Krakowianie nie czują się bezpiecznie w swoim mieście

Miasto kultury, nocnego życia i zabytków – taki stereotyp utarł się przez lata o dawnej stolicy Polski. Tymczasem mieszkańcy Krakowa widzą problemy: za duża ilość punktów sprzedaży alkoholi wysokoprocentowych i brak poczucia bezpieczeństwa na ulicach. Kraków jest drugim pod względem powierzchni oraz liczby mieszkańców miastem w Polsce. Obecnie żyje tu ok. 760 tys. ludzi. Każdy z nich zapewne widzi jakieś minusy zamieszkiwania stolicy Małopolski, minusy których politycy zazwyczaj nie dostrzegają.

– „Nienawidzę stereotypu krakowiaka z zadartym nosem i wiedzącego wszystko najlepiej” – śmieje się Mariola, rodowita krakowianka. – „A tak naprawdę to w mieście żyje się dobrze, poza tym, że drogo. Trzeba dobrze rozeznać teren, żeby nie wydać za dużo. Mimo że sama zarabiam, wciąż mieszkam z rodzicami, bo nie stać mnie ani na kupno, ani na wynajem mieszkania” – dodaje 32-latka. To prawda. Ceny wynajmowania mieszkania w Krakowa zaczynają się od ok. 1500 zł za kawalerkę – jeżeli mamy na myśli lokum w centrum o przyzwoitym standardzie. Dlatego wiele osób decyduje się na zamieszkanie poza ścisłym centrum, bo na komunikację w Krakowie narzekać nikt nie powinien.

– „Mamy świetną komunikację, autobusy i tramwaje często kursują nawet do odległych zakątków. O ile nie stoi się w korkach” – komentuje z przekąsem Tomek, student Akademii Górniczo-Hutniczej. – „Wydaje mi się, że remonty drogowe w mieście nigdy się nie kończą, a robotnicy przenoszą się tylko z miejsca na miejsce” – dodaje.

To prawda – Kraków jest praktycznie ciągle zablokowany. A równolegle prowadzone w kilku miejscach roboty na pewno nie pomagają w lepszym przepływie ruchu samochodowego. Problemem jest także kwestia bezpieczeństwa – mało który Krakus powie, że czuje się całkowicie spokojny o siebie i swoją rodzinę. Wiadomo, do aktów agresji, wandalizmu i kradzieży może dojść wszędzie. Ale wydaje się, że krakowianie są na problem bardziej narażeni niż pozostali.

– „Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam policjanta na swoim osiedlu. Wieczorem nie wychodzę nawet z domu, bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Pełno pijanych, młodych i starych. Byłam okradziona już cztery razy, na dodatek w biały dzień” – skarży się Joanna, mieszkanka Nowej Huty.

Jednak według statystyk do największej ilości przestępstw dochodzi… w śródmieściu, w okolicach Rynku Głównego. Na co jeszcze narzekają krakowianie? Poważnym problemem jest sprzedaż alkoholu wszędzie i o każdej porze. Niejednokrotnie mieszkańcy zgłaszali sprawę w urzędzie, prowadzone są konsultacje w sprawie punktów sprzedaży napojów wysokoprocentowych. Ludzie domagają się, aby takich miejsc nie było za dużo – zazwyczaj pijani klienci tych lokali zakłócają ciszę nocną i stają się agresywni – także wobec przypadkowych osób, których spotkają na krakowskich ulicach.
Żródło info i foto: wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *