62-latek spoliczkował ekspedientkę w Łomży

Do dantejskich scen doszło w jednym z łomżyńskich (woj. podlaskie) sklepów. Jeden z klientów okazał się nieuczciwy i usiłował wynieść – oczywiście bez płacenia – dwa paski. Drogę zajęła mu jednak czujna ekspedientka. Wtedy 62-latek… uderzył ją w twarz. Jak relacjonuje rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łomży, łupem 62-latka padły dwa paski. Mimo że ich wartość opiewała na 24 złote, nieuczciwy klient nie zamierzał zawracać sobie głowy płaceniem.

Kradzież nie uszła uwadze jednej z pracownic sklepu i gdy 62-latek próbował wyjść z lokalu z łupem, ta natychmiast zastąpiła mu drogę. Wtedy rozzłoszczony mężczyzna uderzył ekspedientkę w twarz.

W chwili zdarzenia w sklepie znajdował się jeszcze jeden klient. Widząc, jak 62-latek atakuje ekspedientkę, postanowił zareagować. Nie tylko powstrzymał napastnika przed dalszą agresją, lecz także przytrzymał go do czasu przyjazdu policji. Po wylegitymowaniu 62-latka policjanci ustalili, że jest mieszkańcem gminy Piątnica. On sam nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu, przekonując, że „nic złego nie zrobił”. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że w sklepie był monitoring – po zabezpieczeniu nagrań wyszło na jaw, że zatrzymany okłamał funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: o2.pl

Rozbito gang, który zarobił miliony na nielegalnym hazardzie

Co najmniej kilka milionów złotych zarobił gang, który na terenie Mazowsza, Małopolski i Łódzkiego organizował nielegalne gry hazardowe na automatach. Podczas akcji funkcjonariuszy CBŚP i KAS zatrzymano 16 osób i przejęto 43 maszyny. Udało się także zabezpieczyć majątki podejrzanych o wartości ponad 2 mln zł. Ze śledztwa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga oraz stołecznego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji i Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego wynika, że rozbita grupa działała od 2018 r. Kontrolowała kilkadziesiąt maszyn hazardowych w wynajętych punktach na terenie województw: mazowieckiego, małopolskiego i łódzkiego.

Wiadomo, że przestępcy zarobili na nielegalnym procederze co najmniej kilka milionów złotych. Zyski te mogą być jednak wyższe.

Według KAS jeden automat w tzw. dobrym punkcie może przynieść przestępcom około 30 tys. zł miesięcznie, a zdarzały się przypadki, że maszyny „zarabiały” nawet 2 tys. zł dziennie. Podczas działań funkcjonariuszy na terenie Mazowsza i Małopolski zatrzymano 16 osób i przejęto 23 automaty klasyczne oraz 20 terminali komputerowych. Na poczet grożących kar i grzywien zabezpieczono nieruchomości o wartości ponad 300 tys. zł, 12 markowych zegarków, złote monety i sztabki złota.

Łączną sumę zajętego mienia oszacowano na ponad 2 mln zł.

W Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienie przestępstw karnych skarbowych. Ośmioro podejrzanych zostało aresztowanych.
Źródło info i foto: TVP.info

Inspekcja Handlowa sprawca stacje paliw

W związku z pojedynczymi przypadkami nieuzasadnionego wzrostu cen paliw na niektórych stacjach, przedsiębiorcy, dopuszczający się takich praktyk, mogą spodziewać się kontroli Inspekcji Handlowej – zapowiedziała Joanna Jahn-Machowska, Małopolski Wojewódzki Inspektor Inspekcji Handlowej.

W sobotę PIH zapewniła: Pracujemy. Cały czas jesteśmy w terenie, sprawdzamy ceny paliw i kontrolujemy stacje. Mówimy „nie❗️” bezpodstawnym podwyżkom.

Mieszkańcy mogą zgłaszać placówki, zlokalizowane na terenie województwa małopolskiego na adres e-mail: wpr@krakow.wiih.gov.pl.

Nie zgadzamy się na oszukiwanie konsumentów, a przedsiębiorcy mogą spodziewać się naszej stanowczej reakcji – podkreśla Joanna Jahn-Machowska.

Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek, który w piątek był gościem specjalnego wydania Rozmowy w RMF FM zapewnił, że panika jest bezzasadna, jesteśmy w pełni zabezpieczeni, mamy zabezpieczone dostawy ropy do Polski. Mówił też, że na stacjach zostały wprowadzone ograniczenia – do 50 litrów na jeden bak.

Robimy wszystko, by ceny na rynku były cenami optymalnymi – dodał Obajtek. Zaznaczył, że nie wszystkie stacje z brandem Orlenu, są własnością Orlenu. Poinformował o rezygnacji ze współpracy z tymi stacjami, które miały cenę nieadekwatną do sytuacji
Źródło info i foto: RMF24.pl

Za skradzione pieniądze kupowali złoto i waluty. Zatrzymano kolejnych członków gangu

Policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością, w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Ostrowie Wielkopolskim, zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy włamywali się na konta bankowe, a za skradzione pieniądze kupowali złoto i waluty. Zatrzymani działali w strukturach zorganizowanej grupy przestępczej. Za popełnione przestępstwa grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Poznaniu zajęli się sprawą we wrześniu 2021 roku, po informacji przekazanej przez oskarżycieli z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, którzy badali kolejny wątek w śledztwie prowadzonym od 2019 roku. Prowadząc śledztwo przeciwko zidentyfikowanym członkom zorganizowanej grupy przestępczej, prokurator zlecił policjantom z Poznania, ustalenie kolejnych uczestników przestępczego procederu. Z materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie wynikało, że oszuści podczas kilkumiesięcznej działalności mogli wzbogacić się nawet o kilka milionów złotych.

Sposób działania sprawców był kilkuetapowy i został tak opracowany, aby podejrzenia organów ścigania kierować na samych pokrzywdzonych. Na swoje ofiary przestępcy wybierali osoby zamożne. Najczęściej byli to przedsiębiorcy mający na swoich koncie spore sumy pieniędzy. Podejrzani uzyskiwali dokładne dane personalne ofiar, jednak najważniejszą dla nich informacją było ustalenie dostawcy usługi telefonii komórkowej. Następnie wyrabiali dowody osobiste ze swoim zdjęciem na nazwiska pokrzywdzonych i z tak przygotowaną legendą zgłaszali się do salonu operatora z prośbą o wyrobienie duplikatu karty SIM.

Z duplikatem karty SIM w ręce już tylko krok dzielił ich do uzyskania dostępu do bankowości internetowej i haseł autoryzacyjnych. Mając dostęp do pieniędzy na rachunku przestępcy, kontaktowali się z punkami sprzedającymi walutę oraz złoto inwestycyjne, gdzie zamawiali sztabki tego kruszcu dużej wartości. Po krótkim czasie płacili za złoto przelewem z kont ofiar i w umówionym czasie odbierali je, wykorzystując do tego wcześniej podrobione dokumenty. Wszystko musiało odbyć się w zaledwie kilka godzin. Zanim ofiara zorientowała się, dlaczego karta SIM w jej telefonie jest nieaktywna, a z konta zniknęły pieniądze.

Sprawcy bardzo starannie zacierali ślady swojej działalności, szczegółowo planując każdy ruch, jednak dla policjantów z Wydziału dw. z Cyberprzestępczością KWP w Poznaniu ich zatrzymanie było tylko kwestią czasu. W październiku ubiegłego roku na terenie Mazowsza funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 46 i 33 lat. Obydwaj w przeszłości byli wielokrotnie notowani za przestępstwa przeciwko mieniu.

Po przedstawieniu zarzutów przez prokuratora podejrzani decyzją sądu zostali aresztowani na 3 miesiące. Mężczyźni odpowiedzą m.in. za włamania na konta bankowe, oszustwa internetowe, fałszerstwa dokumentów oraz działanie w zorganizowanej grupie przestępczej. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że obydwaj mężczyźni znajdują się w ścisłym kierownictwie tej grupy. Sprawcy dopuścili się wymienionych przestępstw w stosunku do mienia znacznej wartości. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Ostrowie Wielkopolskim cały czas jest w toku. 24 stycznia br. Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił argumentację prokuratora i przedłużył podejrzanym areszt do 24 maja 2022.

Śledczy planują w tej sprawie kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zaginął 17-letni Jan Sawicki

Zaginął 17-letni Jan Franciszek Sawicki. Nastolatek był ostatni raz widziany 21 lutego w Radomiu. O pomoc w poszukiwaniach prosi policja oraz Fundacja ITAKA. Jan Sawicki zaginął. 17-latek z Radomia nie nawiązał kontaktu z bliskimi od poniedziałku 21 lutego. 

Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych podała rysopis oraz informacje o ubiorze zaginionego.

Jan Sawicki zaginął. „Może potrzebować pomocy” 

17-latek ma 185 cm wzrostu i niebieskie oczy. „Ubiór w dniu zaginięcia: czarna bluza, czarna kurtka z kapturem, ciemne spodnie, ciemnobrązowe buty sportowe, może mieć ze sobą szary plecak. Może potrzebować pomocy!” – informuje Fundacja ITAKA.

„Zaginiony w dniu 21.02 wyszedł z miejsca zamieszkania i do chwili obecnej nie nawiązał kontaktu z rodziną. Wszelkie informacje, mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu osoby zaginionej, proszę kierować do Komisariatu Policji I w Radomiu osobiście lub telefonicznie pod numer telefonu 47 701 33 50” – przekazała Mazowiecka Policja na Facebooku. O kontakt prosi również Fundacja ITAKA, pod numerem 116 000, również na maila: itaka@zaginieni.pl. Działacze gwarantują anonimowość.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hakerzy włamali się na stronę Kremla. Możesz zadzwonić do Dmitrija Pieskowa

„Ukraińscy hakerzy włamali się na stronę internetową Kremla i upublicznili całą bazę danych telefonicznych” – powiedział w poniedziałek na antenie telewizji Ukraina-24 doradca ministra spraw wewnętrznych Wadym Denysenko.

„Wczoraj (w niedzielę) wieczorem zrealizowaliśmy kolejną inicjatywę i wspólnie z Cyborgs-Spam of Ukraine włamaliśmy się na stronę Kremla, a całą bazę telefoniczną umieściliśmy w Telegramie na kanale +Włast’RF+ (Władze FR)” – poinformował Denysenko.

Dokładne instrukcje i linki można również znaleźć na Telegramie innego doradcy w MSW Ukrainy Antona Heraszczenki.

Każdy, kto chce, może wejść na czat bota na Telegramie, w którym są numery telefonów urzędników. Następnie wybieracie numer rzecznika prasowego Putina – Pieskowa, i dzwonicie w dzień i w nocy i mówicie co myślicie o perfidnym ataku szumowin na Ukrainę – przekazał Heraszczenko.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBA zakończyło kontrolę budowy węzła gazociągu Rembelszczyzna

Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Rzeszowa zakończyli kontrolę w państwowej spółce Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System. Chodzi o rozbudowę węzła gazociągu Rembelszczyzna. Wyniki kontroli wraz z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trafiły do prokuratury. Kontrola funkcjonariuszy Wydziału Postępowań Kontrolnych rzeszowskiej delegatury CBA obejmowała czynności związane z podejmowaniem i realizacji decyzji dotyczących zamówień publicznych oraz rozporządzania mieniem przez OGP Gaz-System. Chodziło o inwestycję rozbudowy węzła Rembelszczyzna w województwie mazowieckim, w ramach budowy gazociągu wysokiego ciśnienia relacji Rembelszczyzna – Gustorzyn oraz infrastruktury towarzyszącej.

Postępowanie obejmowało okres inwestycji w latach 2012-2016. Czynności CBA trwały osiem miesięcy. Miały ustalić, czy działania spółki przy tej inwestycji mogły doprowadzić do powstania szkody w wielkich rozmiarach po stronie Operatora Gazociągów Przesyłowych Gaz-System.

– W trakcie przeprowadzonej kontroli ujawniono szereg nieprawidłowości, w tym wprowadzone zmiany do umowy głównej oraz bezpodstawne zawarcie części umów dodatkowych, co mogło spowodować wystąpienie znacznej szkody na majątku zamawiającego – informuje wydział komunikacji społecznej Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Ustalenia wykonane w wyniku kontroli dały podstawy do stwierdzenia istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa z kodeksu karnego. Chodzi o działanie na szkodę Operatora Gazociągów Przesyłowych Gaz-System S.A.

Zawiadomienie zostało skierowane do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System jest polskim operatorem odpowiedzialnym za przesył gazu ziemnego, państwową spółką o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym dla naszego kraju. Do jej obowiązków należy m.in. zapewnienie równoprawnego dostępu do sieci przesyłowej podmiotom uczestniczącym w rynku gazu, konserwacja, remonty oraz rozbudowa instalacji przesyłowych, magazynowych.
Źródło info i foto: nowiny24.pl

Kolektyw Anonymous kontynuuje ataki. Przechwycili komunikaty rosyjskiego wojska

Międzynarodowa grupa hakerów Anonymous kontynuuje cyberwojnę z Rosją. Kolektyw zadeklarował, że udało mu się przechwycić rosyjskie wojskowe systemy łączności. Grupa poinformowała o sprawie za pośrednictwem swojego profilu na Twitterze. W jednym z wpisów opublikowano nagranie, które ma dowodzić, że udało się przechwycić rosyjskie komunikaty wojskowe.

Anonymous nie zdradza jednak szczegółów akcji; nie ma przy tym pewności, czy nagranie rzeczywiście przedstawia rozmowy pomiędzy rosyjskimi oddziałami na Ukrainie. Według kolektywu komunikacja wojskowa miała odbywać się na częstotliwości 4220 KHz USB. W sobotę 26 lutego Anonymous przekazali także, że zablokowali też co najmniej sześć internetowych rosyjskich stron rządowych. Zaatakowane zostały m.in. oficjalna strona Kremla (kremlin.ru) oraz rosyjskiego resortu obrony (mil.ru).

W dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę (24 lutego) Anonymous oficjalnie wypowiedzieli Moskwie wojnę cybernetyczną. Na pierwszy ogień poszedł m.in. rządowy kanał telewizyjny RT. Grupa uderzyła także w rosyjskich dostawców usług internetowych: Com2Com, PTT-Teleport Moscow, RELCOM oraz SOVAM Teleport.

Anonymous ciągle prowadzi działania prowadzące do tego, by rosyjskie rządowe witryny internetowe były zablokowane. Przekazujemy także informacje mieszkańcom Rosji, by w końcu mieli dostęp do wiadomości nieskażonych putinowską państwową cenzurą – cytuje treść deklaracji kolektywu Polska Agencja Prasowa.

W sobotę telewizja Biełsat przekazała w mediach społecznościowych, że ktoś włamał się do rosyjskich państwowych kanałów telewizyjnych. Z opublikowanego nagrania wynika, że zamiast programów przewidzianych w ramówce, w stacjach leciała ukraińska muzyka oraz pokazywano w nich ukraińskie symbole narodowe. Internauci podejrzewają, że za tymi działaniami również stała grupa Anonymous. Warto wspomnieć, że do walki z Rosją wezwano także ochotników spośród ukraińskich hakerów. Rząd w Kijowie poprosił ich, aby pomogli chronić krytyczną infrastrukturę kraju oraz wsparli misje cyberszpiegowskie przeciwko siłom najeźdźcy.
Źródło info i foto: dobreprogramy.pl

16-latek z Ostrołęki przez kilka godzin leżał w trawie bez ubrań. Policjant uratował mu życie

Minionej soboty dzielnicowy z Ostrołęki, mł. asp. Krzysztof Prusiński, podczas swojej służby znalazł nieprzytomnego nastolatka leżącego w trawie. Według informacji przekazanej przez policję chłopak leżał bez ubrań a jego temperatura ciała spadła poniżej 35 stopni Celsjusza. Dzięki szybkiej interwencji funkcjonariusza policji udało się uchronić mieszkańca Ostrołęki przed wychłodzeniem. Jak informuje policja z Ostrołęki, funkcjonariusz mł. asp. Krzysztof Prusiński w trakcie sobotniego patrolu zauważył koło roweru wystające z krzaków. Policjant postanowił to sprawdzić. Gdy poświecił latarką w miejsce, gdzie znajdował się rower, okazało się, że obok leży nieprzytomny nastolatek.

Jak informuje policja z Ostrołęki, funkcjonariusz mł. asp. Krzysztof Prusiński w trakcie sobotniego patrolu zauważył koło roweru wystające z krzaków. Policjant postanowił to sprawdzić. Gdy poświecił latarką w miejsce, gdzie znajdował się rower, okazało się, że obok leży nieprzytomny nastolatek. Wokół chłopaka były porozrzucane przedmioty takie jak plecak, ubrania, czy telefon komórkowy. Według relacji funkcjonariusza, od nastolatka był wyraźnie czuć zapach alkoholu. Mundurowy okrył chłopaka swoją kurtką, a następnie wezwał karetkę pogotowia ratunkowego.

W trakcie udzielania pierwszej pomocy chłopak odzyskał przytomności. Po dojechaniu karetki na miejsce nastolatek został zabrany do szpitala. Temperatura ciała znalezionego mężczyzny wynosiła poniżej 35 stopni Celsjusza, co oznacza, że mógł on leżeć trawie od kilku godzin – poinformowała policja.

Kilka minut po odjeździe karetki pogotowia funkcjonariusze napotkali matkę chłopca, która zaniepokojona brakiem kontaktu z synem postanowiła go poszukać.

Policja poinformowała o całym zdarzeniu na swoim Twitterze.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak z nożem na policjanta

Wczoraj około godziny 11.00 funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku zostali wezwani przez personel medyczny do jednej ze słupskich przychodni z powodu awanturującego się mężczyzny. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce wylegitymowali 62-letniego słupszczanina, który w ich towarzystwie opuścił budynek. Mężczyzna, zaczął obrażać policjantów i agresywnie się wobec nich zachowywać, a następnie wyciągnął nóź, którym ranił jednego z nich. Funkcjonariusze szybko obezwładnili napastnika, który został zatrzymany i przewieziony do komendy.

W czwartek około godziny 11 słupscy policjanci interweniowali w jednej z przychodni w Słupsku, wobec 62-letniego mężczyzny, który nie chciał opuścić gabinetu lekarskiego. Po wyjściu z placówki medycznej w towarzystwie funkcjonariuszy mężczyzna zrobił się agresywny i znieważał policjantów. W pewnym momencie z kieszeni wyciągnął nóż, którym zaatakował mundurowych, a jednego z nich ranił. Policjant został przewieziony do szpitala, gdzie została mu udzielona pomoc medyczna. Napastnik został zatrzymany i przewieziony do słupskiej komendy policji, a na miejscu zdarzenia prowadzone były czynności pod nadzorem prokuratora.

Zgodnie z obowiązującym prawem, zarówno policjant w mundurze, jak policjant pełniący służbę w ubraniu cywilnym jest prawnie chroniony przed atakami fizycznymi. Prawo przewiduje karę za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta, a zachowanie to jest przestępstwem. Naruszeniem nietykalności może być na przykład szarpanie policjanta za mundur, popychanie, a nawet próba zrzucenia czapki policyjnej z głowy. Jeżeli do ataku dochodzi poprzez użycie broni palnej lub innego niebezpiecznego narzędzia (np. noża, pałki) to kara za taki atak wynosi do 10 lat więzienia.

Jeżeli napastnik atakuje funkcjonariusza w celu pozbawienia go życia to, działanie takie zagrożone jest karą od 8 lat, 25 lat albo karą dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl