Ciała dwóch kobiet w spalonym mieszkaniu. Trwają poszukiwania 57-latka

Tragedia w Wyszkowie na Mazowszu. W spalonym domu znaleziono ciała dwóch kobiet – 84-letniej matki i jej 58-letniej córki. Jedna miała obrażenia głowy, druga rany kłute klatki piersiowej. Poszukiwany jest mąż młodszej kobiety, który wczoraj miał sprawę rozwodową. Do pożaru doszło w nocy. Na miejsce przyjechała straż pożarna i ugasiła ogień.

W jednym z pomieszczeń znaleziono ciała dwóch kobiet: 84-latki z poważnymi obrażeniami głowy i jej 58-letniej córki z ranami kłutymi klatki piersiowej. W innej części domu znaleziono kij bejsbolowy ze śladami krwi i włosów. Młodsza z kobiet wczoraj miała sprawę rozwodową ze swoim mężem – 57-letnim Jerzym N. Wobec mężczyzny było też prowadzenie postępowanie dotyczące znęcania się fizycznego i psychicznego.

Służby zabezpieczyły nagrania z dwóch kamer monitoringu. Policja szuka 57-latka. Jak się dowiedzieliśmy, śledztwo będzie prowadzone w kierunku podwójnego morderstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ekwador: Krwawe walki gangów w więzieniu. Nie żyją 44 osoby

44 więźniów zginęło w zamieszkach, do których doszło w zakładzie karnym Bellavista w prowincji Santo Domingo de los Tsachilas, na północnym zachodzie Ekwadoru – podała w komunikacie prokuratura generalna tego kraju. Media przekazały, że w trakcie starć ponad 200 aresztantów zbiegło z zakładu – dotychczas udało się zatrzymać 115 z nich.

Z szacunków prokuratury generalnej w Ekwadorze wynika, że zwłoki 41 więźniów zostały znalezione wewnątrz zakładu karnego, zaś trzej inni aresztanci zmarli wskutek odniesionych ran w szpitalu. Do tragedii doszło w poniedziałek rano w efekcie walk pomiędzy osadzonymi w więzieniu członkami dwóch antagonistycznych gangów, tzw. Wilków oraz R7. Wskutek starć rannych zostało 13 aresztantów. Powołująca się na źródła w ekwadorskiej policji telewizja Tele Sur podała, że do wtorkowego poranka funkcjonariuszom udało się zatrzymać 115 więźniów, którzy, wykorzystując zamieszki, zbiegli z zakładu karnego. Około 100 innych uciekinierów wciąż jest poszukiwanych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Areszt dla 27-letniego Armeńczyka

Mieleccy policjanci zatrzymali 27-letniego obywatela Armenii, mogącego mieć związek ze śmiercią 24-letniego obywatela Ukrainy. Wczoraj prokurator przedstawił podejrzanemu zarzuty oraz zwrócił się z wnioskiem do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci dwumiesięcznego aresztu. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora. W sprawie trwają dalsze czynności. Policjanci z Mielca wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci 24-letniego obywatela Ukrainy. Do zdarzenia doszło w nocy, z soboty na niedzielę. Policjanci ustalili, że pomiędzy obywatelem Ukrainy, a zatrzymanym 27-letnim obywatelem Armenii, doszło do nieporozumienia, następnie do szarpaniny, która dla 24-latka skończyła się śmiercią.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić podejrzanemu zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 24-letniego mężczyzny oraz znieważenia policjantów podczas zatrzymania. Wczoraj sąd przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla podejrzanego. W sprawie trwają dalsze czynności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Warszawa: Zabójstwo na Nowym Świecie. „Śledczy analizują monitoring”

„W tej chwili śledczy analizują monitoring. Śledztwo w sprawie zabójstwa wszczęto w niedzielę” – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz odnosząc się do śmierci mężczyzny na Nowym Świecie w nocy z soboty na niedzielę.

„Wczoraj wszczęto śledztwo w sprawie zabójstwa. Zabezpieczono dokumenty oraz monitoring. W tej chwili śledczy go analizują” – przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej. – Zlecona została sekcja zwłok – dodała. Jak zaznaczyła, postępowanie prowadzone jest w sprawie. – Trwają czynności dowodowe – poinformowała Skrzyniarz.

Trwają ustalenia, co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę na Nowym Świecie w Warszawie. Nad ranem do sklepu z alkoholem wszedł ranny mężczyzna. Przyjechało do niego pogotowie i zabrało do szpitala. Tam ranny mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło około godz. 4:00 w rejonie skrzyżowania ul. Foksal i Nowego Światu. W bramie przy Nowym Świecie 28 jeszcze po południu w niedzielę widoczne były ślady krwi, które prowadziły do pobliskiego sklepu z alkoholem. To najprawdopodobniej pracownicy sklepu zadzwonili pod numer alarmowy i wezwali pomoc.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

To ona oblała farbą ambasadora Rosji na cmentarzu w Warszawie

Ambasador Rosji Siergiej Andriejew został oblany czerwoną farbą na cmentarzu w Warszawie. Do przeprowadzenia akcji przyznała się Iryna Zemlyana. Ukraińska aktywistka i dziennikarka zapewniła, że „atak na dyplomatę był przypadkowy”. 9 maja ambasador Rosji Siergiej Andriejew został oblany czerwoną farbą podczas składania kwiatów z okazji Dnia Zwycięstwa przed Cmentarzem Żołnierzy Radzieckich w Warszawie.

Do przeprowadzenia akcji przyznała się Iryna Zemlyana, ukraińska aktywistka i dziennikarka, która przed wybuchem wojny była związana z Instytutem Masowej Informacji w Kijowie. Zapewniała jednak, że to nie był żaden atak na dyplomatę, a farbą został on oblany przez przypadek. – To sprawa honoru dla każdego Ukraińca. Bo dziś nie ma żadnego święta. Nie ma żadnej pabiedy (zwycięstwa – red.), jak to nazywają Rosjanie. Dlatego nie mogliśmy pozwolić na to, by Rosjanie, którzy prowadzą wojnę w Ukrainie, cokolwiek świętowali czy składali kwiaty – tłumaczyła w rozmowie z Polsat News. – Właśnie dlatego oblaliśmy się czerwoną farbą, bo Rosjanie mordują Ukraińców. Oczywiście przez zupełny przypadek farba trafiła też na ambasadora – dodała.

Dziennikarka przyznała, że po incydencie otrzymała setki gróźb. Tylko za pośrednictwem Telegrama Rosjanie wysłali do niej ponad 700 wiadomości z pogróżkami. Podobne komunikaty są także wysyłane przez inne portale społecznościowe.

Ambasador Siergiej Andriejew oblany czerwoną farbą

W poniedziałek 9 maja z okazji Dnia Zwycięstwa na Cmentarzu-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich pojawił się ambasador Siergiej Andriejew, który złożył wieniec. W pewnym momencie w stronę dyplomaty poleciały pojemniki z czerwoną farbą. Jak relacjonował nasz dziennikarz Dariusz Grzędziński, który był na miejscu, ambasador szybko odjechał w eskorcie policji. Doszło też do szarpaniny z funkcjonariuszami. Policjanci nie zatrzymywali jednak protestujących Ukraińców, ale zwolenników rosyjskiej inwazji. Jeden z nich najprawdopodobniej miał przy sobie gaz łzawiący, którego użył przeciwko Ukraińcom. Do oblania ambasadora przyznali się ukraińscy aktywiści.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Alabama: W uciecze z więzienia pomogła mu strażniczka. Zatrzymano go po 11 dniach

Po 11 dniach poszukiwań amerykańska policja zatrzymała Caseya White’a. Mężczyzna zbiegł z więzienia w Alabamie. W ucieczce pomogła mu zastępczyni dyrektora zakładu karnego Vicky White. Kobieta z raną postrzałową głowy trafiła do szpitala, gdzie zmarła. Casey White został skazany za morderstwo. Odsiadywał wyrok 75 lat w więzieniu w Alabamie. W piątek 29 kwietnia uciekł z aresztu w dość spektakularny sposób. Wtedy to, jak relacjonuje CNN, jeszcze w więzieniu mężczyznę zarejestrowała kamera monitoringu. W pomarańczowym kombinezonie i kajdankach był wprowadzany do radiowozu przez jedną ze strażniczek – Vicky White (zbieżność nazwisk przypadkowa).

Kobieta miała eskortować mężczyznę do sądu w celu oceny stanu zdrowia psychicznego. Władze aresztu szybko jednak odkryły, że tego dnia nie zaplanowano żadnego przesłuchania, a eskortowanie skazańców w pojedynkę jest niezgodne z przepisami. Zarządzono więc poszukiwania. Po kilku dniach okazało się też, że kobieta współpracuje ze skazanym.

Według relacji duet porzucił radiowóz i uciekł ze stanu innym pojazdem. Po 11 dniach wyśledzono, że para przebywa w Evansville w stanie Indiana – policjanci zauważyli strażniczkę, jak wychodzi z jednego z hoteli. Miała na sobie perukę. Następnie razem z Whitem wsiadła do samochodu i odjechała. Szybko zorientowali się, że są śledzeni, więc zaczęli uciekać, zaś funkcjonariusze ruszyli za nimi w pościg ulicami miasta.

W pewnym momencie jeden z radiowozów wjechał w cadillaca, którym poruszała się para. Samochód, który prowadził zbiegły więzień, dachował. Caseya i Vicky wyciągnięto z auta. Okazało się, że kobieta ma ranę postrzałową głowy. Kobieta w ciężkim stanie trafiła do szpitala, gdzie zmarła.
Źródło info i foto: Gazeta.pl