“Mix materiałów”

Sąd aresztował na trzy miesiące zatrzymanego w piątek ginekologa z Zabrza podejrzanego o gwałty na pacjentkach – poinformowała w sobotę Prokuratura Krajowa. Jak dowiedziała się PAP, mężczyzna został zatrzymany na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Idąc do lekarza, każdy pacjent liczy na najlepszą opiekę i pomoc w chorobie. Te kobiety też miał pełne zaufanie, że otrzymają od tego mężczyzny profesjonalną pomoc medyczną, a nie taką krzywdę. Wykorzystanie bezbronności pacjentek jest przestępstwem wyjątkowo podłym, które w mojej ocenie absolutnie nie zasługuje na pobłażliwość. Podejrzenie o gwałt – co do zasady – powinno się wiązać z wnioskiem prokuratury o tymczasowe aresztowanie sprawcy – powiedział w sobotę PAP Zbigniew Ziobro.

Ginekologowi Monzerowi M. prokurator zarzucił popełnienie czterech przestępstw polegających na doprowadzeniu pacjentek do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej.

Jak ustalono w toku postępowania, wszystkie pięć pokrzywdzonych było pacjentkami podejrzanego lekarza, a czyny miały zostać popełnione w jego gabinecie w Zabrzu, w trakcie przeprowadzania badań ginekologicznych, podczas gdy w gabinecie znajdowała się jedynie pacjentka i lekarz.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Żołnierze walczący od 17 lat na wojnie Ameryki w Afganistanie, stają w obliczu zagadki: co się stało z al-Kaidą, wrogiem, który ich tam ściągnął? Nie wiadomo, czy niedobitki grupy, która przeprowadziła ataki 11 września 2001, wciąż jeszcze knują międzynarodowe spiski, a jeśli tak to gdzie, pisze Wesley Morgan z POLITICO.

Al-Kaida, grupa, której ataki terrorystyczne z 11 września spowodowały amerykańską inwazję w 2001 roku, popadła w pewne zapomnienie wśród innych misji wojskowych w Afganistanie, wyparta przez nowsze zagrożenia, takie jak lokalne oddziały Państwa Islamskiego (ISIS). Jest też kwestią do dyskusji, jaka część al-Kaidy pozostająca na terenie Afganistanu wciąż koncentruje się na przeprowadzaniu ataków zagranicą, mówią byli i obecni wojskowi, urzędnicy, eksperci i Afgańczycy z obszarów, na których działa grupa.

Jedynie niewielki odsetek z 15 tys. amerykańskich żołnierzy w Afganistanie jest zaangażowanych w misję antyterrorystyczną, którą wojsko nazywa “kluczowym celem” na tym terenie. Jeszcze mniej z nich ściga al-Kaidę, której obecność w kraju skurczyła się po latach ataków dronów. Zamiast tego amerykańskie siły specjalne koncentrują się na afgańskiej komórce ISIS, mniej sekretnego ugrupowania, która pod pewnymi względami stanowi łatwiejszy cel.

Zmiana charakterystyki amerykańskiej misji, która dziś skoncentrowana jest na pomocy afgańskiemu rządowi w wojnie domowej z Talibami, pokazuje jak hierarchia celów w tym konflikcie ewoluowała w porównaniu z oryginalnym zadaniem: zapobieżeniem powtórce 9/11 i ukaraniem jego sprawców. Taka była również intencja Kongresu, który w 2001 roku zgodził się na wojnę. Pentagon wciąż bazuje na tej decyzji wysyłając oddziały bojowe do krajów Bliskiego Wschodu i Afryki.

“Zdziesiątkowaliśmy al-Kaidę” w Afganistanie, powiedział w czerwcu w Kongresie kolejny amerykański generał, który ma objąć dowództwo misji USA i NATO. Militarna ocena opublikowana w tym samym miesiącu głosi, że ci nieliczni z przywódców al-Kaidy, którzy pozostają w Afganistanie “koncentrują się na własnym przetrwaniu”, a członkowie lokalnych podgrupek al-Kaidy głównie pomagają Talibom na polu walki, a nie obmyślają ataki zagranicą.

Al-Kaida znika z radarów
Jednak niektórzy eksperci ostrzegają, że wojsko nie powinno tracić tego ugrupowania z pola widzenia. Twierdzą, że al-Kaida usilnie próbuje zniknąć z radaru i zamaskować swoje prawdziwe intencje, przez co amerykańskim agencjom wywiadowczym niezwykle trudno jest je wyśledzić i ocenić.

– Al-Kaida mogła uznać: “Zapomnijmy na razie o zagranicznych atakach i skupmy się na samym Afganistanie i pomocy Talibanowi” – mówi Seth Jones, ekspert od spraw terroryzmu w Center for Strategic and International Studies, który doradza oddziałom antyterrorystycznym. – To może być strategiczna decyzja na tę chwilę, która za jakiś czas zostanie odwołana.

Eksperci twierdzą również, że brakuje dowodów, by afgańska komórka ISIS była zaangażowana w planowanie ataków w Stanach Zjednoczonych. Oddział ISIS, według oceny amerykańskiego wywiadu, składa się głównie z Afgańczyków i Pakistańczyków, którzy walczą zarówno przeciwko afgańskiemu rządowi jak i Talibanowi.

Za rządów Obamy najważniejszym zadaniem ściśle tajnego oddziału antyterrorystycznego w Afganistanie było polowanie na kilku członków globalnego kierownictwa al-Kaidy. Dotyczy to wąskiej grupy, która zdaniem amerykańskiego wywiadu wciąż, ponad dekadę po 11 września, aktywnie koordynuje przyszłe ataki na Zachód z odizolowanych kryjówek w trudno dostępnej północnowschodniej części kraju.

Jednak w ataku wojskowych dronów przeprowadzonym pod koniec 2016 roku, zginęła większość spośród tych liderów. Od tego czasu ataki wymierzone w ISIS w Afganistanie są znacznie częstsze niż te na al-Kaidę, twierdzi dwóch oficerów sił specjalnych, którzy o tajnych operacji zgodzili się mówić pod warunkiem zachowania anonimowości.

– Amerykanie wciąż ścigają tu al-Kaidę przy pomocy dronów i operacji specjalnych, ale ISIS jest teraz dla nich dużo większym priorytetem – mówi w wywiadzie Bilal Sarwary, kandydat do parlamentu i dziennikarz z północnowschodniej prowincji Kunar, w której al-Kaida obecna jest od dawna.

Afgańscy urzędnicy mówią, że aktywność al-Kaidy w tej okolicy zmalała po latach ataków dronów. – Obecnie w górach siedzi tylko garstka Arabów. Są schwytani w pułapkę – powiedział w zeszłorocznym wywiadzie Mawlawi Shahzada Shahid, duchowny, który służy jako łącznik pomiędzy rządem, a afgańskimi powstańcami. – Teraz raczej wyjeżdżają do Syrii, Libii i Iraku zamiast przyjeżdżać tutaj.

To pokrywa się z militarną analizą z 2017 roku, która opisuje exodus “najważniejszych ludzi al-Kaidy” z Afganistanu i Pakistanu na Bliski Wschód. Wprawdzie grupa pozostanie zapewne aktywna w Afganistanie, prognozowali autorzy raportu “to przyszły strategiczny kierunek rdzenia al-Kaidy będzie prawdopodobnie bliżej związany z dynamiką wydarzeń w Lewancie”, co stanowi nawiązanie do twierdzy jaką stworzyła sobie al-Kaida w chaosie syryjskiej wojny domowej.

Al-Kaida przeniosła się na Bliski Wschód?
Opublikowany w ubiegłym miesiącu raport Rady Bezpieczeństwa ONZ sugeruje, że “eksperci al-Kaidy ds. uzbrojenia i materiałów wybuchowych”, przenieśli się ostatnio z Afganistanu do Syrii.

– Z perspektywy al-Kaidy nie wiem, czemu mieliby jeszcze trzymać swoje dowództwo w Afganistanie, gdzie są zabijani, podczas gdy Jemen i Syria są znacznie wygodniejsze dla ich celów – wtóruje Jonathan Schroden dyrektor programu operacji specjalnych w Center for Naval Analyses, think-tanku finansowanego przez rząd.

Jednak “nie sądzę, by mieli całkowicie wynieść się z Afganistanu”, przestrzega wysoki rangą oficer oddziałów specjalnych z doświadczeniem antyterrorystycznym na tym obszarze. – Są świetni w zapadaniu się pod ziemię i ponownym objawianiu się w innych formach.

To właśnie, zdaniem niektórych ekspertów, którzy zajmują się al-Kaidą, grupa dokładnie robi w Afganistanie – przestaje się koncentrować na małej grupie zagranicznych agentów, którzy potajemnie planują globalne ataki, na rzecz większej, nowszej regionalnej podgrupy zwanej al-Kaidą Subkontynentu Indyjskiego.

Założona w 2014 roku podgrupa subkontynentu indyjskiego jest czasami lekceważona jako “nieprawdziwa al-Kaida”, mówi Thomas Joscelyn, analityk ds. terroryzmu w Foundation for the Defense of Democracies – po części dlatego, że składa się w większości z lokalnych mieszkańców, a nie Arabów, którzy pełnią wiele spośród kluczowych funkcji w al-Kaidzie.

O ile większość kierownictwa al-Kaidy “próbuje się ukryć”, to jak mówił w ubiegłym roku odchodzący dowódca w Kabulu, generał John Nicholson, członkowie podgrupy są “bardziej aktywni”, ale skoncentrowani na szkoleniu Talibów do walki z afgańskim rządem.

Afgański minister obrony stwierdził w tym tygodniu, że zagraniczni bojowcy brali udział w ataku Talibów na położone na wschodzie miasto Ghazni, stolicę prowincji, w której w ostatnich latach podgrupa al-Kaidy działała wspólnie z Talibami.

Ostatnim razem, kiedy wojskowi pochwalili się zabiciem znanego lidera al-Kaidy, był to Pakistańczyk, zastępca dowódcy podgrupy. Armia poinformowała o jego śmierci – w ataku pod Ghazni w grudniu ubiegłego roku – przedstawiając go jako doradcę Talibów i nie wspominając o planowanych atakach poza Afganistanem.

Dla odmiany, kiedy dron w 2016 roku zabił długoletniego komendanta al-Kaidy w Afganistanie, posiadającego podwójne, saudyjsko-katarskie obywatelstwo Farouqa al-Qahtaniego, wojsko podało, że był on “bezpośrednio zaangażowany w planowanie ataków przeciwko USA w ubiegłym roku”.

Joscelyn mówi, że wyznaczanie zdecydowanego podziału pomiędzy główną grupą, a regionalną podgrupą, jest błędem. – Nie ma czytelnej linii pomiędzy ludźmi planującymi ataki zagraniczne, a tymi którzy szkolą lokalnych powstańców – mówi, zauważając, że Qahtani, który był powszechnie uważany za członka najściślejszego kierownictwa al-Kaidy, był również głęboko zaangażowany w szkolenie lokalnych talibskich bojowników.

Wojsko podkreśla, że nigdy nie straciło z oczu al-Kaidy w Afganistanie, mimo że rzadko ostatnio ogłasza ataki przeciwko grupie, a od potwierdzenia śmierci jakiegoś znanego bojownika zaangażowanego w przygotowywanie zamachów za granicą minęły prawie dwa lata.

– Aktywnie ścigamy al-Kaidę od najprostszego szeregowca po ich emira i każdego pomiędzy – mówił Nicholson w wywiadzie dla POLITICO na początku roku.

Rzecznik kwatery Nicholsona powiedział, że w tym roku w operacjach wojskowych zginęło 65 członków al-Kaidy, ale nie potrafił ocenić, ilu z nich było częścią podgrupy lub jak wielu było cudzoziemcami. W tym tygodniu wspierani przez USA afgańscy komandosi poinformowali o zabiciu agenta al-Kaidy – prawdopodobnie Egipcjanina – który pomagał Talibom na południu, daleko od regionu północnowschodniego, uznawanego tradycyjnie za główny bastion grupy w Afganistanie.

Nicholson przyznaje jednak, że “większość” antyterrorystycznych ataków lotniczych jest obecnie wymierzonych w cele ISIS.

Przeznaczanie więcej dronów i innych aktywów na atakowanie ISIS w Afganistanie sprawia, że mniej środków zostaje na ściganie al-Kaidy, mówią nasze dwa źródła w siłach specjalnych.

Al-Kaidy nie należy spuszczać z oczu
Do 2016 roku siły antyterrorystyczne w Afganistanie służyły głównie do ścigania al-Kaidy. Jednak, gdy nowy oddział ISIS zaczął wdzierać się do wschodniego Afganistanu, administracja Obamy poinstruowała jednostki antyterrorystyczne, że mają użyć swojej morderczej mieszanki dronów i ataków lądowych, by powstrzymać tę ofensywę.

– Istniała obawa, że jeżeli USA nie będą uważać, to możemy mieć w Afganistanie powtórkę z tego, co stało się w Mosulu i Ramadi – mówi Jones analityk ds. terroryzmu w Center for Strategic and International Studies, nawiązując do ofensywy ISIS w Iraku w 2014 roku. “Priorytetem Waszyngtonu stał się ISIS”, mimo że zdaniem Jonesa bardzo mało wskazywało, by bojowcy ISIS w Afganistanie mieli ambicje przeprowadzania ataków poza Azją Południową.

Tak jest do dzisiaj. Pytany w tym tygodniu, czy afgański odział ISIS stanowi bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych lub Europy, głównodowodzący amerykańskiej armii, generał Joseph Votel, udzielił wymijającej odpowiedzi. Powiedział, że “być może” były zagraniczne spiski związane z afgańską grupą, ale on nie może sobie przypomnieć żadnego.

W ubiegłym miesiącu raport ONZ sugerował, że “niektóre spiski, które wykryto i zneutralizowano w Europie miały swoje korzenie” w ISIS w Afganistanie. Autorzy raportu powołali się przy tym na władze niesprecyzowanego kraju.

Jednak nieliczne publiczne dowody, takie jak plan ataku na Nowy Jork z 2016 roku sugerują, że choć liderzy ISIS w Afganistanie mogą utrzymywać pośredni kontakt z rodzimymi bojowcami, którzy knują swoje spiski zagranicą, a potem starają się o błogosławieństwo grupy, ISIS nie planuje, ani nie wydaje rozkazów z Afganistanu w sprawie własnych ataków zagranicznych, tak jak to robi al-Kaida.

Rangersi prowadzący misję antyterrorystyczną w Afganistanie, chętnie zabrali się za tropienie ISIS, powiedziały dwa źródła z sił specjalnych. Wynika to po części z faktu, że w porównaniu z agentami al-Kaidy, którzy żyją w górach i nauczyli się unikać podsłuchów, ISIS kontroluje cały dystrykt i może zostać łatwo namierzony i zaatakowany z powietrza.

ISIS “stało się głównym celem, ponieważ z góry szła presja, by powstrzymać ich ekspansję, a ponadto okazji nie brakowało”, mówi jeden z oficerów. – W przypadku al-Kaidy była to długa i żmudna robota wywiadowcza, natomiast z ISIS podrywasz drona, dostrzegasz ruch i uderzasz.

Przyjście Trumpa niczego w tej kwestii nie zmieniło. – Mamy zgodę na uderzanie w wiele łatwych celów, co jest dużo bardziej satysfakcjonujące niż ściganie miesiącami al-Kaidy, po to by na końcu zabić może jednego z nich – mówi drugi z oficerów.

Podczas prawie dwóch lat od zabicia ostatniego poważnego stratega al-Kaidy w Afganistanie – Qahtaniego – oddział antyterrorystyczny zlikwidował już kilku kolejnych liderów ISIS w tym kraju.

Odgadnięcie prawdziwych zamiarów i możliwości konkretnej komórki tajnej grupy, takiej jak al-Kaida, zawsze było trudne i “subiektywne” i zawsze takie będzie, mówi Jeff Eggers, były dowódca Navy SEAL i wysoki rangą urzędnik ds. zwalczania terroryzmu w administracji Obamy. – Ktoś mógłby ocenić, że mają zamiar, ale już nie możliwość, aż do dnia, w którym przeprowadziliby atak na Zachodzie.

Rozsądnie jest traktować al-Kaidę w Afganistanie jako międzynarodowe niebezpieczeństwo, nawet jeżeli dowody nie są jednoznaczne, zgadza się Joshua Geltzer, były wysoki rangą urzędnik ds. zwalczania terroryzmu, zarówno w administracji Obamy jak i Trumpa, ponieważ wiedza o prawdziwych zamiarach tej grupy jest tak szczątkowa.

Oficjalna ocena służb wywiadowczych jest taka, że bez względu na to, czy planują oni misje zagraniczne, to zarówno niedobitki głównej organizacji al-Kaidy w Afganistanie jak i ich koledzy w afgańskiej podgrupie “utrzymują zamiar przeprowadzania ataków wymierzonych w Stany Zjednoczone i Zachód”.

Jeżeli al-Kaida nie może być zniszczona w Afganistanie, oczywistą alternatywą dla armii jest “nieustanne ściganie ich, żeby musieli się ukrywać”, mówi Eggers. – To może być skuteczne, ale również kosztowne i nie wiadomo jak trwałe.

Niekończące się operacje wojskowe nigdy jednak całkowicie nie zneutralizują ataków al-Kaidy, mówi Jones, ponieważ grupa zawsze może przerzucić się na model stosowany przez ISIS – wspieranie na odległość rodzimych ekstremistów, którzy nigdy nie wystawili nosa poza Zachód, nie mówiąc już o odbyciu uciążliwej podróży do obozu treningowego w górach Afganistanu.

To podejście pozwala ISIS podczepiać się pod strzelaniny, zamachy bombowe, ataki nożowników czy z użyciem ciężarówek, dokonywane przez lokalnych ekstremistów od Stanów Zjednoczonych i Kanady po Wielką Brytanię i Francję.

– Wielu napastników dzisiaj i tak nie potrzebuje zagranicznego szkolenia – mówi Jones. – Być może nie potrzebowali go tak naprawdę także w przeszłości, ale ataki takie jak te w Manchesterze i Nicei pokazują, że z pewnością nie potrzebują go teraz.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

W pół roku po zamordowaniu na Słowacji dziennikarza śledczego Jana Kuciaka i jego partnerki opublikowano w piątek kwestionujący niezależność śledztwa w tej sprawie list otwarty, podpisany przez ponad 300 słowackich dziennikarzy i wydawców prasy.

“Nadal nie wiemy, kto ich zabił i dlaczego to zrobił. Wciąż mamy wątpliwości, czy śledztwo jest rzeczywiście niezależne. Jan pisał także o mafii, która miała kontakty z ludźmi z najbliższego otoczenia byłego premiera Roberta Fico. Skoro po zabójstwie nie doszło do zasadniczych zmian w policji czy prokuraturze, nie możemy mieć wielkiego zaufania do prowadzonego śledztwa” – zaznaczyli dziennikarze.

“Rządzący politycy po zabójstwie nie zmienili się”

“Zabójstwo kolegi wstrząsnęło nami, ale nas nie zastraszyło. Nie przestaliśmy pytać, śledzić i kontrolować polityków i ludzi pełniących funkcje publiczne. Rządzący politycy się po zabójstwie (Kuciaka – red.) nie zmienili. Wprost przeciwnie, ich słownictwo wobec dziennikarzy jest jeszcze ordynarniejsze. Do tego łączą nawet samo zabójstwo i reakcje na nie z konspirowaniem” – czytamy w liście.

Kuciak zajmował się między innymi działalnością na wschodniej Słowacji włoskich przedsiębiorców podejrzewanych o powiązania z mafią i widywanych w towarzystwie zaufanych współpracowników premiera. Wywołane zabójstwem społeczne protesty zmusiły Fico do rezygnacji z kierowania rządem, ale zachował on stanowisko przewodniczącego swej partii Kierunek – Socjaldemokracja (Smer-SD).
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

W środę chuligani próbowali zaatakować eskortowaną przez policję grupę kibiców, która wracała po meczu do Stalowej Woli. Funkcjonariusze zabezpieczający powrót fanów otworzyli ogień z broni gładkolufowej i rozdzielili dwie agresywne bandy.

Do incydentu doszło 15 sierpnia na drodze krajowej nr 19 na wysokości Górna (woj. podkarpackie). Gdy kolumna zabezpieczana przez dwa radiowozy przejeżdżała przez miejscowość, auta kibiców się zatrzymały, a chuligani wysiedli z pojazdów. W ich stronę z lasu wyskoczyło ok. 100 zamaskowanych i wyposażonych w rękawice i ochraniacze na zęby pseudokibiców.

Policjanci ustawili się pomiędzy dwiema agresywnymi grupami, próbując rozdzielić kiboli. Oddali salwę ostrzegawczą z broni gładkolufowej w powietrze, która spłoszyła napastników. Agresorzy uciekli z powrotem do lasu, jednak funkcjonariuszom udało się zatrzymać pięciu napastników, w tym dwóch po pościgu.

W piątek zatrzymani usłyszeli zarzuty. Mężczyźni zostali oskarżeni o “udział w zbiegowisku o charakterze chuligańskim, mającym na celu dokonanie zamachu na kibiców przeciwnej drużyny”. Żaden z nich nie przyznał się do winy. Podejrzani pochodzą z powiatu lubelskiego i zamojskiego, mają od 18 do 26 lat.
Źródło info i foto: wp.pl

Comments Brak komentarzy »

Gwałty, doprowadzanie do śmierci i zmuszanie nastolatków do pozowania nago na krzyżu – tak według amerykańskich śledczych mieli działać księża pedofile w Pensylwanii. Według ustaleń około tysiąca dzieci miało paść ofiarą 300 oprawców. W świetle raportu opublikowanego we wtorek przez społeczny zespół ekspertów powołany przez prokuraturę stanu Pensylwania dla zbadania molestowania nieletnich przez kler katolicki ofiarami 300 księży-pedofili w tym stanie padło w ciągu 70 lat do tysiąca dzieci.

Udostępniony we wtorek 1400-stronicowy raport jest owocem niezależnego śledztwa prowadzonego od 18 miesięcy. O jego przebiegu informuje we wtorek dziennik „The Washington Post”.

Trauma ofiar pedofilów

Przy okazji upublicznienia raportu pokazano nagranie z relacjami ofiar księży pedofilów.

Pomimo że minęło już 70 lat od momentu, kiedy Robert był wykorzystywany seksualnie przez księdza, nadal nie może dojść do siebie po tej traumie.

– Nie mogłem okazywać żadnych uczuć mojej żonie – podkreśla dziś 83-letni mężczyzna. Z powodu bolesnych wspomnień nie potrafił również przytulać swoich dzieci.

Robert wskazuje, że w latach 1947-48, kiedy padł ofiarą molestowania, nie mógł liczyć na żadne wsparcie. – Celowali we mnie, ponieważ byłem sierotą – dodaje.

Kolejna ofiara księży, 37-letnia Carolyn, opowiadała, że pierwszy raz padła ofiarą pedofilii, kiedy miała 18 miesięcy. Ze łzami w oczach wspominała przypadki wykorzystywania przez księży. Powiedziała, że za każdym razem, gdy słyszy słowo „Bóg”, wracają bolesne emocje z dzieciństwa.

– Jest bardzo samotnie, kiedy twoje słowo jest przeciwko Bogu – mówi na nagraniu 37-latka. Dodała, że molestowanie zniszczyło jej relacje, przez co nie może wejść w normalny związek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Comments Brak komentarzy »

Niemieckie gazety obszernie komentują przypadek wydalonego z Niemiec Tunezyjczyka Sami’ego A., obnażający zaniedbania ze strony zarówno polityków, jak i prawników.

“Die Welt” pisze: “Drodzy prawnicy, drodzy politycy! Tak nie można. Zasadniczej dyskusji o zagrożeniu państwa prawa nie prowadzi się w oparciu sprawę, w której obie strony popełniły błędy. Sędziowie wiedzieli, jak pilne dla polityków było wydalenie Samiego A. Politycy wiedzieli, jak niebezpieczna może być dla nich dyskusja na ten temat. Obie strony wiedziały, że cała problematyka azylowa niecałe dwa tygodnie temu nieomal nie doprowadziła do rozpadu koalicji rządowej.

Wyższy sąd administracyjny w Münster uzasadnił zmiany w podejściu do sprawy Samiego A. wymogami natury prawnej i systemowej. To było jego obowiązkiem. Sędziowie nie mogą tworzyć nowego prawa. Wymogi prawne i systemowe nie mogą jednak być jedynym kryterium decyzji podjętej w politycznie drażliwej kwestii. Określona rzeczywistość polityczna także wpływa na ocenę sprawy, ale w żadnym wypadku nie wolno jej utożsamiać z lekceważeniem, naginaniem lub zniesieniem zasad państwa prawa. Takie twierdzenie byłoby obrazą dla wymiaru sprawiedliwości”.

Zdaniem “Frankfurter Rundschau”: “Od chwili wydania w środę decyzji przez wyższy sąd administracyjny Nadrenii Północnej-Westfalii mamy do czynienia z czymś, czego wcześniej w sprawie Samiego A. nie było, a mianowicie z naruszeniem prawa. Ale nie przez ubiegającego się o azyl, którego podanie zostało odrzucone. Nie udało udało się zebrać wystarczających dowodów, że przygotowuje on zamach terrorystyczny, w oparciu o co można by wysunąć oskarżenie przeciwko niemu. Nie. Naruszenia prawa dopuściło się ministerstwo integracji Nadrenii Północnej-Westfalii.

Najwyżsi sędziowie tego landu uważają za dowiedzione, że ministerstwo zaleciło podległym mu urzędom wprowadzenie w błąd wymiaru sprawiedliwości. Szef MSW Nadrenii Północnej-Westfalii Reul powiedział ponadto, że w tej sprawie sędziowie powinni kierować się poczuciem sprawiedliwości obywateli. Już samo to w innych czasach byłoby dowodem przemawiającym przeciwko temu urzędowi. Czyżby kryteria aż tak bardzo się zmieniły? Czy dyskusja w sprawie polityki azylowej już teraz stała się aż tak histeryczna? Ale gdyby nawet tak było, to wykładnia prawa nie jest związana ani z wynikami badań opinii publicznej, ani z obietnicami składanym przez rząd”.

Regionalna gazeta “Hessische Niedersächsische Allgemeine” pyta: “Czy niemieckie prawo azylowe nie było pomyślane na potrzeby uchodźców politycznych? Ale niezależnie od tego, nasza ustawa azylowa setki tysięcy razy spełniła rolę furtki otwierającej drogę do niekontrolowanego napływu migrantów. A to, że nasi politycy najpóźniej od jesieni 2015 roku nie znajdują właściwych odpowiedzi na żadne z wyzwań związanych z migracją, na przykład w postaci ustawy migracyjnej albo reformy prawa azylowego, wstrząsnęło najpierw naszym stosunkiem do prawa, a potem niemieckim krajobrazem partyjnym.

Przypadek Samiego A. jak w soczewce ukazuje zaniedbania różnych urzędów i polityków. Naruszanie prawa w żadnym wypadku nie może być na nie odpowiedzią, ale mogą nią być przystające do zmienionych warunków nowe ustawy i przepisy”.

Jak zauważa lokalny dziennik “Mannheimer Morgen”: “Sami A. wcześniej czy później do nas wróci. (…) Ale dużo ważniejsze jest to, że sędziowie walczyli o to, że w tym kraju tylko oni wydają wyroki i skazują kogoś na karę więzienia, a nie politycy, nie wspominając o mediach. Kraje, w których stale dzieje się inaczej, są właśnie tymi krajami, z których ludzie uciekaj”“.

Kropkę nad i stawia “Rhein-Zeitung” z Koblencji: “Politycy, urzędy, ale także wymiar sprawiedliwości koniecznie muszą odzyskać utracone zaufanie wielu obywateli. W sprawie polityki azylowej i migracyjnej Niemcy potrzebują zrozumiałego i akceptowanego przez wszystkich planu, który obejmuje zarówno ośrodki dla uchodźców, bezpieczne kraje pochodzenia jak i ustawę migracyjną. A jeśli dodamy do tego przepisy umożliwiające pozostanie w Niemczech uchodźcom, którym nie przyznano azylu, ale którzy zintegrowali się w naszym społeczeństwie i mają stałą pracę, to wtedy zwrot na prawo nie będzie tak silny, jak się tego można obecnie obawiać”.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał w piątek zatrzymanie podejrzanego o znieważenie pomnika Marii i Lecha Kaczyńskich za “całkowicie bezzasadne z powodu braku przesłanek do zastosowania tego środka przymusu w realiach sprawy”. 67-latek 2 sierpnia założył na postać b. prezydenta na cokole koszulkę z napisem “Konstytucja”. Mężczyzna został wówczas zatrzymany na 48 godzin.

Zażalenie ws. zatrzymania złożyła obrona 67-latka. Sąd w postanowieniu zaznaczył, że procedura jaką podjęli funkcjonariusze była w pełni legalna i prawidłowa. Mężczyzna otrzymał pouczenie, sporządzono protokół, a “pozbawienie wolności nie przekraczało ustawowych 48 godzin”. Środek przymusu był jednak nieadekwatny do przewinienia.

Mężczyźnie zarzuca się znieważenie pomnika, za co grozi kara grzywny lub ograniczenie wolności. Baner na pomniku pary prezydenckiej, Lecha i Marii Kaczyńskich, zauważyli policjanci rano 2 sierpnia. Imitował koszulkę z napisem “Konstytucja”, założony był na figurę Lecha Kaczyńskiego. Policjanci zdjęli baner i zabezpieczyli go. Według zapisu monitoringu, został założony około godz. 5 rano.

Szczecińska prokuratura również umorzyła dochodzenie

Z kolei szczecińska prokuratura w piątek umorzyła dochodzenie ws. koszulek z napisem “Konstytucja” na pomnikach w stolicy woj. zachodniopomorskiego. Jak informuje szczecińska “Gazeta Wyborcza”, w uzasadnieniu podano, że ani posąg Lecha Kaczyńskiego, ani rzeźba szczecińskiego marynarza nie zostały znieważone.

Akcja z “ubieraniem pomników” zaczęła się właśnie od Szczecina. Zawiadomiona w tej sprawie policja, podobnie jak w przypadku 67-latka z Białej Podlaskiej prowadziła dochodzenie z artykułu 261 Kodeksu karnego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Od ponad miesiąca trwają poszukiwania zaginionej 23-letniej Agaty Łońskiej z Żar (woj. lubuskie). Ostatnim śladem po dziewczynie był tajemniczy wpis na portalu społecznościowym. 23-latki szukali policjanci oraz rodzina i znajomi. Do akcji ściągnięto również psy tropiące z Poznania i Wrocławia. To właśnie one w piątek, 17 sierpnia, odnalazły ciało. Czy to zaginiona Agata?

Na ciało natrafiono na odcinku między koszarami i cmentarzem. Odnalazły je psy ściągnięte do poszukiwań z Poznania oraz Wrocławia. – Ciało zostało znalezione w sektorze wyznaczonym do poszukiwań zaginionej Agaty – mówi w rozmowie z Fakt24.pl nadkom. Sylwia Rupieta z żarskiej policji. – Jest w znacznym stopniu rozkładu. Na tę chwilę nie możemy potwierdzić czy to zaginiona Agata Łońska – mówi nadkom. Rupieta.

Na ciało natrafiono na odcinku między koszarami i cmentarzem. Odnalazły je psy ściągnięte do poszukiwań z Poznania oraz Wrocławia. – Ciało zostało znalezione w sektorze wyznaczonym do poszukiwań zaginionej Agaty – mówi w rozmowie z Fakt24.pl nadkom. Sylwia Rupieta z żarskiej policji. – Jest w znacznym stopniu rozkładu. Na tę chwilę nie możemy potwierdzić czy to zaginiona Agata Łońska – mówi nadkom. Rupieta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Podróżnicy, którzy przemierzali tereny Tadżykistanu zdominowane przez islamskich radykalnych terrorystów z ISIS, zginęli z ich rąk. Niedługo po brutalnym mordzie dżihadyści opublikowali film, przedstawiający te dramatyczne wydarzenia. Turyści, wśród których była młoda amerykańska para chcąca udowodnić, że na tych terenach panuje „pokój i dobroć”, zostali zasztyletowani, a wcześniej potrąceni przez samochód, który widać w końcowych sekundach nagrania. Krótkie, rozpoczynające się już po śmierci czwórki cyklistów nagranie zostało zamieszczone na Twitterze.

Widać na nim, jak kilka samochodów odjeżdża z miejsca zbrodni. Film jest nagrany w złej jakości i ze znacznej odległości od ciał zabitych. Według relacji amerykańskich mediów nagranie zostało opublikowane dwa dni po tragedii przez tych samych dżihadystów, którzy dokonali zbrodni.

W końcowych sekundach nagrania widać odjeżdżające samochody. To właśnie jeden z nich – marki Daewoo – miał staranować jadących na rowerach turystów.

Nagranie nie pokazuje momentu śmierci podróżników. Zdarzenie miało miejsce 29 lipca w Tadżykistanie. Amerykańska para Jay Austin i Lauren Geoghegan, do której po rozpoczęciu podróży dołączyli Szwajcar i Holender, chciała udowodnić, że na terenach kontrolowanych przez tzw. Państwo Islamskie panuje „pokój i dobroć”.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Przed Igrzyskami Azjatyckimi indonezyjska policja postrzeliła 77 drobnych przestępców. Zdaniem Amnesty International użycie siły przez policję jest tam “niepotrzebne i nadmierne”. Według organizacji, która powołuje się na doniesienia medialne, 31 z tych zabójstw dokonanych przez policjantów w okresie od stycznia do sierpnia było bezpośrednio związanych z walką z przestępczością uliczną przed rozpoczynającymi się w sobotę w Dżakarcie i Palembang igrzyskami.

Według organizacji, która powołuje się na doniesienia medialne, 31 z tych zabójstw dokonanych przez policjantów w okresie od stycznia do sierpnia było bezpośrednio związanych z walką z przestępczością uliczną przed rozpoczynającymi się w sobotę w Dżakarcie i Palembang igrzyskami. Całkowita odnotowana w tym okresie liczba 77 zabitych z rąk policjantów drobnych przestępców jest znacznie wyższa niż w analogicznym okresie roku 2017.

Przedstawiciel Amnesty International Usman Hamid oświadczył, że za to, by być gospodarzem międzynarodowej imprezy sportowej, “nie można płacić ceny porzucenia praw człowieka” i wezwał indonezyjskie władze, by przypadki zabitych przestępców zostały właściwie zbadane.

“Te szokujące dane ukazują wyraźną tendencję do niepotrzebnego i nadmiernego użycia siły przez policję oraz zasłonę bezkarności nieustannie zarzuconą na instytucje bezpieczeństwa publicznego” – podkreślił.

Agencja AP przypomina jednocześnie, że indonezyjska policja prowadzi również ostrą walkę z podejrzanymi o przemyt narkotyków; w jej ramach w ubiegłym roku zabito kilkadziesiąt osób. Rozpoczynające się w sobotę Igrzyska Azjatyckie potrwają do 2 września. Przyjedzie na nie do Indonezji ok. 12 tys. sportowców.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »