Archiwum autora

Comments Brak komentarzy »

Gabriela Skwarek i Marta Bieniaszewska

Gabriela Skwarek i Marta Bieniaszewska

Co się stało z 20-letnią Martą Bieniaszewską z Pawłowic (woj. śląskie)? Gdzie jest teraz? Dlaczego nie odezwała się do rodziny? Najbliżsi 20-latki odchodzą niemal od zmysłów cały czas rozmyślając, co się stało. Podobnie jak rodzina 47-letnie Gabrieli Skwarek, która zaginęła kilka dni wcześniej na Mazurach. Może Wy wiecie, co się stało z tymi kobietami?

 

Marta Bieniaszewska ostatni raz widziana była we wtorek 9. czerwca. Tego dnia 20-latka zostawiła w domu swojego rocznego synka i po prostu wyszła. Gdy jej mąż wrócił z pracy długo nie mógł wyjść z szoku, gdzie jest jego żona i dlaczego zostawiła małe dziecko same w domu.

Marta Bieniaszewska

Marta Bieniaszewska

Rodzina i znajomi zaczęli poszukiwania. Najbliżsi 20-latki podejrzewali, że być może pojechała do Jastrzębia Zdroju. Tam, bowiem miała wielu znajomych. Ten trop jednak niewiele pomógł. Po dziewczynie ślad zaginął. Marta Bieniaszewska ma 168 cm wzrostu i jest bardzo chuda – waży jedynie 40 kg. Ma rude włosy i zielone oczy. Posiada też charakterystyczne tatuaże na kręgosłupie, lędźwiach oraz ramieniu.
Gdy zaginęła miała na sobie białą bluzę z kapturem, białe jeansy oraz czarne japonki i torebkę w tym samym kolorze.

Gabriela Skwarek

Gabriela Skwarek

Równie tajemniczo wygląda zaginięcie innej kobiety. Po Gabrieli Skwarek (47 lat) ślad zaginął natomiast w piątek 5. czerwca. Podobnie jak Marta Bieniaszewska, kobieta wyszła rano ze swojego domu w Morągu (woj. warmińsko-mazurskie) i już nie dała znaku życia najbliższym. Rodzina powiadomiła policję.
- Zaginiona kobieta ma 165 cm wzrostu, waży ok. 80 kg, ma ciemne, proste, krótkie włosy, owalną twarz oraz piwne oczy. W chwili zaginięcia ubrana była w jasnobeżową bluzkę, granatową bluzę z polaru, granatowe jeansy oraz czarne pantofle – opisuje zaginioną jeden z mazurskich policjantów.
47-latka posiada również znak charakterystyczny: na lewym ramieniu ma duży, charakterystyczny ślad po szczepionce.

Jeśli wiecie, co się stało z tymi kobietami lub też gdzie mogą one obecnie przebywać na policję – nr tel 997.

Comments Brak komentarzy »

Robert Borowski-Beszta

Robert Borowski-Beszta

Nieporozumienia i spory pomiędzy bandytami bardzo często kończą się wyjątkowo krwawo. Białostoczanin Robert Borowski-Beszta chciał swojego dawnego wspólnika wysadzić w powietrze. Misterny plan jednak się nie powiódł. Bandyta jest teraz poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania.

 

Borowski-Beszta swego czasu, razem z wspólnikiem, kradł samochody w Niemczech. Jednak w pewnym momencie wspólnik zaczął upominać się o większe pieniądze. – Kłótnia była dość poważna. Nie skończyło się tylko na słownych przepychankach, w ruch poszły pięści – opowiada jeden z podlaskich policjantów.

Minęło trochę czasu, jednak Robert Borowski-Beszta nie zapomniał o całej sprawie. By się odegrać na dawnym koledze-złodzieju uknuł złowieszczy plan. Mówiąc krótko: chciał go po prostu zabić. W 1997 r. namówił Dariusza J. by ten dokonał egzekucji. Suma, która zaproponował płatnemu mordercy była śmieszna – za zabójstwo miał on dostać tylko tysiąc dolarów. Zlecenie jednak przyjął. Dariusz J. miał podłożyć ładunki wybuchowe pod samochód mężczyzny, z którym Borowski-Beszta się pokłócił. Do eksplozji jednak nie doszło. Mówiło się, że płatny morderca wolał sprzedać bombę niż ryzykować zabójstwo.

 

Borowski-Beszta został skazany przez sąd na niemal trzy lata więzienia. Co jednak z tego skoro bandyta ukrywa się. Jest on poszukiwany nie tylko zwykłym listem gończym, ale od kwietnia 2009 r. również Europejskim Nakazem Aresztowania. – Bardzo prawdopodobne, że przebywa on teraz za granicą – mówi jeden ze śledczych. 

Jak wygląda poszukiwany? – Ma 37 lat, ponad 185 cm wzrostu, krótkie, ciemne blond, okrągłą twarz, jasne oczy, jest muskularnie zbudowany. Co też ważne ma kilka cech szczególnych m.in. na prawej dłoni i w okolicy prawego kolana ma blizny po ranach ciętych, a na lewym przedramieniu bliznę po poparzeniu – opowiada policjant.

Jeśli wiecie, gdzie może on teraz się ukrywać natychmiast powiadomcie policję. Funkcjonariusze czekają na informacje pod nr tel 0 85 677 23 05 lub 997.

Comments Brak komentarzy »

Jurij Zatkhey

Jurij Zatkhey

Razem z kompanami zastraszał biznesmenów i wymuszał od nich pieniądze. Bandyci byli niezwykle brutalni. Bez skrupułów maltretowali swoje ofiary. Wspólnik Ukraińca, Jurija Zatkhey’a, na szczęście jest już za kratami. Policjanci nadal jednak poszukują groźnego Zatkhey’a.

Po raz pierwszy bandyci dali o sobie znak w 2001 r. wtedy to w Dzierżonowie napadli na miejscowego biznesmena. Gangsterzy chcieli od niego wymusić pieniądze. Jednak mężczyzna nie chciał dobrowolnie podzielić się z Ukraińcami swoim majątkiem. Został więc pobity. „Jeśli nie zrobisz tego, co ci każemy, zginiesz”, usłyszał od nich biznesmen.

Przerażony oddał im 150 tys. zł. Bandyci zagrozili, że jeśli mężczyzna zawiadomi policję, zginie. Biznesmen posłuchał swoich oprawców i nie doniósł na nich funkcjonariuszem. O tym, że to był błąd przekonał się półtora roku później. Wtedy bowiem bandyci z Jurijem Zatkhey’em ponownie dali o sobie znak. Tym razem biznesmen nie chciał tak łatwo spełnić ich żądań… Rozwścieczeni zwyrodnialcy postanowili dać mu nauczkę. Przytrzymując szarpiącego się mężczyznę przybili nożem jego dłoń do stołu. Bandyci znowu zabrali swojej ofierze kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Kilka miesięcy później sytuacja znowu się powtórzyła. Bandyci z Ukrainy tym razem wymusili na dzierżonowskim biznesmenie 50 tys. zł rzecz Przedsiębiorstwa Lasy Państwowe w Sokole na Ukrainie. Tym razem mężczyzna nie wytrzymał. Po trzecim napadzie o wszystkim powiadomił policję. Okazało się, że nie tylko on był zastraszany przez Ukraińców.

– Kiedy zajęliśmy się ta sprawą, wyszło na jaw, że bandyci tak skutecznie zastraszali swoje ofiary, że te nikomu nawet nie pisnęły słówka o tym, co ich spotkało. Dzięki temu gangsterzy przez tak długi czas pozostawali bezkarni – mówi jeden z policjantów zajmujący się tę sprawą.
Funkcjonariuszom udało się zatrzymać jednego Ukraińca z tej bandyckiej grupy. Trwają poszukiwania 37-letniego Jurija Zatkheya. Może on posługiwać się zmienionym nazwiskiem – Jurij Baik. Policjanci podejrzewają, że Ukrainiec może przebywać na pograniczu polsko-niemieckim. – To niebezpieczny bandyta. Może być uzbrojony. Gdy więc ktoś tylko go zobaczy powinien powiadomić policję – radzi jeden z dolnośląskich policjantów.

Comments 1 komentarz »

VICTOR MANUEL GERENA JEST POSZUKIWANY W ZWIĄZKU Z NAPADEM Z BRONIĄ I RABUNKIEM OKOŁO 7 MILIONÓW DOLARÓW Z FIRMY UBEZPIECZENIOWEJ W STANIE CONNECTICUT W 1983 ROKU. RZEKOMO GROŻĄC BRONIĄ, WZIĄŁ DWÓCH PRACOWNIKÓW FIRMY JAKO ZAKŁADNIKÓW A NASTEPNIE SKUŁ ICH KAJDANKAMI, ZWIĄZAŁ I WSTRZYKNĄŁ IM NIEZNANĄ SUBTANCJĘ, AŻEBY ICH CAŁKOWICIE OBEZWŁADNIĆ.

MOŻE BYĆ UZBROJONY I WYJĄTKOWO NIEBEZPIECZNY.


Gerena ma jednocalową bliznę i pieprzyk na prawej łopatce.

Nagroda: FBI oferuje nagrodę do 1 miliona dolarów za informacje, które bezpośrednio doprowadzą do aresztowania Victora Manuela Gereny.

NAJBARDZIEJ POSZUKIWANY PRZEZ FBI
Jeżeli posiadasz jakiekolwiek informacje dotyczące poniżej opisanej sprawy, prosimy o skontaktowanie się z biurem FBI.

Comments 3 komentarzy »

Nie przeraził jej sklep pełen ludzi, ochroniarze ani zamontowane kamery. Kobieta w jednym z marketów w Gryfinie ukradła z kasy 4 tys. zł.

 

W połowie stycznia do marketu “Intermarche” w Gryfinie weszła kobieta. Farbowana blondynka, wiek ok. 50-60 lat. Spacerowała między alejkami z wózkiem, wkładała do niego potrzebne rzeczy. Obsługę sklepu pytała o niektóre produkty po angielsku. Później, tak jak inni klienci, stanęła w kolejce do kasy.

Kiedy kasjerka policzyła już wszystkie zakupy, kobieta wyciągnęła z portfela banknoty i podała je kasjerce. – Kiedy pracownica sklepu otworzyła kasetkę z pieniędzmi, by wydać resztę, klientka sięgnęła do kasetki i wyciągnęła z niej spory plik banknotów o nominałach 100 i 200 zł – opowiada jeden z policjantów pracujących przy tej sprawie.

 

Pracownica sklepu próbowała wyrwać złodziejce pieniądze, ale ta po krótkiej szarpaninie wybiegła ze sklepu razem z łupem. Dopiero po tym jak złodziejka zbiegła ze sklepu, a na miejscu byli już mundurowi, obsługa sklepu obliczyła ile pieniędzy zostało skradzionych z kasetki. Okazało się, że tajemnicza kobieta ukradła 4 tys.zł.

 

Policjanci podejrzewają, że to nie pierwsza taka kradzież dokonana przez tę właśnie kobietę. Mundurowi dostali kilka już zgłoszeń o tego typu kradzieżach na terenie Gryfina. Niewykluczone, że złodziejka przeniosła się do innego miasta, by tam uprawiać swój przestępczy proceder. Tak naprawdę nie wiadomo też czy kobieta rzeczywiście jest cudzoziemką, czy tylko mówiła po angielsku, by zmylić policję i inne osoby, mogące się nią interesować.

Poszukiwania kobiety do tej pory nie dały rezultatu, dlatego policja prosi o pomoc wszystkie osoby, które mogły ją widzieć. – W chwili popełnienia przestępstwa w markecie “Intermarche” kobietę na zdjęciu z kamery przemysłowej w sklepie, proszone są o kontakt z policją w Gryfinie pod numerami telefonów: (091) 432-68- 40, 432-68-42, 432-68-53, 667-094-080 lub z ogólnopolskim numerem policji 997 – tłumaczy funkcjonariusz z Komendy Miejskiej Policji w Gryfinie.

Comments Brak komentarzy »

W sierpniu minie dziesięć lat od zaginięcia Edyty Wedler. Gdzie 32-letnia obecnie kobieta jest teraz? Co się z nią działo przez ostatnią dekadę? Czy nadal żyje? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi.

Po kobiecie ślad zaginął dokładnie 25 sierpnia 1999 r. Tego dnia, wówczas 22-letnia Edyta Wedler, mieszkająca w Łasku (woj. Łódzkie) razem z babcią pojechała do swojej koleżanki z Bełchatowa. Do domu miała wrócić wieczorem. Chciała wracać autostopem…

Do Łasku dziewczyna jednak już nie dotarła. Dziadkowie zdziwili się, że ich wnuczka nie wróciła na noc, nie zgłosili jednak od razu zaginięcia. Myśleli, że 22-latka pojechała do swojej matki, by u niej przenocować. Gdy jednak następnego dnia po Edycie nadal nie było śladu życia zaczęły się poszukiwania. Te niestety niewiele dały. Nikt, bowiem – ani znajomi, ani też chłopak Edyty, nie wiedzieli gdzie może ona przebywać. Wcześniej nic też nie wskazywało, żeby 22-latka chciała uciekać lub wyjeżdżać bez zapowiedzi – uczyła się w jednej z Bełchatowskich szkół, nie sprawiała problemów, zawsze informowała gdzie idzie i kiedy zamierza wracać z powrotem.

Edyta Wedler

Edyta Wedler

Rodzina szukała pomocy u policji i jasnowidzów. Pojawił się sygnał, że Edyta Wedler może przebywać w Poznaniu. Trop ten jednak nie potwierdził się. Były też niestety mniej pozytywne informacje – o śmierci dziewczyny. Tej hipotezy jednak też nie potwierdzono i do dzisiaj nie wiadomo, co się stało z Edytą Wedler.

Może wy pomożecie rozwiązać tą zagadkę?
Kobieta ma ok. wzrost 158 cm wzrostu, prostokątną twarz, śniadą cerę, niskie czoło, piwne oczy, mały nos, średnie oczy. Była smukłej budowy ciała, miała krótkie, proste, czarne włosy. W dniu zaginięcia ubrana była w czarną bluzkę i czarne spodnie, na nogach miała półbuty na wysokim obcasie.
- Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionego proszone są o kontakt z KPP w Łasku, telefon 0-43 675 69 11 lub telefon alarmowy 997 lub 112 – mówi jeden z policjantów zajmujących się sprawą.

Comments Brak komentarzy »

Artur Bielecki

Artur Bielecki

Mimo niewinnego wyglądu ten mężczyzna jest naprawdę groźny. 34-letni obecnie Artur Bielecki poszukiwany jest przez policjantów z Podlasia za pobicie i pozbawienie człowieka wolności ze szczególnym udręczeniem. Czy wiecie gdzie on teraz może być? Czy znacie jego kryjówkę?

Artur Bielecki poszukiwany jest już przez stróżów prawa od 10 lat. W sierpniu 1999 r. w Białymstoku bandyta razem ze swoimi wspólnikami napadł na mężczyznę.
– Pobili go, zabrali pieniądze i uwięzili. Mieli się nad nim również znęcać – opowiada jeden z miejscowych policjantów.

Mundurowi szybko ustalili, kto stał za tym przestępstwem. Pojawił się jednak pewien problem. Po Bieleckim ślad zaginął. I to dosłownie. Jego matka zgłosiła funkcjonariuszom zaginięcie syna. Powiedziała, że wyszedł on z domu w miejscowości kolonia Księżyno i już do niego nie wrócił. I tak trop się urwał. Mimo upływu dziesięciu lat Artura Bieleckiego nie udało się namierzyć. Niewykluczone, że bandyta spodziewa się, aż jego przestępstwa się przedawnią. Na razie jednak nie może on na to liczyć. Dopiero po 2019 r. będzie mógł spać spokojnie, bo okres przedawnienia dla takiego przestępstwa wynosi właśnie 20 lat. A to jeszcze mnóstwo czasu. Jest więc szansa, żę policjanci złapią go i odpowie on w końcu przed sądem. A wy możecie w tym pomóc.

- Według informacji sprzed 10 lat poszukiwany ma ok. 175 cm wzrostu, jest krępej budowy ciała, ma blond włosy, owalną twarz, wysokie czoło, niebieskie oczy i gruby nos – opisuje bandytę policjant i po chwili dodaje. – Przez ten czas mógł się jednak znacząco zmienić: schudnąć, przefarbować włosy, zmienić fryzurę, założyć koloryzujące soczewki kontaktowe, zapuścić zarost, wytatuować się. Może być więc bardzo ciężko rozpoznać go – przyznaje funkcjonariusz.

Jeśli jednak wiecie gdzie może przebywać teraz Artur Bielecki dzwońcie do Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku 085 677 23 05 lub 997. Policjanci gwarantują całkowitą anonimowość

Comments Brak komentarzy »

Marek Miastkowski

Marek Miastkowski

Marek Miastkowski, gangster z Podlasia, ukrywa się przed policją już niemal dziesięć lat. Bandyta na swoim koncie ma m.in. udział w brutalnym napadzie na białostocki pub „Kuźnia”, podczas którego zginął jego właściciel. Może wiecie gdzie przestępca się teraz ukrywa?

 

Do napadu, za który Miastkowski jest poszukiwany, doszło pod koniec sierpnia 2000 r. – Miastkowski przyjechał do pubu „Kuźnia” razem z kilkunastoma innymi bandytami. Na miejscu zaczęła się regularna bitwa. W ruch poszły kije, pręty, a nawet cegły – opowiada jeden z policjantów z komendy wojewódzkiej w Białymstoku.

Sytuacja wymknęła się jednak bandytom spod kontroli. Szef lokalu został trafiony cegłą w głowę i po kilkunastu dniach zmarł w szpitalu, a obrażenia dwóch innych mężczyzn, którzy siedzieli razem z nim przy stoliku były bardzo poważne. – Jeden z nich stracił oko – wyjaśnia policjant.

Funkcjonariusze zaczęli namierzać bandziorów, którzy brali udział w bójce. Poszło im to w miarę sprawnie. Pod koniec 2003 r. skazano 11 osób, które brały udział w tej bijatyce – gangsterzy zostali skazani na kary od trzech i pół roku do sześciu lat więzienia. W październiku 2003 r. zatrzymano przedostatniego bandytę, który brał udział w tym zajściu. Mariusz K. ps. Maniek wpadł w ręce mundurowych, gdy nielegalnie próbował przekroczyć polsko-niemiecką granicę. W kwietniu 2004 został on skazany na cztery i pół roku więzienia.

Miastkowski jest więc ostatnią osobą poszukiwaną do tej sprawy. Cały czas jednak świetnie się ukrywa. Jeśli wiecie, gdzie może teraz przebywać dzwońcie – 997 lub 0 85 677 23 05.
Jak wygląda bandyta? – Ma 171-175 cm wzrostu, jest dość muskularny, waży ok. 70-89 kg, ma ciemne włosy i oczy oraz owalną twarz – opisuje zbója policjant.

Funkcjonariusze przyznają, że przez lata mężczyzna mógł się zmienić. – Niewykluczone, że przefarbował włosy lub zapuścił zarost. Mógł też przenieść się z Podlasia do Warszawy – dodaje gliniarz.

Comments Brak komentarzy »

Arifi Sami – Albańczyk, na którym ciąży jeden z najcięższych zarzutów przewidzianych w polskim kodeksie karnym, cały czas unika sprawiedliwości. Za usiłowanie zabójstwa mężczyźnie grozi nawet dożywocie. Co jednak z tego, skoro od ponad 15 lat nikt nie wie gdzie może się on obecnie ukrywać?

 

 

Do przestępstwa, za które Albańczyk jest poszukiwany, doszło w listopadzie 1993 r. w Szczawnie Zdroju (woj. dolnośląskie). Arifi Sami podczas imprezy andrzejkowej, na którą przyszedł razem ze swoją dziewczyną, zaczął kłócić się z Polakiem. – Na słownych przepychankach jednak się nie skończyło. Wypity alkohol niestety zrobił swoje. Po chwili awantura przeistoczyła się w krwawą jatkę – opowiada jeden z policjantów znający sprawę.

 

 

Albańczyk wyciągnął nóż i kilka razy pchnął nim swojego przeciwnika. Po wszystkim, razem z kobietą, z którą przyszedł na imprezę, uciekł. Po chwili na miejscu zjawiła się karetka i policja. Ranny został zabrany do szpitala, gdzie przeszedł skomplikowaną operację. Lekarzom na szczęście udało się uratować Polaka.

 

Policjanci zaczęli natomiast szukać niedoszłego mordercy. Ślad jednak po nim całkowicie zaginął. – Bardzo możliwe, że Arifi Sami uciekł do Niemiec. Tam właśnie poznał swoją dziewczynę: Bogumiłę M., z którą był na tej feralnej imprezie. Niewykluczamy, że ona wyjechała razem z nim – wyjaśnia jeden z dolnośląskich mundurowych.

 

Policjanci apelują do wszystkich, którzy mogą wiedzieć, gdzie mężczyzna się ukrywa. – Dla nas to bardzo ważna sprawa. W końcu do usiłowania tego zabójstwa doszło bardzo dawno temu, bo w 1993 r. A my nadal nie wiemy, gdzie przebywa ten mężczyzna. – mówi szczerze policjant.
Jeśli wiecie gdzie się teraz ukrywa Arifi Sami – dzwońcie: 997 lub pod nr tel 071 340-36-65, 071 340-42-74, 071 340-44-55. Policjanci zapewniają całkowitą anonimowość.

Comments Brak komentarzy »