Policjantka z wyrokiem za przemyt narkotyków

Biuro Spraw Wewnętrznych Policji zajmuje się sprawą policjantki, która została przyjęta do służby, mimo wyroku w Szwecji za przemyt stu kilogramów narkotyków – dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Chodzi o kobietę, która w sierpniu zeszłego roku trafiła do komendy miejskiej w Gorzowie Wielkopolskim. Wcześniej zataiła, że siedem miesięcy spędziła w szwedzkim więzieniu.

Biuro Spraw Wewnętrznych ma zbadać okoliczności przyjęcia do służby osoby powiązanej z gangiem przemytników. Nie chodzi jedynie o sam proces rekrutacji – sprawa musi zostać przeanalizowana szerzej.

Jest wiele hipotez, które trzeba wyjaśnić. Przede wszystkim, czy kobieta nie została czasem umieszczona w policji z inicjatywy przestępców – jako wtyczka. Przeanalizowany musi zostać jej półroczny przebieg służby oraz kontakty służbowe oraz te poza policją. Zbadania wymaga też przeszłość byłej funkcjonariuszki.

Natomiast to, dlaczego podczas rekrutacji zataiła fakt odsiadki, sprawdzi prokuratura. Śledczy otrzymali właśnie od policji zawiadomienie o możliwości popełnienia przez kobietę przestępstwa „poświadczenia nieprawdy w dokumentach”. Chodzi o ankietę wypełnioną przez nią podczas rekrutacji do policji, w której nie wspomniała o odsiadce. Już natomiast wiadomo, że nikt z gorzowskiej komendy, kto decydował o przyjęciu kobiety do służby, nie poniesie za to konsekwencji.

Jak przekonuje lubuska komenda policji, postępowanie rekrutacyjne przeprowadzono kompletnie, a kandydatka do służby nie figurowała w Krajowym Rejestrze Karnym jako skazana. Może się więc okazać, że swych obowiązków nie dopełnił któryś z urzędników z resortu sprawiedliwości. Właśnie to ministerstwo odpowiada za krajowy rejestr. Istnieje również możliwość, że zawiodła komunikacja ze Szwedami, u których kobieta odsiadywała wyrok.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowa kwalifikacja więzienna Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny poinformował w mediach społecznościowych o opinii, którą wydała na jego temat komisja profilaktyczna aresztu śledczego w Moskwie. Rosyjski opozycjonista został zakwalifikowany jako skłonny do ucieczki.

– Już wcześniej przewożono mnie nie po prostu z konwojem, ale też ze specnazowcami w kaskach i z automatami. Teraz pewnie będą mnie przewozić w kajdanach – napisał na Instagramie Aleksiej Nawalny.

Rosyjski opozycjonista we wpisie nawiązał do swojego materiału dotyczącego luksusowego pałacu w Gelendżyku na południu Rosji, który – według autorów materiału -należy do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Nawalny określił rosyjskiego przywódcę „dziadkiem mieszkającym w bunkrze”. „Człowiekowi temu” – napisał – „przyśnił się koszmar, że uciekłem z bloku specjalnego (w areszcie), przedostałem się do Gelendżyka, do jego pałacu, i tam bawię się jego samochodzikami”. Nawalny dodał następnie: „Dziadek przerażony przebudził się, zadzwonił i zażądał podjęcia środków profilaktycznych w celu zapobieżenia sprofanowaniu świętości”.

Rosyjski opozycjonista od miesiąca przebywa w areszcie. 2 lutego sąd w Moskwie zdecydował o „odwieszeniu” mu wyroku pozbawienia wolności. 20 lutego zostanie rozpatrzona zostanie apelacja obrony. Jeśli wyrok się uprawomocni, Nawalny zostanie osadzony w kolonii karnej na dwa lata i osiem miesięcy.
Źródło info i foto: wp.pl

Kolejne gwałtowne protesty przeciwko osadzeniu rapera w Hiszpanii

Kilka tysięcy zwolenników osadzonego we wtorek rapera Pablo Hasela wyszło na ulice największych miast Katalonii oraz Walencji. Domagali się uwolnienia artysty. W Barcelonie sympatycy piosenkarza osadzonego m.in. za gloryfikowanie terroryzmu starli się z policją i zdemolowali wiele witryn sklepowych.

Wieczorne manifestacje, podczas których domagano się uwolnienia Hasela, odbyły się m.in. w Geronie, Leridzie, Vic, Reus i w Tarragonie, gdzie jeden z uczestników zamieszek został potrącony przez policyjny radiowóz .

Protestowano również w Walencji, gdzie po starciach z policją i demolowaniu mienia miejskiego aresztowanych zostało 8 osób. Jeden z manifestantów został ranny. Największy protest prowadzony jest w Barcelonie, gdzie początkowo pokojowe zgromadzenie młodzieży zamieniło się w pole bitwy z policją. Zamaskowani manifestanci zdemolowali w centrum miasta szereg witryn sklepowych, a także starli się z funkcjonariuszami . Policja użyła kul piankowych.

W kilku miejscach Barcelony wandale ustawili barykady z koszy na śmieci, które następnie podpalili. Do ich przygotowania użyto też połamanych ławek oraz wyrwanych z jezdni struktur podtrzymujących sygnalizację świetlną. Jeden z policjantów został ranny wskutek uderzenia go w głowę ciężkim przedmiotem.

Obraził Króla, chwalił terrorystów

Pablo Hasel we wtorek został siłą doprowadzony do więzienia w Leridzie, aby odbyć 9-miesięczną karę zasądzoną mu w 2018 r. za obrazę króla, hiszpańskich organów państwowych oraz pochwalanie baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA.

Choć Hasel zabarykadował się w poniedziałek na uniwersytecie w Leridzie, nazajutrz został siłą wyprowadzony z terenu uczelni i doprowadzony do zakładu karnego. Kilka godzin po jego osadzeniu, w miastach Katalonii, w Walencji i Madrycie rozpoczęły się protesty sympatyków muzyka, które zamieniły się w zamieszki. Starcia z policją powtórzyły się w środę wieczorem.

Łącznie w starciach sympatyków Hasela z policją rannych zostało blisko 50 osób, a ponad 30 odniosło obrażenia .

W czwartek po południu sąd w Leridzie skazał ponownie Hasela. Tym razem zasądzono mu 2,5 roku więzienia za kierowanie przez artystę gróźb wobec mężczyzny będącego świadkiem w procesie dotyczącym bójki w centrum katalońskiego miasta.
Źródło info i foto: TVP.info

Abp. Stanisław Gądecki: Skrzywdzonym nie zabraknie wsparcia wspólnoty Kościoła

Skrzywdzeni mają prawo liczyć na to, że na długiej i trudnej drodze zdrowienia nie zabraknie im także wsparcia całej wspólnoty Kościoła – zaznaczył przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. W pierwszy piątek wielkiego postu w Kościele katolickim przypada Dzień Modlitwy i Pokuty za Grzech Wykorzystania Seksualnego Małoletnich.

„Konferencja Episkopatu Polski podejmuje tę duszpasterską inicjatywę w odpowiedzi na apel papieża Franciszka zawarty w »Liście do Ludu Bożego«” – zaznaczył abp Gądecki w informacji przekazanej przez biuro prasowe episkopatu.

Przypomniał, że w tym roku dzień ten przebiegnie pod hasłem: „Wspólnota ze zranionymi”. Przewodniczący KEP wskazał, że „poprzez tę inicjatywę, w którą angażują się także duchowni zgromadzeń zakonnych i wspólnoty parafialne w całej Polsce, wyraża się po raz kolejny solidarność z pokrzywdzonymi”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kraków: Przeszukanie CBŚP w sądzie

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 15.04.2015. n/z: Centralne Biuro Sledcze Policja

Funkcjonariusze CBŚP przeszukali miejsce pracy jednego z pracowników krakowskich sądów. Jak nieoficjalnie poinformował PAP, jest on podejrzewany o współpracę z pseudokibicami Cracovii. Na miejscu zabezpieczono dokumenty, które mogą mieć związek ze śledztwem ws. grupy przestępczej, do której należeli fani zespołu z ul. Kałuży.

Prokuratura przekazała, że przeszukanie sądu przez funkcjonariuszy CBŚP miało być związane ze śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z pseudokibicami jednego z krakowskich klubów, a dokładniej Cracovii. Grupą kierowała Magdalena K. „W krakowskim sądzie zostało przeszukane miejsce pracy jednego z pracowników, gdzie zabezpieczono dokumenty mogące mieć związek ze sprawą. Przeprowadzone przeszukania nie mają związku z żadnym z krakowskich sędziów” – poinformowała PK.

Jak ustaliła nieoficjalnie PAP, chodzi o pracownika tego sądu, wobec którego istnieją podejrzenia, że działał na rzecz gangu pseudokibiców. W krakowskim sądzie są już dwa akty oskarżenia przeciwko członkom gangu pseudokibiców Cracovii. Łącznie około 30 osób jest oskarżonych o m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. 

Grupą kierowała Magdalena K. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta przejęła „dowództwo” po swoim partnerze Mariuszu Z., który wcześniej przewodził przestępcom wraz z bratem.

Magdalena K. była poszukiwana ENA i czerwoną notą Interpolu. Kobieta została zatrzymana na Słowacji w lutym u.br. Procedura ekstradycyjna trwała wiele miesięcy i kobieta do Polski trafiła dopiero w listopadzie ub.r. Prokurator ogłosił jej zarzuty „kierowania zorganizowaną grupą przestępczą”, „przemytu i handlu narkotykami”, „utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie” oraz „składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób”. Grozi jej do 15 lat więzienia. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Wcześniej zostali też zatrzymani inni członkowie gangu pseudokibiców. W kwietniu 2020 roku CBŚP schwytało Krzysztofa G. Mężczyzna jest podejrzany o produkcję i handel narkotykami, grozi mu do 20 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Berlin: Operacja policji przeciwko arabskiemu klanowi Remmo

Śledczy z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej wkroczyli w czwartek do ponad 20 obiektów w Berlinie i Brandenburgii. Zakrojona na szeroką skalę operacja była skierowana głównie przeciwko członkom arabskiego klanu Remmo, odpowiedzialnym za handel narkotykami i bronią oraz napady. Według informacji portalu Spiegel i Spiegel TV w centrum uwagi niemieckich służb znajduje się członek klanu Remmo, Nasser R.

Eksperci z Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) i Krajowego Urzędu Kryminalnego (LKA) przez wiele miesięcy pracowali w tajemnicy, a teraz uderzyli – pisze portal.

Od wczesnych godzin rannych śledczy z wydziału ds. przestępczości zorganizowanej podejmują działania przeciwko podejrzanym w kilku postępowaniach prowadzonych przez berlińską prokuraturę. Oprócz ponad 20 domów i mieszkań w aglomeracji berlińskiej przeszukiwany jest również magazyn w Brandenburgii, w którym gang trzymał znaczne ilości narkotyków na sprzedaż.

Do tej pory zatrzymano dwie osoby: Nassera R. i jego wspólnika Franka G. – podaje dziennik „Bild”.

Według informacji portalu Spiegel i Spiegel TV kluczowe ustalenia policji opierają się na danych z szyfrowanych telefonów komórkowych, których używali podejrzani. Przez prawie rok funkcjonariusze z centrali BKA w Wiesbaden badali ogromny zbiór danych; są to wiadomości na czacie od klientów firmy Encrochat.

Przez lata firma z siedzibą w Holandii oferowała przestępcom szyfrowane telefony komórkowe ze specjalną usługą komunikatora, która przez długi czas była nie do spenetrowania przez policję. Nieistniejący już serwis określano jako „WhatsApp dla gangsterów”.

Encrochat

Encrochat miał ok. 60 tys. klientów w ponad 120 krajach, w tym podejrzanych z Berlina. Wiosną francuskim organom bezpieczeństwa udało się zinfiltrować serwer Encrochat i przez wiele miesięcy potajemnie odczytywać czaty dziesiątek tysięcy użytkowników. Około 8 milionów wiadomości na czacie od użytkowników Encrochat w Niemczech trafiło do BKA.

Według informacji niemieckiego portalu Nasser R., urodzony w Bejrucie i należący do owianego złą sławą klanu Remmo, jest uważany za głównego podejrzanego. Poufne akta śledztwa w sprawie tego mężczyzny ujawniają typową karierę członka gangu, który już przed laty miał zostać deportowany, ale został wpływową postacią berlińskiego półświatka.

Lista zarejestrowanych dochodzeń prokuratorskich przeciwko Nasserowi R. jest długa. Oszustwa, napady z bronią w ręku, przekupstwo, handel narkotykami. Nasser R. miał brać brał udział w ataku na Czeczenów w listopadzie w Berlinie. Walki między członkami klanu pochodzenia arabskiego a ich czeczeńskimi rywalami podsyciły wtedy obawy przed eskalacją wojny gangów w stolicy Niemiec.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia

Policjanci z IV Komisariatu Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży portfela z dokumentami, kartami bankomatowymi oraz pieniędzmi. Do zdarzenia doszło 30 stycznia 2021 r. na terenie poradni przy ul. Żeligowskiego w Łodzi. Poszukiwany jest mężczyzna ze zdjęć.

Wizerunek sprawcy zarejestrował monitoring. To młody mężczyzna ubrany w czerwoną kurtkę z kapturem, czarne spodnie i ciemne obuwie sportowe.

Policja prosi o pomoc w jego rozpoznaniu. Każdy, kto rozpoznaje tego mężczyznę, posiada informacje dotyczące tego zdarzenia lub był jego świadkiem proszony jest o kontakt z IV Komisariatem Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi przy ul. Kopernika 28/31, pod numerem telefonu 47 841 28 70 od poniedziałku do piątku w godzinach 8-16 lub z dyżurnym jednostki: 47 841 23 01 oraz 47 841 23 04 całodobowo. Telefon alarmowy 112.
Źródło info i foto: se.pl

Molestowanie seksualne dzieci w przedszkolu pod Łodzią? Minister Wójcik zlecił analizę

Minister Michał Wójcik odniósł się do doniesień mediów dotyczących molestowania dzieci w jednym z prywatnych przedszkoli pod Łodzią. O sprawie jako pierwsza poinformowała „Uwaga” TVN, przytaczając m.in. zeznania rodziców dzieci, które były podopiecznymi placówki. – Ten reportaż jest wstrząsający. Zleciłem analizę dotyczącą statusu punktów przedszkolnych w Polsce – powiedział Wójcik.

Minister Michał Wójcik w rozmowie z Onetem zareagował na serię tekstów i reportaż „Uwagi” TVN, w którym dziennikarze ujawnili, że w jednym z mieszczących się pod Łodzią prywatnych punktów przedszkolnych mogło dochodzić do gwałtów i molestowania seksualnego dzieci. W sądzie dla nieletnich toczy się obecnie proces w tej sprawie przeciwko 16-letniemu synowi dyrektorki, który – jak wynika z zeznań pokrzywdzonych dzieci – miał być sprawcą molestowania, pokazywać im filmy pornograficzne i zwabiać do jednego z pokoi pod pretekstem m.in. pogrania na konsoli.

Jak ujawniono w materiale „Uwagi”, w budynku przedszkola było przejście między częścią „oficjalną”, w której przebywały dzieci, a częścią prywatną. – Wewnętrznym przejściem między punktem przedszkolnym a posesją prywatną dzieci miały być zabierane na górę do pokoju 16-latka, który jest synem pani dyrektor – mówił w rozmowie z TVN detektyw Dariusz Korganowski zaangażowany w badanie sprawy.

Molestowanie w przedszkolu? Minister Wójcik: Wstrząsający reportaż

Sprawa ma swój początek w czerwcu zeszłego roku – wówczas sześcioletni Igor, podopieczny przedszkola, w rozmowie z rodzicami przyznał, że był krzywdzony przez syna dyrektorki przedszkola (zdaniem biegłych jego zeznania są wiarygodne). Z czasem okazało się, że pokrzywdzonych dzieci najprawdopodobniej może być więcej. Onet opublikował 15 lutego rozmowę z mamą 4-letniego Kacpra, również podopiecznego przedszkola. – Na obecnym etapie wiemy, że syn dyrektorki mógł puszczać dzieciom filmy pornograficzne, masturbować się przy nich i molestować je. To mogło spotkać także mojego syna. Poza nim i Igorem o molestowaniu w trakcie przesłuchań przed sądem opowiedziała jeszcze dwójka innych dzieci – powiedziała w rozmowie z portalem.

Mama sześciolatka, który jako pierwszy opowiedział o sprawie, w rozmowie z „Uwagą” TVN powiedziała: – Wybierał dzieci i brał je do góry. Oglądali filmy pornograficzne, później odwzorowywali to u niego w łóżku, bądź w sypialni rodziców. Dodała także, że wraz z mężem skonfrontowała sprawę z 16-letnim synem dyrektorki – ten miał powiedzieć, że „już nie będzie, żeby nie mówić jego mamie” i stwierdzić „przepraszam, nie będę już tak robił”. Natomiast matka 16-latka i dyrektorka przedszkola zaprzecza, jakoby w placówce dochodziło do molestowania.

Postępowanie do niedawna toczyło się także w prokuraturze – dotyczyło niedopełnienia obowiązków przez dyrektora oraz opiekunów przedszkola – śledczy umorzyli je jednak, bo – jak wskazano w uzasadnieniu – dyrektorka i pracujący w prywatnym przedszkolu opiekunowie „nie są funkcjonariuszami publicznymi, którzy podlegają pod przepisy dotyczące przekroczenia uprawnień.
Źródło info i foto: Gazeta.pl