Posts Tagged “10 lat więzienia”

Po tym, jak nagranie dziecka w pralce pojawiło się w internecie, interweniowała policja w Radomiu. Dwóch mężczyzn dostało już zarzut znęcania się nad chłopcem. Co więcej – trafili do aresztu.

18-letni Adam B. i 22-letni Tomasz K. zatrzymani zostali w związku z krótkim nagraniem, które krążyło w internecie, jego kolejne wersje były szybko kasowane. Widać było na nim płaczące dziecko zamykane w pralce. Jak podaje “Echo Dnia” obaj mężczyźni usłyszeli zarzut znęcania się nad dwuletnim dzieckiem. Grozi im do 10 lat więzienia. Sąd w Radomiu zdecydował o ich aresztowaniu na 2 miesiące. Tomasz K. to konkubent matki chłopca. 

Jak podaje “Echo Dnia”, bulwersującą sprawą z Radomia zainteresował się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który sam prywatnie jest ojcem. “Wydał polecenie radomskiej prokuraturze o wnikliwe postępowanie w tej sprawie” – piszą lokalni dziennikarze. Ustalili też, że sąd rodzinny sprawdzi, jaką opiekę ma na co dzień poszkodowane dziecko.

Jak pisaliśmy już wcześniej, matka chłopca tłumaczyła, że nagranie powstało, gdy była w pracy, a dziecko przebywało pod opieką znajomych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »

Do 10 lat więzienia grozi 37-latkowi, który w sobotę w Łodzi zaatakował ratowników medycznych, chcących udzielić mu pomocy. Jednego z nich zaatakował nożem. Mężczyzna usłyszał zarzuty czynnej napaści, znieważenia funkcjonariusza publicznego i gróźb karalnych. W sobotę w Łodzi do leżącego na chodniku mężczyzny wezwany został zespół ratownictwa medycznego. Gdy ratownicy przyjechali na miejsce i chcieli udzielić pomocy mężczyźnie, ten stał się agresywny. Jednego z ratowników zaatakował nożem.

Na miejsce wezwano policję, która zatrzymała napastnika.

- Podczas niedzielnego przesłuchania przed prokuratorem mężczyzna mówił, że nic nie pamięta. W chwili zdarzenia był pijany – powiedzial rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Śledczy zapowiedzieli złożenie wniosku o areszt dla 37-latka.

Rzecznik wyjaśnił również, że surowa kwalifikacja czynu wynika z tego, że ratownicy, wykonując czynności służbowe korzystają z ochrony jak funkcjonariusz publiczny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Dzięki intensywnej pracy operacyjnej lubuskich policjantów możliwe było ustalenie i zatrzymanie 40-letniego mężczyzny, który w swoim mieszkaniu posiadał 10 kg marihuany o czarnorynkowej wartości 0,5 mln zł. Policjanci zabezpieczyli ponadto niemal 90 tys. zł oraz 7 tys. euro. Sprawa jest rozwojowa. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Wspólne wysiłki policjantów z Wydziału Kryminalnego KPP w Strzelcach Kraj. wspieranych kolegami zwalczającymi przestępczość narkotykową z KWP w Gorzowie Wlkp. doprowadziły do wytypowania osoby, która mogła posiadać znaczne ilości narkotyków. W poniedziałek /30 lipca/ wspólne działania policjantów zaowocowały zatrzymaniem 40-letniego mieszkańca gminy Dobiegniew. Informacje będące skutkiem wnikliwej pracy operacyjnej oraz jej dokładnej analizy okazały się precyzyjne. W mieszkaniu 40-latka kryminalni znaleźli ukryte w specjalnie skonstruowanych schowkach łącznie 10 kg marihuany. Szacuje się, że czarnorynkowa wartość tego narkotyku może wynosić nawet 0,5 mln zł. Ponadto policjanci zabezpieczyli pieniądze w kwocie 87 tys zł oraz 7 tys. euro.

Dodatkowo ustalają do kogo miały trafić narkotyki i czy wcześniej były już sprzedawane przez zatrzymanego. Sprawa jest rozwojowa. Zatem jeszcze wiele czynności przed policjantami. Niemniej zgromadzony dotychczas materiał dowodowy pozwolił na wystąpienie z wnioskiem o areszt. Sąd zdecydował o tym, że 40-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Sprawę prowadzą policjanci ze Strzelec Krajeńskich pod nadzorem Prokuratury Rejonowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Aktor Tomasz S., syn właściciela prywatnej telewizji Tobias S., doradca byłego prezydenta Andrzej K. – To tylko trzech z ponad 100 osób, których apartamenty lub wille obrobiła trzyosobowa szajka Jana Sz. – ustalił portal tvp.info. W latach 2013-2015 łupem bezczelnych włamywaczy padły gotówka, kosztowności i towary luksusowe o wartości blisko 7 milionów zł! Gdy ich zatrzymano, w skrytce na działce jednego z nich znaleziono 2 kilogramy złota. Teraz „szybcy i wściekli” staną przed sądem.

„Szybcy i wściekli” – taką nazwę szajce nadali policjanci. – Cała ich akcja nie trwała dłużej niż 7-10 minut. Wybierali domy w tzw. bogatych okolicach. Przez domofon sprawdzali, czy gospodarze są w domu, a gdy byli pewni, że nikogo nie ma, przeskakiwali przez płot. Kiedy włączał się alarm, spokojnie robili swoje. Liczyło się tylko zrobienie skoku – opowiada jeden z funkcjonariuszy CBŚP, który zajmował się rozpracowaniem grupy.

Jan Sz., szef ekipy, „rozbrajał” drzwi lub okna. Kluczem do sukcesu włamywaczy była tzw. łapka, którą można kupić za kilkanaście do kilkudziesięciu złotych. Przy jej pomocy Sz. potrafił sforsować wszystkie zabezpieczenia. W tym czasie jego kompan Łukasz W. stał na czujce, a Mariusz P. czekał na obu w samochodzie z włączonym silnikiem. W ten sposób od jesieni 2013 r. do grudnia 2015 r. obrobili ponad 80 willi i apartamentów. Co zatrważające, choć wiele posesji było formalnie monitorowanych przez różne agencje ochrony, ani razu patrol interwencyjny nie zdołał dojechać na miejsce, zanim nie opuścili go włamywacze.

Polowanie na bogatych

Szajka Jana Sz. została rozbita tylko dzięki temu, że jeden z członków ekipy po kolejnym zatrzymaniu zdecydował się na współpracę z prokuraturą i został tzw. 60, czyli przestępcą, który w zamian za sypanie kompanów może liczyć na nadzwyczajne złagodzenie wyroku. Zmowę milczenia przerwał Mariusz P., znany warszawski złodziej samochodów.

Opowiedział on śledczym z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej m.in. o tym, jak w sierpniu 2013 r. wszedł w komitywę z Januszem Sz., formalnie malarzem-tapicerem, w rzeczywistości jednym z najskuteczniejszych stołecznych włamywaczy. Mariusz P. ukrywał się wówczas przed policją i Sz. ugościł go w swoim domu w Kobyłce. Z braku pieniędzy P. poprosił znajomego, aby ten pozwolił mu „jeździć na mieszkania”.

– Zaczynaliśmy codziennie po godz. 16 i kończyliśmy po godz. 20-21. Dziennie robiliśmy dwa domy, choć zdarzało się, że i trzy. Wybieraliśmy domy w bogatych okolicach takich jak Konstancin-Jeziorna, Podkowa Leśna, Rembertów czy Wesoła. Braliśmy wszystkie pieniądze, kosztowności i towary luksusowe. Kilka razy Janek zabrał ze sobą sejf – wyjaśniał Mariusz P.

Z wizytą u VIP-ów

Jednym z pierwszych pokrzywdzonych przez ekipę, w której znalazł się Mariusz P., był syn właściciela jednej z komercyjnych telewizji – Tobias S. Mężczyzna zeznał, że w październiku 2013 r. wrócił do domu ok. 19.30 i odkrył włamanie. Zrabowano mu m.in. kolekcję zegarków takich firm jak Breitling, Zenith, Schaffhausen, wartych od 15 do ponad 40 tys. zł za sztukę, oraz czasomierz z różowego złota o wartości 140 tys. zł. Do tego doszły min. markowe pióra wieczne. W sumie Tobias S. stracił majątek wart ponad 260 tys. zł.

W marcu 2014 r. „szybcy” włamali się do domu znanego aktora Tomasza S. O tym, kim jest właściciel, złodzieje dowiedzieli się dopiero po skoku, gdy rozpruli sejf wyniesiony z budynku. Tomasz S. trzymał w nim 20 tys. zł, 3,5 tys. dolarów, kluczyki do dwóch samochodów oraz paszport i złotą bransoletkę. Aktor wycenił straty na 35 tys. zł.

Z domku Andrzeja K., byłego doradcy jednego z prezydentów, ekipa zrabowała skrzynkę z dwoma butelkami bardzo luksusowej whiskey. Nie wiadomo, ile dokładnie kosztowały trunki, ale K. podał, że wizyta złodziei kosztowała go w sumie 32 tys. zł.

Podobnych skoków było blisko 80 z udziałem Mariusza P. Śledczy są pewni, że ekipa w innym składzie mogła dokonać co najmniej drugie tyle włamań.

Fortuna pod ziemią

Ekipa została rozbita przez CBŚP i warszawskie pezety w maju 2016 r. Gdy policjanci wkroczyli do mieszkań „szybkich”, okazało się, że trzymali na półkach zrabowane precjoza. Czuli się tak pewnie. Na terenie ich posesji znaleziono kilka tzw. banków ziemskich – zmyślnych skrytek pod ziemią. W nich trzymali złote monety i kamienie szlachetne. To miał być ich fundusz emerytalny lub, w razie wpadki, środki na pokrycie kosztów obrony i paczek.

Ewidencjowanie odzyskanych łupów zajęło policjantom kilka godzin. W sumie odzyskano ok. 2 kg złotych pierścionków, łańcuszków i kolczyków, dziesiątki kamieni szlachetnych, złote sztabki i monety, luksusowe alkohole oraz cygara, a także ponad 30 zegarków. W czasie jednego ze skoków w ręce szajki wpadł zegarek Patek Philippe, jeden z dwóch lub trzech w Polsce. Do tego zabezpieczono dwa samochody: porsche cayenne, audi i motor ducato. Wiadomo, że część zysków – a szacunki śledczych mówią nawet o kilku milionach – szajka inwestowała w „deweloperkę”.

Okazało się, że złodzieje mieli swoją dziuple. Tam zostawiali swoje ubrania i telefony. Przebierali się w „ciuchy robocze”, brali bezpieczne telefony i ruszali na akcję. Po „robocie” ich samochód czyścił ze śladów znajomy włamywaczy.

Akt oskarżenia przeciwko „szybkim” trafił do sądu. Grozi im do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności grozi mężczyźnie podejrzanemu o to, że jadąc w stanie nietrzeźwości nie zatrzymał się do kontroli drogowej, a podczas pościgu celowo potrącił interweniującego policjanta. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Trafił na 3 miesiące do aresztu.

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu otrzymał telefoniczne zgłoszenie o nietrzeźwym kierowcy jadącym samochodem osobowym w kierunku miasta. Patrol szybko zlokalizował wskazane w zgłoszeniu auto i dając kierowcy sygnały dźwiękowe i świetlne chciał zatrzymać pojazd do kontroli. W reakcji na nie kierowca zaczął uciekać wjeżdżając na osiedle domów jednorodzinnych. W pewnym momencie samochód zatrzymał się, jeden z policjantów podbiegł i wtedy kierowca gwałtownie ruszył potrącając celowo interweniującego funkcjonariusza. Patrol kontynuował pościg, w wyniku którego 40-latek został zatrzymany.

Sprawdzenie stanu trzeźwości potwierdziło, że mieszkaniec powiatu bolesławieckiego kierował mając w organizmie promil alkoholu. Okazało się także, że 40-latek ma na swoim koncie jeszcze inne zdarzenia. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Oprócz tego dotyczącego czynnej napaści na policjanta poprzez uderzenie go kierowanym przez siebie samochodem, podejrzany odpowie za niezatrzymanie się na wezwanie Policji oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Poza tym mężczyzna usłyszał zarzuty w innych toczących się już sprawach o kierowanie gróźb oraz naruszenie nietykalności świadka w celu zmuszenia go do zmiany zeznań, groźby i kradzież mienia o wartości ponad 800 złotych oraz dokumentów na szkodę innej osoby, a także zniszczenie pojazdu.

Wobec zatrzymanego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. 40-latkowi za popełnione czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Osiem osób okradło jeden ze szczecińskich (województwo zachodniopomorskie) magazynów, wynosząc z niego towar wart ponad 2,8 miliona złotych. Jak ustalili śledczy, z przestępcami współpracował jeden z pracowników okradzionej spółki – mężczyzna piastował w niej stanowisko kierownicze. Złodziejom grozi 10 lat więzienia. Jeden z przestępców usłyszał jeszcze dodatkowy zarzut, dotyczący przestępstw narkotykowych.

Do bulwersującego przestępstwa doszło w październiku 2017 roku. Siedem osób dokonało włamania, posługując się w tym celu dopasowanym kluczem do drzwi pomieszczeń socjalnych. – Następnie wyłączyli system alarmowego i zasilanie elektryczne, po czym zabrali mienie wielkiej wartości w postaci alkoholu, baterii, zapalniczek, prezerwatyw oraz papierosów różnych marek na łączną kwotę 2 823 106,31 zł – informuje Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.

W trakcie śledztwa okazało się, że sprawcy byli nie tylko bardzo dobrze przygotowani do skoku (mieli m.in. specjalistyczne środki techniczne i kilka środków transportu), to jeszcze w ich szeregach była osoba, zajmująca stanowisko kierownicze w szczecińskiej strukturze pokrzywdzonej spółki.

- Wszyscy sprawcy zostali tymczasowo aresztowani. Pięciu spośród ośmiu podejrzanych było w przeszłości karanych sądownie – informuje szczecińska prokuratura. Za zarzucane im czyny grozi kara pozbawienia wolności roku do 10 lat. Paserowi, któremu zarzucono również m. in. przestępstwo narkotykowe, grozi kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Byłemu szefowi CBA zarzuca się naruszenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Grozi mu do 10 lat.

Prokuratura twierdzi, że Paweł Wojtunik wiedział, że podległy mu Dyrektor Delegatury CBA w Warszawie dopuścił się przestępstwa przekroczenia uprawnień, ale nie złożył na niego zawiadomienia do prokuratury. Wojtunik twierdzi, że wszczął postępowanie w sprawie G. Ale finalnie G. odszedł z CBA na własne życzenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

Na 10 lat więzienia skazał we wtorek Sąd Okręgowy w Koszalinie Wacława W. za usiłowanie zabójstwa żony i nielegalne posiadanie broni i amunicji. 22 października 2017 roku w Lesie Charzyńskim przy trasie Kołobrzeg – Ząbrowo mężczyzna dwa razy strzelił do swojej żony z broni z czasów II wojny światowej. Pistolet znalazł kilka lat wcześniej podczas wykopalisk. Pierwszy strzał był niecelny. Drugi pocisk trafił kobietę w kark i spowodował “średnie obrażenia ciała”.

Wacław W. broń wyrzucił, ledczy jej nie odnaleźli. Zabezpieczone zostały natomiast łuski amunicji. Wacław W. miał chcieć zabić żonę z zazdrości.

- Nie ulega wątpliwości, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia swojej żony. Przesądza o tym użycie broni palnej. Strzelanie w kierunku głowy jest śmiertelnie niebezpieczne. (…) Nie ulega wątpliwości, że oskarżony tę świadomość miał, zważywszy na jego przeszłość – służbę w jednostkach specjalnych – powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia sprawozdawca Jacek Matejko.

Odwiózł ranną żonę do szpitala

Sędzia podkreślił, że “oskarżony odwiózł ostatecznie ranną żonę do szpitala, dzięki temu udzielona jej została pomoc medyczna. Dzięki temu pokrzywdzona żyje, co sąd wziął pod uwagę przy orzekaniu”. Sędzia tłumaczył też, że pokrzywdzona nie doznała ciężkich obrażeń, które mogłyby znacznie utrudnić jej dalsze życie. To również okoliczność działająca na korzyść oskarżonego, choć “nie była ona wynikiem jego świadomego działania”. Dlatego “sąd przyjął, że oskarżony dążył do pozbawienia życia pokrzywdzonej”. Wacław W. w 2016 roku był już skazany za podstępne zabiegi przeciwko żonie. Zawiadomił wtedy policję, że jego małżonka ma narkotyki, ale to on je podrzucił.

Wtorkowy wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Comments Brak komentarzy »

Policjanci z Bolesławca zatrzymali mężczyznę podejrzanego o przestępstwa narkotykowe oraz przestępstwa przeciwko mieniu. W jego mieszkaniu znaleźli ponad 2 tysiące porcji środków odurzających. Teraz o dalszym losie zatrzymanego zadecyduje sąd, a grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu zatrzymali mężczyznę podejrzanego o przestępstwa przeciwko mieniu. Podczas przeszukania pomieszczeń mieszkalnych zajmowanych przez 30-letniego mieszkańca Bolesławca policjanci ujawnili dużą ilość środków odurzających. Po zbadaniu i zważeniu zabezpieczonych substancji przez technika kryminalistyki okazało się, że jest to ponad 2 tysiące porcji handlowych metamfetaminy. Mężczyzna przyznał, że narkotyki należą do niego.

Policjanci udowodnili 30-latkowi też dwa inne przestępstwa, do których doszło w czerwcu w powiecie bolesławieckim – włamanie do remontowanego obiektu na terenie gminy Nowogrodziec i kradzież elektronarzędzi oraz kabli, a także kradzież m.in. akumulatora i prostownika na terenie gminy Bolesławiec.

30-letni mieszkaniec Bolesławca usłyszał łącznie trzy zarzuty. Za popełnione przestępstwa grozi mu teraz kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Ratownik medyczny z województwa łódzkiego trafił do aresztu. 43-latek jest podejrzany o wykorzystanie seksualnie uczennicy po uprzednim odurzeniu jej. Mężczyzna miał też odurzyć, a następnie więzić siedem młodych kobiet.

43-letni Radosław M., ratownik medyczny i właściciel firmy transportu medycznego w Łodzi, został aresztowany na trzy miesiące. Jak podaje portal zyciepabianic.pl, mężczyźnie grozi kara do 10 lat więzienia.

Mężczyzna jest podejrzany o seksualne wykorzystanie małoletniej, fotografowanie jej oraz więzienie siedmiu innych młodych kobiet.

43-letni M. został najpierw zatrzymany na wniosek Prokuratury Rejonowej w Pabianicach, a przedstawione mu zarzuty są efektem śledztwa, jakie przeprowadzono po zawiadomieniu z jednej z łódzkich szkół. W szkole średniej pojawiło się podejrzenie, że ratownik medyczny podczas zajęć mógł seksualnie wykorzystywać uczennice.

- Ujawniono między innymi fotografie wskazujące na dwukrotne seksualne wykorzystanie jednej z dziewcząt. Poprzedzone to było wcześniejszym podaniem jej środka odurzającego – opowiadał portalowi zyciepabianic.pl Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury okręgowej w Łodzi.

W toku śledztwa ustalono też, że Radosław M. podawał dożylnie środki odurzające siedmiu innym młodym kobietom, które następnie więził w budynku swojej firmy lub w domu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Comments Brak komentarzy »