Mariusz Sz. skatował miesięcznego syna na śmierć. Tak oprawcę „przywitali” więźniowie w Gliwicach

Sąd Rejonowy w Gliwicach (woj. śląskie) zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Aleksandry (29 l.) i Mariusza Sz. (30 l.) z Rudy Śląskiej. Mężczyzna, który m. in. usłyszał zarzut skatowania na śmierć swojego miesięcznego synka Viktora, został przewieziony do aresztu śledczego w Gliwicach. Tam „przywitali” go osadzeni. Gdy tylko przekroczył próg budynku, zewsząd zaczęły padać obraźliwe epitety i groźby. Więźniowie zdzierali gardła i przekrzykiwali się nawzajem. Obiecywali, że zgotują prawdziwe piekło oprawcy niewinnych dzieci. Jest nagranie z tego momentu.

24 lipca Sąd Rejonowy sformułował zarzuty i zdecydował o umieszczeniu Aleksandry (29 l.) i Mariusza Sz. (30 l.) z Rudy Śląskiej w aresztach. Tego dnia mężczyzna trafił do do Gliwic. Kiedy tam wjeżdżał usłyszał pod swoim adresem stek wyzwisk, gróźb i obietnic. Osadzeni wykrzykiwali, że zgotują mu takie piekło, jak on swoim dzieciom. Zapewniali, że dla oprawcy niemowląt i dzieci za kratkami nie ma litości. Przypomnijmy, że malutki Viktor, syn oskarżonych, zmarł w szpitalu 22 lipca po ty, jak został pobity. Śmiertelne ciosy zadał dziecku Mariusz Sz.

Syna skatował, córkę regularnie bił

W ostatnią środę został w domu z Viktorem. Matka wyszła ze starszą siostrą chłopczyka na spacer. Kilkadziesiąt minut później mąż powiadomił żonę, że synek przestał oddychać. Wezwano pogotowie. Lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia w Katowicach stoczyli heroiczny bój o jego życie. Obrażenia były jednak śmiertelne.

W toku śledztwa okazało się, ze również 14-miesięczna Viktoria była maltretowana i bita przez wyrodnych rodziców. Jej sprawa została włączona do śledztwa po śmierci jej miesięcznego braciszka. Prokuratorzy przedstawili ojcu zarzut m.in. na podstawie zeznań świadków. Mieli oni potwierdzić, że ojciec bił córkę.

Obecnie Viktoria znowu przebywa w pieczy zastępczej. Do grudnia ubiegłego roku przez trzy miesiące na wniosek matki także trafiła do rodziny zastępczej. Mariusz Sz. był w tym czasie w zakładzie karnym. Odsiadywał trzymiesięczny wyrok za uchylanie się od prac społecznych. Aleksandra Sz. zgłosiła opiece społecznej w Rudzie Śląskiej, że nie jest w stanie zajmować się dzieckiem, bo jest niepełnosprawna.

Potworne obrażenia

Biegli przeprowadzili sekcję zwłok chłopczyka. Prokuratorzy dysponują też badaniami tomograficznymi. Mają niezbite dowody świadczące o wyjątkowym bestialstwie rodziców.

– Przyczyną śmierci dziecka był uraz czaszkowo-mózgowy, liczne krwiaki, złamanie kości czaszki. Oprócz świeżych krwiaków były wcześniejsze rany. Nie ma mowy, aby doszło do przypadkowego powstania takich urazów – mówiła PAP prokurator Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Na ciele chłopca biegli stwierdzili także stare, gojące się już złamania, w tym kości nóżek.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *