Paweł P. kradł becikowe i alimenty

Paweł P. (31 l.) z Krzywdy na Lubelszczynie kochał hazard. Szczęście mu jednak nie dopisywało, więc zaczął kraść. Pracując w miejscowym urzędzie gminy tworzył „martwe dusze”, którym wypłacał becikowe i alimenty. Pieniądze przelewał na własne konto, a potem szalał za nie przy ruletce. Przepuścił w ten sposób prawie 400 tysięcy złotych. Paweł P. dostał pracę w urzędzie dzięki koneksjom rodzinnym. Zajmował się zasiłkami. Nadzorował wypłacanie becikowego i alimentów. A po pracy szalał w kasynach. Mając dostęp do sporej gminnej kasy w jego głowie narodził się śmiały plan. Zamiast wypłacać innym, postanowił brać pieniądze dla siebie.

Tworzył fikcyjne osoby, zmyślał ich numery dowodów, pesele, adresy. A potem przelewał im czyli sobie, becikowe. Przez trzy lata żył jak król. Oprócz hazardu inwestował w motoryzację. Kupił sobie terenówkę i wypasiony motocykl. Miał za co szaleć, bo oskubał gminę na blisko 400 tys. zł! Prawda wyszła na jaw podczas kontroli.

W systemie komputerowym wszystko się zgadzało, ale urzędnicy nie mogli znaleźć papierowych teczek z dokumentami. Wtedy okazało się, że to „martwe dusze”, a całą kasę z becikowego wziął samotny kawaler, do niedawna wzorowy pracownik – Paweł P. Kilka dni temu urzędnik stanął przed sądem w Lublinie. – Biegli stwierdzili, że jest patologicznym hazardzistą – wyjaśniła sędzia Anna Burek. Został skazany na 4 lata więzienia. Wyrok zawieszono na 8 lat. Przez ten czas hazardzista ma oddać to co ukradł. Jeśli tego nie zrobi, powędruje za kraty.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *