Nowa procedura karna w Polsce

Od dziś w polskich sądach zaczyna obowiązywać nowa procedura karna. Zmieniają się procesowe role sędziego, obrońcy i oskarżyciela, a co za tym idzie cała filozofia procesu. Czy polskie sądy są przygotowane na te zmiany? Pojawia się wiele wątpliwości i obaw o paraliż systemu.

Zwiększenie aktywności stron przy ograniczeniu inicjatywy sądu, więcej grzywien i kar ograniczenia wolności zamiast kar w zawieszeniu, większa rola policji w zbieraniu dowodów – to niektóre z wielu zmian reformujących prawo karne, które w środę weszły w życie. „Chodzi o to, aby proces karny był szybszy i sprawniejszy, a kara dotkliwa i nieuchronna” – wskazuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ramy reformy określiła przyjęta jeszcze we wrześniu 2013 r. obszerna – zmieniająca ponad 300 przepisów – nowelizacja Kodeksu postępowania karnego. Przygotowywana przez Komisję Kodyfikacyjną przy MS pod kierunkiem profesorów Andrzeja Zolla i Piotra Hofmańskiego, a także prof. Michała Królikowskiego, który odpowiadał za jej wdrożenie jako wiceminister sprawiedliwości, wielka reforma procedury ma zmienić filozofię prowadzenia procesu karnego.

Sędzia ma się stać bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną – co nosi nazwę kontradyktoryjności, w miejsce dotychczasowego modelu tzw. inkwizycyjności, gdy na sądzie ciąży inicjatywa dowodowa w postaci przesłuchiwania świadków i zbierania dowodów. Inicjatywa sądu zostanie ograniczona, a rozszerzona – stron. Prokurator, który był autorem aktu oskarżenia, ma osobiście występować w danej sprawie w sądzie (dziś często przychodzą do niego w zastępstwie prokuratorzy nieznający dobrze danej sprawy).

Sądom pozostawiono jednak furtkę, dzięki której będą mogły niekiedy przejąć od stron inicjatywę i w szczególnych wypadkach zarządzić z urzędu przeprowadzenie jakiegoś dowodu. Uzasadnia się to pozostawieniem sądom w Kodeksie obowiązku dochodzenia do prawdy materialnej – muszą więc mieć narzędzie, by do niej dążyć w celu sprawiedliwego wyroku.

Nowelizacja procedury wprowadza też poszerzenie możliwości stosowania tzw. trybów konsensualnych w karaniu, czyli porozumień oskarżonego z prokuratorem, przedkładanych do akceptacji sądu. Gdy sąd taką ugodę lub poddanie się karze zatwierdzi, proces nie będzie konieczny. Wniosek o wydanie wyroku skazującego będzie mógł być złożony w przypadku wszystkich przestępstw zagrożonych karą od miesiąca do 15 lat. Obecnie dotyczy to tylko występków zagrożonych karą pozbawienia wolności do 10 lat. W przypadku możliwości zastosowania dobrowolnego poddania się karze zmniejszony został zakres postępowania przygotowawczego.
Uproszczeniem procedury ma być też ograniczenie materiałów przekazywanych przez prokuraturę do sądu wraz z aktem oskarżenia. Sąd ma dostawać tylko te akta, które są ściśle związane z przedmiotem procesu. Z drugiej jednak strony, prokurator do aktu oskarżenia składanego po 1 lipca ma dołączać informację o stanie majątkowym oskarżonego, pobraną z systemu informatycznego, który przygotowuje resort finansów.

Nadzieje na przyśpieszenie procesów wiąże się ze zmianą, która zwalnia sąd z obowiązku żmudnego odczytywania na rozprawie protokołów np. z przesłuchań świadków, przez co dziś procesy określane są mianem „czytanych”. Nowelizacja ogranicza ten obowiązek tylko do przypadków, w których strona nie miała możliwości zapoznania się z tym materiałem, a nie – jak dziś – na każdy wniosek strony.

Kolejnym filarem reformy jest wchodząca równocześnie w życie ponad 100-stronicowa nowelizacja Kodeksu karnego uchwalona w lutym tego roku. Jak zapowiadano, jej celem jest zmiana „filozofii karania”. Częstsze ma stać się orzekanie grzywien i kar ograniczenia wolności, zaś rzadsze więzienia w zawieszeniu. Nowela reguluje również m.in. nowe zasady orzekania kary łącznej i określa nowe zasady wymierzania środków zabezpieczających. Jak wskazywano, kara zawieszona – dotychczas orzekana w Polsce w około 60 proc. przypadków – nie spełnia bowiem funkcji odstraszającej i wychowawczej.

Kara pozbawienia wolności ma być „zarezerwowana dla bardzo poważnych przestępstw albo dla sprawców, którzy nie rokują poprawy”. Z kolei karę ograniczenia wolności będzie można łączyć np. z systemem dozoru elektronicznego (czyli np. „obrączka” i prace społeczne), wprowadzono również możliwość orzekania kary mieszanej, tj. krótkoterminowej kary pozbawienia wolności połączonej następnie z karą ograniczenia wolności. Zwiększona ma też zostać skuteczność grzywien – ma temu służyć m.in. obowiązkowe wpisanie osoby zalegającej z wpłatą do rejestru dłużników.

W nowelizacji chodzi także o to, aby wobec przestępczości „ciężkiej” można było stosować represje surowsze niż dotychczas. Dlatego w kodeksie pojawiła się nowa kara łączna 20 lat więzienia (gdy za kilka przestępstw 15 lat to za mało, a 25 – za dużo), obok dotychczasowych kar do 15 lat, 25 lat więzienia lub dożywocia. Istotne jest wprowadzenie możliwości skorzystania przez oskarżonego z zamówionej u biegłego opinii prywatnej. To zdaniem prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta sprawia, że na sali może dochodzić do pewnej nierówności.

Minister sprawiedliwości Borys Budka uważa, że dzięki nowym rozwiązaniom zyskają głównie obywatele, bo – jak przypomina – jednym z najważniejszych celów reformy jest skrócenie postępowań sądowych i śledztw.
Pomimo tych zapewnień pojawia się wiele wątpliwości, odnośnie do nowych rozwiązań. Adwokaci nie są przychylni zmianom, a prokuratorzy mówią, że jest ich za mało, aby sprostać nowym oczekiwaniom.
Żródło info i foto: interia.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *