Zaginął 28-letni Bartłomiej Kowalski

Policja poszukuje zaginionego Bartłomieja Kowalskiego. 28-latek oddalił się wczoraj z okolic Alei Solidarności w Warszawie i do tej pory nie powrócił do miejsca zamieszkania. Od tego czasu nie kontaktował się też z rodziną, ani ze znajomymi. 28-letni Bartłomiej ostatni raz był widziany przy przejściu dla pieszych w okolicy Al. Solidarności w Warszawie.

Mężczyzna porusza się w charakterystyczny sposób – buja się do przodu i tyłu. W trakcie rozmowy może energicznie poruszać rękami. To tik nerwowy. Mówi też sam do siebie. W momencie zaginięcia ubrany był w czarną kurtkę pikowaną, szarą czapkę, szaro-czarny „komin”. Miał na sobie granatowe spodnie dżinsowe i czarne buty za kostkę typu traper/trzewiki.

Policja prosi o informacje

Wszelkie informacje o zaginionym należy kierować do Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV ul. Żytnia 36. Numer telefonu: 47 723 94-50. Można też zadzwonić pod numer alarmowy 112, albo skontaktować się za pośrednictwem poczty elektronicznej: oficer.prasowy.krp4@ksp.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rosja nie uznaje żądania Strasburga w sprawie Aleksieja Nawalnego

Żądanie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, by uwolnić opozycjonistę Aleksieja Nawalnego jest nieuzasadnione – oznajmił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. W areszcie pozostanie także brat Nawalnego, ponieważ sąd w Moskwie nie zgodził się na jego uwolnienie.

Trybunał w Strasburgu zażądał w środę uwolnienia Aleksieja Nawalnego z aresztu śledczego przynajmniej na ten czas, który jest potrzebny Trybunałowi na rozpatrzenie skargi polityka na decyzję sądu w Rosji. Trybunał powołał się na punkt w swoim regulaminie, który daje mu prawo żądania od stron postępowania podjęcia tymczasowych działań niezbędnych do odpowiedniego rozpatrzenia skargi. W szczególności Trybunał może tego zażądać, jeśli uznaje, że istnieje zagrożenie dla życia lub zdrowia osoby, która składa skargę.

Dmitrij Pieskow powiedział w czwartek dziennikarzom, że decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest „nieuzasadniona”. – Jest poważną próbą ingerencji w rosyjskie, wewnętrzne sprawy sądowe, co z naszego punktu widzenia jest niedopuszczalne – ogłosił. Rzecznik Kremla zapewnił, że władze Rosji „nie dążą do żadnej konfrontacji”. Powołał się jednak na oświadczenie ministerstwa sprawiedliwości Rosji, które uznało decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka za nieuzasadnioną. – Nasz stosunek do tej decyzji przekazał wczoraj minister sprawiedliwości Konstantin Czujczenko – powiedział Pieskow.

Wcześniej znany reżyser Nikita Michałkow zaproponował, by osoby wzywające do sankcji wobec Rosji pozbawiać obywatelstwa kraju. Tymczasem konstytucja Rosji głosi, że obywatel nie może zostać ani pozbawiony obywatelstwa, ani też nie można mu zabronić zmiany obywatelstwa. Jedyna taka możliwość istnieje w przypadku, gdy ktoś uzyskał obywatelstwo Rosji na podstawie fałszywych dokumentów.

Pozbawianie obywatelstwa stosowano w ZSRR. Istniejące wówczas przepisy przewidywały możliwość odebrania obywatelstwa za działania „kalające zaszczytną godność obywatela ZSRR i szkodzące prestiżowi bądź bezpieczeństwu narodowemu”.

Brat Nawalnego pozostanie w areszcie

Moskiewski Sąd Miejski podtrzymał tymczasem w czwartek decyzję sądu niższej instancji o areszcie domowym dla Olega Nawalnego, brata Aleksieja Nawalnego. Pozostanie on w areszcie domowym do 23 marca, po czym sąd może jeszcze przedłużyć ten termin.

Oleg Nawalny jest objęty aresztem domowym od końca stycznia. Ma status podejrzanego w sprawie karnej o złamanie norm sanitarnych obowiązujących w czasie pandemii COVID-19. Prawo przewiduje za to karę do dwóch lat pozbawienia wolności.

Samą sprawę karną władze wszczęły po protestach w Moskwie w obronie Aleksieja Nawalnego, które odbyły się 23 stycznia i zakończyły masowymi zatrzymaniami. Decyzja w sprawie Olega Nawalnego zapadła na dwa dni przed posiedzeniem sądu w sprawie samego opozycjonisty. Moskiewski Sąd Miejski rozpatrzy w sobotę apelację Nawalnego od decyzji sądu niższej instancji o osadzeniu go w kolonii karnej na dwa lata i osiem miesięcy.

2 lutego sąd w Moskwie zgodził się na prośbę służb więziennych o „odwieszenie” wyroku pozbawienia wolności, wydanego w zawieszeniu w 2014 roku. Aleksiej Nawalny został wówczas skazany za rzekome malwersacje finansowe. Opozycjonista, którego w sierpniu 2020 roku próbowano otruć bojowym środkiem chemicznym, został zatrzymany przed miesiącem w Moskwie, po powrocie do Rosji z Niemiec. Został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Europejski Trybunał Praw Człowieka odpowiada na apel adwokatów Nawalnego

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zażądał, aby Rosja uwolniła Aleksieja Nawalnego z aresztu. Rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało, że jest to niewykonalne. Opozycjonista od 17 stycznia przebywa w areszcie tymczasowym.

W związku z tymczasowym aresztowaniem i kolejnymi procesami sądowymi adwokaci Aleksieja Nawalnego wystąpili do Trybunału w Strasburgu o zastosowanie nadzwyczajnego rozwiązania i wzięcie opozycjonisty pod ochronę. Na podstawie 39 reguły regulaminu, Europejski Trybunał Praw Człowieka może w nadzwyczajnej sytuacji zażądać wypuszczenia na wolność osoby, jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, iż zagrożone jest jej życie i zdrowie.

„Żądanie jest niewykonalne”

Przepis ten jednak przewiduje uwolnienie jedynie do czasu prawomocnego orzeczenia sądu. Zgodnie z międzynarodowymi przepisami, Rosja jest zobowiązana niezwłocznie wykonać żądanie Trybunału. Jednak jak podał portal „Meduza” resort sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej napisał w komunikacie, że „żądanie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest niewykonalne”.

Część rosyjskich prawników przypomina, że w przeszłości Rosja już nie raz opóźniała wdrożenie zaleceń strasburskiego Trybunału.

Lider opozycji od 17 stycznia przebywa w areszcie tymczasowym. 2 lutego moskiewski sąd odwiesił politykowi stary wyrok i nakazał zamknięcie go w kolonii karnej na 2 lata i 8 miesięcy. W sobotę odbędzie się rozprawa apelacyjna w tej sprawie.
Źródło info i foto: TVP.info

19-letni Daniel W. pobił i zgwałcił 82-latkę

19-letni Daniel W. włamał się do domu 82-letniej kobiety w Starym Modlinie (woj. mazowieckie). Chciał ją okraść, ale gdy kobieta zaczęła się bronić, dotkliwie pobił ją i zgwałcił. Nastolatek był pod wpływem narkotyków. 19-letni Daniel W. włamał się do domu 82-letniej kobiety w środę rano, gdy kobieta była sama. Mężczyzna chciał ją okraść, ale gdy ta zaczęła się bronić, pobił ją dotkliwie i zgwałcił. 

Sytuację przerwała wracająca do domu córka kobiety. 19-latek wybiegł z mieszkania. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala. 19-latka zatrzymano na pobliskiej stacji kolejowej, mężczyzna chciał uciec pociągiem. 

Pod wpływem narkotyków 

– Mężczyzna przebywa w trzymiesięcznym areszcie, więcej informacji w tej sprawie nie udzielamy – mówi polsatnews.pl Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Warszawa-Praga. 19-latek miał być uzależniony od narkotyków i to na nie potrzebował pieniędzy. Zarówno policja jak i prokuratura nie podają szczegółów sprawy. Podczas napadu na 82-latkę Daniel W. także miał był pod wpływem narkotyków. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Wybuch bomby w budynku Lidla. Materiał wybuchowy był umieszczony w liście

05.2019 N/z logo Lidla fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Bomba eksplodowała w budynku sieci Lidl w miejscowości Neckarsulm na południowym zachodzie Niemiec. Materiał wybuchowy był umieszczony w liście. Trzy osoby zostały ranne – informują niemieckie media. Do eksplozji w budynku firmy Lidl doszło w środę 17 lutego około godziny 14:50 – podała niemiecka agencja prasowa dpa. Miejsce zdarzenia znajduje się w strefie przemysłowej w miejscowości Neckarsulm. Spółka nie skomentowała na razie medialnych doniesień.

Na miejscu pracuje policja i służby ratownicze. Skierowano tam helikopter ratunkowy. Budynek, w którym pracuje ponad 100 osób, został ewakuowany. Sprawą zajmują się także policjanci z wydziału kryminalnego.

Według Stimme.de dwie osoby odniosły lekkie obrażenia, a jedna ciężkie. Wszystkie trafiły do szpitala. Portal przypomina, że we wtorek do eksplozji doszło w firmie produkującej napoje w miejscowości Eppelheim, oddalonej od Neckarsulm o ok. 45 km. Nie jest jasne, czy oba zdarzenia są ze sobą powiązane.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zapadł wyrok w procesie dziennikarek Biełsatu

Sąd w Mińsku skazał dziennikarki Biełsatu, Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcowa na dwa lata pozbawienia wolności za organizowanie zamieszek. Operatorka Biełsatu Daria Czulcowa i jej koleżanka korespondentka Kaciaryna Andrejewa zostały aresztowane 15 listopada 2020 r. podczas relacjonowania strać między służbą bezpieczeństwa a protestującymi na Placu Przemian. Dziennikarkom, które oskarżono o „zorganizowanie i przygotowanie akcji mającej na celu zburzenie porządku publicznego”, grozi do trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tajemnicza śmierć 46-latka w Mrągowie. Jest śledztwo

W Mrągowie (woj. warmińsko-mazurskie) zmarł 46-letni mężczyzna. Prokurator wykluczył udział osób trzecich w śmierci 46-latka. Z kolei lekarz stwierdził, że przyczyną zgonu była skrajna otyłość. Według znajomych ofiary, mężczyzna ważył około 200 kilogramów. Ponadto bardzo rzadko wychodził z mieszkania, miał problemy z poruszaniem się i nie stronił od fast foodów, regularnie dostarczanych mu do domu.

Skrajna otyłość – w ocenie lekarza – przyczyniła się do śmierci 46-letniego mężczyzny z Mrągowa, na Mazurach. 46-latek zmarł nagle w swoim mieszkaniu w Mrągowie. Na miejscu był prokurator, który wykluczył, by do śmierci przyczyniły się osoby trzecie.

– Lekarz, który był na miejscu, stwierdził, że zgon nastąpił z powodu skrajnej otyłości i nagłego zatrzymania krążenia. Odstąpiono od wykonania sekcji zwłok – poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny. Prokurator dodał, że z powodu skrajnej otyłości 46-latek miał kłopoty z poruszaniem się, w związku z czym bardzo rzadko wychodził z mieszkania. Według osób, które znały mężczyznę, mógł on ważyć ok. 200 kg. Mężczyzna miał nie stronić od fast-foodów, które od lat dostarczano mu do domu.
Źródło info i foto: se.pl

Prymas Polski o sprawie ks. Andrzeja Dymera: „Trzeba rozliczać te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”

Prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak skomentował sprawę ks. Andrzeja Dymera, która dotyczyła dalszego sprawowania stanowiska i pracy z dziećmi mimo oskarżeń duchownego o molestowanie seksualne małoletnich.

Prymas Polski i delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, arcybiskup Wojciech Polak ponownie odniósł się do sprawy ks. Dymera. Pierwszy raz zabrał głos zaraz po publikacji reportażu „Najdłuższy proces Kościoła”. Wtedy oświadczył, że „niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania, nie mają żadnego usprawiedliwienia”.

W środę na antenie Radia PLUS Gniezno arcybiskup Polak podkreślał, że zgodnie z tym, co napisał w oświadczeniu po obejrzeniu filmu, należy bardziej jasno i zdecydowanie postępować i rozliczać „te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”.

Prymas Polski dodał, że obecnie kwestia walki z pedofilią w kościele wygląda zupełnie inaczej. Teraz w prawie każdej diecezji można znaleźć „kuratorów Fundacji świętego Józefa, do których o konkretną pomoc można się zwracać, czy także kuratorów osób, które dopuszczają się przestępstw, aby także dla nich zakreślać konkretny plan resocjalizacji i także tej troski o to, żeby tych przestępstw nie powielali”.

– Są także struktury duszpasterzy w każdej diecezji, których rolą jest przede wszystkim troska o osoby skrzywdzone, o ich rodziny, o wspólnoty parafialne, jeżeli takie skrzywdzenia rezonują i w tych wspólnotach parafialnych powodują głębsze jeszcze zranienia, żeby poprzez obecność, poprzeć dialog, modlitwę, poprzez konkretnie świadczoną pomoc także stawać się źródłem i pomocą uzdrowienia dla Kościoła – mówił na antenie Radia Plus abp Polak.

Sprawa księdza Dymera

W 2008 r. kościelny trybunał skazał księdza Dymera za molestowanie seksualne wychowanków, ale ten złożył apelację. Treść wyroku kościelnego trybunału była poufna – nie znali jej nawet pokrzywdzeni (ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 kwartalnik „Więź”). Postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zamknięte dopiero pod koniec 2020 roku, a sesja wyrokowa miała miejsce 12 lutego 2021 r. Rzecznik archidiecezji poinformował, że dokumentacja dot. ks. Dymera i treść wyroku nie zostaną upublicznione.

Żaden wyrok ws. duchownego nie zapadł też przed sądami świeckimi, bo przestępstwa zdążyły się przedawnić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl