“Poszukiwani”

FBI zatrzymało 35-letniego Polaka poszukiwanego listami gończymi za oszustwa i poświadczanie nieprawdy. Grzegorz K. ukrywał się w USA. Mężczyzna został już deportowany do Polski. 35-latek ukrywał się w Stanach Zjednoczonych. “Prokuratury i sądy wystawiły za nim w sumie 6 listów gończych” – powiedział nadkom. Piotr Bieniak z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji. Jak ustalili funkcjonariusze CBŚ, mężczyzna w sposób nielegalny uzyskał wizę i wyleciał do Stanów Zjednoczonych. Polscy policjanci skontaktowali się z FBI i dzięki współpracy obu służb mężczyzna został zatrzymany. 35-letni Grzegorz K. został deportowany do Polski. Teraz mężczyzna stanie przed sądem” – powiedział Bieniak. Żródło info i foto: radiozet.pl

Comments Brak komentarzy »

Młode kobiety w Gliwicach unikają chodzeni po ulicach po zmroku. I nie można im się dziwić. Od sierpnia w mieście grasuje groźny przestępca. Napadł co najmniej 3 ofiary! Cudem uniknęły one gwałtu.

Wysoki, szczupły mężczyzna w czapeczce bejsbolówce na głowie. Czyha na idące samotnie kobiety i terroryzuje je nożem. Przerażone ofiary ciągnie w zarośla, rozbiera, każe się dotykać po genitaliach, próbuje gwałcić. Gdyby w pobliżu nie pojawili się przechodnie, ofiary nie zdołałyby uciec…

Studentki politechniki przerażone!

Gwałciciel wciąż grasuje po gliwickich ulicach. Najniebezpieczniej jest w okolicach Politechniki Śląskiej, nieopodal ulicy Pszczyńskiej. To tam miały miejsce trzy napady na kobiety. Studenci z tej uczelni szukają zboczeńca poprzez internet i plakaty z jego portretem pamięciowym.

Studentki nie chodzą po zmroku same, ale w grupkach. Często towarzyszą im też koledzy. Te środki ostrożności sprawiają, że przestępca nie podejmuje dalszych ataków. Ale przecież należy go ukarać za to, czego się już dopuścił!

Czy wiedziałeś tego mężczyznę?

Policja robi wszystko, żeby jak najszybciej ująć przestępcę. Na podstawie zeznań ofiar sporządzono jego 2 portrety pamięciowe.

Poszukiwany mężczyzna ma około 175-180 cm wzrostu, jest szczupły, wygląda na około 30 lat. – Jeśli widziałeś tego przestępcę, wiesz, kim jest, gdzie przebywa, jak najszybciej skontaktuj się z Wydziałem Kryminalnym Policji Komendy Miejskiej Policji, pod nr 32 336 92 85 lub 32 336 92 80 albo zadzwoń pod numer alarmowy 997 – mówi komisarz Marek Słomski, rzecznik prasowy gliwickiej policji.– Prosimy również o zgłaszanie się kobiet, które zostały zaatakowane, ale dotychczas nie złożyły zawiadomienia o przestępstwie.

Comments Brak komentarzy »

Nie może być tak, że za śmierć człowieka nie ponosi się żadnej odpowiedzialności! – mówi 25-letnia Marzena Czajkowska-Pajak z Zabrza.

– Pomóżcie mi znaleźć kierowcę, który zabił mego męża i uciekł z miejsca wypadku. Jestem gotowa wynagrodzić tego, kto poda informacje, które pozwolą go ująć.

Na Polskich drogach giną co roku tysiące ludzi. Przez brawurę kierowców, ich bezmyślność, nadmierną prędkość. Rodziny ofiar nie mogą pogodzić się ze śmiercią najbliższych i chcą surowej kary dla sprawców ich śmierci.

Wielka tragedia stała się udziałem pani Marzeny. Straciła męża. Została sama z 1,5 roczną córeczką.

Szedł poboczem po benzynę

25 października 2011 r. tuż przed godziną 23.00 na tzw. Gierkówce, w miejscowości Dąbrowa (gmina Kamieńsk), śmierć pod kołami Tira dosięgła 28-letniego Marcina Pajdaka, pracownika  firmy Mekano 4 , budującej autostrady. Mężczyzna wraz z 2 kolegami wracał z delegacji z Warszawy. – Pech chciał, że zabrakło im benzyny – mówi detektyw Arkadiusz Andała z Chorzowa, prowadzący dochodzenie w sprawie śmiertelnego potrącenia mężczyzny. – Marcin i Piotr Matysiak poszli po pomoc na najbliższą stację benzynową.

Choć mieli na sobie kamizelki odblaskowe i używali laterek, nie zauważył ich kierowca TIR. Marcin zginął na miejscu, drugi z mężczyzn odniósł obrażenia.

Czy widziałeś ten wypadek lub wiesz coś o nim?

Kierowca Tira nie zatrzymał się. Sądził zapewne, że uniknie kary. Ale z jego samochodu odpadły części, które mogą doprowadzić do jego ujęcia. Obudowa reflektora znaleziona na miejscu wypadku to dowód, że sprawca prowadził ciężarówkę marki DAF XF 95, koloru pomarańczowego. – Kierowca zapewne naprawił reflektor, szukamy więc zakładu lakierniczo-blacharskiego, który takiej naprawy dokonał – mówi detektyw Arkadiusz Andała. – O pomoc prosimy też wszystkich, którzy mogą wskazać sprawcę wypadku.

Na informacje czeka detektyw Andała pod numerem telefonu: 509336001. Można też kontaktować się z prowadzącą dochodzenie Komendą Miejską Policji w Radomsku, tel. 44 685 28 68 lub w całym kraju 997.

Comments 1 komentarz »

Przestępstwa seksulane to jedne z najbardziej odpychających zbrodni. Ich ofiarami padają głównie młode kobiety. Sprawcami są prawie zawsze mężczyźni. Często nie wyglądają na przestępców… Ale jeśli się ich nie złapie, zapewne znów zaatakują, by rozładować swe chore żądze…

2 maja 2011 r. we wsi Korbielów (woj. śląskie, powiat Żywiecki) w okolicach szkoły doszło do popełnienia przestępstwa na tle seksualnym. Policja nie udziela informacji o osobie poszkodowanej, ani nie ujawnia, jakie konkretnie przestępstwo popełniono. Wiadomo jedynie, że przestepstwa dokonał mężczyzna w wielu około 60 lat.

Poszukiwany jest krępej budowy ciała, ma około 170 cm, twarz okrągłą, cerę śniadą, oczy jasnoniebieskie, małe. Na jego twarzy widoczny był ciemny brązowy  zarost. Sprawca ubrany był w kurtkę sportową z materiału w kolorze granatowym z białym logo „adidas” . Na głowie miał kapelusz w ciemnobrązowe, jasnobrązowe i zielone plamy. Poszukiwany feralnego dnia przemieszczał się na rowerze. Był widziany w pobliżu szkoły w godzinach popołudniowych.

Czy znasz tego mężczyznę?

Mimo szeroko zakrojonych działań poszukiwawczych, prowadzącym sprawę policjantom z Komisariatu w Jeleśni (województwo śląskie) nie udało się zidentyfikować sprawcy. Zgodnie z zarządzeniem Prokuratury na stronach żywieckiej policji opublikowano więc jego portret pamięciowy.

Wszystkie osoby mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu mężczyzny proszone są o kontakt z komisariatem w Jeleśni: telefon 33 8672810. Możma także wysłać e-mail na adres: jelesnia@zywiec.slaska.policja.gov.pl

Informacje mogące przyczynić się do ustalenia personaliów lub miejsca pobytu poszukiwanego można przekazać także na telefon alarmowy policji: 997.

Comments Brak komentarzy »

Jakim trzeba być desperatem, by okradać sklep, w którym jest monitoring? Czy przestępca, który napadł na “Żabkę” w Poznaniu nie wiedział, że niebawem będzie go szukać policja w całej Polsce? A może nie ma nic do stracenia?

Był czwartek, 8 września 2011 r. Do sklepu “Żabka” przy ul. Strzeleckiej 43 w Poznaniu wszedł kolejny klient, wysoki, młody mężczyzna. Przyniósł ze sobą trzy skrzynki z butelkami po piwie. Nic nie zapowiadało, że niebawem zaatakuje.

Zabrał kasetkę z pieniędzmi

Nim ekspedientka zdążyła spytać mężczyznę, czego sobie życzy, ten bez jej zgody wszedł na zaplecze. Zaniepokojona sprzedawczyni próbowała go stamtąd wyprosić. Napastnik popchnął ją i zabrał z kasy  szarą kasetkę z pieniędzmi. Wybiegł ze sklepu i oddalił się w stronę ulicy Krakowskiej. W godzinach popołudniowych przestępca widziany był w okolicy ul. Piastowskiej i nad Wartą. Zapewne myśli, że uda mu się wymigać sprawiedliwości. Policja w Poznaniu, dysponując nagraniem z monitoriungu w okradzionym sklepie, intensywnie poszukuje złodzieja.

Zdecydowano, że konieczne jest upublicznienie jego wizerunku. Wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę, który dokonał zuchwałego napadu, znają miejsce, w którym przebywa, proszone są o kontakt z policją. Można dzwonić pod numery:  88 3162195, 61 841 37 81 lub w całym kraju pod numer 997 . Policjanci zapewniają pełną anonimowość informatorom. 

Czy rozpoznajesz złodzieja?

Oto rysopis poszukiwanego. Mężczyzna w wieku ok. 30 lat, wzrost 175-180 cm, szczupłej budowy ciała, włosy krótkie koloru blond. W dniu napadu ubrany był w bluzę z długim rękawem koloru ciemnego oraz ciemne buty. Na nogach miał liczne tatuaże. Na jego twarzy widoczne były zadrapania lub strupki. Jeśli wiesz, gdzie przebywa przestępca, donieś o tym policji. To twój obywatelski obowiązek! Nie można pozwolić, by taki niebezpieczny człowiek przebywał na wolności.

Comments Brak komentarzy »

Gangsterzy wyjątkowo nie lubią chwalić się policji porachunkami we własnym światku. Tak też było w przypadku podwójnego zabójstwa, którego w 1990 r. dokonał Bogdan Gwaj. Śledczy dopiero po ponad 10 latach ustalili, że to właśnie Gwaj stoi za tą zbrodnią. Nie zmienia to faktu, że do dziś mężczyzna nie został zatrzymany.

Urodzony w 1962 r. w Grajewie Bogdan Gwaj unika sprawiedliwości już od ponad 20 lat. Nic więc dziwnego, że znajduje się na top-liście najbardziej poszukiwanych przez śląską policję przestępców. Za co konkretnie znalazł się na celowniku funkcjonariuszy? Początek lat 90. to okres rozwoju mafii i przestępczości zorganizowanej w Polsce. Gwaj potrafił doskonale wykorzystać ten czas – zajmował się m.in. kradzieżami samochodów, ale także i innymi, nie do końca zgodnymi z prawem, sprawami.

W pierwszej połowie roku 1990 obiecał dwóm mężczyznom, powiązanym z gangiem pruszkowskim, że sprzeda im kradzione auto. Do transakcji jednak nie doszło bo Gwaj w podniósł cenę za pojazd. Niedoszli kupcy postanowili rozliczyć się z mężczyzną. Umówili się z nim na trasie z Warszawy na Śląsk. Nie byli oczywiście sami. Na miejsce przyjechali z kilkudziesięcioma kolegami. Po zatarasowaniu drogi, do auta Gwaja, który przyjechał tylko z jednym kolegą, wsiadło dwóch mężczyzn o pseudonimach „Lulek” i „Słoń”. Samochód od razu ruszył z piskiem opon. W środku doszło do szamotaniny. Nagle Bogdan Gwaj wyciągnął pistolet i zastrzelił pasażerów. Ich zwłoki wyrzucił na pobocze. Po znalezieniu ciał policja nie miała jednak pojęcia kto odpowiada za tę zbrodnię. Gangsterzy z Pruszkowa milczeli. Dopiero w 2001 jeden ze skruszonych bandytów opisał co wydarzyło się w 1990 r. na trasie katowickiej.

Po Gwaju nie było jednak śladu. Funkcjonariusze wiedzieli tylko, że wyjechał on za granicę Polski. Do tej pory nie udało się jednak go zlokalizować ani tym bardziej zatrzymać. Jeśli wiecie gdzie teraz mieszka ten człowiek natychmiast powiadomcie policjantów – dzwońcie pod nr tel. 997 i 112.

Comments Brak komentarzy »

Krzysztof Oleksik, były prokurator, poszukiwany jest przez wymiar sprawiedliwości już od niemal 20 lat. Czy jeszcze kiedyś uda się znaleźć i zatrzymać tego mężczyznę? Czy przestępstwa, których się dopuścił nie ulegną przedawnieniu?

Wśród ludzi poszukiwanych przez policję, bardzo rzadko pojawiają się osoby, które kiedyś również stały na straży prawa. 52-letni Krzysztof Oleksik, pochodzący z Radomia jest właśnie jedną z nich. Poszukuje go Zespół Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej zs. w Radomiu za wymuszenia rozbójnicze. Sprawa jest o tyle poważna, że za mężczyzną wydany został, przez Sąd Okręgowy w Kielcach, Europejski Nakaz Aresztowania.

- Aktualnie nie mamy jakichkolwiek wiarygodnych informacji na temat prowadzonej działalności przestępczej oraz miejsca ukrywania się tego człowieka. Obecnie może on przebywać poza granicami Polski – przyznaje otwarcie jeden z policjantów.

Za co dokładnie Oleksik jest poszukiwany przez policję? Sprawa dotyczy zdarzenia z 1990 r. Bandyci z Radomia chcieli ściągnąć dług od znanego w Kielcach mężczyzny, występującego w kabaretach. Gangsterzy podpalili mieszkanie w którym przebywała jego żona i dzieci. Rodzina artysty zginęła w płomieniach. Nie wiadomo czy przestępcy chcieli tylko nastraszyć mężczyznę, a wszystko wymknęło się im spod kontroli czy też od początku chcieli zamordować w ten okrutny sposób najbliższych artysty. Policjanci badający tę sprawę powiązali z nią Oleksika. Zatrzymać go jednak do dzisiaj się nie udało.

- Policja zwraca się z prośbą do osób, które znają miejsce pobytu poszukiwanego o kontakt z najbliższą jednostką policji, prokuraturą lub sądem. Wszelkie informacje, które mogą pomóc w ustaleniu aktualnego miejsca pobytu poszukiwanego należy zgłaszać pod numer: 997 lub 112 z telefonu komórkowego – czytamy w oficjalnym komunikacie radomskiej policji.

Funkcjonariusze gwarantują całkowitą anonimowość osobom, które chcą przekazać informacje o miejscu pobytu Krzysztofa Oleksika.

Comments Brak komentarzy »

28-letnia kobieta nie żyje, jej koleżanka wyszła z wypadku bez szwanku, jednak dzień kiedy postanowiły przejechać się autostopem, na pewno zapamięta do końca życia. Policja poszukuje kierowcy białego busa, który nie zatrzymał się i nie pomógł jednej z kobiet.

25 marca 2011 r. dwie przyjaciółki, Anna i Monika spotkały się w Krośnie. Anna tego samego dnia zdała egzamin z anglistyki, miała nocować u Moniki. Wieczorem koleżanki poszły do kuzynki jednej z nich. Kiedy postanowiły wracać do domu było już po północy. Autobusy miejskie o tej porze nie jeździły, więc młode kobiety na ul. Krakowskiej w Krośnie zaczęły zatrzymywać autostop. Zatrzymał się kierowca busa, który zgodził się je podwieźć.

Dziewczyny chciały wysiąść na ul. Rzeszowskiej. Jednak w trakcie jazdy zauważyły, że kierowca dziwnie się zachowuje. Nie odzywał się, podejrzliwie się uśmiechał. Kiedy kierowca miał się zatrzymać we wcześniej umówionym miejscu, nie zrobił tego.

Zaczął gwałtownie przyspieszać i hamować. Jedna z kobiet, Anna siedziała przy drzwiach. W pewnym momencie otworzyła je i najprawdopodobniej wypadła, gdy kierowca dodał gazu. Niestety zginęła na miejscu. Druga z kobiet widząc co się dzieje wyskoczyła z auta.  Jej na szczęście nic się nie stało. Kierowca busa odjechał z miejsca wypadku nie udzielając pomocy poszkodowanej.

Teraz policja w Krośnie poszukuje kierowcy busa, by przesłuchać go. Stworzono jego portret pamięciowy. Najprawdopodobniej kierowcy grozi kara więzienia do 3 lat za nieudzielenie pomocy. Mężczyzna poruszał się białym mercedesem sprinterem 312d. Był szczupły, miał krótkie, jasne włosy, wiek około 40 lat. Ubrany był w ciemnozieloną bluzę dresową.

Jeśli ktokolwiek widział go lub posiada informacje gdzie może teraz przebywać proszony jest o kontakt z policją w Krośnie pod numerem telefonu: (13) 432 99 00 i 997 lub jakąkolwiek jednostką policji. Funkcjonariusze zapewniają anonimowość.

Comments Brak komentarzy »

Pomysłowość oszustów nie zna granic. 51-letni Janusz P. podając się za dyplomatę i właściciela kancelarii prawniczej, obiecywał załatwienie pracy w Niemczech. Za swoje usługi pobierał drobną opłatę 250-500 zł i znikał bez śladu… Poszkodowanych mogą być setki osób.

W województwie lubulskim jest duże bezrobocie. Wiele osób szuka pracy i nie może jej znaleźć. Kusi ich wyjazd za granicę, ale nie wiedzą, jak się do niego zabrać. Nie mają kontaktów, nie znają języka. Takich bezrobotnych bezlitośnie wykorzystuje pochodzący z Bydgoszczy Janusz K.

Sprawiał takie dobre wrażenie

Od marca do maja 2011 oszust grasował na terenie województwa lubuskiego. Oferował swoje usługi w znalezieniu pracy i  rozliczaniu podatku za pracę w Niemczech.  Dzięki niemieckiemu obywatelstwu i znajomości języka wydawał się bardzo wiarygodny. Porada oszusta kosztowała kilkaset złotych. Przez naciągniętymi przez siebie osobami roztaczał wizje dostatniego życia w Niemczech. Ludzie omamieni tymi kłamstwami godzili się płacić za usługi fałszywego konsula. Tyle, że były to pieniądze wyrzucone w błoto. Oszust nie ma żadnych skrupułów. Gdy prowadził swój kryminalny proceder, mieszkał w hotelu w Zielonej Górze. Tyle, że zapomniał uregulować rachunku za kilkudniowy pobyt.

Kryminalna przeszłość

Okazuje się, że Janusz P. to recydywista. Za oszustwa odsiadywał wyrok w więzieniu we Wrocławiu. Gdy wyszedł na przepustkę i nie wrócił do zakładu karnego. Mężczyzny intensywnie poszukuje policja, a prokurator zgodził się pokazać jego twarz. – Jeśli wiedzą państwo, gdzie przebywa obecnie Janusz K. prosimy o kontakt z Komendą Miejską Policji w Zielonej Górze – mówi Lidia Kowalska z zielonogórskiej policji. – Prosimy też osoby, które zostały przez niego oszukane, by zgłosiły ten fakt.

Policjanci czekają na informacje pod numerami  telefonów: 68 476 22 00, 68 4762212. Można też dzwonić na ogólnopolski numer: 997. Każda informacja może przyczynić się do schwytania przestępcy.

Comments Brak komentarzy »

Zabójstwo nie może pozostać bezkarne. Jednak 32-letni Paweł Adamczyk, który w zeszłym roku brutalnie zamordował w Bydgoszczy człowieka, nadal cieszy się wolnością. Dobrze wie, że grozi mu najwyższa kara przewidziana w polskim prawie, czyli dożywocie. Czy uda się go kiedyś złapać?

Kłótnia o tatuaż – tyle wystarczyło by Adamczyk z zimną krwią zabił Macieja J. Powód błahy, skutki wyjątkowo tragiczne. Maciej J. razem ze znajomymi przebywał w Bydgoszczy przy ul. Gdańskiej. Paweł Adamczyk przyłączył się do nich. W pewnym momencie doszło do sprzeczki – powodem miał być właśnie tatuaż. Urażony Adamczyk postanowił nie kontynuować kłótni tylko rozwiązać sprawę siłowo.

Gdy Maciej J. wyszedł z kamienicy otrzymał potężny cios w głowę i natychmiast upadł na ziemię. Momentalnie posypały się kolejne uderzenia. Sprawca mierzył w głowę, a po wszystkim uciekł. Pobitego nie udało się uratować. Obrażenia były zbyt poważne: pęknięta czaszka, połamane kości, uszkodzony mózg. Policjanci szybko ustalili, że za zbrodnią stoi Adamczyk. Śladu po nim jednak już nie było. Zaczął się ukrywać. I to nad wyraz skutecznie.

Śledczy po dokładnej analizie sprawy w końcu postanowili postawić mężczyźnie bardzo poważny zarzut – zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi za to nawet dożywotnia kara pozbawienia wolności. Zabójcę trzeba jednak najpierw złapać. Od sierpnia 2010 r. to niestety się nie udało. Gdzie może być teraz Paweł Adamczyk? Niewykluczone, że za granicą. To jednak tylko hipotezy. Równie dobrze może ukrywać się w kraju.

Poszukiwany ma ok. 186-190 cm wzrostu, jest średniej budowy ciała. To co go wyróżnia to charakterystyczne tatuaże niemal na całym ciele. Na prawej nodze posiada napis „Destroyer” czyli niszczyciel, a na lewej dwie czaszki. Na plecach ma z kolei wytatuowanego smoka, a na barkach skorpiona. Jeśli rozpoznajecie człowieka ze zdjęcia natychmiast powiadomcie policjantów. Funkcjonariusze czekają na informacje pod nr telefonów: 997 lub 112.

Comments Brak komentarzy »