Policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał wysadzić kamienicę

W sobotnią noc policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał doprowadzić do wybuchu gazu w kamienicy. Podejrzany uszkodził wąż kuchenki gazowej, włączył piekarnik i zostawił nieopodal zapalony znicz. Dzięki skutecznej akcji policjantów nie doszło do tragedii. Mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu.

W sobotę, 03.04.2021 r., ok. godz. 22:00 dyżurny Policji otrzymał zgłoszenie dotyczące zakłócenia porządku w kamienicy w centrum starego miasta przez nietrzeźwego mężczyznę. Skierowani na miejsce policjanci od razu zauważyli agresywnego i pobudzanego człowieka. Wyczuli też od mężczyzny silną woń alkoholu, co zapewne utrudniało komunikację. Agresor nawet w obecności mundurowych nie chciał się uspokoić. Swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla mieszkańców. Podjęto decyzję o umieszczeniu mężczyzny w policyjnym areszcie w celu wytrzeźwienia.

W trakcie wykonywania przez policjantów czynności, agresor wielokrotnie powtarzał, by mundurowi sprawdzili jego mieszkanie. Okazało się, że mężczyzna uszkodził wąż doprowadzający gaz do kuchenki i odkręcił zawory palników. Policjanci natychmiast wrócili na miejsce. Przed kamienicą stało już kilka osób informujących o silnym zapachu gazu dochodzącym z mieszkania zatrzymanego. Policjanci zamknęli główny zawór doprowadzający gaz i jednocześnie ewakuowali ponad dwudziestu mieszkańców. Na miejsce przyjechała również Jednostka Państwowej Straży Pożarnej, z którą zabezpieczono mieszkanie. Czujniki obecności gazu wskazywały jego wysokie stężenie. Po wywietrzeniu lokalu okazało się, że wąż doprowadzający gaz do kuchenki został celowo uszkodzony. Ponadto włączony był również piekarnik elektryczny, a na klatce schodowej, przy licznikach gazowych znajdował się zapalony znicz.

Po ponownym sprawdzeniu przez strażaków stężenia gazu, mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów. Dzięki skutecznej akcji nie doszło do tragedii.

We wtorek, 06.04.2021 r., w miejscowej prokuraturze mężczyzna usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia utraty życia i zdrowia mieszkańców oraz zniszczenia mienia w znacznych rozmiarach. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec podejrzanego, 55-letniego mieszkańca Tucholi, trzymiesięczny areszt. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Napadali na tiry. Wpadali w zasadzkę policjantów

5 włamywaczy do tirów wpadło w zasadzkę, przygotowaną przez sieradzkich policjantów. Mieszkańcy Otwocka w wieku od 30 do 43 lat trafili do tymczasowego aresztu na 3 miesiące i będą odpowiadać za kradzieże z włamaniem oraz usiłowania włamań do samochodów ciężarowych na parkingach w powiecie sieradzkim i zgierskim w Łódzkiem. Policjanci z Sieradza zatrzymali pięciu mieszkańców Otwocka w wieku od 30 do 43 lat, specjalizujących się we włamaniach do samochodów ciężarowych. Sprawcy wpadli w policyjną zasadzkę, kiedy jechali ze skradzionym towarem.

Byli obserwowani przez policjantów, a później ujęli ich funkcjonariusze z Łodzi. Parę godzin wcześniej mężczyźni włamali się do tira na parkingu przy autostradzie A2 w powiecie zgierskim – opowiada rzecznik Łódzkiego Komendanta Policji – Joanna Kącka.

Sprawcy, którzy przyjechali osobówką, przecięli plandekę ciężarówki. Po kilku minutach pojawił się tam bus, na który włamywacze przeładowali skradzione z tira zestawy mebli ogrodowych. Następnie oba pojazdy odjechały do Warszawy, gdzie zostały zatrzymane przez policjantów.

W busie znajdowały się skradzione meble ogrodowe o wartości kilkunastu tysięcy złotych oraz noże z zapasowymi ostrzami, nożyce do cięcia metalu, wiertarka, telefony komórkowe, rękawiczki i komplet tablic rejestracyjnych.

Działali prawdopodobnie od stycznia

Niewykluczone, że podejrzani odpowiedzą także za inne włamania na terenie kilku województw. Pod koniec stycznia sieradzka policja otrzymała zgłoszenie o włamaniu do mana stojącego na parkingu przy drodze ekspresowej S8. Wykorzystując sen kierowcy, sprawcy przecięli plandekę części ładunkowej, skąd skradli kilkaset kartonów ze sprzętem elektronicznym o łącznej wartości ponad 500 tys. zł. Do połowy marca na tym samym parkingu dochodziło do kolejnych włamań.

Zatrzymani mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Wszyscy usłyszeli prokuratorskie zarzuty kradzieży z włamaniem oraz usiłowania włamań do samochodów ciężarowych na parkingach w powiecie sieradzkim i zgierskim. Za takie przestępstwa grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Sieradzu, sąd zastosował wobec wszystkich podejrzanych trzymiesięczny areszt. Mężczyźni w przeszłości byli notowani przez policję.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zagrozili porwaniem dziecka za fałszywy dług

Zażądali od mężczyzny spłaty kilkudziesięciu tys. zł rzekomego długu. Tłumaczyli, że tyle jest winien swemu biznesowemu partnerowi. Gdy pokrzywdzony odmówił, sprawcy zagrozili mu porwaniem dziecka, spaleniem domu i wyrządzeniem krzywdy jego matce. Funkcjonariusze CBŚP i innych jednostek zatrzymali przestępców.

Wszystko zaczęło się od tego, że trzech mężczyzn 25 lutego br. skontaktowało się z mieszkańcem Wielkopolski i zażądało kilkudziesięciu tys. zł zwrotu rzekomego długu. Mężczyzna powiadomił policję. Sprawą zajęli się funkcjonariusze CBŚP z Gorzowa Wielkopolskiego, działający pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w tym mieście.

– Mężczyźni, którzy skontaktowali się z pokrzywdzonym, mówili ze wschodnim akcentem, a ich wygląd wskazywał na obce pochodzenie. Grozili mu uprowadzeniem dziecka oraz spaleniem firmy członkowi jego rodziny, w przypadku odmowy spłaty – informuje nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Dodatkowo zapowiedzieli też spalenie domu i wyrządzenie krzywdy jego matce. Jak informuje prokuratura, sprawcy powołali się na znajomość z biznesowym partnerem pokrzywdzonego, któremu miał być winien wspomniane pieniądze. Wyznaczyli pokrzywdzonemu 2-tygodniowy termin na spłatę rzekomego długu.

Funkcjonariusze CBŚP rozpoczęli śledztwo, dbając przy tym o bezpieczeństwo pokrzywdzonego i jego rodziny. Do działań włączyli się także mundurowi z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. oraz z zarządów CBŚP w Warszawie, Gdańsku, Lublinie i Rzeszowie. Gdy wytypowali potencjalnych sprawców, zaplanowali akcję ich zatrzymań.

Uderzyli w tym samym momencie w kilku miejscach Polski – w Warszawie, Gdyni i w województwie lubuskim. Oprócz mundurowych z CBŚP, w akcji wzięli udział funkcjonariusze Centralnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji BOA i Samodzielnego Pododdziału Kontretrrorystycznego Policji w Warszawie. Zatrzymali trzy osoby. Jak się okazało, to mężczyźni pochodzenia czeczeńskiego oraz inguskiego.

W sprawie występuje w sumie czterech podejrzanych. Będą odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz usiłowanie wymuszenia rozbójniczego. Grozi im za to do 15 lat więzienia. Wobec trzech podejrzanych sąd, na wniosek Prokuratury Okręgowej w Gorzowie, podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

Śledztwo w tej sprawie nie zostało jeszcze zakończone. – Trwają ustalenia kolejnych osób mogących mieć związek z przestępstwem – podkreśla Iwona Jurkiewicz.
Źródło info i foto: onet.pl

Zielonka: Były wojskowy zatrzymany przez policję. Atakował przypadkowych ludzi

Policjanci z Zielonki przy wsparciu pododdziału kontrterrorystycznego zatrzymali 42-latka podejrzanego o serię ataków na przypadkowe osoby w tej podwarszawskiej miejscowości. Dwie osoby zostały ukłute przedmiotem „przypominającym igłę”. Mężczyzna został aresztowany. O mężczyźnie, który atakuje mieszkańców Zielonki m.in. igłą, było głośno na lokalnych portalach pod koniec marca. 42-letni sprawca został zatrzymany 1 kwietnia przez policjantów z komisariatu w Zielonce, których wspierali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Warszawie.

Jak poinformował asp.sztab. Tomasz Sitek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, działania podjęto po serii niepokojących zawiadomień, które wpływały do komisariatu w Zielonce.

– Policjanci otrzymali dwa zgłoszenia o mężczyźnie poruszającym się osobową mazdą, który po zatrzymaniu i opuszczeniu swojego pojazdu podszedł do nich i bez żadnej zapowiedzi oraz bez powodu ukuł jednego z nich w nogę, drugiego w dłoń przedmiotem przypominającym kolec lub igłę – wyjaśnił.

Tego samego dnia policjanci otrzymali informację od innych osób, które mogły paść ofiarą prawdopodobnie tego samego napastnika. – W dwóch przypadkach chodziło o znieważenie poprzez kierowanie w stosunku do poszkodowanych słów powszechnie uznanych za obelżywe i wulgarne – dodał policjant.

Zatrzymanie byłego wojskowego

Do funkcjonariuszy wpłynęło zgłoszenie od motocyklisty, któremu kierowca mazdy miał zajechać drogę, zmusić do gwałtownego hamowania, co zakończyło się upadkiem kierowcy jednośladu na drogę o dużym natężeniu ruchu. – Podobna sytuacja spotkała też innego mieszkańca Zielonki – przekazał asp.sztab. Sitek.

Policjanci ustalili, że za wszystkimi zdarzeniami stoi najprawdopodobniej ta sama osoba. Ustalili także personalia podejrzewanego, a prokurator Prokuratury Rejonowej w Wołominie wszczął na podstawie zgromadzonych materiałów śledztwo i wydał postanowienie o zatrzymaniu 42-latka.

Według nieoficjalnych informacji jest to mieszkaniec Zielonki, w przeszłości pełniący służbę w wojsku, także na misjach zagranicznych. Podejrzany usłyszał w prokuraturze sześć zarzutów w tym m.in. znieważenia osób, naruszenia czynności narządów ciała, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Jak przekazała prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, 42-latek nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, w których przedstawił odmienną – od ustalonej w toku śledztwa – wersję wydarzeń.

Sąd Rejonowy w Wołominie przychylił się do wniosku prokuratury o umieszczenia podejrzanego w areszcie śledczym na trzy miesiące. Mężczyzna miał również zostać objęty opieką lekarską.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak zastrzelony w Chicago

28-letni Jakub Marchewka został postrzelony w biały dzień na jednym z parkingów w Chicago. Do zdarzenia doszło w Wielkanoc. Policja nie znalazła jeszcze sprawcy. Do tragedii doszło w niedzielę około 16:30 po na parkingu przy 3500 N. Austin Avenue w Chicago. Policja podaje, że między nieznanym mężczyzną a 28-latkiem doszło do kłótni. Napastnik miał nagle wyciągnąć broń i postrzelić Polaka.

Mężczyzna w stanie krytycznym został przewieziony do Loyola University Medical Center w Maywood, gdzie zmarł. Świadkowie relacjonowali, że widzieli mężczyznę i kobietę w ciemnoszarym lub czarnym sedanie i że 28-letni mężczyzna zaparkował swój samochód obok ich samochodu, a później na parkingu doszło do bójki. Twierdzą, że usłyszeli dwa strzały.

Scena jak z kryminału i relacja ojca

Policja poinformowała o zeznaniach ojca mężczyzny, który stwierdził, że jego syn zaparkował samochód obok innego samochodu i przypadkowo uderzył w drzwi pojazdu po stronie pasażera. Pasażerka pojazdu miała mocno się zirytować. Ojciec ofiary mówi, że kobieta najwyraźniej zadzwoniła do mężczyzny w sklepie monopolowym, do którego wszedł jego syn. W sklepie wybuchła kłótnia między mężczyzną a jego synem.

Ojciec miał powiedzieć również, że gdy jego syn wyszedł ze sklepu, mężczyzna wybiegł za nim i rzucił w ich samochód niesprecyzowanym przedmiotem. Wybuchła między nimi kłótnia. Na parkingu doszło do bójki. Mężczyzna strzelił ofierze w brzuch, a następnie oddał drugi strzał, który musnął twarz jego syna. Uderzył go jeszcze pistoletem, po czym wsiadł do samochodu kobiety i odjechał.

Domniemany strzelec został opisany jako osoba w wieku od 20 do 25 lat, mająca 173-175 cm wzrostu, 72-82 kg wagi, z ogoloną głową i tatuażem na lewym ramieniu. W chwili zdarzenia mężczyzna miał mieć na sobie i czerwono-biało-czarne buty, czarną koszulkę i niebieskie dżinsy.

Przyjaciele Jakuba Marchewki zorganizowali zbiórkę na jego pogrzeb.
Źródło info i foto: o2.pl

Radny z Przemyśla z zarzutem zlecenia pobicia. Został zawieszony w prawach członka PO

Radny miejski Tomasz S. z Przemyśla, któremu prokuratura postawiła m.in. zarzut zlecenia pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia, został zawieszony w prawach członka Platformy Obywatelskiej – poinformował rzecznik PO Jan Grabiec. Tomaszowi S. grozi do ośmiu lat więzienia. Tomasz S. trafił na trzy miesiące do aresztu. Przemyscy śledczy zarzucają mu także kierowanie pobiciem oraz nakłanianie do zmiany obciążających zeznań.

Radny, który jest członkiem klubu Koalicji Obywatelskiej w radzie miasta Przemyśla, należy do Platformy Obywatelskiej. – Decyzją rzecznika dyscyplinarnego pan Tomasz S. został 2 kwietnia zawieszony w prawach członka partii do czasu wyjaśnienia sprawy – powiedział rzecznik Platformy Jan Grabiec.

Pobicie kijem bejsbolowym

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, prok. Marta Pętkowska poinformowała we wtorek, że do pobicia mężczyzny, które miał zlecić Tomasz S., doszło 28 marca.

– Pobity doznał licznych otarć naskórka, zasinień poniżej siedmiu dni. Tomasz S. usłyszał zarzut zlecenia pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Jest to zarzut, w którym dochodzi do narażenia pobitego na wystąpienie poważniejszych skutków – wyjaśniła prok. Pętkowska. Jak dodała, do pobicia mężczyzny użyto kija bejsbolowego.

Radny jest podejrzany także o kierowanie tym pobiciem oraz o nakłanianie pobitego mężczyzny do zmiany zeznań obciążających sprawców pobicia.

Nie ujawniają treści zeznań

W czasie przesłuchania Tomasz S. złożył wyjaśnienia, ale prokuratura na razie nie podaje ich treści. Nie ujawnia też, na obecnym etapie postępowania, powodów dla których S. zlecił pobicie. Podejrzanemu grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Dublin: Dwie Irlandki aresztowane za odmowę kwarantanny. Wracały z Dubaju po powiększeniu piersi

Dwie Irlandki zostały aresztowane na lotnisku w Dublinie za odmowę udania się na kwarantannę obowiązkową dla osób przybywających do tego państwa z niektórych innych krajów. Wprowadzona z powodu epidemii Covid-19 12-dniowa płatna izolacja odbywa się w wyznaczonych hotelach. 30-letnia Kirstie McGrath i 25-letnia Niamh Mulready zostały aresztowane w piątek, gdy wracały z Dubaju, do którego udały się na operacje powiększenia piersi – informuje BBC.

Dlaczego kobiety odmówiły kwarantanny?

Według relacji policji kobiety odmówiły udania się na kwarantannę, dlatego postawiono im zarzuty łamania przeciwepidemicznych obostrzeń i zatrzymano je na komisariacie. W sobotę odbyła się rozprawa w sprawie zwolnienia za kaucją.

Jak pisze dziennik „Irish Independent”, prawnik zatrzymanych argumentował, że kobiety nie znały obowiązujących przepisów i nie chciały udać się na kwarantannę, ponieważ w domach opiekują się małymi dziećmi. Kwestionował też decyzję o zatrzymaniu, zauważając, że unikanie kwarantanny jest przestępstwem, za które grozi góra miesiąc więzienia, a kobiety nie były wcześniej karane.

Przesłuchiwani przed sądem policjanci relacjonowali, że przez blisko dwie godziny starali się wyjaśnić McGrath i Mulready obowiązujące prawo oraz konsekwencje ich decyzji. Sąd zdecydował o zwolnieniu kobiet za kaucją, dodatkowych gwarancjach finansowych i zatrzymaniu ich paszportów, zobowiązując je jednocześnie do natychmiastowego udania się na kwarantannę.

Jakie przepisy covidowe obowiązują w Irlandii?

Po przybyciu do Irlandii z 33 krajów świata (od wtorku z 58) obowiązkowo należy przejść 12-dniową kwarantannę w wyznaczonych przez państwo hotelach. Izolacja, wraz z transportem z lotniska i kończącym ją testem na obecność koronawirusa kosztuje 1850 euro. Wymóg kwarantanny dotyczy także podróżnych, którzy przyjechali do Irlandii bez negatywnego wyniku testu typu PCR, co jest warunkiem wjazdu do kraju.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biłgoraj: Strzały przed sklepem monopolowym

Strzały przed sklepem monopolowym w Biłgoraju na Lubelszczyźnie. W Wielkanoc 30-letni mieszkaniec miasta sięgnął po pistolet i zaczął strzelać. Powód jego zachowania szokuje! Nie chciał okraść sklepu, nie. On zwyczajnie… domagał się otwarcia! Był środek nocy, a do tego Wielkanoc, więc sięgnął po poważne „argumenty”. Teraz grozi mu kilkanaście lat więzienia.

Napad na sklep monopolowy w Biłgoraju! Takie zgłoszenie w środku nocy, Wielkiej Nocy (z 3 na 4 kwietnia) otrzymali tamtejsi policjanci. Od razu ruszyli na miejsce. Sprawa była poważna, świadkowie słyszeli strzały na parkingu przed monopolowym. Co tam się stało?

– „Około północy do sklepu przyszedł mężczyzna. Widząc właściciela, który po zamknięciu sklepu znajdował się w samochodzie na parkingu, podszedł do niego i zażądał otworzenia sklepu, ponieważ chciał kupić alkohol” – relacjonuje mł. asp. Joanna Klimek z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju.

Właściciel sklepu odmówił, a wtedy mężczyzna wyciągnął przedmiot przypominający broń palną i strzelił w powietrze! Następnie skierował lufę w stronę właściciela sklepu… Mężczyzna gwałtownie ruszył z miejsca, wciskając pedał gazu i uciekł przed szalonym „klientem”. Napastnik też uciekł, ale nie na długo.

– „Po kilku godzinach na terenie miasta zatrzymany został 30-letni mieszkaniec powiatu biłgorajskiego. W miejscu zamieszkania 30-latka policjanci ujawnili i zabezpieczyli pistolet hukowy z magazynkiem, którym posłużył się podczas usiłowania rozboju oraz kilkadziesiąt sztuk amunicji” – relacjonuje Klimek.
Źródło info i foto: se.pl

Pedofil Mariusz T. skazany na sześć lat więzienia za posiadanie pornografii z udziałem dzieci

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Mariusz T. został we wtorek skazany na sześć lat pozbawienia wolności za posiadanie pornografii dziecięcej. Mężczyzna popełnił przestępstwo w trakcie pobytu w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. W 2014 r. Mariusz T., po odbyciu kary 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców z Piotrkowa Trybunalskiego, trafił do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Dwa lata później, w trakcie jednego z przeszukań, znaleziono u niego nośniki cyfrowe z dziecięcą pornografią. Akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi T. oraz Mirosławowi S. – ówczesnemu współlokatorowi T. – prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Gostyninie w 2018 r., a proces rozpoczął się w kwietniu 2019 r.

We wtorek Sąd Rejonowy w Gostyninie skazał Mariusza T. na sześć lat pozbawienia wolności. Wobec Mirosława S. wymierzono karę roku więzienia. Sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzeczniczka płockiego Sądu Okręgowego, któremu podlega gostyniński Sąd Rejonowy, poinformowała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wyrok nie jest prawomocny.

– Za posiadanie treści pornograficznych z udziałem dzieci oraz posiadanie wytworzonego wizerunku osoby małoletniej sąd wymierzył Mariuszowi T. karę łączną sześciu lat pozbawienia wolności, natomiast wobec drugiego oskarżonego, który stanął pod zarzutem posiadania wytworzonego wizerunku osoby małoletniej, sąd orzekł rok pozbawienia wolności – przekazała sędzia Wiśniewska-Bartoszewska.

Od września 2019 r. T. przebywa w jednym z zakładów karnych, gdzie odbywa karę pięciu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności za posiadanie pornografii dziecięcej w latach 2006-14 (w tym czasie przebywał w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich).
Źródło info i foto: Gazeta.pl