“Zaginieni”

– Niepokój o męża odbiera mi sen z powiek i chęć do życia – mówi zrozpaczona Irena Gil, żona zaginionego Grzegorza Gila. – Nasza 6-letnia córeczka pyta, gdzie jest tata, a ja nie wiem, co jej odpowiedzieć.

9 września 2011 r. rano 46-letni Grzegorz Gil, budowlaniec miał pojechać do pracy.  – 0 9.30 rozmawiałam przez telefon z mężem – mówi pani Gil,pracująca w szpitalu. – Mówił, że na 10.00 rano ma być w pracy. Remontował mieszkanie w Gorzowie. Poprzedniego dnia wieczorem widziałam jak wkładał do portfela 3 tysiące złotych przeznaczone na zakup materiałów budowlanych potrzebnych do remontu. Mial jechać do hurtowni.

Niestety, pan Grzegorz do pracy nie dotarł. Pod mieszkaniem, które miał remontować, zaparkowane było jego auto srebrny Seat Toledo z 1996 r. – Samochód był zamknięty, były w nim dokumenty wozu, ale nie było ani portfela ani dowodu osobistego męża – relacjonuje jego żona. Komórka męża przestała działać, gdy dzwonię do niego, odzywa się automatyczna sekretarka… 

Czy widziałeś tego mężczyznę?

Zaginiony Grzegorz Gil ma 180 cm wzrostu, jest średniej budowy ciała, ma niebieskie oczy, włosy szpakowate uczesanie na jeża, krótkie; proste; niewielkie wąsy. Mężczyzna prawdopodobnie miał na sobie ubranie robocze, zabrudzone, ogrodniczki koloru brązowego, koszulkę z krótkim rękawem koloru brązowego, koszulę flanelową w kratę koloru granatowego z białym, trampki koloru granatowego, łańcuszek koloru złotego, obrączkę na prawej ręce na palcu serdecznym, zegarek koloru srebrnego na bransolecie na lewej ręce.

Zadzwoń, jeśli wiesz, co się z nim stało!

Zrozpaczona rodzina pana Gila prosi wszystkich, którzy w dniu zaginięcia widzieli jej męża o kontakt z policją. – Może ktoś widział, jak mąż wsiada do jakiegoś auta, autobusu, może był w towarzystwie jakiś ludzi – zastanawia się małżonka zaginionego. – Te wszystkie informacje mogą pomóc ustalić, co się z nim stało.

Policja w Gorzowie Wielkopolskim czeka na sygnały od osób, które widziały zaginionego lub znają jego miejsce pobytu.  Można dzwonić pod następujące numery telefonów: Komenda Miejska Policji w Gorzowie Wlkp: (95) 738 20 65, (95) 738 20 60 lub w całym kraju 997.

Comments Brak komentarzy »

Dziewczyna wyszła z domu 4 maja 2011 r. Bliskim powiedziała, że idzie na egzamin maturalny. Do szkoły jednak nie dotarła. Ślad po niej zaginął, Anita Filipowicz!

Ostatni raz 21-letnią Anitę Filipowicz widziano w Zakopanem. Tam rzekomo chodziła do jednego z liceów. Zdecydowała, że tam będzie zdawała maturę. Anita pochodzi z okolic Warszawy, jednak w 2010 r. postanowiła przenieść się do swoich kuzynów w Zakopanem i tam dokończyć szkołę.

Miała zamiar uczyć się w prywatnym liceum. Złożyła tam nawet dokumenty, jednak do szkoły nie chodziła i nawet nie przystąpiła do matury. Dlaczego więc rankiem 4 maja ok. godziny 7 skłamała rodzinie mówiąc, że idzie na egzamin maturalny i się denerwuje? Tego nie wiadomo. Dziewczyny szuka zrozpaczona rodzina, policja, fundacja Itaka oraz prywatny detektyw.

W Zakopanem porozwieszano plakaty ze zdjęciem zaginionej Anity. Ostatni raz telefon młodej kobiety logował się w pobliskim Kościelisku. Ktoś widział też Anitę na zakopiańskich Krupówkach. Mimo że od jej zaginięcia minęły już prawie trzy miesiące nadal nikomu nie udało się ustalić gdzie może przebywać.

Nie wiadomo czy Anita Filipowicz miała zamiar zerwać kontakty z rodziną i rozpocząć nowe życie. Policja jednak apeluje: – Kiedy chcemy zacząć nowe życie i nie mieć żadnych kontaktów z bliskimi powiedzmy o tym policji. Kiedy osoba jest dorosła i nie życzy sobie, by podawać rodzinie miejsce naszego pobytu, policja ma obowiązek uszanować taką prośbę. Mówi tylko bliskim, że nic nam nie jest. Warto to zrobić, by zrozpaczona rodzina nie odchodziła od zmysłów w obawie o zdrowie i życie osoby zaginionej – wyjaśnia jeden z funkcjonariuszy.

W dniu zaginięcia Anita wyszła z domu z niewielką torbą. Zabrała kilka rzeczy, miała przy sobie 650 zł. Ubrana była w tunikę, błękitne leginsy, czarne botki na obcasie i jasnoróżowy płaszcz do kolan. Na szyi miała szaro-białą chustę z frędzlami, a na ramieniu czarną torebkę. Anita ma 155 cm wzrostu, waży ok. 50 kg. Ma proste rudokasztanowe włosy sięgające ramion, niebieskie oczy. Znakiem szczególnym jest kolczyk w języku w kształcie srebrnej kulki.

Ktokolwiek wie gdzie przebywa Anita powinien jak najszybciej zawiadomić policję pod nr 112 lub 997.

Comments Brak komentarzy »

Latem ginie wielu ludzi. Padają ofiarami wypadków, napadów, tracą pamięć w wyniku urazów, choroby. Niektórzy z własnej woli unikają kontaktu z rodziną. Co stało się z tymi osobami?

Rodzina Jerzego Zdanowskiego z Chełmna przeżywa bardzo trudne chwile. 8 lipca 2011 roku około godz. 8.00 mężczyzna wyszedł z domu i do teraz nie powrócił do miejsca zamieszkania. Mimo intensywnych poszukiwań jego los pozostaje nieznany. Zaginiony ma 58 lat i około 172 cm wzrostu. Rysopis: szczupła budowa ciała, niebieskie oczy, siwe krótkie włosy czesane na bok, twarz pociągła. Ubrany był w ciemny sweter we wzorki, koszulę z krótkim rękawem w kratkę, brązowe spodnie jeansowe oraz siwe pantofle. Osoby, które widziały zaginionego lub mogą wskazać miejsce jego pobytu proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji w Chełmie. Funkcjonariusze dyżurują pod numerem telefonu:  (082) 560-12-10. W całym kraju można też dzwonić na numer 997.

Zaginiona kobieta

4 lipca 2011 roku w Grudziądzu zaginęła Barbara Nowacka. Kobieta ma 58 lat, 160 cm wzrostu i brązowe oczy. W dniu zaginięcia miała przy sobie białą torebkę i bransoletkę na prawej ręce. Zaginiona może potrzebować pilnej pomocy medycznej. Ktokolwiek widział Barbarę Nowacką lub ma informacje o jej losie proszony jest o kontakt z ITAKĄ- Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych pod całodobowymi numerami 801 24 70 70 lub 22 624 70 70.

Można również napisać w tej sprawie do ITAKI: itaka@zaginieni.pl . Informatorom gwarantowana jest pełna dyskrecja.

Comments Brak komentarzy »

Paweł Krasny, 28 lat, ok. 170 cm wzrostu, niebieskie oczy, blondyn, ubrany w ciemnoniebieską koszulkę z nadrukiem i ciemną, rozpinaną bluzę. Ostatni raz widziano go na Plantach w pobliżu przystanku “Bagatela”, ok. 2.00 w nocy 9/10 Czerwca.

Rodzina wyklucza ucieczkę , ponieważ Paweł miał z nimi doskonały kontakt i relacje. Ze wszystkimi problemami zgłaszał się do rodziny. Paweł jest informatykiem. Wiemy, że w dniu zaginięcia miał egzamin z Linuxa, który zdał. Cieszył się z tego, dzwonił do rodziny … był bardzo szczęśliwy. W piątek miał iść do pracy. Ostatni raz rodzina kontaktowała się z nim w czwartek w dniu zaginięcia o godzinie 18.30.

Pytali się czy chce to jakoś uczcić. Powiedział, że nigdzie się nie wybiera, bo jutro idzie do pracy. Ok 20.00 wyszedł z mieszkania, zostawił otwarty komputer. Tak jakby miał zaraz wrócić. Jak udało się ustalić, poszedł z kolegą ze studiów na rynek. Nie wiemy jednak dlaczego zmienił decyzję i wyszedł z domu. Tego wieczora jak się okazało Paweł był również w klubie Drukarnia.

Koledzy z którymi się bawił zostali przesłuchani. Tereny zostały po części przeszukane, przez organizujących się ludzi, kolegów brata i rodzinę. Policja użyła śmigłowca i psów. Żadnego tropu nie znaleziono.

Rodzina prosi o każdą pomoc, jeśli ktoś widział wtedy Pawła proszą o jakąś informację, do dnia dzisiejszego nie wiedzą co dzieje się z ich synem i bratem.

Jeśli masz jakieś informacje na jego temat skontaktuj się z: Fundacją Itaka 801 24 70 70 lub +48 22 654 70 70 i Policja 997 lub 112 lub Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie tel. 12 61 54 444.

Comments Brak komentarzy »

Wyszła z domu mówiąc, że jedzie do koleżanki do Zduńskiej Woli. Nie dotarła tam jednak. Zamiast do Zduńskiej Woli Katarzyna pojechała do Wrocławia. To tam ostatnio logował się jej telefon komórkowy. Od kilku dni jest jednak wyłączony…

Katarzyna Aleksandra Kobiela ma 20 lat. Mieszka w Sieradzu. 21 czerwca zostawiła rodzinie kartkę, na której napisała, że jedzie do koleżanki do Zduńskiej Woli. Wzięła ze sobą tylko kurtkę, niewielką torebkę na ramię i książkę. Kasia poszła na dworzec kolejowy z Sieradzu. Na peronie spotkała swoich znajomych. Kiedy zapytali dokąd jedzie, odpowiedziała, że do Wrocławia. Tymczasem rodzinie napisała, że wybiera się do Zduńskiej Woli. Znajomi Kasi w rozmowie z jej rodziną mówili, że dziewczyna była oschła wobec nich.

Jeszcze 21 czerwca, już po wyjściu dziewczyny z domu, zadzwonił do niej brat. Kiedy zapytał gdzie jest odpowiedziała, że w Zduńskiej Woli, tymczasem wtedy była już we Wrocławiu. Ustaliła to policja, która sprawdziła, gdzie ostatnio logował się jej telefon komórkowy.

Zaniepokojona rodzina Kasi zgłosiła jej zaginięcie na policję oraz do Itaki, organizacji zajmującej się poszukiwaniem zaginionych osób. Rodzina szukając jakichkolwiek tropów przejrzała komputer Kasi. Sprawdzali jej ostatnie rozmowy na komunikatorach, jej konta na profilach społecznościowych. Nigdzie nie natrafili na chociażby ślad tego, że dziewczyna planowała zniknięcie z domu na dłużej. Tym bardziej, że na koncie miała jedynie ok. 200 zł. Za tę kwotę nie da się funkcjonować zbyt długo.

Katarzyna Kobiela jest szczupła, ma 184 cm wzrostu, długie, ciemne kręcone włosy, które często związuje w kitkę. W dniu zaginięcia miała na sobie duże, ciemne okulary. Znakiem charakterystycznym Kasi jest pieprzyk nad ustami. Ktokolwiek wie gdzie może przebywać Katarzyna Kobiela, powinien jak najszybciej skontaktować się z którąkolwiek jednostką policji pod numerem telefonu 112 lub 997.

Comments Brak komentarzy »

– Pomóżcie mi odnaleźć męża, jedynego żywiciela naszej rodziny! Błaga zrozpaczona 30-letnia Małgorzata Kiełczewska. – Jak to możliwe, że mój mąż zniknął na promie?

Historia tego zaginięcia jest doprawdy niesamowita. 6 listopada 2010 r. 35-letni Grzegorz Kiełczewski podróżował promem “Polonia” z Ystad w Szwecji do Świnoujścia.  Niestety, nigdy nie zszedł na ląd. W kabinie zostawił wszystkie rzeczy osobiste, pieniądze…W Polsce czekała na niego kochająca rodzina.

Wyjechał za chlebem

Pan Grzegorz od sześciu lat pracował jako kamieniarz w Norwegii. Wracał Polski wracał na krótki urlop. Z Nowegii pojechał do Szwecji i tam, w Ystad, wsiadł na prom. Wieczorem w przeddzień zaginięcia mężczyzna źle się poczuł. Lekarz dał mu leki. Następnego dnia rano, o godz. 6.18 rano, już w pełni sił pan Kiełczewski wyszedł z kajuty, którą zajmował z kilkoma innymi mężczyznami. Gdy ok. 7.00 rano prom dobił do brzegu, okazało się, że nigdzie go nie ma. Poszukiwania na promie nic nie dały, nie widać go też na monitoringu.

Policjanci sprawdzili szpitale, dworce, na próżno. Zrozpaczona żona rozkleja plakaty w Świnoujściu, licząc, że ktoś widział jej męża. Nie dopuszcza do siebie myśli, że mógł on porzucić rodzinę, paść ofiarą przestępstwa, lub po prostu źle się poczuć i wypaść za burtę…

Czy go widziałeś?

Grzegorz Kiełczewski ma 178 cm wzrostu, oczy piwne, nosi okulary korekcyjne. Na lewej stronie czoła ma widoczną bliznę. Jeśli wiesz coś o okolicznościach jego zaginięcia lub potrafisz wskazać miejsce jego pobytu, skontaktuj się z nabliższym komisariatem policji, nr: 997. Możesz też dzwonić do Fundacji Itaka, na czynny całą dobę numer: 0-801-24-70-70.

Comments Brak komentarzy »

O tej sprawie głośno było kilka lat temu na całym Śląsku. Do tej pory pozostaje jednak ona nierozwiązana. W lutym 2006 r. zaginął, 8-letni wówczas Mateusz Domaradzki. W marcu policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy przyznali się do zgwałcenia i zamordowania chłopca. Oprawcy nie potrafili jednak podać miejsca ukrycia zwłok. Co tak naprawdę stało się z ośmiolatkiem?

Ślad po Mateuszu Domaradzkim zaginął 6 lutego 2006 w Rybniku. Tego dnia chłopiec wyszedł z domu na sanki i dosłownie przepadł niczym kamień w wodę. Sprawa została zgłoszona na policję i rozpoczęły się żmudne poszukiwania. Ośmiolatka szukało kilkaset osób, użyto także śmigłowca wyposażonego w kamerę termowizyjną jednak nie przyniosło to rezultatu.

W marcu pojawiła się dramatyczna informacja: chłopiec mógł zostać zamordowany. Policjanci zatrzymali, bowiem, do innej sprawy, dwóch mężczyzn, którzy w trakcie przesłuchania przyznali się, że zabili ośmiolatka, a wcześniej go zgwałcili. Oprawcy, których Mateusz znał z widzenia, mieli zaciągnąć go do okolicznego zagajnika i tam zgwałcić. Gdy usłyszeli od chłopca, że ten o wszystkim opowie swojej mamie postanowili go zamordować. Gwałciciele, nie potrafili jednak później wyjaśnić śledczym, gdzie ukryli zwłoki. Przyznali, że byli tak pijani, że nie pamiętają tego.

Przeszukanie przypuszczalnego miejsca zbrodni nic nie dało. Zwłok nie znaleziono. W pierwszym procesie sąd skazał mężczyzn na 25 lat więzienia. W jego trakcie jeden z oskarżonych wycofał jednak swoje zeznania i twierdził, że jest niewinny.

Mimo upływu wielu lat zwłok Mateusza do tej pory udało się odnaleźć. Policjanci przygotowali portret pamięciowy z uwzględnieniem tzw. progresji wiekowej. Zdjęcie, które widzicie przedstawia przypuszczalny, aktualny wizerunek zaginionego. Jeśli rozpoznajecie pokazaną osobę albo znacie inne szczegóły, które mogą pomóc śledczym w rozwiązaniu tej kryminalnej zagadki natychmiast powiadomcie policję. Mundurowi czekają na informacje pod nr tel. 32 429 52 87, 997 lub 112.

Comments Brak komentarzy »

Zawsze miałam dobry kontakt z bratem, dlaczego nie rozumiem, dlaczego 3 lata temu zerwał ze mną kontakt – mówi Izabela Piszczek. – Boję się, że przytrafiło mu się cośego. Proszę o wszelkie informacje na temat Łukasza Piszczek.

Łukasz Piszczek zamieszkały w Bielsku Białej przy ulicy Wapiennej 42/13 wiele razy wyjeżdżał do pracy na terenie Niemiec. Cały czas był w kontakcie z siostrą, Izabelą.

Z powodów poważnych konfliktów mężczyzna stosunków z rodzicami nie utrzymywał. – W 2005 roku Łukasz znów wyjechał, nie mówiąc dokładnie dokąd – opowiada kobieta.

– Zdradził mi tylko, że będzie mieszkał gdzieś blisko granicy z Holandią. Brat dzwonił z Niemiec kilkakrotnie, mówił, że pracuje w firmie kurierskiej. Nie odniosłam wrażenia, że ma kłopoty, że mu się nie wiedzie. Do Polski jednak nie wracał. 15 grudnia 2007 dostałam od niego ostatnią wiadomość. W autokarze biura podróży Globus, wracającego z Niemiec, przyjechała do mnie napisana przez brata kartka świąteczna. Od tego czasu straciłam z Łukaszem kontakt.

Pani Izabela jest zrozpaczona. Zgłosiła zaginięcie brata w Fundacji Itaka. Organizacja ta miała rozpocząć wspólnie z polską ambasadą poszukiwania mężczyzny na terenie Niemiec. Niestety, nie przyniosły one rezulatatów.

Czy widziałeś gdzieś tego mężczyznę?

W chwili zaginięcia Łukasz Piszczek miał 23 lata. Ma 170 cm wzrostu, jest masywnej budowy ciała. Jego oczy są niebieskie, a włosy ciemno blond, czasami jednak rozjaśniane pasemkami. Łukasz nosił niegdyś kolczyk w lewej brwi, ale nie wiadomo, czy ma taką ozdobę nadal.

Osoby, które spotkały go po 15 grudnia 2007 r. lub mogą wskazać jego obecne miejsce przebywania, proszone są o kontakt z siostrą zaginionego, Izabelą Piszczek: +48 600 012 338. Można też dzwonić do Fundacji Itaka: 22 654 70 70 lub 0 801 24 70 70.

– Łukaszu, jeli żyjesz, skontaktuj się ze mną! – prosi siostra. – Nawet nie wiesz, że mam małego synka, który tak jak Ty ma na imię Łukasz…

Comments Brak komentarzy »

19-letnia Iwona Wieczorek zaginęła 17 lipca. Mimo, że upłynęły już niemal dwa miesiące od tego czasu, nadal nie wiadomo co stało się z dziewczyna. Co chwila pojawiają się nowe hipotezy, jednak do tej pory żadna z nich nie znalazła potwierdzenia. Może Wy wiecie gdzie jest teraz 19-latka?

W połowie lipca, nocy z piątku na sobotę Iwona wracała z jednej z dyskotek w Sopocie. Z imprezy wyszła sama. Miała, bowiem pokłócić się ze znajomymi i bez reszty osób postanowiła wrócić do domu. Ostatni kontakt z dziewczyną miała jej koleżanka, z która 19-latka rozmawiała przez telefon przed godz. 4 rano. Na tym urwał się kontakt…

W sobotę, późnym wieczorem zaginięcie zgłosiła matka Iwony Wieczorek. Kobieta była zaniepokojona tym, że jej córka nie odbiera telefonów, a gdy dowiedziała się od przyjaciół 19-latki, że ta sama wyszła z dyskoteki i do tej pory nie dała znaku życia, postanowiła dłużej nie czekać i zgłosić sprawę na policję.

Matka Iwony nie poprzestała tylko na oficjalnym zgłoszeniu zaginięcia. Razem z rodziną i znajomymi wydrukowali zdjęcia dziewczyny i zaczęli je wywieszać na mieście, postanowili także zaangażować prywatnego detektywa. Udało się też ustalić, że Iwonę zarejestrowały kamery miejskiego monitoringu. Dokładnie o godz. 4.12 widać na nagraniach jak 19-latka wraca nadmorską promenadą, a za nią idzie jakiś mężczyzna. Ten trop jednak niewiele dał.

Odnaleźć zaginioną miał również jasnowidz. Jednak i jego wskazówki niewiele pomogły. Pod koniec sierpnia pojawiła się hipoteza, że Iwona mogła zostać potrącona przez samochód, a jej zwłoki miałyby zostać ukryte Do tej pory nie udało się jednak zweryfikować tych informacji. Ciała, bowiem nie znaleziono. Nawet mimo przeszukania przez płetwonurków okolicznych stawów.

Jeśli macie informacje gdzie jest teraz zaginiona dziewczyna albo co się z nią stało natychmiast skontaktujcie się z policją pod nr tel. 997, 112 lub zadzwońcie bezpośrednio do mamy Iwony Wieczorek 692 569 160. Każda wiadomość, która może pomóc odnaleźć 19-latke się liczy!

Comments Brak komentarzy »

Rodzice i brat poszukują Pawła Szerwińskiego, 34-letniego mężczyznę. Wierzą, że żyje i wkrótce stanie w progu domu rodzinnego jak gdyby nigdy nic się nie stało.

To był 31 marca 2009 r. Mała miejscowość Rolewice w gminie Dobiegniew, woj. lubuskie. Rolewice leżą wśród urokliwych i malowniczych jezior. Te Paweł Szerwiński kochał od dziecka. – Nauczył się pływać, kiedy miał 4 latka. W wodzie czuł się jak ryba. Każdą wolną chwilę spędzał na wędkowaniu. Okoliczne jeziora znał jak swoją własną kieszeń – mówi mama pana Pawła.

31 marca, starszy brat poprosił Pawła Szerwińskiego o pomoc przy cięciu drzewa. Dwaj bracia stanęli do piły. Po kilkudziesięciu minutach przyszedł czas na odpoczynek. – Wtedy Paweł powiedział, że pójdzie na trochę nad jezioro, połowić ryby – wspomina jego brat. Kiedy do wieczora nie wrócił zaniepokojona rodzina poszła zgłosić jego zaginięcie na policję. Zarówno rodzice jak i brat Pawła Szerwińskiego podkreślają, że policja stanęła na wysokości zadania.

Akcję poszukiwawczą rozpoczęli od razu. Na miejsce wezwano kilka zastępów straży pożarnej i kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Mundurowi przeszukiwali pobliskie tereny i jeziora. Poszukiwania trwały przez tydzień. Niestety nic nie dały. Policjanci i strażacy po tygodniowych poszukiwaniach z dużym prawdopodobieństwem wykluczyli to, że mężczyzna mógł utonąć. Co się więc stało z Pawłem Szerwińskim? Tego na razie nie wiedzą ani policjanci ani jego najbliższa rodzina. Jedno jest pewne, bardzo za nim tęsknią i czekają na powrót. Mama zaginionego podejrzewa, że mógł doznać zaniku pamięci.

Paweł Szerwiński

Paweł Szerwiński

Paweł Szerwiński ma 175 cm wzrostu, piwne oczy i ciemne włosy. Ktokolwiek wie gdzie mężczyzna może teraz być bądź ma jakiekolwiek informacje na jego temat proszony jest o kontakt z najbliższą jednostką policji bądź z Itaką, która zajmuje się poszukiwaniem zaginionych osób. Można do nich dzwonić pod całodobowy telefon. Nr 0 801 24 70 70 lub 997.

Zarówno Itaka jak i policja zapewnia, że wszystkim swoim informatorom gwarantują anonimowość.

Comments Brak komentarzy »