Policjanci śmiertelnie postrzeleni w czasie kontroli drogowej w Niemczech

W południowo-zachodnich Niemczech dwoje policjantów zostało śmiertelnie postrzelonych w czasie rutynowej kontroli drogowej – poinformowała w poniedziałek tamtejsza policja. Zarządzono obławę na zbiegłych podejrzanych – poinformowały służby.

Nie wiadomo, jakim samochodem poruszali się podejrzani, jak wyglądali ani w którym kierunku uciekli – przyznała policja niemieckiego landu Nadrenia-Palatynat. Do zdarzenia doszło około godziny 4.20 w poniedziałek w pobliżu miejscowości Kusel, około 30 kilometrów od Kaiserslautern. Ofiary to 24-letnia policjantka i 29-letni policjant – podał dziennik „Bild”.

Zaraz po zdarzeniu oboje byli w stanie wezwać posiłki, jednak po ich przybyciu na miejsce postrzelonym nie udało się już pomóc – relacjonowała gazeta. Policjanci w zgłoszeniu wskazali, że zatrzymany do kontroli samochód przewoził w bagażniku martwą zwierzynę. Służby wezwały, by w okolicy miejsca zdarzenia kierowcy nie zabierali autostopowiczów. Ostrzegły, że co najmniej jeden z podejrzanych jest uzbrojony.

Powód zabójstwa pozostaje nieznany.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policyjny pościg na Pomorzu. Padły strzały

43-letni mieszkaniec powiatu słupskiego, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej w Nowej Dąbrowie i próbował przejechać policjantów, został zatrzymany po pościgu w Lęborku. Auto, którym kierował, wcześniej ukradł. W poniedziałek usłyszał zarzuty – podała pomorska policja. Do zdarzenia doszło sobotę. 43-letni kierowca subaru nie zatrzymał się do kontroli drogowej w Nowej Dąbrowie. Słupscy policjanci ruszyli w pościg, dołączyli do nich także funkcjonariusze z Lęborka.

Mężczyzna jechał z dużą prędkością krajową „szóstką”. Nie reagował na policyjne sygnały dźwiękowe i świetlne. Funkcjonariusze wyprzedzili go, wysiedli z radiowozu i chcieli go zatrzymać. Kierowca, nie zwalniając, próbował ich przejechać. Policjanci odskoczyli i oddali strzał w opony.

43-latek dojechał do Lęborka, gdzie wjechał w zaparkowany samochód. Ucieczkę kontynuował pieszo, został zatrzymany kilka ulic dalej.

Okazało się, że samochód, którym uciekał przed policją, wcześniej ukradł. Ponadto nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Od 43-latka została pobrana krew do badań na zawartość alkoholu i narkotyków.

Mężczyzna odpowie za kradzież z włamaniem, niezatrzymanie się do kontroli i czynną napaść na policjantów. Grozi mu 10 lat więzienia i zakaz prowadzenia pojazdów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Beskid Mały: Nagie zwłoki 25-latka

W Beskidzie Małym odnaleziono nagie zwłoki mężczyzny. Natrafiła na nie turystka spacerująca w rejonie Jawornicy. Policja stara się ustalić, kim jest zmarły. Szczegóły dotyczące sprawy przekazała rzeczniczka powiatowej policji w Wadowicach asp. Agnieszka Petek. – Mężczyzna był szczupłej budowy ciała. Miał krótkie ciemne włosy i zarost na twarzy. Był w wieku około 25 lat – poinformowała w poniedziałek funkcjonariuszka.

Beskidy. Odnaleziono nagie zwłoki

Mundurowi potwierdzili, że zwłoki odnalazła w sobotę turystka spacerująca w rejonie Jawornicy w Beskidzie Małym. Przy ciele nie było żadnych dokumentów tożsamości zmarłego. Obecnie policjanci z Andrychowa ustalają, kim jest znaleziony mężczyzna oraz jak doszło do jego śmierci. Prokuratura zdecydowała już, że zostanie wykonana sekcja zwłok.
Źródło info i foto: wp.pl

Łomża: Były ksiądz uniewinniony. Pokrzywdzony był pełnoletni

Sąd Okręgowy w Łomży (Podlaskie) uniewinnił w poniedziałek byłego proboszcza parafii katolickiej w Grądach-Woniecku, obecnie osobę świecką, oskarżonego i w pierwszej instancji nieprawomocnie skazanego m.in. za przestępstwa o charakterze seksualnym wobec małoletniego. Wyrok uniewinniający jest prawomocny.

W marcu 2021 roku Sąd Rejonowy w Zambrowie nieprawomocnie skazał mężczyznę na cztery lata i dwa miesiące więzienia za przestępstwa popełnione w latach 2012-2015, orzekł też dożywotni zakaz prowadzenia działalności, czy też zajmowania stanowisk związanych z edukacją nieletnich; na 5 lat nałożył na niego obowiązek powstrzymywania się od przebywania na terenie parafii w Grądach-Woniecku i kontaktowania się z pokrzywdzonym.

Jak poinformował prezes łomżyńskiego sądu Jan Leszczewski, uniewinniając oskarżonego sąd odwoławczy uznał jednak, że jeśli zdarzenia objęte zarzutami miały miejsce, to działo się to wtedy, gdy pokrzywdzony miał już ukończone 18 lat. – I jako osoba pełnoletnia mógł decydować o swoim zachowaniu, czy chce, czy nie chce poddać się takim czynom – dodał sędzia Leszczewski.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte 3,5 roku temu, po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej.

Prokuratura Okręgowa w Łomży podawała wówczas w swoich komunikatach, że oskarżony – nadużywając stosunku zależności i zaufania małoletniego – kilka razy doprowadził go do „poddania się innym czynnościom seksualnym”, za które udzielił tej osobie korzyści majątkowych. Drugi zarzut dotyczył rozpijania osoby małoletniej.

Rezygnacja proboszcza po zgłoszeniu sprawy

W połowie października 2018 r. kuria diecezjalna w Łomży (do tej diecezji należy parafia Grądy-Woniecko) informowała w komunikacie, że do delegata biskupa łomżyńskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży wpłynęło zgłoszenie dotyczące proboszcza tej parafii. Duchowny zrezygnował po tym z urzędu proboszcza, a jego rezygnacja została przyjęta.

Z kolejnych komunikatów kurii wynikało, że księdzu nie został powierzony żaden inny urząd czy funkcja „o charakterze duszpasterskim” i miał on przebywać w ośrodku w Czerwonym Borze. Tam mógł jedynie prywatnie odprawiać mszę w kaplicy znajdującej się na terenie tego ośrodka.

Przeniesienie do stanu świeckiego

Kiedy jednak w mediach pojawiły się informacje, że duchowny pełni obowiązki kapłańskie we wskazanym przez biskupa miejscu pobytu, kuria podała, że w tej sytuacji wobec b. proboszcza z parafii w Grądach-Woniecku wprowadzony został zakaz pełnienia wszystkich funkcji kapłańskich oraz noszenia stroju duchownego.

Jesienią 2019 roku rzecznik kurii potwierdził lokalnym mediom, że b. proboszcz poprosił papieża o tzw. dyspensę od pełnienia obowiązków wynikających z przyjęcia święceń kapłańskich i o przeniesienie do stanu świeckiego, a ta prośba została przez Watykan zaakceptowana.
Źródło info i foto: interia.pl

W Kanadzie trwa protest przeciwko obostrzeniom. Tysiące ludzi i setki ciężarówek blokują centrum Ottawy

Trwa drugi dzień blokady centrum Ottawy. Protestujący manifestują sprzeciw wobec restrykcji pandemicznych. Jest to prawdopodobnie jeden z największych protestów w historii Kanady. Początkowo akcja była wymierzony tylko w obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19 dla kierowców ciężarówek. Kierowcy tirów z Freedom Convoy (Konwoju Wolności) 2022 zapewniają, że nie ruszą się ze stolicy, dopóki premier Justin Trudeau nie zniesie zakazów pandemicznych.

Tymczasem premier został wraz z rodziną ewakuowany przez służby specjalne ze stołecznego mieszkania w obawie o jego bezpieczeństwo. Wcześniej nazwał protestujących „małą mniejszością z marginesu”.

Wszystkie drogi dojazdowe do miasta są zablokowane. Na przedmieściach słychać jedynie ogłuszający dźwięk klaksonów. Tłum na placu przed Parlamentem, oceniany przez jego służby ochrony na 10 tys. ludzi, w niedzielę się powiększył. Żeby dostać się na plac przed Parliament Hill, gdzie znajduje się kancelaria premiera, trzeba przeciskać się pieszo między nieprzerwanym strumieniem tirów, pickup-ów, furgonetek, kamperów i zwykłych samochodów. Demonstranci z flagami i wolnościowymi hasłami maszerują w górę i dół Wellington Street, ulicy która biegnie przed Parliament Hill i Kancelarią Premiera.

Protestujący twierdzą, że decyzje premiera doprowadziły do bankructwa ich rodzin i są pogwałceniem Karty Praw i Wolności Człowieka. Do protestu kierowców tirów przyłączyli się farmerzy i Indianie.

– Nie chodzi tylko o zastrzyki, jak wszyscy myślą – powiedział Don Finlayson, który prowadzi firmę budowlaną. – Jesteśmy tu dla rdzennych mieszkańców, którzy nie mają świeżej wody. Jesteśmy po to, aby dzieci nie nosiły maseczek przez 10 godzin dziennie. Jesteśmy tu dla bezdomnych, jesteśmy tu dla weteranów. Musimy mieć pewność, że wszyscy Kanadyjczycy staną razem.

Miejsce pod parlamentem zamieniło się w morze kanadyjskich flag, wśród nich powiewają biało-czerwone oraz banery z napisem „Solidarność”. Można zobaczyć protestujących niosących kopie Karty Praw i Wolności Człowieka.

Inne hasła, to: „Boże, aby nasza ziemia była błogosławiona i wolna”, „Uczyń Kanadę znów wielką”, „Jesteśmy tu dla naszej wolności”, „Nie możesz być posłuszny, jeśli chcesz się wydostać spod tyranii”, „Jeśli wydostaniemy się z tego bałaganu nie trafiając do »Gułagu«, to tylko dzięki truckerom”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Coventry: 5-latek zasztyletowany. Babcia dziecka podejrzana o zabójstwo

Horror w brytyjskim Coventry. 5-letni David-Mario Lazar został zasztyletowany, a o zabójstwo podejrzewana jest jego 49-letnia babcia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była rana kłuta. Kobieta przebywa obecnie w placówce medycznej. Angielskie media informują, że Elena Anghel regularnie opiekowała się wnukiem. Do zabójstwa także doszło w dniu, kiedy 49-latka zajmowała się dzieckiem w jego rodzinnym domu w Coventry. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była rana kłuta.

W dniu tragedii Elena Anghel wybiegła z domu na ulicę prosząc ludzi o pomoc. Służby ratunkowe, które przybyły na miejsce, nie zdołały uratować życia dziecka. Kobieta została aresztowana, ale obecnie przebywa w placówce medycznej zgodnie z przepisami ustawy o zdrowiu psychicznym. Policja apeluje do wszystkich, aby powstrzymać się od spekulacji i plotek i poczekać na wyniki śledztwa. Na okres działań służb, dom, w którym doszło do tragedii, został zamknięty.

„Nasi wyspecjalizowani funkcjonariusze wspierają rodziców chłopca. Nie możemy pojąć żalu, jaki muszą odczuwać. Nasze myśli są teraz z nimi” – przekazał Ronan Tyrer z policji w Coventry.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Agenci CBA zatrzymali 5 osób. Śledztwo dotyczyło fałszywych faktur VAT

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało pięć osób w śledztwie dotyczącym wystawiania i posługiwania się fikcyjnymi fakturami VAT na kwotę 6,4 mln zł – dowiedziała się PAP. To kolejni zatrzymani – do tej pory zarzuty w sprawie tej grupy usłyszało już 67 osób. Wydział komunikacji społecznej Biura poinformował w poniedziałek PAP, że zatrzymań pięciu przedsiębiorców w woj. pomorskim, mazowieckim oraz małopolskim dokonali funkcjonariusze stołecznej delegatury CBA.

Prawie pół tysiąca „lewych” faktur

Według śledczych zatrzymani przez CBA mieli brać udział w wystawieniu łącznie blisko 500 fikcyjnych faktur za doradztwo, koordynację transportu, konsulting, analizy finansowe oraz szeregu innych usług na kwotę ponad 6,4 mln zł – podał w rozmowie z PAP wydział. Nadzorująca – prowadzone od lutego 2020 r. śledztwo CBA w sprawie działającej na terenie woj. mazowieckiego grupy przestępczej tzw. fabryki faktur – Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarzuciła zatrzymanym podanie nieprawdy w fakturach. Cała grupa miała wystawić fikcyjne dokumenty VAT na kwotę ponad 68 mln zł.

Wydział poinformował PAP, że w wyniku działań CBA i prokuratury część przedsiębiorców dobrowolnie zgłosiła się do urzędów skarbowych, by skorygować swoje rozliczenia z fiskusem, zaniżone wcześniej przez przedstawienie nierzetelnych faktur VAT.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bezpieczeństwo podczas 30. finału WOŚP

30 stycznia br. policjanci jak co roku zaangażują się w zapewnienie porządku podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Spokój podczas Finału zależy także od stosowania się do zasad bezpieczeństwa przez osoby, które w nim uczestniczą. Pamiętajmy o bezpieczeństwie dzieci i osób starszych oraz o obostrzeniach sanitarnych w związku z panującą epidemią koronawirusa.

Nad zapewnieniem bezpieczeństwa podczas WOŚP czuwać będzie kilka tysięcy policjantów. Funkcjonariusze zwrócą szczególną uwagę na to, czy zbiórki są prowadzone przez osoby do tego uprawnione, zadbają o bezpieczeństwo wolontariuszy, kwestujących dzieci, a także będą prowadzić działania informacyjno-edukacyjne dla osób starszych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest stanowisko prokuratury ws. samobójstwa 12-latki

Sprawa 12-letniej Kingi została nagłośniona przez dziennikarza TOK FM, który również jako pierwszy poinformował o śmierci dziewczynki, która wcześniej zgłosiła molestowanie seksualne. Dziewczynka szukała pomocy u cioci i nauczycielki, które zawiadomiły odpowiednie służby. Niestety pod koniec 2021 roku Kinga popełniła samobójstwo.

Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej (województwo małopolskie) nie połączyła jednak samobójczej śmierci Kingi ze sprawą molestowania seksualnego, która została zgłoszona do prokuratury przez dyrekcję szkoły. W połowie stycznia Przemysław R., który został oskarżony przez 12-latkę, usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej poniżej 15. roku życia do poddania się innej czynności seksualnej. Miało do niej dość w czerwcu 2021 roku. Mężczyzna miał dotykać dziewczynkę i siłą ją przetrzymywać.

Przemysław R. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Potwierdził jedynie fakt, że spotkał się z dziewczynką, by odebrać od niej list. Następnie miał przekazać go wskazanej przez nią dorosłej kobiecie. Zastępca Prokuratora Rejonowego w Dąbrowie Tarnowskiej Witold Swadźba dodał w rozmowie z PAP, że podczas przesłuchania Kinga miała powiedzieć, że zawarła z mężczyzną „porozumienie”. W zamian za dostarczenie listu „miała zgodzić się na wykonanie przez podejrzanego względem niej pewnych czynności seksualnych”. 12-latka miała dodać, że zdecydowała się szybko zakończyć spotkanie. Podejrzany z kolei przekonywał, że nie było żadnego „porozumienia”. Przemysław R. po przedstawieniu mu zarzutu został objęty dozorem policyjnym, nie może opuszczać kraju ani kontaktować się ze świadkami w sprawie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przełom w sprawie zaginięcia Madeleine McCann

Prokuratura dąży do postawienia Christiana Bruecknera, głównego podejrzanego w sprawie zniknięcia Madeleine McCann, przed sądem. Detektywni jednak nie mieli wystarczającej ilości dowodów, by tak się stało. Teraz na jaw wyszło, że kobieta-świadek w sprawie, miała zeznać, że podejrzany powiedział jej, że „pociągają go dziecięce ciała”.

Madeleine McCann zaginęła 3 maja 2007 roku w ośrodku wczasowym w Algarve (Portugalia). Od tamtej pory media na całym świecie nie ustają w rozpisywaniu się na temat nowych wątków w tej sprawie. Od ponad dwóch lat uważany przez niemieckie służby za głównego podejrzanego w sprawie uprowadzenia 3-latki jest Christian Brueckner. 44-latek przebywa obecnie w więzieniu za inne przestępstwo.

Prokuratura dąży do postawienia mężczyzny przed sądem. Detektywi jednak wciąż nie dysponują wystarczająco silnymi dowodami. Chodzi o obywatelkę Niemiec, która zeznała, że przebywała z podejrzanym w okresie, gdy do Portugalii przyjechała na wakacje rodzina McCann ze znajomymi.

W noc zaginięcia Madeleine McCann Christian Brueckner miał przebywać z dala od Praia da Luz, gdzie ostatni raz była widziana 3-latka. Jednocześnie przyznała, że akurat tego jednego dnia nie widziała Bruecknera. To z kolei jest sprzeczne z tym, co ustalili śledczy.
Źródło info i foto: o2.pl