Akcja CBA w areszcie śledczym w Bydgoszczy

Agenci CBA zatrzymali kierownika zmiany w areszcie śledczym w Bydgoszczy. Zdaniem śledczych, Ryszard R. brał łapówki w zamian za różne „usługi” dla osadzonych. Za pieniądze umożliwiał im m.in. wcześniejsze wyjście na wolność czy… wizytę w restauracji. Mężczyzna usłyszał zarzuty korupcyjne i został już tymczasowo aresztowany.

O sprawie poinformowało Radio ZET. Udało nam się potwierdzić ustalenia rozgłośni w Centralnym Biurze Śledczym. Według informacji zebranych przez śledczych z CBA i prokuratury, zatrzymany funkcjonariusz aresztu śledczego w Bydgoszczy miał nawet specjalny cennik za nielegalne usługi dla osadzonych.

– Jeden miesiąc wcześniejszego wyjścia na wolność kosztował tysiąc złotych, a jeden dzień przepustki 100 – 150 złotych. Wcześniejsze warunkowe zwolnienie to w tym specyficznym „cenniku” już znacznie droższa pozycja. Za pieniądze można było także zamówić wizytę w fast-foodzie czy w restauracji podczas konwoju aresztanta – wylicza w przesłanej Onetowi informacji Wydział Komunikacji Społecznej CBA.

– Pomimo obowiązujących przepisów kodeksu karnego wykonawczego, osadzonym zezwalano na nielegalne kontakty z osobami trzecimi oraz robienie zakupów, a następnie wnoszenie ich na teren aresztu – dodają agenci Biura.

Według ustaleń śledczych, funkcjonariusz miał współpracować z jednym z osadzonych, który pośredniczył w załatwianiu spraw. Obecne zarzuty dotyczą przyjęcia korzyści majątkowej przez zatrzymanego w wysokości blisko 36 tys. zł.

– Sąd przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie tego byłego już funkcjonariusza służby więziennej. Śledztwo prowadzi CBA z Bydgoszczy pod nadzorem miejscowej Prokuratury Okręgowej – informuje Biuro.

Jak przewiduje kodeks karny, za przyjęcie przez funkcjonariusza publicznego korzyści majątkowej lub osobistej, może mu grozić nawet do 12 lat więzienia.
Żródło info i foto: onet.pl

Warszawa: sprzedawcy garnków okradli 75-latkę

Do zdarzenia doszło w jednej z kamienic w centrum Warszawy. Do drzwi mieszkania 75-letniej kobiety zapukał mężczyzna, twierdząc, że ma dla niej przesyłkę – komplet garnków. Kiedy 75-latka wpuściła mężczyznę do przedpokoju, a następnie do salonu, ten oświadczył, że tak naprawdę to nie paczka a oferta sprzedaży i zaczął namawiać kobietę do kupna naczyń. Cena za komplet wynosiła 100 złotych. Na początku 75-latka wzbraniała się przed zakupem, ale siła perswazji i argumentów sprzedającego, który twierdził, że to świetny i niedrogi pomysł na prezent, sprawiła, że kobieta wyjęła z portfela pieniądze i zapłaciła za towar.

Kiedy wydawało się już, że sprzedawca osiągnął swój cel, przed wyjściem poprosił o szklankę wody, udając się w tym celu z właścicielką mieszkania do kuchni. Kiedy zaspokoił już pragnienie opuścił mieszkanie. Jakież było zdziwienie kobiety, kiedy po chwili zorientowała się, że z jej portfela zginęło 5500 złotych. Sprawą kradzieży zajęli się policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu.

– To dzięki ich żmudnej pracy operacyjnej oraz skrupulatnie zabezpieczonym przez ekipę dochodzeniowo-śledczą śladom linii papilarnych na miejscu zdarzenia, został zatrzymany 32-letni Dorian A. Mężczyzna był już wcześniej notowany za inne przestępstwa, a jego odciski palców figurowały w bazie AFIS – mówią funkcjonariusze.

Wszystko wskazuje na to, że Dorian A. był wspólnikiem „sprzedawcy garnków” i że to właśnie 32-latek wszedł do mieszkania i ukradł pieniądze, kiedy jego kompan przy szklance wody zagadywał pokrzywdzoną w kuchni. Trwają poszukiwania drugiego z mężczyzn zamieszanych w to przestępstwo. Za kradzież zatrzymanemu mężczyźnie grozi teraz do 5 lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: wp.pl

Poszukiwany sprawca napadu

Do napadu doszło 23 września, policjanci szukają świadków tego zdarzenia. Mężczyzna ukradł artykuły o wartości 100 złotych, uderzył ekspedientkę pięścią i uciekł.

Rysopis sprawcy napadu:

Wiek około 20 lat, wzrost 166-170 cm, szczupłej budowy ciała, włosy krótkie- blond, obcięte na tzw. „jeża”. W dniu zdarzenia był ubrany w bluzę z długim rękawem kol. szarego i spodnie jeansowe. Dopiero teraz prokuratura zgodziła się na publikację zdjęć podejrzewanego mężczyzny.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

49-latek podrabiał banknoty

Do 25 lat pozbawienia wolności za fałszowanie pieniędzy grozi 49-latkowi zatrzymanemu w woj. łódzkim przez policjantów z Torunia. Jego wspólnikom, za wprowadzenie do obiegu podrobionych banknotów, grozi nawet do 10 lat więzienia. Kryminalni ustalili, że grupa działała w Toruniu i innych miastach na terenie kraju. Troje z czwórki zatrzymanych do tej sprawy najbliższe trzy miesiące spędzą w areszcie. Wszystko zaczęło się w minioną sobotę na jednej ze stacji paliw na toruńskim Podgórzu. 40-letnia mieszkanka gminy Lubicz próbowała zapłacić banknotem, który wzbudził podejrzenia personelu. Kasjerka powiadomiła o swoich podejrzeniach ochronę. Ta wezwała policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze przeszukali rzeczy kobiety. W jej torebce znaleźli 30 banknotów 10-złotowych i 81 sztuk o nominale 100 złotych. Na podstawie uzyskanych informacji, policjanci sprawdzili także znajdujący się na terenie stacji kosz na śmieci. Tam również znaleźli podejrzany plik pieniędzy. Mundurowi zabezpieczyli dodatkowe 92 sztuki o nominale 10 zł i tym samym numerze serii. Żródło info i foto: Policja.pl

Banknoty z nowymi zabezpieczeniami wprowadzane do obiegu

Banknoty z nowoczesnymi zabezpieczeniami wchodzą do obiegu. Od dziś Narodowy Bank Polski rozpoczyna wprowadzanie na rynek zmodernizowanych banknotów o nominałach 10, 20, 50 i 100 złotych. Ten o nominale 200 złotych na razie nie został zmieniony. Przemysław Kuk z NBP wyjaśnia, że projekty graficzne się nie zmieniły. Nowe zabezpieczenia sprawiły jednak, że banknoty wyglądają nieco inaczej. Największa zmiana dotyczy znaku wodnego – pole zawierające to zabezpieczenie zostało odkryte, co sprawia, że banknoty wydają się nieco jaśniejsze. Przemysław Kuk dodaje, że nowe pieniądze będą się pojawiały w obiegu stopniowo, w miarę wycofywania zniszczonych i zabrudzonych. Banknoty, które wcześniej trafiły do obiegu, pozostaną bezterminowo ważne. Żródło info i foto: onet.pl

Adam B. i Anna Maria H. zabili dla 100 złotych!

Adam B. (38 l.) i jego przyjaciółka Anna Maria H. (27 l.) to bestie zasługujące na najcięższą karę! Bez żadnych oporów związali staruszkę skórzaną smyczą, obwiązali jej twarz ubraniami i… zatłukli dwukilogramowym kamieniem! A wszystko, żeby ukraść wart 100 zł telefon komórkowy. Zwyrodnialcy po kilku dniach wpadli w ręce policji i stanęli przed sądem w Białymstoku. Oprawcy skórzaną smyczą związali ręce ofiary i ubraniami owinęli głowę. Potem ją dusili i tłukli w głowę 2-kilogramowym kamieniem. Kiedy pani Lucyna bez ducha leżała na podłodze, mordercza para przetrząsnęła jej dom. W końcu zadowoliła się telefonem komórkowym, wartym 100 zł. Żródło info i foto: se.pl