki wszyscy Amerykanie w szkołach, w miejscach pracy, w miejscach kultu i w naszych społecznościach nie będą raz na zawsze bezpieczni – zadeklarowała Pelosi.

Ocaleli ze strzelaniny uczniowie dla uczczenia zamordowanych kolegów i nauczycieli zainicjowali akcję „Marsz dla naszego życia”. Domagają się ustawodawstwa prowadzącego do ściślejszej kontroli nad bronią.

W minionym tygodniu przewodnicząca Rady Polityki Wewnętrznej Białego Domu Susan Rice oraz doradca prezydenta Bidena Cedric Richmond zorganizowali wirtualne spotkanie z liderami ugrupowań zajmujących się zapobieganiem przemocy przy użyciu broni. Debata poświęcona była środkom służącym ograniczaniu przemocy.

Broń palna w Stanach Zjednoczonych

Prawo do posiadania broni palnej reguluje 2. poprawka do konstytucji Stanów Zjednoczonych. Według statystyk z 2017 roku, przytoczonych przez BBC, około 40 procent Amerykanów deklaruje, że posiada broń palną lub mieszka z kimś, kto taką ma. Większość z tych osób deklaruje, że posiada więcej niż jedną sztukę. Według szacunków w rękach prywatnych w USA jest około 390 milionów sztuk broni palnej.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ataki na domy prawników Donalda Trumpa

Adwokat Michael van der Veen stał się obiektem ataków po udanej obronie Donalda Trumpa w procesie impeachmentu. Nie tylko zresztą sam prawnik: w weekend w jego domu wybito okna i namalowano napis „zdrajca”. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia – przyznaje van der Veen.

W sobotę Senat USA uniewinnił Trumpa z zarzutów podżegania tłumu jego zwolenników do ataku na Kapitol. 57 senatorów (w tym siedmioro Republikanów) głosowało za impeachmentem, a 43 przeciwko. Zwolennikom impeachmentu byłego prezydenta nie udało się jednak uzyskać wymaganej większości 2/3 głosów.

Atak na prawników Trumpa

Po uniewinnieniu przez Senat byłego prezydenta USA, gniew przeciwników Donalda Trumpa zwrócił się przeciw jego adwokatom: dom Michaela van der Veena został zdewastowany, podobnie jak drugiego z obrońców – Bruce’a Castora. Przed domem van der Veena w Filadelfii czerwonym sprayem namalowano napis „zdrajca” i strzałkę kierującą na budynek, gdzie mieszka rodzina prawnika. W piątek w nocy wybito szyby.

– Mój dom został zaatakowany – powiedział van der Veen w Fox News. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia. Jednak naprawdę nie chcę w to wchodzić – dodał adwokat.

Lokalny „Philadelphia Inquirer” podaje, że także przed kancelarią prawnika manifestanci wykrzykiwali wymierzone w van der Veena hasła.

„Chcą wykonywać pracę bez obaw o własne bezpieczeństwo”

Drugi z adwokatów w procesie Donalda Trumpa, Bruce Castor, przyznaje, że także jego dom został zaatakowany.

– Mój dom był przedmiotem ataków. Ci ludzie są prawnikami i oczekują, że będą wykonywać swoją pracę bez obawy o własne bezpieczeństwo – podkreślił na antenie Fox News.

Rok temu pozywał, teraz bronił

Jak przypominają amerykańskie media, choć Michael van der Veen ostatnio bronił Donalda Trumpa, to jeszcze rok temu pozwał byłego już prezydenta i szefa amerykańskiej poczty. Powodem były wprowadzone przez nich zmiany w funkcjonowaniu firmy pocztowej, które – jak wskazywał adwokat – uniemożliwiały sprawne przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych.
Źródło info i foto: TVP.info

Finał sprawy „Froga” odnośnie „rajdu” ulicami Warszawy

Urządził sobie rajd ulicami Warszawy. Gnał z prędkością ponad 200 km na godzinę. Miał szczęście, że nikogo nie zabił. Choć od tego czasu minęło już 7 lat, pseudonim Frog wciąż kojarzy się jednoznacznie. Reportaż Leszka Dawidowicza dzisiaj o 21:00 w Polsat News. W 2014 roku, w sieci pojawiło się wstrząsające nagranie, na którym Robert N. popisuje się skrajnie niebezpieczną jazdą z zawrotną prędkością. Swoje wyczyny powtórzył na trasie między Jędrzejowem, a Kielcami.

Po 7 latach w końcu usłyszy wyrok w sprawie o spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. „Frog” nawet w trakcie procesu łamał sądowe zakazy jazdy. Grozi mu 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano oszustów. Oszukali 474 osoby na ogromne pieniądze

474 osoby zostały oszukane podczas zakupów internetowych na jednym z popularnych serwisów. Sprzedający, mimo otrzymania zapłaty, nie wysyłali towaru. Straty sięgają niemal pół miliona złotych. Policjanci z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością KWP ustalili, że za tym procederem stoją dwaj obywatele Ukrainy, mieszkający w Rzeszowie. Obaj usłyszeli prokuratorskie zarzuty, a sąd tymczasowo aresztował ich na trzy miesiące.

Policjanci z Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością komendy wojewódzkiej w Rzeszowie wpadli na trop oszustów, którzy wykorzystując platformę zakupową, zamieszczali ogłoszenia dotyczące sprzedaży m.in. sprzętu elektronicznego, kosiarek, mikserów, robotów kuchennych. Towaru nie wysyłali, mimo że zamówienia były opłacone przez kupujących.

W ten sposób, w okresie od początku lipca do końca października 2020 r., oszukali co najmniej 474 ustalone osoby, na łączną kwotę blisko pół miliona złotych. Straty finansowe poniósł przede wszystkim serwis zakupowy z tytułu środków wypłaconych pokrzywdzonym w ramach Programu Ochrony Kupujących.

Oszustami okazali się dwaj obywatele Ukrainy w wieku 48 i 20 lat, na co dzień mieszkający w Rzeszowie. Zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy.

Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty oszustwa, którego dopuścili się działając wspólnie i w porozumieniu, w zamiarze osiągnięcia korzyści majątkowej. Obaj uczynili sobie z fikcyjnej sprzedaży towarów stałe źródło dochodu.

Sąd na wniosek Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie tymczasowo aresztował obu podejrzanych na okres trzech miesięcy. Za zarzucane im przestępstwa grozi do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Awantury i bójki w Zakopanem. Mnóstwo interwencji policji

12.02.2021 Zakopane Rzad warunkwo zezwolil na otwarcie pensjonatow i hoteli, a takze stokow narciasrskich. n/z Karczma Goraleczka na Krupowkach pomimo obostrzen otworzyla sie dla klientow. fot. Marek M Berezowski/REPORTER

Awantury w hotelach i pensjonatach, bójki uliczne, nietrzeźwi zbierani z ulicy, spontaniczne tańce na Krupówkach – takie interwencje odnotowała policja w nocy z piątku na sobotę. Mamy potężny najazd turystów na Zakopane – powiedział PAP rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek.

Zakopane przeżywa właśnie prawdziwe oblężenie. – Noc z piątku na sobotę dla zakopiańskich policjantów była bardzo ciężka. Mieliśmy mnóstwo interwencji związanych z najazdem turystów. Zaangażowane były wszystkie patrole. Minionej nocy w Zakopanem było bardzo dużo nietrzeźwych osób, a niektórych trzeba było zbierać wprost z ulicy, żeby nie zamarzli. W ciągu doby wylegitymowaliśmy 156 osób i podjęliśmy 60 interwencji. Zatrzymana została jedną osoba z narkotykami – relacjonował rzecznik.

Wiele interwencji dotyczyło awantur w hotelach i pensjonatach. Do nietypowego zdarzenia doszło na Krupówkach, gdzie około 22. tłum kilkudziesięciu osób ludzi zaczął spontanicznie śpiewać i tańczyć. Na widok policji część z bawiących się osób rozbiegła się, a na niektórych zostały nałożone mandaty w związku z gromadzeniem się i za brak maseczek.

Minionej nocy na jednej z zakopiańskich stacji benzynowej nietrzeźwy klient zdemolował sklep. Policja ścigała także kierowcę, który nie zatrzymał się do kontroli. Inne zgłoszenie dotyczyło bójki na ulicy, w której miało brać udział około 10 osób. – Spodziewamy się, że dzisiejszej nocy może być podobnie więc będziemy reagowali na wszelkie zgłoszenia – zakończył rzecznik.

Najazd turystów na Zakopane jest związane z poluzowaniem obostrzeń. Dodatkowo na ten weekend nałożyły się walentynki i konkurs skoków na Wielkiej Krokwi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

BBC o zbiorowych gwałtach na Ujgurkach. Pekin stanowczo zaprzecza

Kobiety przetrzymane w obozach reedukacji dla Ujgurów w Sinciangu na zachodzie Chin były systematycznie gwałcone, dręczone seksualnie i torturowane – podała brytyjska stacja BBC, cytując byłe więźniarki tych ośrodków. Chińskie władze stanowczo zaprzeczają tym zarzutom.

Eksperci ONZ zwracali w ostatnich latach uwagę na wiarygodne doniesienia o nawet ponad milionie Ujgurów i innych muzułmanów przetrzymywanych w Sinciangu w pozaprawnych obozach internowania. Chińskie władze określają je jako „ośrodki kształcenia zawodowego” i element walki z islamskim ekstremizmem oraz kampanii łagodzenia ubóstwa.

„Relacje z pierwszej ręki z obozów internowania są rzadkie, ale kilku byłych więźniów oraz jeden strażnik powiedzieli BBC, że doświadczyli lub widzieli dowody na zorganizowany system masowych gwałtów, maltretowania seksualnego i tortur” – podała brytyjska stacja.

BBC cytuje m.in. Ujgurkę Tursunay Ziawudun, przedstawioną jako byłą więźniarkę, która po wypuszczeniu na wolność w grudniu 2018 roku zbiegła do Kazachstanu, a stamtąd do USA. Kobieta twierdzi, że była w obozie bita, torturowana i została trzykrotnie zgwałcona, za każdym razem przez dwóch lub trzech mężczyzn.

Kłamstwo stulecia?

W Pekinie rzecznik chińskiego MSZ Wang Wenbin określił materiał BBC jako „całkowicie pozbawiony oparcia w faktach”. Jego zdaniem cytowane przez stację osoby to „aktorzy rozpowszechniający fałszywe informacje”, a w Sinciangu nie ma obozów reedukacji. Wcześniej chińscy urzędnicy określali zarzuty o łamanie praw człowieka w Sinciangu jako „największe kłamstwa stulecia”.

W materiale BBC Ziawudun opisuje wpływ prowadzonej przez władze kampanii na społeczność ujgurską w Sinciangu. Jej zdaniem wiele osób po doświadczeniach z obozów popada w alkoholizm. „Mówią, że ludzie są wypuszczani, ale moim zdaniem każdy, kto wychodzi z obozu, jest skończony (…) Ich (tj. władz – PAP) celem jest zniszczyć wszystkich” – ocenia.

Najnowsze doniesienia BBC zbiegają się w czasie z ostrymi komentarzami chińskich władz pod adresem tej stacji. Chińskie MSZ zarzuciło jej niedawno szerzenie fake newsów, m.in. na temat odpowiedzi na pandemię Covid-19 w Chinach i zagroziło podjęciem przeciwko niej działań.

BBC przyznaje, że nie była w stanie w pełni zweryfikować relacji Ziawudun z powodu ograniczeń pracy dziennikarzy w Chinach. Stacja twierdzi również, że przedstawione przez kobietę opisy obozów pasują do przeanalizowanych przez BBC zdjęć satelitarnych, a jej opisy życia codziennego w tych ośrodkach i metod dręczenia są spójne z relacjami innych byłych więźniów.

Ludobójstwo czy… emancypacja?

W styczniu administracja ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa formalnie uznała działania władz ChRL w Sinciangu za ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości. Grupa niezależnych brytyjskich prawników wydała niedawno opinię prawną, w której oceniła, że istnieją silne argumenty za taką kategoryzacją tych działań – podała w osobnym materiale BBC.

Wśród cytowanych argumentów są doniesienia o przymusowej sterylizacji, przymusowych aborcjach i innych stosowanych rzekomo metodach ograniczania liczby dzieci rodzonych przez muzułmanki. Takie zarzuty pojawiły się w ubiegłorocznych raportach niemieckiego etnologa Adriana Zenza, który przekonywał, że ograniczanie urodzin w określonej grupie etnicznej wypełnia definicję ludobójstwa z konwencji ONZ.

Chińskie władze zaprzeczają, że w Sinciangu dochodzi do prześladowań, w tym do przymusowych sterylizacji i aborcji oraz wykorzystywania pracy przymusowej. Przekonują, że dzięki kampanii edukacyjnej i deradykalizacji Ujgurki zostały wyemancypowane i nie chcą już być „maszynami do robienia dzieci”. Twierdzą również, że od uruchomienia kampanii w Sinciangu w 2017 roku nie odnotowano ani jednego ataku terrorystycznego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policyjny pościg za pijanym 40-latkiem, który potrącił dwóch chłopców. Padły strzały

40-latek ze Sławna najpierw zabrał auto właścicielowi, a potem, pijany, potrącił dwóch chłopców. Mężczyznę udało się zatrzymać dopiero po pościgu, podczas którego policjanci musieli oddać w jego stronę strzały. Komenda Powiatowa Policji w Sławnie (woj. zachodniopomorskie) opisała historię, która swój początek miała na ul. Armii Krajowej w tym mieście. Policjanci z drogówki byli świadkami, jak kierujący pojazdem Renault Laguna na oznakowanym przejściu dla pieszych potrącił dwóch chłopców.

Jeden z funkcjonariuszy ruszył na pomoc chłopcom, a drugi udał się w pościg za kierowcą. Ulicami Sławna zaczął się pościg, podczas którego policjant oddał nawet strzały w kierunku uciekającego.

Pościg ulicami Sławna i strzały

Na jednej z ulic miasta kierujący porzucił auta i rzucił się pieszo do ucieczki. Wtedy policjant znowu użył broni, a jedna z kul trafiła mężczyznę w nogę. Po chwili został zatrzymany.Podczas zatrzymania okazało się, że 40-latek ze Sławna jest pijany, miał prawie 1,5 promila alkoholu w organizmie. Po opatrzeniu rany trafił w do policyjnej izby zatrzymań. Jak ustalono, Renault Laguna nie należało do 40-latka, zabrał je bez zgody właściciela. Mężczyzna nie miał też prawa jazdy.

Po wytrzeźwieniu zostały przedstawione mu zarzuty. Mężczyzna przyznał się do winy. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na dwa miesiące. Za najcięższe z tych przewinień grozi do 5 lat więzienia. Konsekwencje mogą być jednak większe, ponieważ sąd może sumować kary.

Na szczęście 13-latkowi i jego 12-letniemu bratu w wyniku zdarzenia nic poważnego się nie stało. Trafili pod opiekę rodziców.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Trwają poszukiwania zaginionej 14-latki

Wyszła z domu i nie wróciła. Policja w Łodzi poszukuje 14-letniej Weroniki Paleczny. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… Policja prosi o pomoc. Policjanci VII Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi poszukują 14-letniej Weroniki Paleczny. Jak podają służby, dziewczyna samowolnie oddaliła się z miejsca zamieszkania i nie wróciła.

Wszystkie osoby posiadające informacje na temat Weroniki lub mogące pomóc w ustaleniu aktualnego miejsca jej przebywania proszone są o kontakt z VII KP KMP w Łodzi pod nr telefonu 47 841-24-56, 47 841-24-59 lub pod tel. alarmowym 112.
Źródło info i foto: se.pl

Udało się odnaleźć zaginionych chłopców

Udało się odnaleźć dwóch chłopców, którzy wyszli z mieszkania w sobotę i nie wrócili na noc do domu. 12-latek i 14-latek z Nakła nad Notecią są cali i zdrowi. W niedzielę rano, jak pisaliśmy w gazeta.pl, funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji z Nakła nad Notecią w kujawsko-pomorskim otrzymali zgłoszenie o zaginięciu dwóch chłopców. Radio ZET informuje, że nastolatków udało się odnaleźć.

Jeszcze w niedzielę policja prosiła o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc w odnalezieniu dwóch braci. 12-letni Radosław Czechowski i 14-letni Rafał Czechowski ostatni raz byli widziani w sobotę w Trzeciewnicy w gminie Nakło (woj. kujawsko-pomorskie). Chłopcy wyszli z mieszkania w godzinach popołudniowych i nie wrócili na noc. Nie nawiązali też żadnego kontaktu z rodziną.

Policja podała dokładny rysopis braci i rozpoczęła poszukiwania. Akcja przyniosła oczekiwany skutek, chłopcy są cali i zdrowi. Nie podano więcej szczegółów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl