Warszawa: 23-latek szarpał się z niedźwiedziem w zoo. Usłyszy zarzut znęcania się nad zwierzętami

Zarzut znęcania się nad zwierzętami ma usłyszeć 23-latek, który w czwartek po pijanemu wtargnął na wybieg dla niedźwiedzi w warszawskim zoo. Młody mężczyzna podtapiał zwierzę, które wskoczyło za nim do fosy okalającej wybieg.

Najpierw jednak policjanci będą się jeszcze konsultować z szefostwem ogrodu zoologicznego. Wczoraj skandaliczne zachowanie mężczyzny zakwalifikowano jako wykroczenie, jednak dokładna analiza sprawiła, że prawdopodobnie to co zrobił zostanie potraktowane jako znęcania się nad zwierzęciem. Grożą za to trzy lata więzienia.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna wtargnął na wybieg, a następnie wskoczył do znajdującej się tam fosy. Wtedy niedźwiedź także wskoczył do wody. 23-latek szarpał się ze zwierzęciem i podtapiał je. Okazało się, że mężczyzna miał około półtora promila alkoholu w organizmie. Teraz policja skieruje do sądu wniosek o jego ukaranie.

Niedźwiedzica jest „mocno zestresowana”

Ogród zoologiczny w przesłanym oświadczeniu napisał, że Sabina – stara niedźwiedzica, która „została napadnięta na swoim wybiegu przez dorosłego mężczyznę, fizycznie wyszła z tego zdarzenia bez szwanku, ale jest mocno zestresowana”.

Jest niedźwiedziem o przeszłości cyrkowej i do obecności ludzi jest przyzwyczajona, jednak absolutnie nie spodziewała się ataku ze strony człowieka. Po zdarzeniu dochodzi do siebie siedząc w wodzie i porykując nerwowo. Zajmują się nią troskliwi opiekunowie – czytamy.

ZOO zaznaczyło, że w ciągu ostatniego dziesięciolecia, to już kolejny tego typu incydent.

Dawniej takie zdarzenia były absolutnie wyjątkowe. Niedźwiedzie oddzielone są fosą, dodatkowo wokół są rozmieszczone wyraźne informacje o tym, że to niebezpieczne zwierzęta. Wybieg został tak zaprojektowany, że niedźwiedzie nie są w stanie z niego wyjść, więc nie stanowią zagrożenia. Ale człowiek może sforsować każde zabezpieczenie. Celowo dostając się na wybieg, chcąc wejść w interakcję ze zwierzęciem naraża życie swoje i zwierząt oraz angażuje służby – czytamy w komunikacie.

Podkreślono również, że warszawskie zoo podejmie wszelkie kroki prawne związane ze zdarzeniem.

Poruszona słuchaczka: Wybieg jest zbyt blisko ulicy

Historia niedźwiedzicy Sabiny poruszyła jedną ze słuchaczek RMF FM. W wysłanej nam wiadomości stwierdziła, że „wybieg niedźwiedzi znajduje się zbyt blisko tramwaju, ulicy, zgiełku”.

Mnóstwo ludzi rzucających śmieci lub nieodpowiedni pokarm… Mnóstwo nieodpowiedzialnych osób, które mogą skrzywdzić czy rzucać kamieniami i dręczyć zwierzęta, aż w końcu takich, którzy dla zabawy będą chcieli udowodnić swoją „męskość” i tak jak ten człowiek wejdą na teren… Ogólnie ten wybieg nawet nie ma wysokiego płotu… Szok, że ten relikt z lat 80. jeszcze istnieje – oburza się słuchaczka. I dodaje: Zoo powinno już go dawno zlikwidować (wybieg – przyp. red.) i przenieść niedźwiadka do odpowiedniego dla niego miejsca, a nie trzymać go na obskurnym pseudowybiegu, gdzie ma być uciechą dla gawiedzi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Premier powołał Elżbietę Malicką jako członka komisji ds. zwalczania pedofilii

„Nic się nie stało” zostało wyemitowane w środę. W czwartek premier powołał członka, który z jego ramienia znajdzie się w państwowej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii. To Elżbieta Malicka. Zespół ma liczyć 7 osób. Swojego przedstawiciela wskazali już prezydent i RPD.

„Nic się nie stało” swoją premierę miało w środę. Po raz kolejny poruszony został problem pedofilii. Kształtów nabiera Państwowa Komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Ustawa określająca kompetencje komisji weszła w życie pod koniec września 2019 r. Pierwszy raport z prac ma być gotowy po roku od wprowadzenia przepisów. Dopiero w tym tygodniu zespół zaczął kompletować członków.

Premier Mateusz Morawiecki powołał ze swojego ramienia Elżbietę Malicką, która przez wiele lat zawodowo była związana ze służbą zdrowia. Pracowała w oświacie jako nauczycielka i wychowawczyni, była również dziennikarką m.in. „Tygodnika Solidarność”. 71-latka działała w opozycji demokratycznej. Była odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”.

W skład komisji ma wejść 7 członków. Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak wyznaczył dra Błażeja Kmieciaka. Z kolei Andrzej Duda powołał Justynę Kotowską. Swoich przedstawicieli nie wytypował jeszcze Senat oraz Sejm, który musi obsadzić trzy osoby. Komisja ma m.in. identyfikować zaniedbania i zaniechania w wyjaśnianiu przypadków nadużyć seksualnych czy zawiadamiać odpowiednie organy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa pedofilii.
Źródło info i foto: wp.pl

Radom: Trzy osoby aresztowane w związku z porwaniem 9-letniego chłopca

Trzy osoby zostały zatrzymane w związku z uprowadzeniem w Radomiu dziewięcioletniego chłopca. Dziecko było w tym czasie pod opieką partnerki ojca. Do aresztu trafił 20-latek, który uprowadził chłopca, a wobec pomagającego mu mężczyzny i matki dziecka sąd zastosował dozory policyjne. Jak poinformowała w piątek 22 maja rzeczniczka mazowieckiej policji podisnp. Katarzyna Kucharska, do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w jednym z domów w Radomiu.

20-latek wszedł do mieszkania przez balkon. Zaatakował kobietę, która tam przebywała, groził jej i użył broni gazowej, po czym uprowadził dziecko. Kobieta, będąca partnerką ojca dziecka, natychmiast powiadomiła o zajściu oficera dyżurnego radomskiej policji. „Krótko po tym, gdy mężczyzna szedł z chłopcem, został zatrzymany przez policjantów. 20-latek trafił do policyjnej celi, a dziecko wróciło do domu” – przekazała Kucharska.

Policjanci zatrzymali również 38-latka, który pomagał w uprowadzeniu dziecka oraz 39-letnią matkę chłopca, która najprawdopodobniej w ten sposób chciała odzyskać dziecko. Jak wynika z policyjnych ustaleń, trwa postępowanie o ustalenie prawa opieki nad małoletnim.

20-letni mieszkaniec powiatu grójeckiego został doprowadzony do prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzuty m.in. uprowadzenia małoletniego, pozbawienia wolności, uszkodzenia ciała. Sąd przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt na czas trzech miesięcy.

Wobec pozostałych osób, które miały związek z tym przestępstwem, zastosowano policyjne dozory. 39-letnia kobieta odpowie za podżeganie do przestępstwa, a 38-latek za pomocnictwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie to zamach terrorystyczny

– Doszliśmy do wniosku, że atak w bazie lotnictwa marynarki wojennej w Teksasie miał podłoże terrorystyczne – powiedziała rzeczniczka Federalnego Biura Śledczego (FBI) Leah Greeves na konferencji prasowej. W bazie Corpus Christi doszło do strzelaniny. Uzbrojony napastnik, który otworzył ogień, został – jak poinformowało dowództwo marynarki wojennej – „zneutralizowany”. W strzelaninie lekko ranny został marynarz, który jeszcze ma szybko opuścić szpital.

Leah Greeves powiedziała, że podejrzany nie żyje, ale nie sprecyzowała, czy został on zastrzelony, czy popełnił samobójstwo. Dodała, że w związku ze strzelaniną w bazie Corpus Christi poszukiwana jest jeszcze druga osoba. Baza morska Corpus Christi w południowym Teksasie jest jednym z największych centrów szkolenia pilotów w Stanach Zjednoczonych. Oprócz amerykańskich pilotów szkolonych jest tam wielu lotników z państw sojuszniczych.

To trzecia strzelanina w bazie lotnictwa marynarki w ciągu kilku miesięcy. W grudniu 2019 r. podobne incydenty miał miejsce na Florydzie i na Hawajach. Sprawcą ataku na Florydzie był porucznik saudyjskiego lotnictwa, który był w bazie Naval Air Station Pensacola na szkoleniu wojskowym. Zginął po wymianie ognia z dwoma policjantami. W strzelaninie zginęły wtedy cztery osoby.

Kilka dni wcześniej doszło do strzelaniny w bazie w Pearl Harbor na Hawajach; zginęły trzy osoby, w tym napastnik, żołnierz marynarki wojennej USA, który po ataku popełnił samobójstwo.
Źródło info i foto: TVP.info

Małopolska: Znaleziono martwą pięciolatkę. Matka zabiła dziecko?

– W jednym z domów w gminie Babice (woj. małopolskie) znaleziono martwą pięcioletnią dziewczynkę – poinformował w czwartek rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. Na miejscu pracuje prokurator. Nie wiadomo, jak doszło do tragedii.

– Koło południa dostaliśmy zgłoszenie o tragedii w domu w gminie Babice, gdzie znaleziono martwą pięcioletnią dziewczynkę. Znalazła ją babcia, ale była tam też matka dziecka, która została ranna i którą zabrano do szpitala – poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Wyjaśnił, że 41-letnia kobieta nie odniosła obrażeń zagrażających życiu. Udzielono jej pomocy medycznej, a następnie trafiła ona na obserwację psychiatryczną. Na razie nie można jej przesłuchać.

„Być może matka zabiła córkę”

Rzecznik podkreślił, że sprawdzane są różne wersje zdarzeń. – Jedna z badanych wersji jest taka, że to matka dokonała zabójstwa córki – wyjaśnił. Dodał, że obecnie przesłuchiwani są domownicy, a okoliczności zdarzenia są ustalane. Oględziny na miejscu prowadzi prokurator, pracuje tam również grupa dochodzeniowo-śledcza. Okoliczności tragedii wyjaśniać będzie Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poćwiartowana w Piotrowie kobieta to zaginiona Paulina. Są wyniki badań DNA

Ta zbrodnia wstrząsnęła całą Polską i zapisze się w historii jako jeden z najokrutniejszych mordów w historii naszego kraju. Na początku maja w Piotrowie na Pomorzu znaleziono poćwiartowane zwłoki młodej dziewczyny. Śledczy od początku podejrzewali, że to zaginiona Paulina (†23 l.). Prokuratura ma już wyniki badań DNA, które potwierdziły tożsamość ofiary.

– Potwierdzam, że badania DNA wykazały, iż ofiarą morderstwa padła 23-latka, która była wcześniej poszukiwana – mówi prok. Grażyna Wawryniuk z prokuratury okręgowej w Gdańsku.

To Paulina spod Łomży, która zaginęła 8 marca. Dziewczyna przyjechała na Pomorze, by spotkać się ze swoim byłym chłopakiem, Patrykiem D. (20 l.). W jego ramionach nie znalazła jednak ukojenia. Morderca zgotował jej straszliwy koniec…

Patryk D. z zimną krwią zabił Paulinę, potem obdarł ją ze skóry i poćwiartował, a szczątki poukrywał na przestrzeni ponad kilometra. Śledczy kompletowali je przez dwie doby. Mężczyzna został zatrzymany i przyznał się do winy. Grozi mu nawet dożywotnie więzienie.

Od dziecka fascynował się śmiercią

Fakt dotarł do znajomych okrutnego mordercy. Ci nie mają wątpliwości, że chłopak od dziecka fascynował się złem. – Był dziwny, stronił od towarzystwa, zerknijcie na jego konto w internecie, na którym gromadził zdjęcia i rysunki. Są potworne, niemal wszystkie dotyczą śmierci. Pierwsze wrzucił, mając 9 lat – opowiada znajoma Patryka, która prosi o anonimowość.

Nie tylko ona to zaobserwowała. – Chodziłem z nim do szkoły, ubierał się na czarno, nocą szlajał się po lasach. Słyszałem, że ćwiartowanie zwłok ćwiczył na zwierzętach – mówi wstrząśnięty kolega chłopaka. – Widziałem te rysunki i zdjęcia. To makabra. Jak można fascynować się obrazkiem przedstawiającym obdartą ze skóry kobietę?

Ich miłość karmiła się mrokiem

Okazuje się, że oboje – i Paulina, i jej zabójca – fascynowali się horrorami, śmiercią, okultyzmem, czarownicami. Takie zdjęcia znaleźliśmy na ich profilach w internecie. Oprócz zakrwawionych ludzkich ciał były tam też obrazy związane z kanibalizmem.

– Na jednym z kont obserwowanych przez Paulinę można znaleźć zdjęcia przedstawiające jedzenie ludzkiego mięsa – mówi jeden ze znajomych dziewczyny.

Ale to nie wszystko. Sama Paulina umieściła w internecie obrazek przedstawiający ciało człowieka podzielone na różne części, a każda z nich jest opisana pod kątem… walorów smakowych…
Źródło info i foto: Fakt.pl

Sprawa brutalnego gwałtu na chłopcu pod Grudziądzem. Przemysław G. skazany na 7,5 roku więzienia

Wracamy do sprawy brutalnego gwałtu, który miał miejsce w 2019 roku w Łasinie pod Grudziądzem (województwo kujawsko-pomorskie). 18 lutego br. Przemysław G. (35-l) został skazany za swój paskudny czyn na 7,5 roku więzienia. Na szczęście prokurator złożył apelację i sąd zdecydował się na zaostrzenie kary dla bestii.

Brutalny gwałt pod Grudziądzem. Koszmar w 2019 roku

Dla Mariusza K. to koszmar, o którym z pewnością nigdy nie zapomni. W 2019 roku przyjechał on do jednej z miejscowości pod Grudziądzem (kujawsko-pomorskie). Miał przyjemnie spędzić ferie u swojej babci. Kobieta poprosiła, aby odebrał obiad w miejscowej restauracji. Chłopiec czekając na niego wszedł do toalety. Za nim wszedł Przemysław G. (35-l), a potem wydarzył się dramat.

Zgwałcił chłopca pod Grudziądzem. Sąd wydał wyrok, ale prokuratura się nie poddała

We wtorek (18 lutego) Sąd Rejonowy w Grudziądzu uznał Przemysława G. za winnego i postanowił, że najbliższe siedem i pół roku mężczyzna spędzi za kratkami. To jednak nie była jedyna kara. Gwałciciel miał zapłacić chłopcu 40 tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną mu krzywdę. Skazany dostał również zakaz zbliżania się do placówek szkolno-wychowawczych.

Już wtedy przedstawiciele prokuratury zapowiadali, że złożą apelację.

– Skuteczna apelacja prokuratora doprowadziła do zaostrzenia kary wobec sprawcy zgwałcenia nieletniego. Sąd pierwszej instancji za wyjątkowo brutalny gwałt orzekł wobec oskarżonego karę 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Z wyrokiem nie zgodził się Prokurator Rejonowy w Grudziądzu i złożył apelację. Podniósł zarzuty, iż orzeczona kara jest rażąco niewspółmierna w stosunku do popełnionego przestępstwa – informuje biuro prasowy Prokuratury Krajowej.

– Sąd Okręgowy w Toruniu podzielił argumentację prokuratora i skazał sprawcę na karę 10 lat pozbawienia wolności. Ponadto podwyższył okres odbywania kary po jakim skazany będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie z zakładu karnego – z pierwotnie orzeczonych 5 lat i 6 miesięcy do lat 8. Wyrok jest prawomocny – czytamy w komunikacie prokuratury.
Źródło info i foto: se.pl

Belgia: Odnaleziono mężczyznę, który nic nie pamięta. Mówi tylko po polsku. Prośba o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny

Policja prosi o pomoc w ustaleniu tożsamości 45-latka znalezionego ponad dwa tygodnie temu w belgijskim Tielt. Mężczyzna nie wie, kim jest i mówi wyłącznie po polsku. W czwartek 7 maja w miasteczku Tielt w północno-zachodniej Belgii odnaleziono 45-letniego mężczyznę – informuje belgijska policja federalna. Najprawdopodobniej cierpi on na amnezję, nie potrafi powiedzieć, kim jest i co robił w mieście. Mężczyzna mówi wyłącznie po polsku, przez co kontakt śledczych z nim jest utrudniony.

Policja prosi o pomoc

Belgijska policja poszukuje osób, które pomogą ustalić tożsamość mężczyzny. 45-latek ma 170 cm wzrostu, normalną budowę ciała, siwe włosy i brodę. W dniu znalezienia miał na sobie niebieskie dżinsy, jasnoniebieską koszulkę i niebieskie buty budowlane.

Rozpoznajesz tego człowieka? Śledczy proszą o kontakt za pośrednictwem darmowej infolinii: 0800 30300 lub maila: avisderecherche@police.belgium.eu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Komisja ds. pedofilii. Psycholog Justyna Kotowska powołana przez prezydenta

Prezydent Andrzej Duda powołał psycholog Justynę Kotowską z Instytutu Psychiatrii i Neurologii Kliniki Psychiatrii Sądowej do państwowej komisji do spraw wyjaśnienia przypadków pedofilii – poinformował rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Komisję powołano w poprzedniej kadencji parlamentu, za czym głosowali politycy koalicji rządzącej i opozycji.

Ustawa o państwowej komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 weszła w życie 26 września 2019 r. Pierwszy raport powinien być opracowany w ciągu roku od tej daty.

Jak powiedział rzecznik Prezydenta, Justyna Kotowska ma „bardzo duże doświadczenie w pracy z osobami, które dopuściły się czynów zabronionych” i będzie świetnie uzupełniała przedstawicieli innych organów, którzy – jak spodziewa się Spychalski – będą powołani w najbliższym czasie.

– Stąd też apel pana prezydenta o to, żeby przedstawiciele Senatu, Sejmu, także przedstawiciel premiera Mateusza Morawieckiego byli powołani jak najszybciej. Tak, żeby komisja do spraw zbadania przypadków pedofilii mogła jak najszybciej rozpocząć prace – powiedział Błażej Spychalski.

Wcześniej w czwartek rzecznik rządu Piotr Müller dopytywany o to, kiedy komisja ta będzie mogła zacząć działać, odpowiedział, że informacja na ten temat „zostanie opublikowana jeszcze w tym tygodniu”. – I tutaj jest determinacja z naszej strony, aby już po tym okresie, kiedy w Polsce były bardzo trudne inne sytuacje, mówię tutaj o epidemii, żeby wreszcie ten organ mógł rozpocząć działalność i zmierzyć się z tym ogromnym problemem – podkreślił Müller.

– Dużym wyzwaniem jest znalezienie osób, które by podjęły się tego trudnego zadania, ponieważ narusza to ogromne interesy i porusza bardzo trudne sprawy, w związku z tym dobór tych osób jest bardzo istotny – mówił. Przypomniał też, że w komisji ds. wyjaśniania przypadków pedofilii w Polsce będą przedstawiciele m.in. premiera, prezydenta, parlamentu.

Zgodnie z przepisami komisja ma być organem niezależnym od innych organów władzy państwowej. Ma się składać z siedmiu członków: trzech powołanych przez Sejm większością trzech piątych w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów; jednego powołanego przez Senat większością trzech piątych głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów, a także po jednym członku powołanym przez prezydenta, premiera i Rzecznika Praw Dziecka.

W ostatnich dniach Rzecznik Praw Dziecka na stanowisko członka państwowej komisji ds. wyjaśniania przypadków pedofilii powołał dr. hab. Błażeja Kmieciaka.
Źródło info i foto: TVP.info

„Przez rok nie udało się nawet powołać komisji do spraw pedofilii”

Rządząca partia dzisiaj nie ma interesu w tym, żeby rozliczać Kościół, bo Kościół jest jej w jakimś stopniu politycznym sojusznikiem – mówił w TVN24 Marek Sekielski, jeden z twórców filmu „Zabawa w chowanego” o pedofilii w polskim Kościele. Jego zdaniem przez rok od poprzedniego filmu na ten temat „politycy nie zrobili nic w tej sprawie”.

Film braci Tomasza i Marka Sekielskich „Zabawa w chowanego” miał premierę w sobotę 16 maja. 21 maja (czwartek) o godzinie 21.35 wyemituje go stacja TVN. To druga produkcja braci Sekielskich, która dotyczy pedofilii wśród księży. Film przedstawia historię trzech chłopców molestowanych przez księdza Arkadiusza H. Poruszono także kwestię przenoszenia księży, podejrzewanych o molestowanie seksualne nieletnich, do innych parafii.

„Zapowiedzi po poprzednim filmie były bardzo szumne”

W czwartek rano na antenie TVN24 o filmie opowiadał jeden z jego twórców, Marek Sekielski. Wspomniał o tym, że minął rok od powstania poprzedniego filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, a wciąż nie powstała zapowiadana przez polityków komisja do spraw pedofilii.

– To jest wstrząsające tak naprawdę, jak politycy w Polsce zamiast zajmować się realnymi i trudnymi problemami, a przypomnę, że tutaj nie chodzi o jakieś pospolite przestępstwo albo jakieś przekręty tylko o dramat najmłodszych, najbardziej niewinnych osób, o dramat dzieci gwałconych, molestowanych, i ci politycy nie zrobili nic. Zapowiedzi po poprzednim filmie były bardzo szumne, bardzo głośne, a przez rok nie udało się nawet powołać komisji, która miała powstać. Winię za to tutaj nie tylko rządzących obecnie, ale wszystkie inne ugrupowania, bo wszystkie ugrupowania ten temat brały na sztandary rok temu, a po kampanii wyborczej, po wyborach do europarlamentu, wszystkie solidarnie o tym temacie zapomniały – powiedział Sekielski.

Jego zdaniem „rządząca partia dzisiaj nie ma interesu w tym, żeby rozliczać Kościół, bo Kościół jest jej w jakimś stopniu politycznym sojusznikiem”. Ocenił, że to „się pewnie nie wydarzy dopóki nie zmieni się być może władza, która będzie miała na tyle odwagi, żeby po prostu wykonywać swoje obowiązki i po prostu traktować duchownych przestępców i świeckich przestępców na równi”.

„To było zawsze wszystko organizowane z zimną krwią”

Sekielski opowiadał na antenie, co można zobaczyć w filmie „Zabawa w chowanego”. – Pokazujemy w tych filmach kolejny raz, jak w pigułce, jak w Kościele wygląda ta taka chora, korporacyjna lojalność, która nakłania duchownych, i jak widać nie tylko księży, ale również siostry zakonne czy zakrystianki, do tego, żeby przede wszystkim słuchać się proboszcza, biskupa, a nie żyć w prawdzie przed Bogiem, do czego przecież Kościół nawołuje – powiedział.

Marek Sekielski mówił też, że bohaterowie filmu, którzy opowiedzieli w nim o swoich doświadczeniach molestowania, czują się po jego premierze doskonale. – Każdy na swój sposób sobie z tym radzi, natomiast są wszyscy zadowoleni, czują się szczęśliwi, że zrzucili to z siebie, że odważyli się stanąć jakby publicznie i opowiedzieć o swoich historiach – powiedział.

Sekielski zwrócił uwagę, że w rożnych przypadkach molestowania przez księży zawsze powtarzał się ten sam modus operandi – „ksiądz, który był oprawcą, wypracowywał sobie jakiś model postępowania właśnie, żeby się doskonale kryć, model łowienia też tych ofiar, wyciągania ich powoli, cierpliwie”. – To było zawsze wszystko organizowane z zimną krwią, to było przemyślane – dodał.

– Widać było, że ksiądz nabiera doświadczenia z każdą kolejną ofiarą – stwierdził Sekielski. – W zasadzie nigdy się nie dzieje tak, że jakaś osoba, która krzywdzi dzieci, krzywdzi jedną osobę. Na ogół to jest proces, który jak się zaczyna, to on już później nie ma końca. Jak ten ksiądz jest przenoszony z jednej parafii do drugiej, to robi to znowu od początku – wyjaśnił.

Dodał, że schemat przenoszenia księży pedofilów nie jest specyfiką polskiego Kościoła, a podobne historie dzieją się na całym świecie.
Źródło info i foto: tvn24.pl