CBŚ zlikwidowało plantację marihuany

Policjanci Centralnego Biura Śledczego zlikwidowali nielegalną plantację marihuany. Zabezpieczono konopie indyjskie, susz oraz przedmioty służące do produkcji marihuany. Na czarny rynek mogło trafić ok. 6 kg gotowego narkotyku. Sprawcy grozi teraz do 8 lat pozbawienia wolności. Na terenie jednego z osiedli w Koninie funkcjonariusze CBŚ wspólnie z funkcjonariuszami Komendy Miejskiej Policji w Koninie ujawnili i zlikwidowali nielegalną plantację marihuany. Uprawa znajdowała się w wynajmowanym budynku w specjalnie do tego przygotowanych pomieszczeniach. Całość uprawy była całkowicie zautomatyzowana, wyposażona w czujniki temperatury, wilgotności powietrza, czasowe sterowniki prądu. Uprawa wyposażona była również w specjalnie przygotowane filtry węglowe pochłaniające zapachy. W pomieszczeniach budynku odnaleziono 87 roślin konopi indyjskich, 250 gramów suszu oraz inne przedmioty służące do produkcji marihuany. Z nielegalnej uprawy na czarny rynek mogło trafić ok. 6 kg gotowego narkotyku. Żródło info i foto: Policja.pl

1 thought on “CBŚ zlikwidowało plantację marihuany

  1. naprawde myslisz ,ze tryorersci odrozniaja chrzescijanina od ateisty?:-)Sieja terror ,zabijaja i niszcza wszystko jak leci bo nie maja innego celu w zyciu a zabijanie traktuja jak dobra i jedyna rozrywke.A artykul tych dwoch geniuszy dziennikarstawa .ktorym z trudem przyszlo przyznac wygrana Obamy w debacie, ale z wielkim zaangazowaniem latwoscia ,caly artykul o przepowiedniach Proroka Mc Keina.Jest to smutne i przerazajace zjawisko ,ze Polacy i nawet wyksztalceni ,orentujacy sie w problemach swiata uwazaja ze ciemnskory Prezydent jest hanba dla USA i nie jest dopuszczalne zeby wygral po raz drugi-lepiej zeby wygral kretacz ,oszust podatkowy ,ktory przenoszac produkcje z USA do Chin i Meksyku zrunowal ,z podobnymi do niego biznesmenami ekonomie USA.A swiat tymczasem poszedl naprzod -pociag odjechal bez Amerykanow-no ten 1% najbogatszych nie martwi sie tym pociagiem historii oni maja swoje odrzutowce:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *