Cleveland: nagranie z monitoringu podważa wersję policji w sprawie postrzelenia 12-latka

„Szczegóły tego tragicznego wydarzenia wciąż trzeba ustalać, ale nagranie z monitoringu pokazuje, że policja powinna się gęsto tłumaczyć” – pisze o ujawnionym filmie lokalny portal. Co dokładnie na nim widać? Sprawa 12-letniego Tamira Rice’a od kilku dni przyciąga uwagę amerykańskiej opinii publicznej niemal tak samo, jak bardzo do niej podobna historia 18-letniego Michaela Browna. Trudno się temu dziwić, bo w obu przypadkach mamy do czynienia z młodą, czarnoskórą ofiarą, która w nie do końca jasnych okolicznościach ginie z rąk białego policjanta.

„Nie reagował na polecenia policjantów”

W minioną sobotę policja w Cleveland zareagowała na zgłoszenie o tym, że na terenie placu zabaw czarnoskóry chłopiec ma przy sobie pistolet i grozi nim przechodniom. Dzwoniący zaznaczył jednocześnie, że „nie ma pewności, czy broń jest prawdziwa”. Zastępca szefa policji Ed Tomba potwierdził, że jeden z funkcjonariuszy dwukrotnie postrzelił Tamira Rice’a z po tym, gdy ten zamiast podnieść ręce do góry, sięgnął po pistolet, który okazał się być repliką. Tomba dodał, że chłopiec nie mierzył w policjantów ani nie groził im w żaden sposób. Zaznaczył jednak, że nie reagował na trzykrotne wezwanie do podniesienia rąk do góry.

Tamir Rice został postrzelony w brzuch i klatkę piersiową. Tego samego dnia został przewieziony do szpitala i operowany. W nocy jego stan się pogorszył. Chłopiec zmarł w niedzielę rano.

Rodzina ujawnia film

Policja wkrótce poinformowała, że dysponuje nagraniem z monitoringu, które potwierdza prezentowaną przez funkcjonariuszy wersję wydarzeń. Film został ujawniony na życzenie rodziny chłopca. Jak jednak zwracają uwagę niektóre amerykańskie media, wcale nie rozwiewa on wątpliwości, a nawet je pogłębia.

„Szczegóły tego tragicznego wydarzenia wciąż trzeba ustalać, ale nagranie z monitoringu (…) pokazuje, że policja powinna się gęsto tłumaczyć” – pisze w redakcyjnym komentarzu do filmu portal Cleveland.com.

Dziennikarze zwracają uwagę, że na filmie wyraźnie widać, iż strzały padają niemal natychmiast po tym, gdy policyjny samochód zatrzymał się obok 12-latka. „Ed Tomba twierdził, że policjanci zza uchylonych drzwi samochodu trzy razy krzyknęli ‚ręce do góry’, ale oglądając film trudno w to uwierzyć”. Niestety film jest bez dźwięku, nie słychać więc, w którym momencie padają strzały, ani tego, czy policjanci krzyczeli coś do chłopca.

Co więcej, na nagraniu widać, że po tym, gdy chłopak padł na ziemię, policjanci przez 4 minuty nie udzielili mu pierwszej pomocy. Ale portal stawia więcej pytań: „Dlaczego policjanci twierdzili, że nastolatek był w grupie innych osób? Dlaczego radiowóz podjechał tak blisko? Czy funkcjonariusze nie mogli zaparkować dalej, wyjść z samochodu i osłaniając się drzwiami czy chowając się za inną częścią wozu polecić Tamirowi, by rzucił broń”?

Policja się broni: „ułamki sekundy na decyzję”

W międzyczasie pojawiły się też oskarżenia o to, że policjant, który zabił chłopca, nie postępował zgodnie z regulaminem – wydaje się to tym bardziej prawdopodobne, że młody, 26-letni Timothy Loehman był w policji zaledwie rok.

Na swoją obronę policjanci przytaczają fakt, że dyspozytor nie przekazał im (podanej przez zgłaszającego zagrożenie mieszkańca miasta) informacji o podejrzeniu, iż broń chłopca jest tylko repliką. Policja podkreśla też, że na filmie widać moment, w którym chłopiec sięga po broń.

– Nasi policjanci w niektórych przypadkach muszą podejmować krytyczne decyzje w ułamku sekundy – mówił dowódca miejscowej policji Calvin Williams, cytowany przez „The Guardian” . – Niestety, to był jeden z takich przypadków – stwierdził.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *