Sprawa Ewy Tylman. Adam Z. został zmuszony do przyznania się do winy?

Adam Z., oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman, zarzuca poznańskim policjantom, że siłą wymusili na nim przyznanie się do winy. Postępowanie w tej sprawie początkowo prowadziła Prokuratura Rejonowa we Wschowie, jednak ostatecznie zajmie się tym najprawdopodobniej oddział zielonogórski. Do wyjaśnienia sprawy potrzebny jest bowiem prokurator z większym doświadczeniem.

Jedynym dowodem na to, że Adam Z. przyczynił się do śmierci Ewy Tylman jest notatka policjantów sporządzona w nocy z 3 na 4 grudnia 2015. Mężczyzna był wtedy przesłuchiwany na komendzie wielkopolskiej policji. Podczas nieprotokołowanej rozmowy miał powiedzieć, że feralnej nocy z 22 na 23 listopada zepchnął 26-latkę ze skarpy nad Wartą. Adam Z. miał relacjonować, jak uzmysławiał sobie, że Ewa nie żyje. To strach przed tym, co zrobił – jak rzekomo zeznawał poza protokołem – zmusił go do przeciągnięcia dziewczyny kilkadziesiąt metrów nad brzeg Warty, by zepchnąć ciało do wody.

Adam Z. nie powtórzył już nigdy tej wersji, jednak wystarczyło to poznańskiej prokuraturze, by sporządzić akt oskarżenia. Krótko przed tym Adam Z. złożył zawiadomienie, że troje policjantów, przez których był przesłuchiwany w grudniu, siłą wymusiło na nim zeznania. Nie wiadomo jednak, jak dokładnie miało to wyglądać.

Sprawa trafiła do prokuratury we Wschowie (woj. lubuskie). Jednak po przeprowadzeniu szeregu czynności, akta zostały przesłane do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Dołączono do nich prośbę o przejęcie śledztwa.

– Z uwagi na to, że mamy dwa różne zdania na temat tego zdarzenia, nie ulega wątpliwości, iż sprawa będzie wymagała większego przemyślenia i dobrze by było, by zajął się tym prokurator z większym doświadczeniem – mówi Zbigniew Fąfera, rzecznik prasowy zielonogórskiej prokuratury.

Podczas pierwszej rozprawy ws. śmierci Ewy Tylman Adam Z. ponownie oskarżał policjantów o przemoc, jednak w innych okolicznościach. – Po drugim eksperymencie procesowym chciałem wyskoczyć z okna na komendzie podczas przesłuchania. Zostałem tak potraktowany, że nie widziałem sensu życia. Policjanci zrzucali mnie na podłogę, śmieli się z mojej orientacji, uderzyli mnie w potylicę. Jedna policjantka C. złapała mnie za nadgarstki, mocno ściskała i mówiła, że „taka c**** jak ja nie wytrzyma długo w pierdlu i i tak się zabiję” – zeznał przed sądem Adam Z.

Jeśli okaże się, że policjanci faktycznie siłą wymusili zeznania, będzie to miało ogromny wpływ na wynik procesu.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *