Mogła rozmawiać przez telefon poza kontrolą i miała specjalne względy – ale musiała z nim uprawiać seks. Tak wynika z ustaleń śledczych, którzy zajęli się sprawą nieregulaminowej relacji strażnika i więźniarki z zakładu w Oleśnicy. Kobieta twierdzi, że padła ofiarą gwałtu. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Bliska relacja między strażnikiem i więźniarką trwała 2 miesiące. Funkcjonariusz wielokrotnie kontaktował się z osadzoną w więzieniu kobietą, wymieniał z nią listy, pomagał jej w prowadzeniu rozmów telefonicznych, których nie kontrolowano – dowiaduje się portal gazetawroclawska.pl od Małgorzaty Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Wyróżniona więźniarka mogła również kontaktować się osobiście z osadzonymi na wyjątkowych warunkach, a strażnik podejmował nadzwyczajne interwencje u innych pracowników zakładu w jej sprawie. W zamian kobieta musiała z nim współżyć. W poniedziałek obydwoje zostali przesłuchani. Kobieta zarzuciła strażnikowi gwałt. Ten nie poczuwa się do winy.

Więźniarka została osadzona za kradzieże z włamaniami. Strażnik jest funkcjonariuszem Służby Więziennej od 9 lat. Postawiono mu zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistych w postaci kontaktów intymnych z więźniarką.
Źródło info i foto: wp.pl

Powiązane artykuły

Pozostaw odpowiedź