Sąd wypuści z aresztu Ireneusza M.? Jest jednym z oskarżonych o zabójstwo 15-latki z Miłoszyc

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu chce wypuścić z aresztu Ireneusza M. (45 l.), jednego z dwóch oskarżonych o zabójstwo 15-letniej Małgosi z Miłoszyc (Dolny Śląsk). Za tę zbrodnię 18 lat odsiedział niewinny Tomasz Komenda (44 l.). Oskarżony o zabójstwo i gwałt nastolatki, odsiaduje obecnie wyrok za skrzywdzenie innej kobiety. Miałby przywitać się z wolnością 6 września.

Tzw. proces miłoszycki rozpoczął się w maju ubiegłego roku. Na ławie oskarżonych zasiadają Ireneusza M. (45 l.) i Norberta Basiura (42 l.). Ten drugi od początku odpowiada z wolnej stopy i wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie w przypadku jego kompana w zbrodni. Po trwającym ponad 3 lata areszcie, Sąd Apelacyjny zdecydował, że wypuści Ireneusza M. na wolność. I to właśnie teraz, gdy biegli udowodnili, że to jego ślady DNA znajdowały się na ubraniu zamordowanej i zgwałconej w Sylwestra 1996 roku Małgosi. Pogrąża go też odcisk szczęki, który miał zostawić na ciele nastolatki.

– Sąd Apelacyjny nie uwzględnił wniosku Sądu Okręgowego o przedłużeniu Ireneuszowi M. aresztu do 5 grudnia. Przesłanki, jakie podniesiono sąd uznał za lakoniczne – wyjaśnia rzecznik wrocławskiej apelacji Małgorzata Lamparska. Rzeczniczka dodała też, że Ireneusz N. jest w areszcie ponad 3 lata i w takich warunkach również odbywa karę. Udało nam się ustali, że chodzi o gwałt.

– Oskarżony odbywa karę w areszcie, a więc jest to surowszy środek zabezpieczający, z poważniejszym reżimem – dodaje sędzia Lamparska. A to oznacza, że Ireneusz N. nie mógł np. ubiegać się o czasowe zwolnienie czy przerwę w odbywaniu kary. – Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy Konstytucji areszt nie może zastępować odbywania kary. Sąd Apelacyjny nie doszukał się szczególnych okoliczności, – podkreśla rzecznik. Dodała też, że sąd nie podziela argumentu, iż oskarżony miałby wpływać na postępowanie.

Tą szokującą dla wielu decyzję może jeszcze zaskarżyć prokuratura i wówczas o przedłużeniu aresztu zdecyduje już 3-osobowy skład, a nie, jak teraz, 1-osobowy. Wtedy okaże się czy Ireneusz M. poczeka na wyrok w sprawie zbrodni miłoszyckiej na wolności, czy w areszcie. Od początku nie przyznaje się do winy.

Zbrodnia miłoszycka i sprawa Tomasza Komendy

Tzw. proces miłoszycki dotyczy jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat, w której aresztowano i skazano Tomasza Komendę. W sylwestrową noc z 31 grudnia 1996 roku na 1 stycznia 1997 roku, w małej miejscowości Miłoszyce (nieopodal Wrocławia) została zgwałcona i zamordowana 15-letnia Małgorzata K. Ciało nastolatki odnaleziono już 1 stycznia 1997 roku, pomiędzy zabudowaniami gospodarskimi. Nastolatka miała na sobie tylko skarpetki, a wokół ciała było pełno krwi. Szybko stało się jasne, że zgwałcona dziewczyna długo konała na śniegu.

Śledczy długo nie potrafili ustalić podejrzanych w tej sprawie, choć już na początku wśród przesłuchiwanych osób był Ireneusz M. Podczas jednego z przesłuchań miał on m.in. wyjawiać szczegóły, które mógł znać tylko sprawca. Sprawa zdawała się tkwić w martwym punkcie aż do 2000 roku, gdy po telewizyjnym programie, w którym pokazano wizerunek mężczyzny, z którym feralnej nocy miała bawić się Małgorzata K. To właśnie po programie na policję zadzwoniła kobieta twierdząca, że osoba na rysunku przypomina Tomasza Komendę. Tak rozpoczął się trwający wiele lat koszmar niewinnego mężczyzny, który został skazany na 25 lat pozbawienia wolności, choć cały czas twierdził, że jest niewinny.

Dopiero po kilkunastu latach sprawa ponownie trafiła pod lupę prokuratury. W 2017 roku wyszło na jaw, iż związek ze sprawą może mieć nie kto inny, a Ireneusz M., który był karany za gwałty. W 2018 roku Tomasz Komenda wyszedł na wolność, a śledczy dalej badali sprawę zbrodni miłoszyckiej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *