Były szef KNF w rękach CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego. – Mężczyzna trafi do prokuratury w Katowicach, gdzie usłyszy zarzuty korupcyjne – poinformował Temisitokles Brodowski z wydziału komunikacji społecznej Biura.

– Dzięki intensywnej pracy agentów CBA w ubiegłym tygodniu, w tym przeszukaniom prowadzonym przez funkcjonariuszy Biura, przesłuchaniom świadków, zabezpieczeniu dokumentacji, a także sprzętu elektronicznego oraz nośników danych udało się w szybkim tempie dokonać zatrzymania Marka Ch. w celu postawienia mu zarzutów – oświadczył dziś rano Brodowski. Działania te są wynikiem afery KNF, której początek dała publikacja dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Według śledczych ekspertyza wykonana przez ABW miała kluczowe znaczenie dla oceny prawno-karnej materiału przekazanego przez Czarneckiego.

Śledztwo ws. afery KNF nadzoruje śląski wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej, który przekazał je do prowadzenia CBA.

Afera KNF

„Gazeta Wyborcza” informowała 13 listopada, że w marcu 2018 r. ówczesny przewodniczący KNF zaoferował Leszkowi Czarneckiemu przychylność dla Getin Noble Banku w zamian za około 40 mln zł – miało to być wynagrodzenie dla wskazanego przez szefa KNF prawnika. Brytyjski „Financial Times”, pisząc o sprawie, podawał z kolei 13,6 miliona. Po artykule w „GW” Chrzanowski złożył dymisję, a premier ją przyjął.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto 14 listopada. Jako wstępną kwalifikację prawną przyjęto z art. 231 par. 2 Kodeksu karnego – przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią. Śledztwo prowadzi śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej, zostało ono powierzone do prowadzenia przez CBA.

Funkcjonariusze Biura 14 listopada przeszukali siedzibę KNF, a także miejsca zamieszkania Marka Chrzanowskiego. Agenci zabezpieczyli wtedy dokumentację, a także sprzęt elektroniczny i nośniki elektroniczne, których używał b. przewodniczący KNF. W śledztwie zabezpieczono też dokumenty: protokoły i nagrania posiedzeń KNF dotyczące sprawy.

– Samo złożenie oferty zatrudnienia konkretnego człowieka można uznać za korupcję (…) Wskazanie jednego procenta to tylko jej dopełnienie – komentował sprawę pełnomocnik Czarneckiego, Roman Giertych. – Przestępstwo korupcyjne nie wymaga określenia konkretnej wartości – podkreślał. Odniósł się w ten sposób do „relacji medialnych”, według których wartość 1 proc. wartości banku była zapisana na kartce, ale nie pojawia się ona w rozmowach.

– Nawet gdyby ten jeden procent nie padł, to i tak korupcja byłaby ewidentna (…) Ale skoro ta wartość padła, to możemy mówić o dopełnieniu oferty korupcyjnej – wskazywał Giertych.

Zobacz także – KNF: informacje, które pojawiły się w „GW”, są nieprawdziwe

W sprawie afery KNF po pierwszej publikacji „Gazety Wyborczej” pojawiały się kolejne doniesienia mediów na jej temat. „Rzeczpospolita” 23 listopada informowała, że „Chrzanowski za pomocą nieznanych w Polsce obligacji hybrydowych miał podeprzeć ofertę korupcyjną dla Leszka Czarneckiego. To za ich wprowadzenie mógł zażądać 1 proc. skapitalizowanej wartości banku biznesmena”.
Źródło info i foto: onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *